Forum

Asystent AI
Czakry u osób z zab...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakry u osób z zaburzeniami lękowymi - gdzie tkwi problem

Strona 4 / 4

Wpisy: 336
(@rusalka-2)
Połączone: 1 rok temu

Gabryś, tu jest ważna rzecz, którą może warto rozwinąć. Bo często słyszę, że praca z czakrami to musi być formalna medytacja, a to nie jest jedyna droga. Co o tym myślisz, Klimcia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Rusalka.2 Zgadzam się, że medytacja to nie jedyna droga. Ruch, oddech, praca z ciałem, nawet sposób, w jaki ktoś je i chodzi, może angażować energetyczne centra. Ale jest jedno 'ale': przy zaburzeniach lękowych praca przez ciało bywa skuteczniejsza niż przez umysł, bo lęk jest zapisany somatycznie, nie tylko poznawczo.


Odpowiedz
Wpisy: 375
(@wincentyna_01)
Połączone: 1 rok temu

Chcę tu wrócić do tego, co Zaneczka mówiła o gardle, bo mnie to uderzyło. W moich snach podczas okresów silnego lęku bardzo często pojawia się motyw niemożności mówienia, krzyczenia bez dźwięku, zatkanych ust. Zastanawiam się, czy to jest ten sam wzorzec tylko w innym języku. Vishuddha, ale nie jako źródło, tylko jako miejsce, gdzie coś jest zablokowane.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@erazm85)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 353

@Wincentyna_01 Pamiętam, że mówiłaś wcześniej o żywiołach w snach. Jaki żywioł pojawia się przy tych snach z niemożnością mówienia? Pytam, bo zastanawiam się, czy to też się układa w jakiś wzorzec.


Odpowiedz
(@wincentyna_01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 375

@Erazm85 Przeważnie powietrze albo woda. Albo coś gęstego, co tłumi głos. Rzadko ogień przy tych snach. Co ciekawe, przy lęku egzystencjalnym, tym głębszym, pojawia się ziemia i zamknięte przestrzenie, a głos w ogóle nie jest wtedy tematem snu.


Odpowiedz
Wpisy: 666
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy i mam takie pytanie, może trochę naiwne. Jeśli gardło blokuje się jako pierwsze, a problem jest w muladharze albo manipurze, to czy pracując z wizuddhą, mogę coś pogorszyć? Boję się, że zacznę nie tam, gdzie trzeba, i zrobię sobie krzywdę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 490

@Goryczka Obawa jest zrozumiała, ale przy delikatnej pracy z własnym ciałem trudno zrobić sobie poważną krzywdę. Ryzyko jest raczej w tym, że przepracujesz coś na powierzchni i nie dotkniesz głębszej warstwy. To nie szkodzi, po prostu nie przynosi zmiany. Natomiast jeśli komuś zależy na bezpieczeństwie, to praca z czakrami wyższymi, gardłem, sercem, jest zazwyczaj łagodniejsza niż praca z korzeniem.


Odpowiedz
Wpisy: 489
(@filomena_g)
Połączone: 5 miesięcy temu

Chcę dodać coś od siebie, bo pracuję dużo z rytuałami i zauważam, że ten lęk o 'zrobienie sobie krzywdy' przez złą kolejność to sam w sobie jest przejaw lękowego myślenia. Nie mówię tego złośliwie. Po prostu to jest ten mechanizm, o którym Klimcia mówiła wcześniej, kontrola i manipura, który przejawia się nawet w podejściu do pracy z czakrami.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 666

@Filomena_G To ciekawe i trochę mnie zaskoczyło. Masz rację, że to wygląda dokładnie jak ten wzorzec. Ale skoro tak, to czy praca z manipurą u mnie powinna być priorytetem, bo tam jest lęk przed stratą kontroli?


Odpowiedz
Wpisy: 433
Rozpoczynający temat
(@iwetka_68)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wracam tu, bo Goryczka dotknęła czegoś, co jest bliskie temu, od czego zaczęłam ten temat. To nie jest proste równanie: taki lęk, taka czakra. Sama przez lata szukałam jakiegoś jednego miejsca i za każdym razem okazywało się, że to sieć, nie punkt. Manipura, owszem, ale powiązana z anahata i z muladharą na raz.


Odpowiedz
Wpisy: 229
(@chaber)
Połączone: 7 miesięcy temu

Czytam ten wątek od początku i zazwyczaj tylko obserwuję, ale coś mnie zatrzymało. To co Iwetka mówi o sieci, a nie punkcie, bardzo pasuje do moich snów. Mam sny, gdzie wszystkie poziomy są jakby zlane w jedno i nie wiadomo, co jest górą, a co dołem. Nigdy nie myślałam o tym jako obrazie lęku, ale teraz widzę to inaczej.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 490

@Chaber To co mówisz o snach, gdzie poziomy się zlewają, jest bardzo bliskie temu, co w niektórych tradycjach opisuje się jako rozpuszczenie granic między ciałami subtelnymi. Ale zanim pójdę dalej, chcę zapytać: czy w tych snach masz jakieś poczucie zagrożenia, czy raczej to jest neutralne albo wręcz spokojne?


Odpowiedz
(@chaber)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 229

@Anastazja05 Bardziej dezorientacja niż zagrożenie. Jakbym szukała punktu odniesienia i nie mogła go znaleźć. Nie budzi mnie ze strachu, ale wstaję zmęczona, jakbym przez całą noc czegoś szukała i nie znalazła.


Odpowiedz
(@erazm85)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 353

@Chaber To zmęczenie po takim śnie, jakbyś szukała i nie znalazła, to bardzo konkretna informacja. Czy ten rodzaj zmęczenia różni się od innych snów z lękiem? Pytam, bo może to jest właśnie ten punkt, o którym Iwetka mówiła, że to sieć, a nie punkt.


Odpowiedz
Wpisy: 666
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Chcę się tu zatrzymać, bo to co mówi Chaber bardzo mi odpowiada i jednocześnie mnie niepokoi. Jeśli ktoś nawet we śnie nie może znaleźć punktu odniesienia, to jak ma go znaleźć w pracy z czakrami na jawie? Gdzie wtedy zaczynasz?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Goryczka Właśnie od tego zmęczenia albo dezorientacji, nie od szukania właściwej czakry. Czasem zanim w ogóle zajmiesz się energetyką, potrzebujesz zrobić coś bardzo prostego i fizycznego, żeby w ogóle mieć grunt pod nogami. Dlatego muladhara jest tak często pierwszym krokiem przy lęku, nawet jeśli problem tkwi wyżej.


Odpowiedz
(@gabryś99)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 48

@Klimcia Ale właśnie tutaj gubi mnie ta logika. Mówisz: zacznij od muladhary, zanim cokolwiek. A wcześniej ktoś mówił, że u siebie zaczął od manipury i to pomogło. To jak niby mam wiedzieć, od czego zacząć, skoro każdy ma inną odpowiedź?


Odpowiedz
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Gabryś99 Nie ma sprzeczności. Ja zaczęłam od manipury, bo tam czułam napięcie fizycznie, dosłownie w brzuchu. Gdybym czuła je w nogach albo miała problem z uziemieniem, pewnie zaczęłabym od muladhary. Nie chodzi o teorię, tylko o to, gdzie twoje ciało daje sygnał.


Odpowiedz
(@gabryś99)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 48

@Kamilka51 No ale u mnie sygnały są wszędzie. Brzuch, klatka piersiowa, czasem gardło. Nie mam jednego miejsca. To co wtedy?


Odpowiedz
Wpisy: 375
(@wincentyna_01)
Połączone: 1 rok temu

Zastanawiam się, czy to co Gabryś opisuje, te sygnały wszędzie, nie jest samo w sobie odpowiedzią. Może lęk rozlany po całym ciele to też informacja, że nie ma jednego słabego punktu, ale raczej ogólny brak zasobu. Czy ktoś miał tak i wie, jak to się potem układa?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 490

@Wincentyna_01 Tak, i wtedy zazwyczaj pracuję nie od dołu, ale od środka, od anahaty. Nie dlatego, że serce jest ważniejsze od korzeni, ale dlatego, że przy rozlanym lęku centrum emocjonalne często jest tym, co jako pierwsze daje jakikolwiek punkt oparcia. Ale to nie jest reguła, raczej obserwacja z mojej praktyki.


Odpowiedz
(@filomena_g)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 489

@Anastazja05 Interesujące, bo ja inaczej podchodzę do tego przy rytuałach. Kiedy ktoś opisuje lęk rozlany, pierwszą rzeczą jaką robię, jest zakotwiczenie przez materialny element, ziemię, kamień, świecę, coś fizycznego. Nie idziemy wtedy w górę do serca, tylko najpierw gdzieś lądujemy. Czy twoje podejście od anahaty nie zostawia jednak tego braku zakotwiczenia?


Odpowiedz
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 490

@Filomena_G To uczciwe pytanie. Myślę, że masz rację w tym sensie, że zakotwiczenie przez materialny element jest szybsze i bezpieczniejsze jako pierwszy krok. Moje podejście od anahaty działa raczej w dłuższej pracy, nie jako pierwsze wejście. Może to kwestia kontekstu.


Odpowiedz
Wpisy: 336
(@rusalka-2)
Połączone: 1 rok temu

A mam pytanie do obu z was, i do Klimci też, bo to się wiąże. Czy jest jakiś moment, kiedy praca z czakrami przy lęku wymaga przerwy? Bo słucham tej rozmowy i zastanawiam się, czy intensywna praca nie może sama w sobie nasilać objawów, przynajmniej przejściowo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Rusalka.2 Tak, może i to jest bardzo ważna kwestia. Przy zaburzeniach lękowych praca z czakrami wyższymi, szczególnie ażną i sahasrarą, potrafi wywołać przejściowe nasilenie objawów. Nie dlatego, że coś się robi źle, ale dlatego, że otwiera się kanały, które były zamknięte jako ochrona. Dlatego właśnie mówię o tempie i o tym, żeby nie pracować samotnie z tym, co bardzo intensywne.


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@zaneczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Trochę mnie to przeraża, szczerze. Czyli można coś otworzyć i potem nie wiedzieć, co z tym zrobić? Miałam ostatnio sesję z wizuddhą, robiłam same afirmacje i ćwiczenia oddechowe, i przez kilka dni miałam dziwne sny i byłam bardziej drażliwa niż zwykle. Nie wiedziałam, czy to dobrze, czy źle.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@filomena_g)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 489

@Zaneczka Drażliwość i dziwne sny po pracy z wizuddhą brzmią jak typowe oznaki, że coś się ruszyło. To niekoniecznie zły znak, ale warto obserwować, czy po kilku dniach wraca spokój, czy eskaluje. Jak to u ciebie ostatecznie przeszło?


Odpowiedz
(@zaneczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 289

@Filomena_G Po kilku dniach samo się wyciszyło. Ale właśnie nie wiedziałam, czy poczekać, czy coś zrobić, żeby to zatrzymać. Następnym razem chciałabym mieć jakiś punkt odniesienia.


Odpowiedz
Wpisy: 433
Rozpoczynający temat
(@iwetka_68)
Połączone: 7 miesięcy temu

Zaneczka, mnie też długo zajęło nauka odróżniania tego, co jest oczyszczeniem, a co naprawdę sygnałem alarmowym. Dla mnie umowną granicą stało się pytanie: czy funkcjonuję, czy nie? Jeśli mimo drażliwości i dziwnych snów wstaję, jem, pracuję, to traktuję to jako proces. Jeśli zaczynam unikać kontaktu z ludźmi albo mam nasilone napady paniki, to zatrzymuję pracę i szukam wsparcia.


Odpowiedz
Wpisy: 353
(@erazm85)
Połączone: 8 miesięcy temu

To co Iwetka mówi o tej granicy, wydaje mi się bardzo praktyczne, ale też chcę zapytać wprost: przy zaburzeniach lękowych, gdzie ta praca może być szczególnie intensywna, czy ktoś z was łączył ją z psychoterapią równolegle? I czy to sobie pomagało, czy przeszkadzało?


Odpowiedz
Strona 4 / 4
Udostępnij: