Wschód-zachód generalnie nie jest uważany za problematyczny. To raczej kwestia gdzie dokładnie stoi względem ścian i czy nie wchodzi w żaden węzeł. Ale Hazel, wracając do sedna - kiedy planujesz zrobić ten eksperyment z przesunięciem? Bo im dłużej czekasz tym trudniej ocenić czy objawy ewoluują same.
Ja bym dała co najmniej pięć-sześć nocy i prowadziła krótkie notatki. Dosłownie jedno zdanie rano - jak spałam, czy budziłam się z kołataniem, czy miałam sen. Inaczej po tygodniu nie pamiętasz dokładnie i nie wiesz co wnioskować.
Ja mam trochę inne pytanie do całej dyskusji - rozmawiamy o Ajnie, Muladharze, siatakch, kierunkach łóżka... ale czy ktoś zapytał Hazel jak wygląda jej wieczorny rytuał przed snem? Znaczy, telefon, jedzenie, światło? Przepraszam że znowu gram adwokata diabła ale to naprawdę może być istotne.
Uczciwa odpowiedź - telefon używam do ostatniej chwili. Wiem że to źle. Ale tak było też zanim zaczęły się problemy, więc nie sądziłam żeby to był nowy czynnik. Chociaż może coraz bardziej nasila istniejącą blokadę Ajny?
Hazel, to akurat jest bardzo dobry trop. Ajna i niebieskie światło ekranów to klasyczna kombinacja do rozregulowania. Nie twierdzę że to jedyna przyczyna, ale przy już przymkniętej Ajnie telefon do ostatniej chwili to jakbyś wlewała wodę do pękniętego garnka. Sama się z tym zmagałam.
A ja wróce do czegoś co Taurus powiedział wcześniej o Muladharze i zmianie pracy. Hazel, czy jak leżysz wieczorem i nie mozesz zasnąć to myślisz o czymś konretnym czy to taki ogólny niepokój bez twarzy? Bo to jest dla mnie ważna różnica diagnostycznie.
To co opisujesz - alarm bez przyczyny - to klasyczny obraz kiedy Muladhara i Anahata są rozregulowane jednocześnie. Muladhara wysyła sygnał zagrożenia bez konkretnego źródła, Anahata to odbiera jako lęk w klatce. Ajna próbuje to przetworzyć i nie może zasnąć bo szuka zagrożenia którego nie ma. Czy to kołatanie przy budzeniu jest raczej na początku nocy czy nad ranem?
Hazel, to bardzo dobre pytanie o Muladharę. Nie powiedziałbym że praca z nią osobno wystarczy - jeśli kaskada już ruszyła i Anahata zaczęła odbierać sygnały lękowe, to te dwie czakry trzeba adresować mniej więcej równolegle. Ale od czegoś trzeba zacząć i Muladhara jako źródło ma sens. Pytanie do Ciebie: czy masz w życiu coś co daje Ci poczucie gruntu? Praca fizyczna, sport, spacery boso, cokolwiek?
Hmm... właściwie niezbyt. Dużo siedzę, praca przy biurku, do sklepu samochodem. Spacery rzadko. Chyba rozumiem dokąd zmierzasz, ale nie spodziewałam się że to może być aż tak podstawowa sprawa.
Hazel, to jest bardzo ważna informacja. Brak kontaktu z ziemią dosłownie fizycznego to jedna z głównych przyczyn że Muladhara sie 'odpina'. Ja kiedy miałam podobne stany to zaczełam chodzic boso po trawie rano i naprawde po kilku tygodniach czułam różnicę. Brzmi śmiesznie ale działa.
Ja tu wejdę w słowo - jest coś takiego jak 'earthing' albo 'grounding' i rzeczywiście są badania pokazujące wpływ bezpośredniego kontaktu ze ziemią na stan zapalny i rytm dobowy. To nie jest tylko ezoteria. Więc Hazel, nawet jeśli nie jesteś przekonana do Muladhary, ta konkretna rada ma sens z kilku powodów.
Wracam do tego co Hazel napisała o przebudzeniach między czwartą a szóstą. Mam wrażenie że ta informacja trochę umknęła, a jest bardzo diagnostyczna. Sennaria to właśnie pora kiedy w tradycji ajurwedyjskiej aktywne są kanały wata - ruch, niepokój, wiatr. Czy te przebudzenia są gwałtowne czy raczej wychodzisz z snu powoli i nie możesz z powrotem zasnąć?
to co opisujesz - gwałtowna czujność bez treści, bez snu, bez konkretnego lęku - to bardzo charakterystyczne. U mnie było podobnie i okazało się że mam napięcie w okolicy szyi i karku którego nie czułam w ciągu dnia. Czy sprawdzałaś kiedyś jak wygląda Twoja Vishuddha? Gardło, komunikacja, napięcie w obszarze szyi?
O, ciekawy trop z Vishuddhą. Hazel, czy masz uczucie że w życiu jest coś co chcesz powiedzieć albo wyrazić a nie możesz albo nie mówisz? Pytam bo napięcie w gardle i te wczesne przebudzenia mogą być właśnie takim 'zatkaniem' na poziomie wyrażania siebie.
Hazel, to jest właśnie to pytanie które zawsze warto zadać. Stres i zablokowana czakra to nie są dwa różne zjawiska - jedno może być manifestacją drugiego albo przyczyną. Nie ma tu ostrej granicy. Ważniejsze jest żebyś odpowiedziała sobie: czy to poczucie niewypowiedzenia jest od dawna czy zaczęło się mniej więcej w tym samym czasie co problemy ze snem?
No to Hazel właśnie nam sama odpowiedziała na pytanie o źródło 🙂 Nowa praca = nowe miejsce energetyczne, nowe relacje, nowe ograniczenia w wyrażaniu się. Muladhara i Vishuddha mogą być zablokowane jednocześnie przez tę samą sytuację. To się zdarza.
Nie wiem szczerze mówiąc. Finansowo tak, ale energetycznie... może nie do końca. To ciekawe że teraz to właśnie tak formułuję, bo wcześniej powiedziałabym 'nie pasuje mi tam kultura' a to jest chyba to samo tylko innymi słowami.
Hazel, a wiesz co mnie uderza? Na początku wątku mówiłaś o bezsenności i bólach głowy i pytałaś o którą czakrę. A teraz wyszło że masz potencjalnie zablokowaną Muladharę, Anahata wysyła sygnały lękowe, Vishuddha tłumi wyrażanie i Ajna nie może się wyciszyć. To jest spójny obraz, ale trochę więcej niż jedna czakra. Nie mówię tego żeby Cię przestraszyć - chcę żebyś to widziała całościowo.
Ja czytam ten wątek od początku i mam podobne objawy, więc śledze uważnie. Hazel, czy próbowałaś kiedyś medytacji body scan wieczorem? Pytam bo przy takim rozregulowaniu kilku czakr naraz trudno zacząć od mantry czy wizualizacji konkretnej czakry, bo nie wiadomo skąd zacząć. Body scan pozwala po prostu zlokalizować gdzie jest napięcie bez z góry przyjętej teorii.
Hazel, jest taka wersja gdzie podczas body scan zatrzymujesz uwagę na każdym obszarze odpowiadającym czakrze i po prostu obserwujesz co czujesz - ciepło, chłód, napięcie, pustkę. Nie próbujesz od razu naprawiać tylko notujesz. To jest dobry punkt startowy do diagnozy bo własne ciało powie Ci więcej niż wahadełko.
Hazel, przy tej wersji body scan możesz sobie pomóc notowaniem na kartce. Zatrzymujesz sie na każdym obszarze może z minutę i piszesz jedno słowo co czujesz. Ciepło, chłód, nic, mrowienie, napięcie. Potem po kilku dniach widzisz wzorzec i to jest już konkretna wskazówka.
Rozumiem, czyli nie medytacja 'w ciemno' tylko taka z obserwacją i zapisem? To brzmi bardziej... uchwytnie. Mogę to robić sama czy lepiej mieć kogoś do tego?
A ja mam pytanie do Hazel - czy te bóle głowy które wymieniałaś na początku wątku to są bóle frontalne, z przodu, czy raczej z tyłu głowy albo na czubku? Bo to jest dość istotne dla rozróżnienia czy mamy do czynienia z przeciążoną Ajną czy z czymś z poziomu Sahasrary.
no to Ajna jest. Ucisk za oczami to klasyka. Sahasrara częściej daje to dziwne uczucie jakby ktoś coś wkładał w czubek głowy albo migreny. Twoje objawy wskazują wyraźnie na front.
Czy ktoś z was próbował testować Ajnę kamieniami? Pytam bo słyszałam że ametyst i lapis lazuli mogą pomóc przy przeciążeniu, ale nie wiem czy to sens przy takim połączeniu objawów jak u Hazel - bo jej sytuacja jest chyba bardziej złożona.
Wejdę tu z innym tematem bo nikt jeszcze tego nie poruszył. Hazel wspominała na początku o jakichś dwóch sieciach energetycznych. Nikt jej nie odpowiedział na to pytanie konkretnie. O co chodziło, o sieć Hartmanna i Curriego? Bo to jest zupełnie inny poziom zagadnienia.
No właśnie, to są dwie różne siatki geopatyczne. Sieć Hartmanna idzie z północy na południe i ze wschodu na zachód, oczka mniej więcej dwa na dwa i pół metra. Sieć Curriego idzie pod kątem czterdziestu pięciu stopni. Skrzyżowania to są punkty gdzie energie się nakładają i teoretycznie tam jest większe zakłócenie. Podobno najbardziej niebezpieczne są podwójne przecięcia, czyli gdzie obie siatki się krzyżują w jednym miejscu.
