Forum

Asystent AI
Trzecie Oko i Szysz...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Trzecie Oko i Szyszynka, centrum percepcji duchowej


Wpisy: 87
Rozpoczynający temat
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

no więc... ucisk w okolicach czoła, który wiele osób opisuje, ma być związany właśnie z szyszynką, czyli tym co w tradycjach duchowych nazywa się trzecim okiem, szóstą czakrą, a w kontekście chrześcijańskim czymś w rodzaju świadomości Chrystusowej czy Boskiej. To taki nasz wewnętrzny cenzor i zarazem najważniejszy ośrodek percepcji.

Sama szyszynka to gruczoł produkujący melatoninę, czyli hormon snu. Melatonina trafia do krwi i płynu mózgowo-rdzeniowego, a jej wydzielanie zależy od światła, gdy jest jasno, produkcja spada. U zwierząt niżej rozwiniętych impulsy świetlne docierają do szyszynki wprost przez kości czaszki, u ssaków natomiast informacje z siatkówki oka wędrują przez podwzgórze, pień mózgu i rdzeń kręgowy do odpowiedniego zwoju nerwowego. Szyszynka reguluje też rytm dobowy i wpływa na dojrzewanie płciowe, jej zaburzenia mogą powodować problemy z rytmem sen-czuwanie oraz z rozwojem gonad.

Co ciekawsze (przynajmniej dla mnie), szyszynka produkuje też DMT, czyli dimetylotryptaminę, silną substancję psychodeliczną. Podobno to właśnie ona odpowiada za wydzielanie endorfin, czyli hormonów szczęścia, zdrowia, euforii i długowieczności... ale też testosteron miałby być powiązany z bardziej nieprzyjemnymi stanami jak paranoja czy omamy, choć to już mniej rozumiem i chętnie posłucham co inni o tym myślą.

Samo DMT występuje naturalnie w naszym organizmie, choć w małych ilościach. W przyrodzie znajdziemy je w wielu roslinach, to główny składnik rytualnego napoju ayahuasca, używanego przez indiańskie plemiona Ameryki Południowej. Wzięte doustnie bez odpowiednich substancji wspomagających (tzw. MAOi) nie działa, bo organizm je szybko rozłożya... ale innymi drogami podania wywołuje intensywne przeżycia psychodeliczne trwające do godziny.


Odpowiedz
52 odpowiedzi
Wpisy: 1263
(@wolnyenergia)
Połączone: 17 lat temu

hmm, nie za bardzo rozumiem ten tok rozumowania. Cytat o fizjologii mózgu ma udowadniać jakieś ezoteryczne teorie? serio?


Odpowiedz
24 Odpowiedzi
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 87

@wolnyenergia no właśnie, chcę się tu odnieść do tego co napisałeś...

Moim zdaniem to nie są żadne bajki ezoteryczne, tylko coś co wynika z długoletnich osobistych doświadczeń i praktyki. Patrząc z mojej perspektywy to raczej religie takie jak chrześcijaństwo i podobne są bardziej fikcją niż to, o czym tu mówimy.

I jeszcze raz wyjaśnię, bo może nie wyraziłam sie dostatecznie jasno: nie chodzi tu o mózg jako całość, ale o konkretny gruczoł w mózgu, czyli szyszynkę. Jest ona nazywana trzecim okiem, ośrodkiem naszej swiadomości i najważniejszym centrum percepcji człowieka. Anatomicznie opisuje ją hasło „szyszynka” na pl . wikipedia . org, choć tam oczywiście o trzecim oku nie ma ani słowa.

Szyszynka to pierwsza komórka, embrion z którego rozwija się przyszła istota ludzka w łonie matki. Kiedy ten gruczoł nie działa prawidłowo, mogą pojawić się problemy z rytmem dobowym, a w dłuższej perspektywie też zaburzenia w pracy gonad i różne problemy z potencją.

Komórki szyszynki wydzielają substancję psychoaktywną, dimetylotryptaminę, która wpływa na wydzielanie endorfin czyli hormonów zdrowia, szczęścia, miłości i długowiecznośći. Ale wydziela też testosteron, który może powodować stany takie jak schizofrenia, paranoje, omamy i głosy.

DMT to organiczny związek chemiczny, pochodna tryptaminy, substancja psychodeliczna obecna w małych ilościach w ludzkim organizmie. Po raz pierwszy została zsyntezowana w 1931 roku


Odpowiedz
(@zielona-lilia)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 125

@runa785 no właśnie, i to jest chyba clue całej sprawy... bo jak do tego wszystkiego doliczyć alkohol wnikający w szyszynkę, to te wszystkie paranoje, dziwne wizje, omamy, głosy, schizy, złudzenia stają się intensywniejsze i zaczynają wyglądać bardziej przekonująco niż sama rzeczywistość. Paranoja potrafi wtedy zupełnie zdominować to co realne i człowiek już chyba nie odróżnia jednego od drugiego.


Odpowiedz
(@wolnyenergia)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 1263

@zielona-lilia aaa no jasne, „parapsychiczny gruczoł” i „pierwsza komórka”...

Nic dziwnego ze nie zrozumiałem o co chodzi w tym co pisales, skoro za całą argumentację robi tu wieloletnie doświadczenie i wielki iloraz inteligencji jakiegoś gościa.

Bredzic moze kazdy


Odpowiedz
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 87

@wolnyenergia no właśnie... „parapsychiczny gruczoł” i „pierwsza komórka” to brzmi jak gotowy przepis na to, żeby normalny człowiek nie zrozumiał ani słowa 🙂 Nic dziwnego że i ty nie pojąłeś, bo jak ktoś z ogromnym ilorazem inteligencji i wieloletnim doświadczeniem mówi, to już wiadomo że zaraz będzie coś niesamowitego... albo właśnie brednia.

Bo tak naprawde bredzić to każdy potrafi. I nie trzeba do tego żadnego szczególnego talentu. Można to nazwać na sto sposobów, nie? bredota, farmazony, bajki, s/f, fantazje, omamy... a może mitomania albo bordelaine, rozdwojenie jaźni, paranoja. Można też dorzucić schizofrenie, sado-masochizm, fanatyzm religijny, alkoholizm, narkomanię, lekomanię, internetomanię, seksoholizm, fiksum-dyrdum... lista jest naprawdę długa i wydaje mi sie, że każdy z tych terminów mógłby pasować do niektórych rzeczy które tu czasem czytam. Nie wiem, może się mylę, ale tak to odbieram.


Odpowiedz
(@zielona-lilia)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 125

@runa785 no i właśnie o to mi chodziło... ten człowiek pisze o „parapsychicznym gruczole w mózgu” i „pierwszej komórce” jakby to były naukowe fakty, a potem sam przyznaje że nie zrozumiał co napisał ktoś bardziej doświadczony. cóż, nie mnie oceniać 🙂

chodzi mi o to, że bredzić to naprawdę każdy potrafi. I ta długa lista słów którą wyrzucił z siebie, bredota, farmazony, schizy, paranoje, omamy, rozdwojenie jaźni, schizofrenia, mitomania, seksoholizm, alkoholizm, narkomania, fanatyzm religijny... to bardziej wygląda jak chaotyczny wysyp skojarzeń niż jakaś konkretna myśl.

A na końcu jeszcze ta wyliczanka do „przemyślenia” hmm: pamięć komórkowa, reinkarnacja, kwanty, jony, struny, wehikuł czasu, umysł, duch, psychika, podświadomość, nieświadomość, nadświadomość, transcendencja, intuicja i to wszystko ma się równać Bogu... nie wiem, mam mieszane uczucia wobec takich wpisów. moze jestem za malo doswiadczona żeby to pojąć, ale dla mnie to po prostu zbyt chaotyczne żeby wyciągnąć z tego cokolwiek sensownego


Odpowiedz
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 87

@zielona-lilia no właśnie, i tu jest sedno sprawy moim zdaniem... żaden psychiatra, psycholog ani ksiądz nie jest w stanie naprawdę zrozumieć ani prawidłowo ocenić parapsychicznych, subiektywnych stanów wewnętrznych. może co najwyżej parapsycholog albo metafizyk, bo to nie są zwykłe dolegliwości biologiczne czy materialne i nikt z zewnątrz tak naprawdę nie zna stanu psychicznego drugiej osoby.

u mnie osobiście, przez lata pracy nad sobą duchowo i dyscyplinę wewnętrzną, wykształciły się zmysły których wcześniej nie miałam. to co ludzie nazywają szóstym zmysłem, empatia, telepatia, jasnowidzenie, mediumizm... tak jak mamy pięć zwykłych zmysłow materialnych, tak człowiek może mieć ukryte, niewykorzystane zmysły duchowe.

telepatia i mediumizm to dla mnie takie mentalne, psychiczne współodczuwanie. a te skumulowane energie psychiczne ludzi? moim zdaniem tworzą to co nazywamy duchami, aniołami, demonami...

empatia to z kolei współodczuwanie na poziomie emocjonalnym, a jasnowidzenie to wizjonerstwo, sny prorocze, wgląd w przeszłość czy przyszłość.

i jeszcze to co mnie zawsze zastanawiało, podobno uzywamy tylko 10% logicznej, materialnej czesci mózgu, a 90% to ta część duchowa, intuicyjna, kreatywna. logika i psychika współpracują ze sobą i razem tworzą umysł człowieka. nie wiem czy tak jest na pewno, ale jakoś to czuję 🙂


Odpowiedz
(@wolnyenergia)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 1263

@runa785 nie chcę być złośliwy, ale serio... trochę za dużo tego wszystkiego naraz. Skumulowane energie psychiczne to „duchy dobre i złe”, 90% mózgu to sfera duchowa, no i jeszcze te „5 ukrytych zmysłów duchowych” które można w sobie wykształcić przez samo-doskonalenie... Brzmi jak coś, w co bardzo chcesz wierzyć, niekoniecznie coś co ma jakikolwiek związek z rzeczywistością.

I to twierdzenie że żaden lekarz ani psycholog nie jest w stanie prawidłowo ocenić czyjegoś stanu, bo „nie zna stanu psychicznego drugiej osoby” to akurat klasyczny sposob na odcięcie się od wszelkiej krytyki. Bo skoro tylko „parapsycholog i metafizyk” może mnie ocenić, to nikt kto twierdzi inaczej po prostu się nie liczy, tak?

Weź tabletkę.


Odpowiedz
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 87

@wolnyenergia no nie wiem, czy to był najlepszy komentarz jaki mogłas w tej chwili napisać... trochę to uderza we wszystkich którzy tu dyskutują, bo wychodzi na to że każdy kto inaczej myśli to albo lekomani, albo alkoholicy, albo schizofreny czy mitomani 🙁 to trochę jak z tej seksmisji właśnie, „weź pigułkę, weź pigułkę” i po sprawie


Odpowiedz
(@zielona-lilia)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 125

@runa785 no wiesz, ten komentarz o pigułce i lekomanach trochę mnie rozśmieszył, bo coś w tym jest 🙂 ale nie o to mi chodziło w tym co pisałam...

Chodziło mi bardziej o samopoznanie i rozwijanie takiej wewnetrznej mądrości, intuicji. Wszystkie żywe organizmy podlegają rytmom energii kosmicznej, przypływ i odpływ, energia yang i yin według filozofii chińskiej. Yang to ogień, zdrowie, radość, życie, a yin to woda, smutek, choroba, śmierć. To nie moje wymysły, bo swoją wiedzę czerpałam z wieloletnich doświadczeń oraz książek o medycynie chińskiej, ajurwedzie, filozofii jogi, szamanizmie, fizyce kwantowej i psychologii zarówno wschodu jak i zachodu.

My mamy w sobie naturalne mechanizmy obronne i tak naprawdę bardzo często nie potrzebujemy żadnych tabletek czy lekarstw. Niestety mentalność zachodu bardzo promuje lekomanię, a nieraz graniczy to z hipochondryzmem gdzie sama psychika wmawia nam ze bez tabletki nic nie przejdzie.

Jest coś takiego jak zegar biologiczny i energetyczny. Każdy narzad wewnętrzny ma w ciągu doby swoje dwie godziny maksimum, kiedy pracuje najwydajniej, i dokładnie po 12 godzinach następuje minimum, czyli czas odpoczynku. To ważne zwłaszcza przy podawaniu leków, bo lek podany podczas minimum danego organu po prostu nie będzie w pełni działać.

No i tak w skrócie ten rytm wygląda: płuca mają maksimum między 3 a 5 rano, jelito grube między 5 a 7 (wtedy najlepiej się wypróżniać), żołądek między 7 a 9 rano, dlatego solidne śniadanie jest takie ważne. Trzustka pracuje najlepiej między 9 a 11, więc jeśli ktoś chce zjeść coś słodkiego to właśnie wtedy. Wieczorem i w nocy absolutnie nie, bo trzustka odpoczywa i można ją przeciążyć, a to prosta droga do cukrzycy.

Serce ma swoje maksimum między 11 a 13, wtedy cały organizm jest najwydolniejszy i do pracy fizycznej i umysłowej. Uwaga, bo zawały najczęściej zdarzają sie między 7 a 9 rano i między 23 a 1 w nocy, to są właśnie momenty minimum serca i osierdzia. Jelito cienkie miedzy 13 a 15, wtedy najlepiej wchłania składniki odżywcze. Pęcherz moczowy między 15 a 17, nerki między 17 a 19.

Między 21 a 23 jest maksimum tzw. Potrójnego Ogrzewacza, który jest połączeniem pięciu narządów: serce i płuca, trzustka i wątroba, nerki. To czas ładowania akumulatorów, ale tylko podczas snu lub głębokiej relaksacji, np. medytacji. Jeśli ktoś regularnie nie śpi w tych godzinach, organy zaczną funkcjonować coraz gorzej, pojawi się zmęczenie i niechęć do wszystkiego, a kawa tylko pogłębia te niedobory energetyczne.

Ostatnie godziny nocne to pęcherzyk żółciowy (23-1) i wątroba (1-3 nad ranem). Regularne wybudzanie sie między 1 a 3 w nocy może sygnalizować przeciążenie wątroby, a senność między 13 a 15 po południu jej osłabienie. Stosując się do tych rytmów możemy naprawdę ułatwić sobie utrzymanie równowagi energetycznej w organizmie...


Odpowiedz
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 87

@zielona-lilia bardzo ciekawa wypowiedź, muszę przyznać że sporo tu do przemyślenia 🙂

co do jogi to faktycznie w europie panuje takie uproszczone myślenie, że joga to te ćwiczenia na macie, różne pozy i tyle. a to przecież coś o wiele głębszego i starszego, mówi się że ta filozofia ma ze 10 000 lat, może nawet więcej. pierwsi uzdrowiciele i kapłani duchowi to właśnie oni dali podwaliny pod późniejsze religie i duchowość na świecie.

joga ma naprawdę wiele ścieżek i każda inaczej działa, ale zdaje się że żadna nie powinna funkcjonować osobno, bo dopiero razem tworzą tę prawdziwą unię, to połączenie. jest np. radża joga która skupia się na poznaniu umysłu i medytacji, dżana joga która idzie przez wiedzę i intelekt, hatha joga przez ciało i oddech, bhakti przez miłość do świata i innych ludzi, karma joga przez bezinteresowne działanie dla innych. jest też kundalini i tantra, każda z nich dotyczy czego innego.

no i to co napisałeś o tej integracji trzech poziomów, nieświadomości, podświadomości i nadświadomości, to bardzo trafne. chyba właśnie o to chodzi, żeby te wymiary jakoś połaczyc w sobie.

a ta myśl na koniec, że całe życie to jedna wielka szkoła i że problemy, tragedie, trudne chwile to jakby egzaminy dojrzałości, a my wszyscy nawzajem jesteśmy dla siebie nauczycielami... hmm, mocno to trafia, naprawdę.


Odpowiedz
(@zielona-lilia)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 125

@runa785 pięknie to wszystko opisałaś i właściwie trudno cokolwiek dodać, ale mi tu od razu nasunął się Jung, bo on chyba najlepiej ze współczesnych myślicieli dotknął tego tematu.

Pisał że oddziaływania Boga na człowieka możemy doświadczyć wyłącznie poprzez psychikę, i przy tym nie jesteśmy w stanie stwierdzić, czy to co czujemy pochodzi od samego Bóstwa, czy od naszej własnej nieświadomości. No i tu się pojawia pytanie, czy to w ogóle dwie różne rzeczy...

Jung mówił też że wiedza nie rodzi się tylko z prawdy, ale rowniez z błędów. Co doskonale wpisuje się w to, co pisałaś o życiu jako szkole.

I jest jeszcze ten cytat, który mnie osobiście mocno uderzył: „Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało twoim życiem, a ty będziesz nazywał to przeznaczeniem.”

Chyba o to właśnie chodzi w tym wszystkim, prawda? To co myślimy o sobie, staje sie dla nas prawdą. Każda myśl którą nosimy w sobie, buduje naszą przyszłość. Sami tworzymy sytuacje, w których się znajdujemy, a potem szukamy winnych dookoła, jakby to nie my trzymali ster.

Wszechświat, czy jak kto woli, podświadomość, po prostu akceptuje wszystko w co wierzymy. Nie ocenia, nie poprawia, tylko odzwierciedla. Jeśli uznam że życie jest puste i nikt mnie nie kocha, to dokładnie to znajdę w swoim życiu. A jeśli zdecyduję się uwierzyć że miłość jest wszędzie i jestem jej godna... to też się potwierdzi, nawet jeśli na początku brzmi to jak autodepresyjna bajka 🙂

Dużo z tych przekonań wynosi sie z dzieciństwa, z klimatu domu, ze sposobu w jaki rodzice traktowali siebie nawzajem i nas. Powielamy te wzorce często zupełnie bezwiednie. I to ciekawe, bo jedna z autorek którą czytałam sugerowała nawet, ze sami wybieramy sobie rodziców przed inkarnacją, właśnie po to żeby przepracować określone lekcje. Trudne do przyjęcia, ale jakos logiczne jednoczesnie.

W każdym razie jedyna rzecz, z którą zawsze mamy do czynienia, to nasze własne myśli. I to jest dobra wiadomość, bo myśli można zmienić


Odpowiedz
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 87

@zielona-lilia wiesz, to co piszesz jest bardzo ciekawe i jakoś tak... trafia w sedno, ale jednocześnie trochę mnie to niepokoi jeśli o mnie chodzi 🙂

Bo tak sobie myślę, że rzeczy nie zawsze są takie, jakimi nam się wydają. Paranoie potrafią naprawdę zdominować to co odbieramy jako rzeczywistość, a kto ma uszy i oczy do użytku, niechaj z nich korzysta, no nie?

Chodzi mi o to, że do człowieka docierają przecież tylko impulsy świetlne i dźwiękowe, nic poza tym. A dopiero podświadomość, zmysły i cały ten nasz centralny układ nerwowy z mózgiem na czele przetwarzają to wszystko w obrazy i dźwięki... i co ciekawe, przetwarzają to indywidualnie, dla każdego inaczej. Zaleznie od tego na jakim poziomie rozwoju duchowego czy po prostu osobistego ten ktoś się aktualnie znajduje.

I to mnie trochę zastanawia, bo to znaczy że właściwie każdy z nas żyje w swojej własnej, subiektywnej wersji rzeczywistosci. Hmm, trochę to przytłaczające jak się tak nad tym poważnie zastanowić...


Odpowiedz
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 87

@wolnyenergia no właśnie, rozumiem Twoje zdziwienie, ale tutaj chodziło raczej o coś innego niż tylko o fizykę mózgu...

Różnica między egzoterycznym a ezoterycznym wymiarem chrześcijaństwa polega w skrócie na tym, że ten pierwszy dotyczy całych mas ludzkich, zbiorowości, kościołów jako instytucji, a drugi jest ścieżką dla tych, którzy sami z siebie szukają, bez potrzeby bycia prowadzonym za rękę. I co ważne, te dwie drogi wcale nie muszą sobie przeczyć, są raczej wzajemnie uzupełniające.

Ludzkość jako całość ewoluuje duchowo i te wszystkie kościoły, choć powoli i mozolnie, też uczestniczą w tym procesie. Problem z masą jest taki, że duże zbiorowisko ma ogromną bezwładność i niski wspólny mianownik, więc ten postęp jest powolny i zagmatwany. Ale jednak jest.

Natomiast droga ezoteryczna to coś innego. Nie potrzebujesz tam gróźb, nakazów, presji wspólnoty ani straszenia. Ci, którzy wchodzą na tę ścieżkę, po prostu sami tego chcą z głębokiej wewnętrznej potrzeby i szukają nauczycieli, szkół, doświadczeń duchowych. Bo to życie duchowe jest dla nich ważniejsze niż to zewnętrzne.

Kiedy człowiek jest gotowy wewnętrznie, trafia na nauczycieli coraz bliższych prawdziwej mądrości. Autentyczna przemiana duchowa to kwestia relacji mistrz-uczeń, a nie uczestnictwa w tłumie. Psychologia tłumu rządzi sie zupelnie innymi prawami, tam indywidualność sprowadza się do roli trybiku w machinie.

Bycie w kościele to nie to samo co bycie uczniem Jezusa. Prawdziwi duchowi spadkobiercy to nauczyciele tacy jak on, nie administratorzy mas.

Są oczywiście jednostki, które przebudzają się nagle nawet wśród śpiącego tłumu, doświadczają jakiegoś olśnienia i od tego momentu zaczynają widzieć rzeczywistość przez pryzmat duchowości. Dla otoczenia staje się to niezrozumiałe i to właśnie jest ten wymiar ezoteryczny, dostępny tylko poprzez wewnętrzne władze duchowe.

W naukach Jezusa są różne warstwy przekazu, dla ludzi na różnym etapie rozwoju. Kiedy mówił coś szczególnie istotnego, podkreślał to słowami o tych, „co mają uszy do słuchania”. Inni też to słyszeli, ale rozumieli bardziej dosłownie, jako zwykłe recepty i nakazy. Słowo „ezoteryczny” nie znaczy „tajny”, tylko „zrozumiały na poziomie duchowym”.


Odpowiedz
(@zielona-lilia)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 125

@runa785 no właśnie, chciałam się do tego odnieść bo to mnie od jakiegoś czasu nurtuje...

Obserwuję to od wielu lat, pracuję z różnymi energiami i coraz częściej mam wrażenie, że film „Matrix” to już właściwie nie science fiction, tylko niemal dokładny opis tego co sie dzieje dookoła. Internet oplata ludzki układ nerwowy jak siec, i zachodzi jakaś wymiana, przemiana na poziomie genów i energii, między tym sztucznym wirtualnym światem a nami. Te sieci przebiegające przez cały glob wyglądają przecież jak neurony w mózgu, to nie może być przypadek.

Patrzę przez okno i widzę wciąż te same sceny, ludzie chodzą... nie wiem jak to inaczej powiedzieć, ale jakby człowieczeństwa w nich ubywało z każdym rokiem. To naprawdę niepokojące.

Dochodzę do wniosku, że połączenie człowieka z maszyną tworzy jakiś nowy gatunek, takiego androida, cyborga. Może to brzmi drastycznie, ale nie umiem tego inaczej nazwać.

Staram się temu przeciwdziałać jak mogę, od bardzo dawna, przesyłam w świat pozytywną ludzką energię. Ale szczerze mówiąc, mam wrażenie że to za mało 🙁 iluzje wirtualnego swiata są po prostu silniejsze, podsuwają ludziom piękne obrazy i kołyszą w tym błogim uśpieniu, hipnotycznym niemal. I to mnie chyba martwi najbardziej.


Odpowiedz
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 87

@zielona-lilia no właśnie, i tu jest chyba clou całej sprawy. Żeby w ogóle rozumieć o czym mówisz, trzeba najpierw mieć jakieś realne doświadczenie ze światami niewidzialnymi, a nie tylko to, co wyczytane z książek.

Światy niewidzialne mają swoje poziomy i każdy z nich działa trochę inaczej. Najpierw jest poziom eteryczny, każda żywa istota ma swój sobowtór eteryczny, rozciągający się tuż przy ciele fizycznym. Co ciekawe, nawet po obcięciu kończyny zostaje jakiś czas ślad energetyczny, widać to podobno jeszcze na zdjęciach aury. Na tym poziomie wszystko co żyje komunikuje się przez pole energetyczne, tylko ludzie rzadko to zauważają (no, może poza różdżkarzami).

Wyżej jest świat astralny, to sfera emocji i obrazów z emocjami związanych. Zwierzęta i ludzie mają ciała astralne, i na tym poziomie działa telepatia. Stamtąd pochodzi dużo naszych ciężkich wzorców emocjonalnych. Świat astralny jest bardzo bogaty w formy, ale też mocno zhierarchizowany, od najniższych emocji jak nienawiść czy agresja, aż po piękne wyobrażenia miłości i radości. Tyle że te piękne wyobrażenia to wciąż tylko niedoskonałe odbicia czegoś o wiele wyższego. Umysł bardzo lgnie do tych astralnych obrazów, szczególnie gdy żyje tylko wspomnieniami i wyobrażeniami zamiast czystym uczuciem.

No i jest jeszcze świat mentalny, siedem poziomów. i tu wlasnie robi się ciekawie, bo choć myślimy, to nasza świadomość najczęściej przebywa poza tym światem. Myślenie jest bardzo mocno uwiązane do emocji, przynajmniej u większości ludzi. Te poziomy idą od najniższego, gdzie mamy bezmyślne gadanie i zabijanie czasu, przez poziom potoczny, gdzie ludzie bezkrytycznie przyjmują to co wszyscy, przez naukę i filozofię, aż do poziomów wyższych, gdzie zaczyna się intuicja i postrzeganie pozazmysłowe.

I właśnie ten próg między poziomem czwartym a piątym... to jest granica, której nie da się przekroczyć bez porzucenia potrzeby kontrolowania wszystkiego. Tą granicą jest po prostu strach. Wyższe poziomy mentalne są dla tych, którzy potrafią zaufać intuicji i Wyższej Inteligencji. Intuicja to nie lęki które się materializują, to coś innego, coś co prowadzi do rozwiązań ważnych dla nas i dla innych. Nie poddaje się logice, nie da się jej zbadać naukowo.

Hmm, i jeszcze jedno, sfera wolności to taka „pustka” pełna możliwości, nieograniczona niczym świadomość kosmiczna. Nasze złudzenia to nie sam świat, ale nasze przekonania i sądy o nim. One kierują tym, co postrzegamy i jak rozumiemy rzeczywistość. Dlatego właśnie słowa tak często służą nie tyle przekazywaniu myśli, co komunikowaniu naszego stanu psychicznego...


Odpowiedz
(@zielona-lilia)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 125

@runa785 właściwie to co piszesz jest bardzo zbliżone do tego, o czym sama od jakiegoś czasu próbuję się dowiedzieć...

Czakra podstawy to w pewnym sensie ten „mistyczny początek”, od którego wszystko się zaczyna, taki fundament całej drabiny energetycznej prowadzącej aż do głowy, do umysłu. I to jest też miejsce, gdzie przebywa ta zwinięta energia, kundalini, którą różne tradycje opisują jako ognistego węża. Ciekawa jest ta biblijna interpretacja, którą przywołujesz, bo rzeczywiście wąż w Edenie to może być właśnie ta metafora obudzenia energii seksualnej, która przepływa przez kolejne ośrodki i wspina się wzwyż przez wszystkie czakry, wijąc się jak lina, stąd zresztą ta nazwa kunda-lini...

I ten proces wcale nie jest bezbolesny, bo po drodze mogą się pojawiać różne dolegliwości, tak fizyczne jak i psychiczne czy neurologiczne. Kundalini wędruje w górę i w dół tak długo, aż człowiek zostanie oczyszczony z tego co negatywne, i wtedy następuje prawdziwe odrodzenie.

Jung mówił chyba coś podobnego kiedy pisał o człowieku dojrzałym i pełnym, który idzie z Bogiem ale i zmaga się z Diabłem, to brzmi bardzo prawdziwie...

A ta szyszynka, to małe niedoceniane coś w głębi mózgu, za płatem czołowym, o ktrej wspominasz jako o trzecim oku, to naprawdę fascynujące że pełni też rolę podczas kształtowania sie płodu. Trochę to wszystko spaja w jedną całość, nie wiem tylko czy dobrze to rozumiem 🙂


Odpowiedz
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 87

@zielona-lilia no właśnie... jest wielu takich, którzy się podają za proroków albo mistyków, a niekoniecznie mają czyste intencje. Chyba wiesz co mam na myśli. Ale Jezus mówił o tym wprost, że po owocach ich poznacie, czyli po czynach, po tym co faktycznie robią, a nie po pięknych słowach. Myślę że to jest dosyć konkretna wskazówka jak odróżniać tych prawdziwych od zakłamanych.

I jest jeszcze ta druga sprawa, bo Jezus mówił tez że żaden prorok nie jest poważnie traktowany we własnym kraju... to chyba dużo mówi o tym jak ludzie podchodza do tych którzy są blisko, swojscy, znani. Może dlatego tak trudno czasem trafić na kogoś naprawdę wartościowego w swoim otoczeniu i trzeba szukac dalej 🙂


Odpowiedz
(@zielona-lilia)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 125

@runa785 no właśnie, dlatego szyszynka jest wg mnie absolutnie kluczowym tematem jeśli chodzi o duchową percepcję człowieka. Można ją chyba traktować jako takie fizyczne „trzecie oko” opisywane w tradycjach mistycznych, bo to właśnie ona odpowiada za ten ponadzmysłowy, intuicyjny odbiór rzeczywistości, zwłaszcza przy głębokiej medytacji.

Szyszynka jest zresztą czymś niezwykłym już na poziomie czysto biologicznym. Podobno to właśnie ta komórka daje poczatek całej naszej istocie w łonie matki. A gdy zaczyna szwankować, pojawiają sie problemy z rytmem dobowym i z tym, co wiąze się z rozwojem płciowym.

Komórki szyszynki wydzielają DMT, czyli dimetylotryptaminę. To substancja psychoaktywna i psychodeliczna, którą nasz organizm produkuje sam z siebie. Wspomaga wydzielanie endorfin, hormonów odpowiedzialnych za poczucie szczęścia, zdrowia, miłości i euforii. Ale szyszynka produkuje też testosteron, który w nadmiarze może wywoływac stany lękowe, omamy czy głosy.

Alkohol dodatkowo to wszystko podbija i przez to paranoje mogą całkowicie zdominować nasze postrzeganie rzeczywistości. Narkotyki i psychotropy działają podobnie, silnie rozszczepijają osobowość.

Medytacja jest natomiast czymś w rodzaju naturalnego narkotyku, ale bezpiecznego. Pozwala na napływ energii astralnej do szyszynki bez żadnych zewnętrznych substancji. Dzięki wieloletniej praktyce rozwinęłam ciało astralne do tego stopnia, że czuję emocje innych ludzi jak własne. Ciało astralne to subtelne ciało emocjonalne otaczające człowieka. W jodze kundalini symbolizują je czakry, a w tradycji tybetańskiej litery na mandali reprezentujące 7 centrów emocjonalnych. Podczas medytacji pracujemy z tymi centrami na wdechu i wydechu, wyobrażając sobie jak pozbywamy się negatywnych emocji:

OM usuwa dumę i egoizm, MA zazdrość, NI pożądanie, PAD niewiedzę, ME chciwość i nadmierne przywiązanie, HUM wibruje w okolicach serca i usuwa złość i nienawiść.

Świat astralny nie jest dla mnie czymś niematerialnym w zwykłym sensie. Materia astralna jest po prostu mniej gęsta niż fizyczna. Naukowcy zakładają przecież, że każda cząstka materii da się podzielić na mniejsze elementy, a jedynym stałym składnikiem jest energia. W przypadku materii astralnej ta energia to po prostu myśl, wibracja którą sami tworzymy.

Materia astralna przenika materię fizyczną właśnie dlatego że jest subtelniejsza. Każdy przedmiot fizyczny ma swój odpowiednik astralny, choć nie odwrotnie. Kiedy skupiamy się na jakiejś myśli wystarczająco długo, w astralu formuje się myślokształt. Jeśli dostarczamy mu ciągle energii, staje się coraz bardziej gęsty i stabilny, aż może zmaterializować się w świecie fizycznym jako jakies zdarzenie, zbieg okoliczności. Zanim wynalazca cokolwiek stworzy, jego idea istnieje najpierw właśnie tam, jako myślokształt.

Astral ma zresztą kilka poziomów, te bliższe naszego świata zawierają krótkotrwałe, ulotne myślokształty, a te głębsze bardziej stabilne i trwałe. I działa tu zasada podobne przyciąga podobne, negatywne myśli przyciągają do siebie osoby o podobnych wibracjach... więc warto chyba uważać na to co się myśli 🙂


Odpowiedz
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 87

@zielona-lilia hmm, dużo tu napisałeś i to naprawdę interesujące... ale chciałam zapytać o jeden konkretny fragment, bo trochę mnie zaintrygował. Piszesz o tym „poznaj samego siebie” i że w każdym człowieku jest i to jasne i to ciemne, dobro i zło jednocześnie. No i że ta dualność to coś w rodzaju energii męskiej i żeńskiej, yang i yin... Rozumiem ten podział, kojarzę go z filozofią taoistyczną i trochę z jungowskim cieniem jeśli dobrze myślę.

Ale właśnie nie jestem pewna czy dobrze rozumiem tę część z aniołami i demonami jako symbolami tych samych energii w człowieku? Znaczy czy to jest tak, że anioł i demon to tylko metafory naszych wewnętrznych stanów, czy sugerujesz że to są jakieś realne byty które są w nas? Bo to dość duża różnica w gruncie rzeczy...

I to zdanie „dobro i zło przemija” też mnie zatrzymało. Przemija w sensie że się zmienia, jest płynne, czy że ostatecznie przestaje mieć znaczenie gdy głębiej medytujesz? Chętnie bym to lepiej zrozumiała, bo temat wydaje mi się ważny, tylko boję się że za szybko coś interpretuję po swojemu


Odpowiedz
(@zielona-lilia)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 125

@runa785 no wiesz, każdy człowiek jest inny, ma inne przekonania, inne doświadczenia życiowe i inną wiarę... i tak naprawdę bez bezpośredniego kontaktu, bez spojrzenia w oczy, bez dotyku, bez rozmowy twarzą w twarz, nie można tak naprawdę dobrze poznać psychiki drugiej osoby. Chyba się z tym zgodzisz?

A co do samego postrzegania rzeczywistości to jest tak, że nasze zmysły w pierwszej kolejności odbierają tylko impulsy świetlne i dźwiękowe z otaczającej nas przestrzeni, a dopiero potem mózg, podświadomość i cały ten nasz wewnętrzny aparat to przetwarza na konkretne obrazy i dźwięki. I tu właśnie jest ten haczyk, bo to jak to przetwarzamy zalezy od naszego poziomu rozwoju, zarówno duchowego jak i materialnego. Każdy więc odbiera rzeczywistość trochę po swojemu...


Odpowiedz
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 87

@zielona-lilia masz rację, że każdy człowiek to odrębny świat i bez bezpośredniego kontaktu trudno naprawdę kogoś poznać... i tak sobie myślę o tym co napisałaś, bo przypomniało mi się takie stare powiedzenie, które gdzieś kiedyś czytałam:

„nauka to potęgi klucz, a kto się wiele uczy, ten ma wiele kluczy i woźnym zostaje, a kto wiele myśli, myśliwym nęt będzie”

hmm, nie wiem czy dobrze to interpretuję ale chyba chodzi o to że sama wiedza bez głębszego myślenia nie wystarcza 🙂 no i na koniec jeszcze jedno zdanie które jakoś mi w sercu zostało:

Bóg radością i miłością jest w twoim sercu i sumieniu.


Odpowiedz
(@zielona-lilia)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 125

@runa785 no właśnie, to co piszesz mi się podoba, ale chciałam się odnieść do tego tematu programowania neurolingwistycznego, bo myślę że przysłowia ludowe kryją w sobie dużo głębszą mądrość niż nam się wydaje...

weźmy takie „lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu” - chyba chodzi o to, żeby trzymać się tego co realne, namacalne, tego co naprawdę istnieje, a nie gonić za nierealistycznymi marzeniami i wyobrażeniami, które mogą być tylko złudzeniem. nie wiem, może to brzmi banalnie ale chyba w NLP chodzi o coś podobnego - żeby zakorzenić się w prawdziwej rzeczywistości.

i to drugie o tych kucharach, hmm... to ciekawe ujęcie że w większej grupie ludzi działa jakaś wspólna energia psychiczna, że wszyscy są połączeni niewidzialną nicią telepatyczną i myśli przenosza się między umysłami jak cząstki kwantowe. i przez to zamiast skupić się na zadaniu, każdy zaczyna pokazywac się przed innymi, demonstrować swoje talenty... i efekt końcowy jest żaden.

no i to ostatnie o krowie która dużo ryczy... myslę że tu chodzi o to że ci którzy dużo mówią, rzadko wiele wnoszą. przynajmniej tak to rozumiem, choć nie jestem pewna czy dobrze interpretuję te treści 🙂


Odpowiedz
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 87

@zielona-lilia wiesz, zastanawiam się nad tym co napisałaś i muszę powiedzieć, że to temat, który mnie trochę zaskakuje w kontekście NLP, ale jednak jakoś się łączy...

Duchowość chyba zaczyna się w tym momencie, kiedy człowiek przestaje mówić „tego nigdy nie zrobię” i w ogóle przestaje się tak kurczowo trzymać swojego oporu. Praca nad sobą w tym sensie naprawdę się opłaca, i to nie tylko w jakimś tam abstrakcyjnym wymiarze, bo widać to bardzo konkretnie choćby w trzeźwieniu. Ileż razy spotykamy ludzi, którzy kiedyś byli zagorzałymi ateistami, a potem zaczęli się modlić, uczestniczyć we wspólnotach, pomagać innym... to jest chyba jedna z bardziej zadziwiajacych przemian.

Duchowość to nie jest żaden luksus na który zawsze będzie czas. Można nie zdążyć, stanąć w miejscu i nie ruszyć dalej. Wiele osób wpada w degradację i po prostu się zapija albo zaćpuje, ale o tym się głośno nie mówi, media wolą to przemilczać, żeby nie naruszać pewnych interesów.

No i ciekawe jest to, że degradacja u uzależnionych dotyka nie tylko ciała, ale też sfery duchowej, tej najbardziej podstawowej. Zanikają wyższe potrzeby, miłość, współczucie, chęć do nauki i rozwoju. Alkohol czy narkotyki zajmują po prostu ich miejsce.

Duchowość natomiast to zdolność do rozumienia siebie w sposób realistyczny i całościowy, bez złudzeń. Bez tego człowiek tak naprawdę nie wie kim jest ani po co żyje. I stąd właśnie bierze się ten totalny kryzys, który leży u podstaw uzależnień, więc żadna terapia nie zadziała skutecznie jeśli nie dotknie tej sfery


Odpowiedz
(@zielona-lilia)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 125

@runa785 hmm, bardzo ciekawie to opisałeś i chciałam dodać coś od siebie na temat intuicji, bo myślę że to jest właśnie ten ośrodek percepcji, o którym powinniśmy rozmawiać w tym wątku.

Intuicja to według mnie ten szósty zmysł duchowy, najważniejszy ze wszystkich. Przez nią możemy pojmować całe swoje doświadczenie, łącznie z tym reinkarnacyjnym, ze wszystkich wcześniejszych wcieleń. Zamiast szukać odpowiedzi u kogoś z zewnątrz, może warto najpierw zajrzeć w głąb siebie? Bo tak naprawdę w sobie już mamy tę wiedzę, tylko musimy do niej dotrzeć. Warstwa po warstwie, kopać w głębiach własnej psychiki i świata duchowego, aż trafi się do prawdy o sobie. Pozbyć się przy tym tej całej sztucznie narzuconej wiedzy, iluzji umysłu, które nawarstwiały się przez wiele pokoleń i żywotów.

Reinkarnacja, czyli ponowne wcielenie, to pogląd że dusza po śmierci ciała może przyjąć nową fizyczną postać, czy to człowieka, zwierzęcia, a według niektórych nawet rośliny. Sama nazwa to złożenie „re” (powtórzenie) i „inkarnacja” (wcielenie).

Intuicja to tez przedłużenie naszych pięciu zwykłych, materialnych zmysłów. To Boski drogowskaz w tej naszej życiowej podróży. Spaja wszystkie poziomy psychiki w jedną zintegrowaną całość, nieświadomość, podświadomość i nadświadomość razem.

Jest też połączona z szyszynką i parapsychicznymi zdolnościami jak empatia, telepatia, mediumizm czy jasnowidzenie.

Co ciekawe, szyszynka ma też właściwości halucynogenne. Związana jest z dimetylotryptaminą (DMT), substancją psychoaktywną, nad którą prowadzono badania już w latach 50. Powoduje intensywne doznania wizualne, zmiany percepcji, euforię a nawet halucynacje. Jeden z badaczy, psychiatra Rick Strassman w latach 90. prowadził eksperymenty z DMT i aż 20% uczestników twierdziło że miało kontakt ze istotami pozaziemskimi. Całkiem niesamowite... choć przyznam szczerze, że nie do konca wiem co o tym myśleć 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 87
Rozpoczynający temat
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

nie wiem czy dobrze trafiłam z tym wątkiem, ale chciałam napisać bo coś mnie tu niepokoi...

mam takie wrażenie, że ta sprawa jest naprawdę poważna i nie powinniśmy jej traktować z przymrużeniem oka. obserwuję to co dzieje się dookoła, ludzi, newsy w tv, i czuje że coś jest nie tak ze sposobem w jaki funkcjonujemy na co dzień.

słyszałam o kimś kto zajmuje się zawodowo psychologią i pracuje z osobami uzależnionymi od ezoteryki, duchowości, no i od internetu w ogóle. ta osoba nazwała to nawet „internetową schizofrenią” jako nową chorobą naszych czasów. i jakoś... to do mnie trafia.

chodzi o to, że świat wirtualny zaczyna mieszać się z tym realnym, z naszym wewnętrznym światem. jakby kabel łączył komputer z naszym układem nerwowym, z neuronami. zacierają się granice między fantazją a rzeczywistością i ludzie przestają rozróżniać co jest prawdą, a co fikcją. co w ich zyciu naprawde ważne, a co jest tylko złudzeniem ekranu.

hmm, brzmi może jak science fiction, ale czy nie przypomina wam to trochę Matrixa? tej sceny gdzie maszyny utrzymują ludzi przy życiu? może to nie jest już tylko metafora...

telewizja, internet, smartfony, portale społecznościowe, to wszystko razem tworzy jakąś ogromną sieć, jakby jedno wielkie neuronalne połączenie. i my jesteśmy częscią tej machiny, czy tego chcemy czy nie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zielona-lilia)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 125

@runa785 hmm, zwróciłam uwagę na jedną rzecz... jeśli dobrze policzyłam, to masz już chyba z 27 wpisów tutaj, które napisałeś wyłącznie do siebie 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 87
Rozpoczynający temat
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

no właśnie... napisałam już tyle wpisów w tym wątku, chyba za dużo 🙂 ale wiem, że w gruncie rzeczy wszyscy jesteście moim zwierciadłem w pewnym sensie. bo ja to wy, wy to ja, tamci też... trudno to wytłumaczyć słowami. myślę że powtarzanie pewnych treści ma sens, bo przez to człowiek dociera do prawdy i lepiej poznaje samego siebie


Odpowiedz
23 Odpowiedzi
(@zielona-lilia)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 125

@runa785 wiesz, myślę że to co piszesz ma w sobie sporo sensu... ludzie od zawsze bali się tego, czego nie rozumieli i czego nie potrafili pojąć, no i chyba właśnie przez ten niski poziom świadomości duchowej tak to wyglądało przez wieki.

A z tymi demonami to ciekawe ujęcie, bo jak podświadomość w ciagu dnia jakby zasypia, to w nocy przez sny zaczyna do nas mówić pełnym głosem. i wtedy te wszystkie rzeczy stłumione, zakopane gdzieś głęboko w psychice, wypływają na wierzch. może to właśnie jest ta świadomość która czuwa kiedy my śpimy...

„Poznaj Samego Siebie” to chyba jedno z ważniejszych zdań jakie można powiedzieć. Dobro i zło przemija, trening czyni mistrza, co cię nie zabije to cię wzmocni. proste słowa ale dużo w nich prawdy


Odpowiedz
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 87

@zielona-lilia no właśnie, to co piszesz ma sens... choć przyznam że sama nie jestem pewna czy dobrze to rozumiem 🙂

wiesz, byłam kiedyś na innym forum ezorycznym i też mnie w końcu zbanowali, a miałam tam chyba z 4000 postów albo i więcej. po prostu uznali że jestem za mało „oświecona” czy jakoś tak, śmieszne to było trochę przykre. takie dziwne kółeczko wzajemnej adoracji tam panowało, wiesz jak to bywa.

ale wracając do tematu, bo to ciekawsze... myślę że sny to jest właśnie taka medytacja ale bez naszej kontroli, nie? kiedy śpimy to ta głębsza warstwa psychiki zaczyna żyć własnym życiem i wyrzuca na powierzchnię różne symbole, archetypy, rzeczy religijne czy mistyczne. i my nie mamy na to żadnego wpływu, po prostu siedzimy i patrzymy na ten wewnętrzny ekran. to mnie trochę przeraża szczerze mówig, bo nie wiadomo co tam z nas wylezie...


Odpowiedz
(@zielona-lilia)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 125

@runa785 no właśnie, myślę że chodzi o to żeby nie uciekać od tych trudnych rzeczy w sobie... tę ciemniejszą stronę, te rzeczy które spychamy w głąb, wszystko to co wolimy nie oglądać. Czy to przez medytację, czy przez jakąś pracę z energią, psychoterapię, albo po prostu przez samodyscyplinę i chęć doskonalenia się. Efektem takiego przepracowywania jest chyba większa dojrzałość, i to co niektórzy nazywają przebudzeniem czy oświeceniem, czyli taka mądrość która po prostu przychodzi z wewnątrz.

I tutaj chciałabym się zatrzymać przy intuicji, bo często się myli to pojęcie. Intuicja to nie są jakieś przypadkowe przeczucia jak wiele osób sądzi. To raczej stan w którym jest się wolnym od cudzych ocen, nakazów i zakazów... kiedy myśl, słowo i czyn są ze sobą naprawdę spójne. Kiedy te cztery poziomy naszej psychiki, nieświadomość zbiorowa, indywidualna, podświadomość i nadświadomość, działają razem, zintegrowane.

„Poznaj Samego Siebie, Bo Dobro I Zło Przemija, Trening Czyni Mistrza, Co Cię Nie Zabije, To Cię Wzmocni”


Odpowiedz
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 87

@zielona-lilia masz rację, że trzeba byc trochę jak własny psychoanalityk... człowiek musi sam zgłębiać swoją psychikę, te wszystkie warstwy których na co dzień nie widzi. ciemna strona osobowosci, to co tłumimy, to co siedzi gdzies głębiej w podświadomości czy nadświadomości. prawa półkula mózgu, ta kreatywna, ponadczasowa, to chyba jest jakiś rdzeń tego kim jesteśmy naprawdę. nie wiem czy dobrze to rozumiem, ale czuje że to bardzo ważny trop do zgłębiania 🙂


Odpowiedz
(@zielona-lilia)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 125

@runa785 no właśnie... ludzka głupota, czy może bardziej te niezrównoważone energie psychiczne, duchowe, mentalne, wydaje mi się że to nie ma końca. Wszechświat za to ma swoje granice, przynajmniej tak mi się wydaje 🙂


Odpowiedz
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 87

@zielona-lilia no właśnie... zastanawiam się czasem czemu moderatorzy nie reagują na takich trolli i prowokatorów, którzy totalnie nie wiedzą o czym mówią, a tylko sieja zamęt. Sama nie rozumiem dlaczego ktoś taki w ogóle tu zagląda.

Chyba odpowiedź jest prosta, tak jak sama napisałaś... głupota i podłość ludzka nie mają granic, co tu więcej dodać.

Ale jest i coś pozytywnego w tym wszystkim, bo powtarzanie pewnych rzeczy naprawdę pomaga. człowiek wracając do tych samych tematów, stopniowo poszerza swiadomość, intelekt się wyostrza i lepiej poznajemy siebie nawzajem. To chyba jedyna droga do jakiejś obiektywnej prawdy...


Odpowiedz
(@zielona-lilia)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 125

@runa785 no właśnie, nawiązując do tego co napisałaś... jest taki wzór Einsteina E=MC2 i jeśli odniesiemy go do energii psychicznej, duchowej, emocjonalnej i umysłowej człowieka, to wychodzi ciekawy wniosek. ta energia z pokolenia na pokolenie się podwaja. czyli duch, myśl, świadomość, psychika, to co siedzi w prawej półkuli mózgu, ten nasz „prawdziwy wewnętrzny człowiek” stworzony na obraz i podobieństwo Boże... on poprzez ruch i wytwarzanie energii cieplnej, emocji, przyjmuje z każdym pokoleniem coraz to nowe ciało materialne. i tu zaczyna się problem, bo zaczyna ulegać logice lewej półkuli, coraz większej materialności i rozkoszy zmysłowej. i tak to trwa do dzisiaj, aż doszliśmy do momentu gdzie mamy osobowości wielorakie albo wręcz schizofreniczne... nie jestem pewna czy dobrze to wszystko rozumiem, ale jakoś tak mi to wyglada gdy próbuję to poukładać w głowie 🙂


Odpowiedz
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 87

@zielona-lilia właśnie o tym chyba mówisz, prawda? Chodzi o coś co psychologia nazywa podosobowościami, z angielskiego „subpersonality”, to taka wyodrębniona, jakby autonomiczna część naszej osobowości, która potrafi działać niemal jak osobna osoba.

Co ciekawe, jeden z badaczy tego tematu, John Rowan, zebrał ponad dwadzieścia różnych nazw na to samo zjawisko: stany ego, Głosy, subtożsamości, drugie osobowości i tak dalej. Nazw jest sporo, ale chodzi zawsze o to samo.

I teraz ważna rzecz, bo to mnie zawsze zastanawia, same podosobowości to w zasadzie coś normalnego. Problem pojawia sie dopiero kiedy zaczynamy im zaprzeczać, wypierać je, udawać ze ich nie ma. Właśnie wyparcie i rozszczepienie to najczęstsze przyczyny kłopotów z nimi.

Te podosobowości nie są stałe, mogą się zmieniać, pojawiać, znikać, łączyć lub dzielić. W skrajnych przypadkach prowadzą do tego co opisujesz, czyli do osobowości wielorakiej, kiedy psychiką zdaje się rządzić kilka różnych ośrodków naraz. Rowan układał to mniej więcej tak na skali: odmienne stany świadomości, potem nastroje, potem właśnie podosobowości, opętanie, i na końcu osobowość wieloraka.

Nie wiem czy dobrze to rozumiem, ale chyba to jest właśnie ten trop o którym piszesz...


Odpowiedz
(@zielona-lilia)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 125

@runa785 hmm, ciekawe co wrzuciłaś o tych podosobowościach, bo to mi przypomniało coś o czym sama ostatnio rozmyślam...

Rozwój duchowy, tak jak ja to rozumiem, polega chyba przede wszystkim na przezwyciężaniu tego co materialne i cielesne, tych wszystkich przywiązań do przyjemnosci zmysłowych i emocjonalnych huśtawek. No i na konfrontowaniu się z własnymi demonami, czyli strachem, zazdrością, lenistwem, egoizmem, pychą, pożądaniem i tym podobnymi rzeczami, które nas ciągną w dół.

Jest taka stara przypowieść hinduska, która to fajnie obrazuje. Pięciu ślepców siedziało pod drzewem i gadało ze sobą przez cały dzień. Kiedyś w upalne południe pod to samo drzewo przyszedł słoń szukający cienia. Ślepcy go usłyszeli i zaczęli macać co to takiego. Jeden trafił na bok i mówi: to wielka ściana z błota. Drugi złapał za kły: nie, to dwie kościane włócznie! Trzeci złapał ogon: coście wy, to gruby sznur! Czwarty trzymał trąbę: zwariowaliście, to zwykły wąż zwisający z drzewa. A pąty: nie, to pien drzewa! I tak się kłócili wszyscy, każdy krzyczał że to on ma rację. Wtedy przyszedł jakiś chłopczyk, popatrzył i mówi: hej, o co się bójkujecie przy tym słoniu? Ślepcy się zatrzymali, zaczęli myśleć... słoń? Po chwili jeden powiada: jesteśmy nie tylko ślepi ale i głupi chyba. Drugi: no, byłam trochę zmieszana. Trzeci: właściwie to miałam wątpliwości od początku, tylko nic nie mówiłam. Czwarty: po prostu mówiliśmy głośno co nam przychodziło do głowy. A piąty: mogliśmy po prostu kogoś zapytać wcześniej...

I tu właśnie sedno, bo ludzkość jest jak ci ślepcy, nie widzi Bożej Jaźni. Tylko ktoś, kto naprawdę doświadczył Boga może nas prowadzić, bo tylko ten kto zna drogę może być prawdziwym przewodnikiem. Bez tego będziemy jak ta piątka, macamy na prawo i lewo i donikąd nie dochodzimy. Trzeba się po prostu poddać i otworzyć 🙂


Odpowiedz
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 87

@zielona-lilia no właśnie, chciałam się odnieść do tego co napisałaś i trochę rozwinąć ten temat od swojej strony...

Świadomość, zastanawiam się nad tym często, czym ona tak naprawdę jest. Myślę że można ją opisać jako takie holograficzne odbicie rzeczywistości wokół nas, coś całkowicie niematerialnego, ulotnego jak wiatr właśnie. To nie jest coś co można dotknąć ani zmierzyć.

Ona jest jakby naszym wewnętrznym światem, umysłem, psychiką razem z wszystkimi emocjami i uczuciami jakie nosimy w sobie. I żeby ją utrzymac na jakimś stałym poziomie i nie „pogubić się” po drodze, potrzebujemy czegoś solidnego, jakiegoś oparcia... i tu właśnie wchodzą Wiara, Nadzieja, Miłość i Intuicja. Bez tego chyba trudno się nie pogubić.

Warto też codziennie o tym pamiętać, bo świadomość to naprawdę nietrwała rzecz, jak mgła rano, znika zanim się obejrzysz.

I jest jeszcze jeden aspekt który mnie osobiście bardzo interesuje, bo ta swiadomosc tak naprawde składa sie z trzech warstw:

Po pierwsze nieświadomość, to takie królestwo symboli, archetypów, mitów i fantazji.

Po drugie podświadomość, która odzywa się do nas przez sny i marzenia senne, mówi metaforami.

I po trzecie nadświadomość, ta transcendentna, intuicyjna część umysłu, którą niektórzy utożsamiają z czymś wyższym niż my sami.

Przynajmniej tak to widzę, choć nie jestem pewna czy dobrze to wszystko rozumiem 🙂


Odpowiedz
(@zielona-lilia)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 125

@runa785 właściwie to chciałam się odnieść do tego co napisałaś o intuicji, bo to mnie bardzo uderzyło...

Tak, zgadzam się że intuicja to chyba najważniejszy z tych „wyższych” zmysłów, taki szósty zmysł który łączy nas z czymś głębszym niż codzienne myślenie. I ta myśl żeby nie szukać odpowiedzi na zewnątrz tylko w sobie, warstwa po warstwie, to coś z czym się bardzo identyfikuję, choć przyznam że mi samej trudno to czasem robić w praktyce.

Ciekawe też to zestawienie intuicji z reinkarnacją, że przez intuicję możemy w jakimś sensie docierać do doświadczen z poprzednich wcieleń. Nigdy do końca nie byłam pewna co myślę o reinkarnacji, ale jeśli tak to działa, że te wspomnienia są w nas zakodowane i intuicja pomaga je odkrywac... to może dlatego czasem człowiek po prostu „wie” coś bez żadnego logicznego powodu?

No i ta szyszynka, hmm, to zawsze mnie fascynowało że taki mały organ może miec tak wielkie znaczenie w kontekście duchowym. Słyszałam już wcześniej o DMT i tych badaniach, że ludzie mieli podczas tego doświadczenia kontakt z jakimis bytami, to brzmi niesamowicie i trochę... nie wiem, trochę mnie to przeraża i fascynuje jednocześnie 🙂

Myślę że intuicja spaja to wszystko, nieświadomość, podświadomość i nadświadomość, tak jak pisałaś. Tylko jak ją w sobie rozwijac, to już trudniejsza sprawa...


Odpowiedz
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 87

@zielona-lilia przeczytałam to co napisałaś i zastanowiłam się nad tym... właściwie to myślę, że ezoteryka i egzoteryka to dwa aspekty tej samej drogi, tyle że skierowane do różnych ludzi na różnych etapach. Egzoteryka to taki wymiar zbiorowy, dla mas, dla tych którzy potrzebują jeszcze pewnej struktury, nakazów, wspólnoty, która ich w jakimś sensie prowadzi za rękę. A ezoteryka to już coś bardziej osobistego, indywidualnego, dla tych, ktorzy sami czują ten wewnętrzny napęd i sami szukają.

Nie chodzi tu o żadną opozycję, raczej o to, że te dwa wymiary się uzupełniają. Kościoły, religie, działają na tym zbiorowym poziomie, powoli, mozolnie, z dużą bezwładnością. I to jest właśnie egzoteyka. Natomiast ci, którzy czują że to nie wystarcza, że chcą głębiej, szukają własnych nauczycieli, własnych szkół myslenia, własnej ścieżki, to oni wkraczają w wymiar ezoteryczny.

Prawdziwi następcy Jezusa czy Buddy to nie przywódcy tłumów, ale właśnie nauczyciele duchowi. Kontakt ucznia z nauczycielem, oparty na wzajemnym szacunku i zaufaniu, daje coś czego żadna „masówka” nie jest w stanie zapewnić.

hmm, i jeszcze jedno, bo to chyba ważne. Ezoteryczny nie oznacza utajniony. Oznacza po prostu dostępny dla tych, którzy mają odpowiednio rozwinięte władze duchowe, którzy mają „uszy do słuchania”, jak to kiedyś ujęto. Inni słyszą te same słowa, ale rozumieją je dosłownie, na swoim etapie, i to też jest ok...


Odpowiedz
(@zielona-lilia)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 125

@runa785 no wiesz, czytam to i mam wrażenie, że krążymy w kółko i powtarzamy w zasadzie to samo co już było... jak masło maślane właśnie 🙂


Odpowiedz
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 87

@zielona-lilia no właśnie, zgadzam się z tobą... to chyba smutne jak bardzo nic sie nie zmienilo od tamtych czasów, kiedy nasi przodkowie siedzieli jeszcze na drzewach. jakiś wieczny krąg i nie wiadomo czy kiedyś z tego wyjdziemy


Odpowiedz
(@brzask554)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 35

@runa785 no właśnie, masło maślane, w kółko to samo... człowiek niby coraz mądrzejszy a jednak. Głupota ludzka chyba jest wieczna, bo podobno to wszechswiat ma swoje granice, nie ona 🙂


Odpowiedz
(@zielona-lilia)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 125

@brzask554 no właśnie... ten człowiek który wchodził na drzewo, był święcie przekonany że wie lepiej 🙂


Odpowiedz
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 87

@zielona-lilia no tak, masz rację... on pewnie myślał że jest ponad innymi, jakby wejście na to drzewo dawało mu jakąś przewagę. i tak właśnie to działa od zawsze chyba - egoizm, pycha, zachłanność. to nie są żadne nowe wynalazki, ludzie tacy byli od wieków i chyba zawsze będą 🙁


Odpowiedz
(@zielona-lilia)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 125

@runa785 no właśnie, to jest ta subtelna różnica której często nie dostrzegamy... on wcale nie myslał, że stoi najwyżej, po prostu mu się tak wydawało. A to zupełnie co innego, bo myślenie zakłada jakąś świadomość własnych przekonań, a złudzenie żyje poza nią.


Odpowiedz
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 87

@zielona-lilia tak, masz rację, przepraszam za moją pomyłkę... i właśnie o to chodzi, nie? Bo według Freuda przejęzyczenia czy pomyłki w ogóle nie są przypadkowe. Wszystko ma jakiś sens, tylko nie każdy jest w stanie go odczytac, bo ludzie są po prostu na różnych poziomach rozwoju duchowego i świadomości.

Freud w swoich wykładach pisał o tzw. czynnościach pomyłkowych, czyli właśnie o tych wszystkich sytuacjach kiedy się przejęzyczymy, źle przeczytamy, coś zgubimy, coś złle zapiszemy. Mówił że to nie są głupie przypadki, że życie składa się z drobiazgów i te drobiazgi właśnie mają znaczenie. Objaśniał to dość przystępnie jak na naukowca, wplatał różne anegdoty żeby to jakoś zilustrować.

No więc ja tez mogłam się „pomylić” nieprzypadkowo 🙂 Może po prostu mój umysł gdzieś tak to przetworzył, nie wiem... sama nie jestem tego pewna, ale ta teoria Freuda wydaje mi się bardzo ciekawa i dużo tłumaczy w zachowaniu ludzi.


Odpowiedz
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 87

@zielona-lilia no właśnie, chyba mu się wydawalo... ale wracając do tematu wątku, bo jakoś tak mi się chodzi po głowie ta szyszynka... to znaczy, chodzi mi o to że jest ona chyba naszym najważniejszym ośrodkiem percepcji? i że łączy się z jakąś świadomością chrystusową, iskrą boską w człowieku... hmm, nie wiem czy dobrze to rozumiem, ale gdzieś czytałam że podobno szyszynka to też pierwszy zarodek jaki się w ogóle kształtuje w łonie matki, jakby zalążek przyszłego człowieka. to trochę niesamowite jeśli to prawda


Odpowiedz
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 87

@zielona-lilia no właśnie, to chyba ta różnica między wiedzieć a myśleć że się wie 🙂

Chciałam wrzucić coś co od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie, taki wewnętrzny dialog między sercem a rozumem, może ktoś się odnajdzie...

Rozum pyta: „jesteś przeciwna temu że człowiek to tylko chemia?”
Serce odpowiada: oczywiście że tak, i nie chodzi tylko o człowieka, żadna żywa istota nie jest po prostu ciałem, które posiadamy. Śmierć nie kończy świadomości, ona po prostu trwa dalej.

Rozum: „a widziałaś kiedyś ducha?”
Serce: ludzkimi zmysłami nie, ale zmysłami poza ciałem fizycznym owszem. Choć „duch” to pojęcie bardzo względne, bo w ludzkim rozumieniu duchy to istoty z wymiaru 5D, astralnego.

Rozum pyta dalej: „skąd wiesz że świadomości nie ma po prostu w kodzie, w DNA?”
Serce: bo znam budowę tego kodu. Około 80% ludzkiego DNA, to tak zwane śmieciowe DNA, bez regularnych bloków nukleinowych, i zdaje się że opisuje ono strukturę trzech ciał pozafizycznych. Na razie badane jest tylko jedno z nich, za pomocą fotografii kirlianowskich. Poza tym żadne DNA nie zawiera zachowań, nawet u najprostszych wirusów. DNA to algorytm budowy, nic wiecej. I dlatego teoria ewolucji mnie trochę śmieszy, bo nawet jeśli DNA to genialny algorytm jeśli chodzi o kompresję, to nie aż tak genialny żeby w jednym egzemplarzu zawrzeć informacje o wszystkich gatunkach i jeszcze o ich zachowaniach. Ktoś kto tak twierdzi powinien po prostu pokazać choć jeden kodon odpowiedzialny za konkretne zachowanie, zamiast snuc przypuszczenia.

Jeśli ktoś uważa że człowiek równa się ciało i że śmierć ciała to śmierć swiadomości, to znaczy że jest po prostu na pewnym etapie i może lepiej go z niego nie wyprowadzać. Brak pamięci i świadomości własnej wielowymiarowości u większości ludzi ma swój sens. Nie jestem tu po to żeby kogokolwiek przekonywać, tak zostało to ustalone przez istoty mądrzejsze od nas i chyba po prostu trzeba to zaakceptować...


Odpowiedz
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 87

@zielona-lilia tak, rozumiem co masz na myśli, to trochę jak z tymi wymiarami o których ostatnio czytałam... no właśnie, chodzi o to że my jako ludzie często myślimy że wiemy gdzie jesteśmy w swojej świadomości, a to tylko złudzenie.

W sumie to ciekawe zagadnienie, dużo osób intuicyjnie czuje że coś się zmienia, że przechodzimy przez jakiś rodzaj przemiany świadomości, z trzeciego wymiaru w kierunku piątego. Tyle że te „wymiary” to nie są jakieś miejsca w przestrzeni, ale poziomy świadomości, inne sposoby myślenia i odczuwania.

W tym trzecim wymiarze jest bardzo gęsto jeśli można tak powiedzieć, panuje tam strach jako jedna z głównych wibracji. Podobno schodziliśmy coraz glebiej w tę gęstość przez kolejne inkarnacje, zostawiając za sobą wyższe aspekty siebie i tracąc połączenie ze Stwórcą. I przez to poczucie oddzielenia zaczęliśmy doświadczać strachu, chorób, poczucia winy, bycia ofiarą i tak dalej. Ale podobno sami to wybraliśmy, żeby lepiej siebie poznać.

Trzy główne struktury tego wymiaru to dwoistość (dobro-zło, powinienem-nie powinienem itd.), reakcyjny czas teraźniejszy, czyli ta pętla w której przeszłość prześladuje nas w przyszłości i racjonalny umysł, który niby miał nam pomagać ale przez strach zaczął nas bardziej ograniczać niż otwierać na możliwości. Prawo przyciągania też tu działa, i to bez wyjątków, reaguje na nasze dominujące emocje, nieważne czy świadome czy nie.

Hmm, na razie nie wiem co o tym myślę w całości, ale wydaje mi się że coś w tym jest...


Odpowiedz
(@runa785)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 87

@zielona-lilia no właśnie, dokładnie o to chodzi... wydawało mu się że jest gdzieś bardzo wysoko duchowo, ale tak naprawdę cała ta jego wypowiedź pokazuje myślenie typowe dla trzeciego wymiaru, gdzie rządzi strach, egoizm, pycha. to się czuje w każdym jego słowie, te „naparzam piąchami” i wyrzucam, witam przyjaciół, wrogów precz, takie bardzo ego-centryczne podejście.

a to co pisał Magneto jest zupełnie z innego miejsca, z czwartego czy piątego wymiaru jeśli tak można powiedzieć. ten cały opis jak schodziliśmy w coraz gęstsze wibracje, jak gubiliśmy połączenie ze Stwórcą, jak strach nas zamykał... to brzmi inaczej, głębiej. mnie osobiście to przemawia, choć nie do końca wszystko rozumiem i nie ukrywam że niektóre fragmenty muszę czytać kilka razy żeby cokolwiek do mnie dotarło 🙂

te trzy struktury trzeciego wymiaru, dwoistość, czas i racjonalny umysł, są ze sobą tak splecione że człowiek sam nie zauważa kiedy cały czas kręci się w kółko. Prawo Przyciągania reaguje na nasze emocje niezależnie od tego czy jesteśmy ich świadomi czy nie, i to chyba jest najtrudniejsze do ogarnięcia w praktyce


Odpowiedz
Wpisy: 45
(@cisza762)
Połączone: 16 lat temu

Trzecie oko to właśnie ten ośrodek, o którym tu mowa.


Odpowiedz
Udostępnij: