Forum

Asystent AI
Czakry u osób z zab...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakry u osób z zaburzeniami lękowymi - gdzie tkwi problem

Strona 3 / 4

Wpisy: 490
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

Widzę różnicę, i to dość wyraźną. Osoby z zaburzeniami lękowymi, które pracują głównie przez wizualizację, często bardzo szybko wpadają w pułapkę kontrolowania wyobrażenia zamiast pozwolenia na proces. Ciało jest trudniejsze do kontrolowania i przez to paradoksalnie bardziej skuteczne przy lęku. Choć znam wyjątki, osoby, które przez ciało mają za dużo dysocjacji i dla nich wizualizacja jest bezpieczniejszym wejściem.


Odpowiedz
Wpisy: 666
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie, bo trochę gubię się w tej dyskusji. Mówicie o pracy z czakrami przy lęku, ale ja zawsze słyszałam, że przy poważnych zaburzeniach psychicznych praca energetyczna może pogorszyć stan. Czy to mit, czy jest w tym coś prawdziwego?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Goryczka To nie jest mit, ale wymaga dużo niuansu. Praca energetyczna przy głębokich stanach lękowych bez żadnego wsparcia terapeutycznego może faktycznie zdestabilizować, bo otwierasz rzeczy, z którymi potem nie masz jak pracować mentalnie. Stąd właśnie ta rozmowa o równoległej terapii, którą zaczął Geomanta. Nie chodzi o to, że czakry są niebezpieczne, tylko że bez ram bardzo intensywna praca może cię przytłoczyć.


Odpowiedz
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 666

@Klimcia Czyli to zależy od tego, jak intensywna jest ta praca? Chodzi mi o to, czy jest jakaś forma pracy z czakrami, która jest bezpieczna nawet bez terapeuty?


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@zaneczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ja bym się tu wtrąciła, bo dokładnie to samo pytałam psychiatrze i ona powiedziała mi coś, co mnie zaskoczyło. Że obserwacja i prowadzenie dziennika, bez aktywnych technik, jest w porządku i że resztę warto omówić razem. Więc może to jest ten bezpieczny punkt startowy, o którym mówi Klimcia.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@geomanta03)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do pytania, które zadałem wcześniej o łączeniu terapii z pracą przy czakrach, bo Filomena odpowiedziała, ale zostałem z jednym pytaniem bez odpowiedzi. Czy terapeuta, który nie jest wrogiem tej pracy, ale i nie angażuje się w nią, to wystarczy? Czy potrzebny jest ktoś, kto faktycznie obie rzeczy rozumie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@filomena_g)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 489

@Geomanta03 To jest dobre pytanie i chyba nie ma jednej odpowiedzi. Moja terapeutka nie rozumie pracy energetycznej, ale jej neutralność daje mi przestrzeń. Natomiast wyobrażam sobie, że ktoś, kto ma dostęp do osoby rozumiejącej oba systemy, może to prowadzić dużo bardziej spójnie. Znam takich terapeutów, ale są rzadkością.


Odpowiedz
(@erazm85)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 353

@Geomanta03 Ja miałem przez pewien czas dostęp do kogoś, kto pracował i psychologicznie i energetycznie, i mogę powiedzieć, że to jest jakościowo inna praca. Ale nie wiem, czy to było lepsze dlatego, że łączyła te dwa podejścia, czy dlatego, że po prostu była bardzo dobrym specjalistą.


Odpowiedz
Wpisy: 375
(@wincentyna_01)
Połączone: 1 rok temu

Mam podobny dylemat, bo szukam kogoś takiego dla siebie i nie wiem, jak odróżnić kogoś kompetentnego od kogoś, kto po prostu mówi, że rozumie obie rzeczy. Klimcia, ty pracujesz z innymi ludźmi, jak to sprawdzasz?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Wincentyna_01 Przede wszystkim pytam, jak dana osoba reaguje na silne stany emocjonalne klienta, czy potrafi zatrzymać się, czy dąży za wszelką cenę do zakończenia procesu. I pytam o wykształcenie psychologiczne, nie jako wymóg, ale żeby wiedzieć, z jakim zapleczem pracuje. Ktoś, kto ma tylko kurs czakrowy i zero wiedzy o traumie, przy zaburzeniach lękowych może zrobić realną krzywdę.


Odpowiedz
(@rusalka-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 336

@Klimcia A jak takie pytania spotkają się z niechęcią albo wymijającą odpowiedzią, to zakładam, że to jest już sygnał?


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Rusalka.2 Dla mnie tak. Każda osoba pracująca poważnie z innymi przy delikatnych stanach powinna być w stanie jasno powiedzieć, co robi i co jej kompetencje obejmują. Niekonkretność w tej kwestii jest dla mnie sygnałem ostrzegawczym.


Odpowiedz
Wpisy: 433
Rozpoczynający temat
(@iwetka_68)
Połączone: 7 miesięcy temu

Chcę wrócić do wątku fizycznego, bo Filomena poruszyła coś ważnego o ciele jako drodze do czakr przy lęku. Mam wrażenie, że większość z nas, kiedy mówi o pracy z czakrami, ma na myśli albo medytację, albo pracę z bioenergoterapeutą. Ale są też techniki oddechowe, ruch, praca z głosem. Czy ktoś próbował śpiewu manter przy czakrach i widział efekt przy lęku?


Odpowiedz
Wpisy: 816
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Ja próbowałam i mogę powiedzieć, że przy anahacje to działa na mnie bardzo silnie, ale w sposób, którego się nie spodziewałam. Zamiast spokoju na początku miałam falę płaczu. Dopiero po kilku sesjach zaczęło przynosić coś w rodzaju otwarcia. Więc tak, działa, ale niekoniecznie tak jak się spodziewasz.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 490

@Kamilka51 Ten płacz przy pracy z gardłem i splatem sercowym jest bardzo częsty i właśnie taki, nieoczekiwany, intensywny. To się bierze stąd, że dźwięk omija część blokad, do których trudno dotrzeć przez wizualizację. Gabryś, przy atakach paniki praca z dźwiękiem jest według mnie jedną z łagodniejszych wejść, właśnie dlatego, że masz kontrolę, kiedy zaczynasz i kończysz dźwięk.


Odpowiedz
(@gabryś99)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 48

@Anastazja05 Śpiewanie manter? To brzmi dla mnie trochę abstrakcyjnie, ale nie odrzucam. Czy to musi być po sanskrycie, czy to jakiś konkretny dźwięk?


Odpowiedz
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 490

@Gabryś99 Nie musi być sanskryt. Samo wibrowanie dźwiękiem na różnych wysokościach i odczuwanie, gdzie w ciele się to pasuje, daje już informację. Możesz zacząć od prostego humming, nucenia. Nie wymaga to żadnej wiedzy, tylko gotowości do zatrzymania się i słuchania.


Odpowiedz
Wpisy: 666
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że wracam do swojego pytania, ale nie jestem pewna, czy dobrze zrozumiałam Klimcię. Mówiłaś, że praca energetyczna bez ram może przytłoczyć. Ale te ramy to zawsze musi być terapeuta, czy mogą to być też inne rzeczy? Myślę o grupie wsparcia albo regularnej praktyce duchowej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Goryczka Może być wiele rzeczy. Ważne jest, żebyś miała coś, do czego możesz wrócić, kiedy praca cię poruszy mocniej niż się spodziewałaś. Grupa wsparcia może to pełnić, jeśli jest mądrze prowadzona. Regularna praktyka duchowa daje rytm i kontener. Terapeuta jest szczególnie ważny przy traumatycznym tle lęku, bo tam same ramy duchowe często nie wystarczą.


Odpowiedz
Wpisy: 229
(@chaber)
Połączone: 7 miesięcy temu

Czytam ten wątek od początku i teraz chcę zapytać o coś, co mnie nurtuje. Mówicie o tym, że lęk trafia do różnych czakr i tam się gromadzi. Ale czy to jest tak, że czakra jest wyjściowo zdrowa i lęk ją niszczy, czy może lęk zbiera się w miejscu, które i tak było słabsze?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 490

@Chaber To bardzo dobre pytanie, rzadko zadawane. Moje doświadczenie mówi, że raczej to drugie. Lęk ma tendencję do zbierania się tam, gdzie i tak było coś niepełnego. Ale to nie działa jednostronnie. Długotrwały lęk może też osłabić centrum, które wcześniej było silne. To bardziej współzależność niż linia przyczynowa.


Odpowiedz
(@erazm85)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 353

@Chaber Ja to rozumiem z własnej historii. Moja muladhara była słaba od dziecka, różne rzeczy się na to złożyły. Lęk nie stworzył tego braku zakorzenienia, on go wzmocnił i pogłębił. Ale trudno powiedzieć, co by było, gdyby ta czakra była silna od początku. Może lęk wybrałby inne miejsce.


Odpowiedz
Wpisy: 375
(@wincentyna_01)
Połączone: 1 rok temu

To co mówi Erazm jest dla mnie ciekawe w kontekście historii życia, nie tylko aktualnego stanu. Czy w waszej pracy bierze się pod uwagę dzieciństwo, jak się kształtowały poszczególne czakry? Ja to trochę obserwuję u siebie przez sny, bo sny bardzo często wracają do obrazów z dzieciństwa przy pracy z korzeniową.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Wincentyna_01 Tak, to jest dla mnie jedno z ważniejszych pytań na początku pracy z kimś. Muladhara kształtuje się we wczesnym dzieciństwie, svadhisthana trochę później, i tak dalej. Jeśli w którymś z tych etapów był silny chaos, brak bezpieczeństwa, trauma, to centrum, które wtedy się rozwijało, często nosi to w sobie. Sny są przy tym świetnym wskaźnikiem, bo trafiają właśnie w te warstwy.


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@zaneczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

To brzmi jakby praca z czakrami była trochę podobna do terapii, że liczy się nie tylko teraz, ale skąd to przyszło. Mam rację, czy to uproszczenie?


Odpowiedz
Wpisy: 490
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

To nie jest uproszczenie, to jest spostrzeżenie, które wiele osób zrobiło. Głęboka praca energetyczna i dobra psychoterapia sięgają często do podobnych warstw, tylko różnymi drogami. Dlatego mogą się uzupełniać, ale też mogą się dublować albo wchodzić sobie w drogę, jeśli obie idą w tym samym czasie na zbyt dużą głębokość.


Odpowiedz
Wpisy: 433
Rozpoczynający temat
(@iwetka_68)
Połączone: 7 miesięcy temu

Anastazja, to jest ważne zastrzeżenie. Rozumiem to tak, że przy lęku lepiej mieć jedno podejście prowadzące i drugie uzupełniające, a nie dwa pełne procesy równolegle? Czy to właśnie miałaś na myśli, kiedy mówiłaś wcześniej o ryzyku destabilizacji?


Odpowiedz
Wpisy: 490
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

Tak, dokładnie to miałam na myśli. Jeden proces prowadzący, drugi wspierający. I ta hierarchia może się zmieniać w czasie. U niektórych osób terapia prowadzi przez rok, a praca energetyczna wspiera. Potem może być odwrotnie. To nie jest sztywna reguła, ale zasada, żeby nie otwierać wszystkiego jednocześnie.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@geomanta03)
Połączone: 1 rok temu

To ma dla mnie sens. Ale jak ktoś nie ma dobrego dostępu do terapii, finansowo albo w swoim rejonie, to co wtedy? Czy praca z czakrami może działać jako ten główny proces, czy to jest ryzykowne?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Geomanta03 To jest bardzo praktyczne pytanie i nie słyszałam, żeby ktoś tu na nie odpowiedział wprost. Bo nie każdy ma dostęp do dobrego terapeuty i pewnie spora część ludzi pracujących z czakrami robi to jako jedyne podejście.


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Geomanta03 Uczciwa odpowiedź jest taka, że tak, praca z czakrami może być głównym procesem, ale wymaga wtedy bardzo dużo ostrożności, wolnego tempa i najlepiej kogoś doświadczonego, kto prowadzi ten proces. Samodzielna intensywna praca przy głębokich zaburzeniach lękowych bez żadnego innego wsparcia to dla mnie duże ryzyko. Dostęp do terapii jest realnym problemem i nie chcę tego bagatelizować, ale nie mogę też powiedzieć, że to bez znaczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@geomanta03)
Połączone: 1 rok temu

Klimcia, ale jak rozumieć to 'kogoś doświadczonego, kto prowadzi ten proces'? Bo jeśli nie ma terapeuty, to skąd wziąć taką osobę? Mam wrażenie, że to trochę błędne koło. Nie ma terapeuty, więc szukam pracy z czakrami. Ale żeby to robić dobrze, potrzebuję kogoś doświadczonego, który kosztuje pewnie podobnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Geomanta03 Niekoniecznie. Mam na myśli osobę prowadzącą regularną grupę, nauczyciela medytacji, który zna temat zdrowia psychicznego, albo bioenergoterapeutę z doświadczeniem w pracy z traumą. To nie musi być droższe od terapii. Ale rozumiem, że i tak dostępność bywa problemem. Dlatego powiedziałam 'najlepiej', a nie 'konieczne'.


Odpowiedz
Wpisy: 353
(@erazm85)
Połączone: 8 miesięcy temu

A ja mam inne pytanie do tego wątku. Mówiliśmy dużo o tym, gdzie lęk się gromadzi, muladhara, splot słoneczny, i tak dalej. Ale czy ktoś zauważył, że w zależności od rodzaju lęku to jest inne miejsce? Bo mój lęk przed odrzuceniem siedzi gdzieś inaczej niż lęk, który czuję przy konkretnych sytuacjach, takich jak duże skupiska ludzi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 490

@Erazm85 To bardzo konkretna obserwacja i tak, zgadza się. Lęk separacyjny, lęk przed odrzuceniem, będzie często mocno angażował anahata i svadhisthanę. Lęk egzystencjalny, ten głębszy, dotyczący bezpieczeństwa i przetrwania, osadza się niżej. A lęk społeczny, ten przy skupiskach, to bywa mix manipury i gardła. Ale to nie jest reguła dla każdego, raczej tendencja.


Odpowiedz
Wpisy: 375
(@wincentyna_01)
Połączone: 1 rok temu

Erazm, to co piszesz bardzo mi pasuje do czegoś, co obserwuję przez sny. Kiedy mam okres nasilonego lęku o relacje, śnią mi się zupełnie inne obrazy niż wtedy, kiedy mam ten lęk bardziej egzystencjalny. Jakby ciało przez sny też pokazywało inne centrum. Przy lęku relacyjnym sny są bardziej o wodzie, przy tym głębszym o ziemi i spadaniu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@erazm85)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 353

@Wincentyna_01 To ciekawe, że wymieniasz żywioły. Masz jakiś sposób, żeby to śledzić systematycznie? Pytam, bo sam prowadzę trochę notatki ze snów, ale nigdy nie łączyłem tego z żywiołami i rodzajem lęku.


Odpowiedz
(@wincentyna_01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 375

@Erazm85 Mam zeszyt, gdzie przy każdym śnie zapisuję, jaki żywioł dominował, jakie emocje zostały po przebudzeniu i co się wtedy działo w życiu. Po kilku miesiącach zaczęły wychodzić wzorce. Nie twierdzę, że to naukowe, ale dla mnie to jest mapa. Mogę powiedzieć, że przy wodzie napięcie najczęściej siedzi w klatce, a przy ziemi w nogach i dolnym brzuchu.


Odpowiedz
Wpisy: 666
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy i chcę się upewnić, że dobrze rozumiem. Mówimy o tym, że różne rodzaje lęku angażują różne czakry. Ale czy to znaczy, że przy leczeniu powinienem pracować z konkretną czakrą zależnie od tego, jaki mam lęk? Czy to jest aż tak precyzyjne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Goryczka Precyzja jest tu trochę złudna. Możesz mieć trafienie i pracować z właściwym centrum, ale możesz też odkryć, że problem jest głębiej albo zupełnie gdzie indziej. To co daje mapowanie czakr do rodzaju lęku, to punkt startowy, nie ostateczna diagnoza. Sama pracując z kimś, zawsze sprawdzam, czy to co wydaje się oczywiste rzeczywiście jest tym miejscem.


Odpowiedz
Wpisy: 48
(@gabryś99)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że się wtrącam, bo byłem ostatnio cicho. Ale to co Klimcia mówi o sprawdzaniu, to jak to wygląda w praktyce? Pytam, bo moje ataki paniki są bardzo fizyczne, serce, oddech, i nie wiem, czy to mi wskazuje na konkretną czakrę, czy to jest po prostu objaw ogólny.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 490

@Gabryś99 Ataki paniki z silnymi objawami sercowo-oddechowymi to dla mnie sygnał, że anahata reaguje, ale często jako wtórna. Główna przyczyna może siedzieć w manipurze albo jeszcze niżej. Serce reaguje, bo jest wrażliwym centrum, ale nie zawsze jest źródłem. Jak czujesz się po ataku, kiedy już mija? Czy masz poczucie pustki w brzuchu, czy raczej wyczerpanie w klatce?


Odpowiedz
(@gabryś99)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 48

@Anastazja05 Zdecydowanie pustka w brzuchu. I taka dziwna ulga połączona ze wstydem. Nie wiem dlaczego wstyd, to zawsze mnie zastanawiało.


Odpowiedz
Wpisy: 1230
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Ten wstyd po ataku to bardzo częsty element i moim zdaniem nie jest przypadkowy. Manipura silnie łączy się z poczuciem kontroli i własnej wartości. Kiedy ciało wymknęło się spod kontroli, a tak się dzieje w ataku paniki, manipura może generować właśnie tę reakcję wstydu. To trochę jak echo tego, co się stało, już po samym zdarzeniu.


Odpowiedz
Wpisy: 816
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

To co Klimcia mówi o wstydzie i manipurze jest dla mnie spójne z moim doświadczeniem, choć u mnie nie mam ataków paniki. Mam raczej chroniczny lęk i przy nim ten wstyd pojawia się inaczej, bardziej jako poczucie, że jestem nieodpowiednia. Też dolna część brzucha. Ciekawe, że to trafia w podobne miejsce przy różnych przejawach.


Odpowiedz
Wpisy: 336
(@rusalka-2)
Połączone: 1 rok temu

Dołączam do tego wątku, bo przez chwilę śledziłam z boku. Chcę zapytać o coś praktycznego. Słyszycie te wzorce, manipura przy wstydzie, anahata przy panice, muladhara przy egzystencjalnym lęku. Ale czy ktoś próbował pracować z kilkoma czakrami naraz? I czy to nie było za dużo?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 490

@Rusalka.2 Próbowałam i to był błąd. Przy głębszej pracy z kilkoma centrami jednocześnie łatwo stracić punkt odniesienia. Nie wiesz, co poruszył konkretny zabieg, skąd wzięła się konkretna reakcja. Wolę pracować sekwencyjnie, od dołu ku górze, albo skupiać się na jednym centrum przez dłuższy czas, zanim przejdę do kolejnego.


Odpowiedz
(@rusalka-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 336

@Anastazja05 To rozumiem, ale mam wrażenie, że przy zaburzeniach lękowych to jest trudne, bo one angażują naprawdę wiele warstw jednocześnie. Jak ktoś ma lęk uogólniony, to on jest wszędzie, nie w jednym miejscu.


Odpowiedz
Wpisy: 433
Rozpoczynający temat
(@iwetka_68)
Połączone: 7 miesięcy temu

Dokładnie o to mi chodziło, kiedy zaczynałam ten temat. Zaburzenia lękowe to nie jest punktowy problem. To jest coś, co przesiąka przez wiele poziomów. I dlatego pytałam na początku, gdzie tkwi problem, bo mam wrażenie, że odpowiedź brzmi: w wielu miejscach jednocześnie, ale nie tak samo mocno w każdym.


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@zaneczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

To co mówi Iwetka dużo mi daje. Trochę bałam się, że mój lęk jest tak rozlany, że właściwie nie wiadomo od czego zacząć. Ale jeśli dobrze rozumiem, to mimo że jest wszędzie, można szukać, gdzie jest najgłębiej zakorzeniony i od tego zacząć? Czy to jest właściwe rozumowanie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Zaneczka Właściwe, ale z jednym uzupełnieniem. Najgłębiej zakorzeniony niekoniecznie znaczy najłatwiejszy do pracy. Czasem zaczyna się od tego, co jest najbliżej powierzchni, żeby w ogóle zbudować jakiś kontakt ze swoim energetycznym ciałem. Wejście od razu w najgłębszą warstwę bez przygotowania może być jak wejście do ciemnego pokoju bez latarki.


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@zaneczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

To co mówi Klimcia o budowaniu kontaktu najpierw ma sens. Ale jak to wygląda praktycznie? Mam na myśli, że jeśli ktoś ma silny lęk i jeszcze nie czuje swojego energetycznego ciała w ogóle, to od czego zacząć ten kontakt? Bo ja na przykład nie wiem, czy w ogóle cokolwiek czuję, czy to jest moje wyobrażenie.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Zaneczka To jest właśnie sedno. I odpowiem pytaniem: czy masz miejsce w ciele, które podczas lęku jest pierwsze? Nie gdzie boli najmocniej, ale gdzie zaczyna się, zanim rozleje się dalej?


Odpowiedz
(@zaneczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 289

@Klimcia Chyba gardło. Takie ściskanie, zanim jeszcze cokolwiek pomyślę. Ale wydawało mi się, że gardło to nie jest ta podstawowa czakra, o której tu mówimy.


Odpowiedz
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 490

@Zaneczka Gardło to vishuddha i to jest bardzo ciekawy punkt wejścia. Jeśli lęk zaczyna się właśnie tam, może to sygnalizować, że gdzieś jest tłumiony wyraz albo nieprzetworzona komunikacja. Ale nie zakładaj, że to jest źródło. Gardło może reagować pierwsze jako sygnalizator, bo jest wrażliwe, a korzeń problemu może siedzieć niżej.


Odpowiedz
(@erazm85)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 353

@Anastazja05 A skąd wiadomo, że gardło jest sygnalizatorem, a nie źródłem? Pytam serio, bo nie rozumiem, jak to odróżnić bez zewnętrznej pomocy.


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Erazm85 Nie zawsze da się to odróżnić samemu i nie ma co udawać, że jest inaczej. Jeden ze sposobów to obserwowanie, co się dzieje, gdy świadomie rozluźniasz to miejsce. Jeśli po rozluźnieniu gardła pojawia się kolejne napięcie niżej, to gardło było warstwą, nie korzeniem.


Odpowiedz
Wpisy: 48
(@gabryś99)
Połączone: 1 rok temu

Ja mam pytanie trochę z boku. Rozmawiamy o tym, gdzie lęk siedzi i jak go lokalizować. Ale czy ktoś miał tak, że praca z czakrą faktycznie zmniejszyła ataki paniki? Nie pytam o teorię, pytam o konkretne doświadczenie. Bo mam wrażenie, że to trwa długo i nie wiem, czy w ogóle idę w dobrą stronę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Gabryś99 Moje doświadczenie z chronicznym lękiem, nie atakami, ale może mówi coś podobnego: po kilku miesiącach pracy z manipurą napięcie w brzuchu wyraźnie się zmniejszyło. Nie zniknęło, ale przestało być tak dominujące. Tylko że to był spokojny, systematyczny proces, nie szybki efekt.


Odpowiedz
(@gabryś99)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 48

@Kamilka51 Kilka miesięcy. Rozumiem, że nie ma skrótu, ale co ty robiłaś konkretnie przez te miesiące? Bo ja nie jestem w stanie codziennie medytować godzinę, żeby być szczerym.


Odpowiedz
Strona 3 / 4
Udostępnij: