no i to już jest konkretna informacja! Przestawienie mebli to klasyczny wyzwalacz w przypadku siatek, bo nagle łóżko ląduje w innym miejscu, być może właśnie na węźle. Donatek, jak się diagnozuje takie rzeczy? Wahadełko nad podłogą?
Słuchajcie, ja rozumiem że siatki to ciekawy temat, ale czy nie odpłynęliśmy trochę od Hazel i jej bezsenności? Bo ona pyta też o czakry i o sen, a my teraz gadamy o prętech różdżkarskich. Hazel, wróćmy - czy od czasu jak zaczęłaś ten wątek próbowałaś już czegoś z tego co tu sugerowano? Jakiejś medytacji przed snem, czegoś na Ajnę?
to bardzo rozsądna myśl, że może działać kilka czynników jednocześnie. Ale powiedz mi - ta jedna noc kiedy zasnęłaś szybciej, miałaś potem normalny sen do rana czy też się budziłaś? Bo to jest dla mnie kluczowe, żeby wiedzieć czy problem jest z zasypianiem czy z utrzymaniem snu.
Hazel, a ta technika oddechowa którą robiłaś, to robiłaś ją w łóżku czy jeszcze przed? Bo czytałam że robienie czegokolwiek aktywnie w samym łóżku może paradoksalnie pobudzać, bo mózg zaczyna kojarzyć łóżko z 'pracą nad sobą' zamiast z odpoczynkiem. Nie wiem czy to ma związek z czakrami ale może mieć z tym dlaczego jedna próba zadziałała a inne nie.
Wracając jeszcze na chwilę do tych siatek bo nie chcę żeby temat całkiem uciekł - Hazel, zapytałaś która jest 'bardziej niebezpieczna'. Szczerze? Większość praktyków z którymi gadałam mówi że Hartmanna jest powszechniejsza i właściwie wszyscy na niej w jakimś stopniu śpimy, problem jest ze skrzyżowaniami. Curriego podobno jest rzadsza ale węzły mocniejsze. Ale nie ma co się bać, bo to nie jest tak że leżysz na skrzyżowaniu i od razu coś złego się dzieje, to raczej powolne, chroniczne zmęczenie pola.
Ściana między sypialnią a łazienką to bardzo konkretna wskazówka, bo przez takie ściany przechodzą rury i instalacje elektryczne, a to może generować pole elektromagnetyczne niezależnie od żadnych siatek. To nie jest ezoteryka, to fizyka. Więc mamy tu potencjalnie kilka nakładających się czynników: Ajna przeciążona, ewentualna siatka, i może jeszcze EMF. Hazel, masz możliwość odwrócenia łóżka chociażby na próbę?
równolegle, zdecydowanie. Jedno nie wyklucza drugiego i nie masz powodu żeby czekać. Zacznij od prostych rzeczy - telefon poza sypialnią, oddychanie przed snem, może ten ametyst na nocnym stoliku jeśli chcesz spróbować. I obserwuj przez dwa, trzy tygodnie co się zmienia. Tylko zapisuj, bo inaczej potem nie pamiętasz co działało a co nie.
Hazel, to naprawdę dobry pomysł z tym równoległym działaniem. Ale mam pytanie - te noce kiedy się budzisz dwa, trzy razy, to o której mniej więcej? Czy to zawsze podobna godzina, powiedzmy zawsze koło drugiej, koło czwartej? Bo jeśli jest regularność, to to też coś mówi.
to bardzo dobry pomysł z tym notowaniem. Ja tez robiłam tak przez jakiś czas i wyszło ze budziłam sie prawie zawsze miedzy 2 a 3, co podobno korespoduje z wątrobą w medycynie chińskiej. Nie wiem czy to pasuje do czakr, ale może ktoś wie czy jest jakieś przełożenie?
Ale z tym TCM to ciekawy trop mimo wszystko. Zaklinacz, czy naprawdę nie ma żadnej korelacji? Bo wątroba w TCM odpowiada za przetwarzanie emocji, szczególnie gniewu, a Manipura i Anahata też mają swoje emocjonalne korelaty. Wydaje mi się że te systemy gdzieś się stykają, nawet jeśli nie są tożsame.
A wracając do tego co Hazel mówiła o telefonie przy łóżku - Hazel, czy zdecydowałaś już kiedy go wynosisz? Bo to naprawdę jedna z tych rzeczy, które można zrobić dziś wieczór i zobaczyć efekt już za kilka nocy. Nie trzeba czekać na terapeutę, wahadełko ani przestawienie łóżka.
stary dobry budzik mechaniczny albo cyfrowy bez wifi i bez bluetooth, i po sprawie. Parę złotych, żadnego EMF. Ja sama tak przeszłam pare lat temu i naprawde nie żałuje, choć na początku czułam sie troche odcięta od telefonu. Minęło po tygodniu.
To ciekawe że tyle osób odczuwało to 'odcięcie' od telefonu na początku. Hazel, jak myślisz - czy wieczorami przed snem dużo go używasz? Scrollowanie, czytanie? Bo to też może być kwestia nie tylko EMF ale i pobudzenia układu nerwowego światłem ekranu, co bezpośrednio wpływa na melatoninę. A to się potem przekłada na jakość energii, bo ciało nie wchodzi w odpowiedni rytm.
Właśnie - to budzenie w nocy i niepokój rano to dwie różne warstwy. Hazel, opisz mi ten niepokój poranny dokładniej. Czy to jest taki ogólny lęk, że coś jest nie tak, czy raczej konkretne myśli, martwienie się o coś określonego? To dla mnie ważne bo te dwa rodzaje niepokoju mają inny 'smak' energetyczny.
Hazel, to co opisujesz z tym napięciem w klatce i 'cos jest nie tak' bez powodu - to mnie mocno kojarzy sie z Anahata. Ale tez z tym co mówiłaś wczesniej o Muladharze i leku bez podstaw. Czy może to działac na obie czakry jednocześnie, ktoś wie?
