To bardzo dobre pytanie i odpowiedź jest niejednoznaczna. W systemach wedyjskich ciało i energia są ze sobą splecione, więc przyczyna może być z każdej strony - fizyczna blokada napięcia mięśniowego może zablokować przepływ przez Vishuddhę tak samo jak tłumione emocje. Pytanie które warto sobie zadać brzmi: co było pierwsze? Napięcie posturalne od komputera, czy wcześniej coś w komunikacji powodowało że coraz bardziej zamykałaś się fizycznie? To nie jest pytanie retoryczne, naprawdę warto to prześledzić.
Dokładnie to samo słyszałam od bioenergoterapeutki. Że ciało to 'zgęstniała energia' w pewnym sensie i nie ma co szukać jednej przyczyny. Poza tym znam kilka osób które miały problemy z Vishuddhą i każda miała inną historię - jedna przez lata nie mówiła co myśli w pracy, druga miała wypadek i uraz szyjny. Efekt podobny, droga zupełnie inna.
Ciekawe jest to co Dadzbog.x napisał o 'co było pierwsze'. Bo to trochę jak z jajkiem i kurą. Jeśli nie wiesz co wywołało co, to jak wybierasz od czego zacząć pracę? Od fizycznego rozluźnienia napięcia czy od emocjonalnego odblokowania?
A czy są jakieś afirmacje specyficzne dla Vishuddhy które warto łączyć z ćwiczeniami logopedycznymi? Pytam bo sama mam wrażenie że mówię mało i cicho, logopedy jeszcze nie próbowałam, ale afirmacje znam trochę z samorozwoju.
Dodam tylko że bidżamantry właściwie są czymś zbliżonym do tego co Jadwisia opisuje. HAM dla Vishuddhy to dźwięk który wytwarzasz fizycznie i energetycznie naraz. Logopedyczne ćwiczenia rezonansowe na 'A', 'E', 'O' działają dokładnie na tę samą przestrzeń anatomiczną. Nieprzypadkowe to połączenie moim zdaniem.
Wracam do tego co powiedziałam o postawie przy komputerze, bo to mi chodzi po głowie. Logopedka kazała mi robić ćwiczenia rozluźniające kark i barki przed sesjami głosowymi. I kiedy to robię, to mam wrażenie że coś się otwiera w gardle, jakby przestrzeń. Czy to może być poczucie przepływu przez Vishuddhę, czy to po prostu fizjologia mięśni?
Dla mnie to nie jest 'albo-albo'. Jak rozluźniasz mięśnie to energia może przepłynąć, bo napięcie fizyczne to też napięcie energetyczne. Masz racje że to sie czuje podobnie, bo to jest to samo z różnych perspektyw.
Ale jeśli nie można odróżnić, to jak wiemy że w ogóle pracujemy z czakrą a nie tylko z mięśniem? Bo może cały efekt jest czysto fizyczny i energia to tylko interpretacja po fakcie?
No właśnie. Mam wrażenie że w tej dyskusji cały czas omijamy to podstawowe pytanie: jeśli nie ma sposobu na odróżnienie efektu energetycznego od fizycznego, to po co dodawać energetyczną warstwę do czegoś co i tak działa? Logopedia wystarczy, nie?
Właściwie ta rozmowa dotarła do bardzo ciekawego miejsca. W literaturze psychosomatycznej jest coś takiego jak 'voicing disorders of psychogenic origin' - zaburzenia głosu o podłożu psychogennym, gdzie samo leczenie fizyczne daje połowiczny efekt. To nie jest koncepcja ezoteryczna, to medycyna. Czy Vishuddha to 'tylko metafora' tego samego zjawiska, czy coś więcej - tego badaniami nie sprawdzisz, ale sam fenomen jest uznany.
Słucham tej rozmowy i zastanawia mnie jedno - Janeczka.ka, czy Twoja logopedka w ogóle pytała o stres albo sytuacje w życiu kiedy te problemy z głosem się nasiliły? Bo jeśli tak, to trochę sama diagnozuje to co tutaj nazywamy Vishuddhą, tylko innym językiem.
Powiedziałabym jej. Dobra logopedka nie odpędzi Cię za to, a może nawet zaintrygować ją to podejście. Poza tym jeśli obydwie wiedzą co robisz, to możesz razem śledzić co przynosi efekt. To tak jakby prowadzić dziennik z dwóch stron.
to jest naprawdę praktyczne pytanie. Ja bym dodał że warto obserwować czy po sesjach energetycznych łatwiej Ci idą ćwiczenia logopedyczne, czy odwrotnie - po logopedii łatwiej wchodzisz w medytację. Bo jeśli jest taki kierunek, to masz już swoją indywidualną odpowiedź na to co działa jako brama.
Powiem jej. Podjęłam decyzję czytając wasze odpowiedzi. Najgorsze co może się stać to że wzruszy ramionami, a najlepsze że będziemy mogły razem to śledzić. Kajus, to co mówisz o kierunku jest bardzo celne - ja już w sumie zauważam że po medytacji na Vishuddha łatwiej mi rozluźnić kark na początku ćwiczeń. Może to właśnie ta indywidualna odpowiedź której szukałam.
Przeczytałem cały wątek i jestem naprawdę pod wrażeniem tej dyskusji. Mam podobny problem bo mam trema przy mówieniu do ludzi i zastanawiam się czy to też może być Vishuddha. Jak to w ogóle odróżnić od zwykłej nieśmiałości? Bo może to po prostu charakter a nie czakra?
A ja mam pytanie do całej tej rozmowy o logopedię - czy ktoś z was faktycznie rozmawiał z logopedą który SAM zaproponował coś o energii albo emocjach? Bo może to tylko życzeniowe myślenie że medycyna się tu 'spotyka' z pracą energetyczną. Logopedka Janeczki pytała o stres ale to standard, nie?
No dobra, ale 'ta sama przestrzeń, inna mapa' to brzmi pięknie. Tylko w praktyce co to zmienia? Czy praca z Vishuddhą daje coś czego logopedia NIE daje? Konkretnie, nie filozoficznie.
Mam takie doświadczenie które pasuje do tego co Dadzbog mówi. Przez długi czas pracowałam na rozmowach, terapii, rozumieniu. I pewnego dnia podczas medytacji na gardło coś po prostu puściło zanim zdążyłam to 'przemyśleć'. Nie wiem jak to nazwać, ale nie było to jak wgląd - bardziej jak otwarcie zaworu.
Przepraszam że wchodzę bo dopiero zaczynam interesować się czakrami - co to znaczy 'poziom neutralny' czakry? Kilka razy tu pada to określenie i nie do końca rozumiem. Czy neutralny to dobrze czy źle?
Właśnie - i czy to w ogóle da się zmierzyć czy tylko poczuć? Bo jak Rozyczka pyta to ja też nie znam odpowiedzi i ciekawi mnie czy jest jakaś metoda bardziej konkretna niż 'wiem że dobrze' albo 'czuję że coś jest nie tak'.
