Czyli potencjalnie masz dwa lata nawarstwiania napięcia w szyi i teraz pytasz o Adżnę. Nie mówię że czakra nie ma tu nic do rzeczy, ale ta korelacja czasowa jest na tyle wyraźna że aż trudno ją ignorować. Dadzbog.x, co ty o tym myślisz? Bo zazwyczaj kiedy przychodzi do ciebie ktoś z takimi objawami, to od czego zaczynasz wykluczanie?
Ale hej, czy napięcie fizyczne szyi i blokada Adżny to naprawdę dwie rozłączne rzeczy? Bo w teorii ciało i pole energetyczne są sprzężone. Stały stres mechaniczny w tym obszarze mógł przez dwa lata destabilizować czakrę i teraz masz obie warstwy problemu jednocześnie. Nie twierdzę że zamiast neurologa, ale może równolegle?
Henio, wróćmy na chwilę do tej sypialni bo gdzieś nam to umknęło. Czy przestawiłeś łóżko od tamtej rozmowy o żyłach? Albo chociaż spróbowałeś spać w innym miejscu, choćby na kanapie, żeby porównać?
to jednak jest informacja, nawet jeśli niepewna. Jedna noc to za mało żeby wyciągać wnioski, ale gdybyś przez tydzień spał np. na materacu w drugim pokoju i prowadził notatki, miałbyś coś konkretniejszego. Nie musisz od razu przestawiać mebli, wystarczy eksperyment.
Właśnie, ale tu jest ten sam problem co z wahadełkiem. Jeśli Henio jest przekonany że żyła jest pod łóżkiem, to po tygodniu na kanapie może mu się bóle zmniejszyć przez sam efekt placebo, albo odwrotnie, bóle mogą zostać bo spał niewygodnie i wtedy uzna że żyły nie ma. To nie jest czysty eksperyment.
Zgadzam się z Juliuszem. Poza tym neurolog też będzie pytał o wzorce - gdzie, kiedy, jak czesto, co zmienia. Notatki przez tydzień, nawet niedoskonałe, to wiecej niż Henio ma teraz. Henio, czy w ogóle prowadzisz jakis dziennik objawów czy raczej próbujesz to pamiętać z głowy?
Ja prowadzę notatki od lat i szczerze polecam papier, przynajmniej na początku. Aplikacja kusi do zbyt krótkich wpisów. Wystarczy pięć linijek dziennie: gdzie boli, jak mocno w skali 1-10, o której godzinie, co robiłeś przed bólem, jak spałeś. Neurolog będzie zachwycony jak przyjdziesz z czymś takim po kilku tygodniach.
Jest jeszcze jedna rzecz którą warto odnotowywać, skoro już jesteśmy przy dzienniku. Fazy księżyca i ewentualnie ciśnienie atmosferyczne, bo część osób z nadwrażliwością ma wyraźną korelację bólów z tymi czynnikami. Nie mówię że to twój przypadek Henio, ale jak już prowadzisz notatki to dorzuć tę kolumnę - nic nie kosztuje, a może dać dodatkową wskazówkę. Chociaż to i tak dla neurologa może być mało istotne, bardziej dla późniejszej pracy energetycznej jeśli w ogóle do niej dojdziemy.
Czytam to i myślę że u mnie te bóle akurat nie są jakoś wyraźnie powiązane z emocjami. Bardziej z porą dnia. Rano rzadko, po południu często. Chociaż po południu też jestem zmęczony robotą, więc nie wiem czy to osobne rzeczy.
Henio, ten wzorzec poranny versus popołudniowy to jednak ciekawe. Przy zaburzeniach Adżny często słyszałem o nasileniu wieczornym, kiedy filtr intelektualny opada. Rano umysł jest świeży i jakby 'trzyma' energię w ryzach. Ale z drugiej strony po południu masz już pewnie pięć, sześć godzin przed laptopem...
Henio, a te bóle popołudniowe, masz je codziennie czy sa takie dni kiedy w ogóle nie ma bólu? Bo jeśli są przerwy, to co się wtedy dzieje inaczej? Inne zadania w pracy, krócej przy ekranie, wyszedłes gdzies?
I właśnie po to jest ten dziennik, o którym pisałam. Henio, jak to zaczniesz zapisywać to po dwóch tygodniach sam zobaczysz wzorzec albo jego brak. Bez zapisków mózg robi nam dokładnie to co opisałeś, w złe dni wyolbrzymia, w dobre zapomina. Dobrze że zapamiętałeś ten weekend, ale to nie wystarczy do wyciągnięcia wniosków.
A wracając do tej kwestii snu u kolegi, bo mi nie daje spokoju. Henio, mówiłeś że rano nie bolała cię głowa. Ile to było nocy i czy powtórzyłeś eksperyment?
Ta jedna noc to jednak sygnał, który warto traktować poważnie, nawet jeśli niepewny. Nie mówię żeby przestawiać meble na podstawie jednej obserwacji, ale gdybyś znalazł sposób żeby powtórzyć ten test, choćby przez trzy, cztery noce na karimacie w innym kącie mieszkania, to miałbyś coś do porównania z tym co neurolog powie po badaniu.
Wracając do pytania Sigilmistrza o Adżnę po wykluczeniu przyczyn fizycznych. Tak naprawdę nie ma jednej odpowiedzi na to 'skąd wiesz'. Ja w takiej sytuacji robiłbym skanowanie pola dłonią nad czakrami czołową i koronową, patrzył na różnicę temperatury i rodzaj odczucia. Przy zablokowanej Adżnie często jest coś jakby opór albo miejscowe ochłodzenie. Ale to jest moje subiektywne odczucie i wiem że dla Juliusza to pewnie brzmi jak nic konkretnego, więc Juliusz, jak ty byś chciał żeby to wyglądało?
Czytam ten wątek od początku i mam takie pytanie do wszystkich. Henio ma iść do neurologa, prowadzić dziennik, ewentualnie przetestować inne miejsce do spania. Ale kiedy w tym wszystkim jest czas na pracę z samą Adżną? Czy ktoś cokolwiek robi z czakrą zanim wszystko inne zostanie wykluczone, czy wszyscy czekają na diagnozę lekarza?
Alamina, właśnie to jest moje pytanie od początku. Wszyscy mówią: najpierw neurolog, potem dziennik, potem zmień miejsce spania. Okej, rozumiem. Ale ile to ma trwać? Miesiąc? Pół roku? Mam czekać z jakąkolwiek pracą z Adżną aż mi lekarz powie, że jest git? Bo jakoś mam wrażenie że w tym podejściu praca energetyczna jest zawsze na końcu kolejki.
Henio, rozumiem niecierpliwość, ale zadaj sobie jedno pytanie: jeśli zaczniesz teraz intensywną pracę z Adżną i bóle głowy się nasilą, to skąd będziesz wiedział czy to efekt pracy z czakrą, czy coś poważniejszego? To nie jest argument żeby nic nie robić. To argument żeby mieć punkt odniesienia. Dziennik przez dwa tygodnie to nie jest pół roku czekania.
Wtrącę się z innej strony. Henio, ten komentarz o czekaniu na kolejkę to znam. Tylko że to nie jest kolejka wymuszona przez niedowiarków, to jest kwestia twojego bezpieczeństwa. Bóle głowy mogą mieć kilkanaście przyczyn i niektóre z nich naprawdę wymagają interwencji medycznej, nie duchowej. Ile razy słyszałam o ludziach którzy 'pracowali z czakrami' zamiast pójść do lekarza i skończyło się to niewesoło. Nie mówię że tak jest u ciebie, mówię że sprawdzenie tego nie kosztuje nic poza czasem.
