No właśnie, i tu kółko się zamyka - wahadełko bada mnie, więc nie wiem czy mierzy skuteczność mantry czy mój nastrój po tym jak siedziałam spokojnie przez 20 minut. To mogłoby być samo spokojne siedzenie. Jak wy w ogóle rozróżniacie efekty mantry od efektów samej medytacji?
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i właśnie ta kwestia wibracji mnie zatrzymała. Czy wibracja którą czujesz podczas śpiewania mantry to jest ten fizyczny efekt samego dźwięku na ciało, czy coś innego? Bo jak śpiewam cokolwiek głośno to też czuję wibracje w klatce piersiowej.
Myślę że to zbyt duże uproszczenie zakładać że intencja jest jedynym czynnikiem. Dźwięk ma swoje właściwości fizyczne, odpowiednia częstotliwość działa na ciało niezależnie od tego czy ktoś 'chciał' żeby działała. Nie bez powodu są badania nad wpływem dźwięku na komórki.
Przepraszam że wchodzę bo chcę się upewnić że dobrze rozumiem - czyli jeśli śpiewam LAM z nagrania i ta osoba z nagrania miała inną intencję albo inny akcent, to moja mantra może w ogóle nie działać tak samo? To brzmi jakby bariera wejścia była bardzo wysoka dla kogoś kto nie ma nauczyciela.
Hej, ja mam głupie pytanie - czy ktoś próbował mierzyć biometrem siebie przed i po słuchaniu nagrania z mantrą, kontra przed i po własnym śpiewaniu? Żeby porównać te dwa warianty na sobie? Bo to by chyba odpowiedziało na pytanie z tytułu wątku, nie?
Ale czy ktoś w ogóle to próbował, choćby nieprecyzyjnie? Bo teorii mamy tu dużo a doświadczeń mało. Nikodem wspominał że miał zmienne wyniki z wahadełkiem - Nikodem, czy robiłeś to przy nagraniu czy przy własnym śpiewaniu?
A właśnie Nikodem, skąd to 'nie czujesz się dobrze'? To jest intuicja, przekonanie, czy gdzieś czytałeś że tak powinno być? Bo dla mnie to ważne - czy to jest zasada czy osobista preferencja.
szczerze? Chyba mieszanka. Czytałem że w tradycji mantra ma być aktywowana własnym głosem, ale też po prostu tak to czuję. Przy nagraniu jestem bierny, przy śpiewaniu jestem aktywny. To inna jakość skupienia.
To rozróżnienie między biernym a aktywnym wydaje mi się ważne. Nawet jeśli dźwięk jest taki sam fizycznie, to rola ciała jest inna - przy śpiewaniu angażujesz przeponę, gardło, rezonatory. Przy słuchaniu siedzisz. Może właśnie to, a nie wymowa, jest kluczowe?
Ale czy nie można łączyć? Tzn. słuchać nagrania żeby nauczyć się wymowy, a potem śpiewać samodzielnie? Bo Teofilka chyba od tego zaczęła - szukała nagrań żeby wiedzieć jak to wymówić, nie żeby słuchać zamiast śpiewać.
ale właśnie - przed internetem miałeś jedną wersję i ona mogła być równie dobrze błędna, tylko nie miałeś jak sprawdzić 🙂 nie wiem czy monopol informacyjny był taki bezpieczny
To jest dla mnie bardzo konkretny problem. Dosłownie nie wiem czy dobrze śpiewam LAM. Czytałam że 'L' ma być miękkie, że 'A' długie, że 'M' ma wibrować. Próbuję to połączyć, ale nie mam jak sprawdzić. I właśnie dlatego szukałam nagrań. Czy jest jakiś inny sposób żeby zweryfikować wymowę bez nauczyciela na żywo?
Wracając do Teofilki - myślę że za bardzo skupiacie się na wymowie jako problemie technicznym do rozwiązania. W tradycji wedyjskiej inicjacja mantry przez nauczyciela to nie był kurs wymowy, tylko przekazanie energii. Czy wideorozmowa to zastępuje? Raczej nie. Ale czy oznacza to że LAM wymówione niepoprawnie jest bezużyteczne? Też nie sądzę. To są dwie różne kwestie.
A gdyby to podejść od strony praktycznej - jeśli Teofilka śpiewa LAM codziennie od miesiąca i coś czuje w Manipurze, to czy brak formalnej inicjacji sprawia że to co czuje jest iluzją? Bo to by było dość okrutne stwierdzenie dla osoby która naprawdę pracuje.
To jest pytanie którego nie da się rozstrzygnąć bez kontrolowanego eksperymentu, a tego nie przeprowadzimy na forum. Ale mogę powiedzieć co obserwowałam u siebie - afirmacje też działają, a nie mają żadnej wymowy sakralnej. Więc albo mechanizm jest wspólny i nie chodzi o konkretny dźwięk, albo działa kilka różnych mechanizmów naraz i mieszamy je ze sobą.
Ale poczekajcie - wrócę do pytania Teofilki z początku wątku. Ona pytała o dostęp do Internetu i skuteczność. I przez całą rozmowę nie wyszło jedno: czy ktoś miał gorsze wyniki po zmianie z nagrania na własny głos, albo odwrotnie? Cokolwiek konkretnego?
Czytam ten wątek od samego początku i tyle się nauczyłam, naprawdę dziękuję wszystkim za tę rozmowę. Mam jedno małe pytanie - czy jeśli ktoś ma problem z głosem, np. jest chory albo stracił głos, to może słuchać nagrania jako tymczasowe zastępstwo i czy to ma sens?
to jest pytanie które naprawdę warto rozwinąć, bo dotyczy sporej grupy ludzi. Mantra mentalna - japa - to osobna technika w tradycji wedyjskiej, nie gorszy substytut, tylko inny poziom praktyki. Mówi się nawet że cicha mantra ma większą moc niż głośna, bo jest bliżej czystej intencji. Ale to oczywiście znowu jest coś czego nie zweryfikujemy. Ciekawe czy ktoś tu miał porównanie - śpiewana kontra myślana, i czy czuł różnicę w Manipurze albo innej czakrze?
