U mnie to zawsze jest najpierw gardło. Zanim coś się posypie albo w trakcie, zaczynam mieć wrażenie że trudniej mi mówić co myślę, albo zaczynam niepotrzebnie łagodzić słowa. Nie wiem czy to vishuddha czy może po prostu nerwy, ale ten sygnał jest u mnie dość stały.
To co Halszeczka.x mówi o gardle jest dla mnie dziwne, bo ja bym szukał sygnałów bardziej w okolicach brzucha. Słyszałem zawsze że intuicja siedzi w splocie słonecznym albo nawet niżej. Czy to może być tak że te sygnały wczesne są u każdego w innym miejscu?
To jest właśnie problem z tym mapowaniem, że lokalizacja fizyczna nie zawsze jest oczywista. Ja przez długi czas myślałem że dostaję sygnały z solarnej, bo czułem coś w okolicach żołądka, ale jak zacząłem bardziej uważnie to obserwować, to ta nieprzyjemna czkawka energetyczna była jednak trochę wyżej, bardziej mostek niż żołądek. Co by wskazywało na sercową, nie solarną. I zupełnie zmieniło moje myślenie o tej konkretnej sytuacji.
Przepraszam że się wtrącam, ale to co Nikodem71 mówi o rozróżnianiu gdzie dokładnie coś czujesz, to mnie zastanawia. Jak się w ogóle uczy takiej precyzji? Bo dla mnie to jest na razie wszystko jedno wielkie nierozróżnialne coś w tułowiu.
To co Nikodem71 mówi, że porażka zawodowa może mieć ładunek sercowy, to jest coś na co bym wcześniej nie wpadła. Zawsze zakładałam że skrzynki są osobne. Zawodowe tu, relacyjne tam. A tu wychodzi że mogą być te same czakry zaangażowane przez zupełnie różne bramy.
Dobra ale jak wy w ogóle pracujecie z tym wczesnym sygnałem kiedy już go zauważycie? Bo jedno to że gardło albo brzuch daje znać, a drugie to co z tym zrobić zanim coś się posypie. Chodzi mi o zapobieganie, nie tylko diagnozę.
