Przepraszam że wchodzę, ale właśnie próbowałam znaleźć nagrania z LAM i jest ich mnóstwo, każde brzmi trochę inaczej. Jedno śpiewa jedna osoba, inne to jakiś chór, jeszcze inne to tylko ton bez słowa. To jak w ogóle wybrać? I czy ten ton bez słowa to jeszcze jest bidżamantra?
Serio pytam - skąd w ogóle wzięło się to przyporządkowanie 396 Hz do Muladhary? Bo czytałem o tym ale nigdzie nie znalazłem źródła starszego niż może trzydzieści lat. To nie jest tradycja wedyjska, prawda? Edek albo Cecylka - macie to gdzieś sprawdzone?
Ale chwila - jeśli to są dwa różne systemy, to pytanie Teofilki o internet i wymowę dotyczy właściwie którego z nich? Bo przy częstotliwościach wymowa nie ma znaczenia - to jest kwestia hercu. A przy bidżamantrach wymowa ma znaczenie. Teofilka, które nagrania ty właściwie używasz - ze śpiewem sylaby czy z tonem?
Ze śpiewem sylaby głównie, choć czasem trafiają mi się nagrania gdzie jedno i drugie jest razem. Nie wiedziałam że to takie ważne rozróżnienie. Czyli jeśli dobrze rozumiem - jeśli używam nagrania ze śpiewem LAM, to wtedy wymowa osoby na nagraniu ma znaczenie, tak? A jeśli słucham tonu to wymowa przestaje być pytaniem?
To jest chyba pierwsza konkretna rzecz do zabrania z tej dyskusji. Ale teraz mam nowe pytanie - jak sprawdzić czy osoba na nagraniu wymawia dobrze? Bo ja po polsku nie odróżnię dobrej wymowy sanskrytu od złej. Czy jest jakiś prosty sposób żeby ocenić nagranie nie znając języka?
...jest taka prosta wskazówka: jeśli po kilku sesjach z danym nagraniem czujesz wyraźną zmianę w ciele albo w emocjach w okolicy Muladhary, to nagranie prawdopodobnie 'działa' na ciebie. Jeśli nic - szukaj dalej. To nie jest idealna metoda, ale w naszych warunkach - czyli bez mistrza, bez weryfikacji - jest uczciwa. Obserwacja siebie to lepszy filtr niż ocenianie wymowy, której nie znamy.
Słuchajcie, ale może wracamy na chwilę do pytania Teofilki o internet, bo trochę odpłynęliśmy. Rozumiemy już że przy sylabkach wymowa ma znaczenie, przy tonach nie. Ale jest jeszcze jeden aspekt który nikt nie poruszył - a mianowicie jakość nagrania. Czy plik mp3 w niskiej jakości może zaburzać cokolwiek w praktyce? Bo wydaje mi się że kwestia techniczna też jest istotna.
O, skala Bovisa to słyszałam! Ale nie wiem dokladnie jak działa. Chyba mierzy się wahadełkiem? Że wahadełko zatrzymuje się nad jakąś liczbą na specjalnej tarczy? Ale to co mierzy - co to właściwie jest? Bo 'energia' to dość szerokie pojęcie.
Skala Bovisa to wynalazek André Bovisa z początku XX wieku - pierwotnie do mierzenia 'witalności' żywności, potem rozszerzona przez innych na energię miejsc i przedmiotów. Pomiar odbywa się biometrem, czyli wahadełkiem nad specjalną tarczą numeryczną. Wartość człowieka żywego to podobno okolice 6500 jednostek, miejsca zdrowe mają więcej, chore mniej. Tyle teorii. Praktyczny problem jest taki że jest to metoda niepowtarzalna - dwie osoby z wahadełkiem nad tym samym miejscem dostaną różne wyniki.
Czekajcie, biometr to jest to samo co wahadełko czy to jest jakieś osobne urządzenie? Bo słyszałam to słowo ale myślałam że to jest jakaś elektronika.
W tym kontekście biometr to jest właśnie wahadełko nad skalą Bovisa - sama tarcza z cyframi plus wahadełko jako wskaźnik. Żadna elektronika. Nazwa jest myląca i przez to trochę nadaje tej metodzie pozory naukowej precyzji, której nie ma. Ale ludzie jej używają do mierzenia energii pomieszczeń, przedmiotów, a nawet właśnie nagrań.
To jest właśnie problem z tymi wszystkimi systemami - Bovis, częstotliwości solfeżowe, bidżamantry - że ludzie je mieszają jakby były jednym spójnym systemem, a tymczasem każde z nich pochodzi z zupełnie innej tradycji i innego czasu. Bovis do nagrań mantry to jest jak mierzenie temperatury w dżulach - technicznie można, ale czy mierzysz to co chcesz mierzyć?
Ja na przykład używam wahadełka do sprawdzania czy kamień jest naładowany zanim zacznę medytację z mantrą - czy to jest ten błąd mieszania systemów o którym Cecylka mówi? Bo wydawało mi się że to jest OK, że kamień osobno, mantra osobno.
Dobra ale wróćmy do pytania Teofilki bo mi się kręci w głowie - czyli jeśli ktoś chce ocenić nagranie z LAM do pracy z Muladharą, to biometr jest bez sensu, Bovis jest bez sensu, a jedyne co działa to własne odczucia po sesji. Czy tak to rozumiemy? Bo to jest konkluzja której się nie spodziewałam na początku tego wątku.
Właściwie tak właśnie rozumiem po tej całej dyskusji - że nie ma zewnętrznego weryfikatora, tylko własne ciało i obserwacja. To jest w sumie trochę przytłaczające, ale też uczciwe. Zostaje mi jeszcze jedno pytanie które mi chodzi po głowie od początku - czy jeśli śpiewam LAM razem z nagraniem, to moja własna wymowa niejako 'poprawia' ewentualne błędy nagrania, czy raczej nagranie może mi 'psuć' moją wymowę?
A właśnie, bo ja mam taki problem - boję się śpiewać na głos bo mieszkam z rodziną i trochę głupio mi. Czy w takim razie jesteś na straconej pozycji z tą praktyką? Bo szept to co innego niż pełne LAM...
szept to jest bardzo dobra opcja według tego co czytałem - masz intencję, masz ruch ust, masz lekką wibrację w gardle, masz oddech. To jest o niebo lepsze niż bierne słuchanie. Mantra mentalna, czyli w myśli, też funkcjonuje w wielu tradycjach. Więc naprawdę nie martwiłbym się tym.
A wracając do oryginalnego pytania Teofilki o internet - czy rozumiem dobrze że nagranie z internetu to jest jak ta mantra mentalna, tylko jeszcze słabsza? Bez żadnego fizycznego komponentu po stronie praktykującego? Bo tak to mi wychodzi z tego co Cecylka tłumaczy.
A czy ktoś sprawdzał te nagrania wahadełkiem? Właśnie pomyślałam że to by był prosty test - czy wahadełko inaczej reaguje na nagranie z YouTube niż na własny śpiew? Nie Bovisem, tylko po prostu intuicyjnie.
Ale to jest właśnie to co Cecylka mówiła wcześniej - że wahadełko bada ciebie, nie obiekt. Więc jeśli wahadełko kręci się inaczej nad telefonem z mantrą niż nad telefonem z muzyką pop, to może to znaczyć że TY inaczej reagujesz na te dźwięki, nie że dźwięki mają obiektywnie inną energię. Czy tak?
No ale skoro wahadełko bada mnie, to jak mam przy jego pomocy sprawdzić czy nagranie jest dobre? Jaki warunek muszę spełnić żeby wynik był użyteczny? Muszę być w jakimś konkretnym stanie? Neutralna? Bo jak mi się nagranie podoba to i wahadełko pewnie pójdzie w dobrą stronę...
Wróćmy może do czegoś co mnie nurtuje od początku - pytałam o internet i wymowę, i doszłyśmy do bardzo ciekawego miejsca, ale chcę zapytać wprost: co praktycznie polecacie komuś kto dopiero zaczyna z bidżamantrami i nie ma dostępu do nauczyciela, tylko internet? Bo sama teoria jest piękna, ale co mam zrobić jutro rano?
Zatrzymuję się przy tym słowie 'filtr' bo to ciekawy obraz. Ale filtr z założenia coś przepuszcza, a coś blokuje. Jeśli twoja intencja jest filtrem na cudze nagranie, to co przepuszczasz a co zostawiasz za sobą? Myślę że to nie jest takie proste jak brzmi.
Właściwie Cecylka ma tu rację, bo ja właśnie nie wiem jak ocenić czy coś działa. Po czym mam poznać że bidżamantra zrobiła cokolwiek z moją czakrą? Nie mam jeszcze takiej wrażliwości żeby to czuć. Czy są jakieś sygnały zewnętrzne albo fizyczne?
Wchodzę do wątku bo czytam od początku i mam pytanie z innej beczki - czy jest jakiś sposób żeby zmierzyć ten postęp obiektywnie? Bo widzę że padało tu słowo Bovis wcześniej, ktoś wspominał o skali Bovisa przy pomiarach energii. Co to w ogóle jest i czy dałoby się tym mierzyć skuteczność mantr?
Ale to jest tak samo jak z wahadełkiem nad czakrą? Tzn. biometr to po prostu wahadełko z podziałką liczbową, nie jakieś osobne urządzenie elektroniczne czy coś?
Ale wraczajac do tego co pytał Wiktor - czy ktoś z was naprawde próbował mierzyć bovisem przestrzeń przed i po medytacji z bidżamantrami? Bo to by była ciekawa proba odpowiedzi na pytanie Teofilki, jak stwierdzic że coś działa.
