Dodam tylko że powiązanie z krwią w tradycji jest starsze niż model czakrowy w tej formie jaką znamy z zachodnich książek. Warto to odróżniać. To co Jachna opisuje to jest spójna interpretacja, ale niekoniecznie "oryginalna" w sensie wedyjskim. Na zachodzie ten model był dość mocno przebudowany w XX wieku. Nie mówię że zły, mówię żeby wiedzieć skąd pochodzi.
Henio, a skąd Ty wiesz że "oryginalny" wedyjski model jest bardziej "prawdziwy"? Może zachodnia reinterpretacja jest poprostu lepiej dopasowana do naszych ciał i problemów. Trochę dziwne jest zakładanie że India w starożytności wiedziała lepiej co dzieje się w moim ciele niż ktoś kto pracuje z tym przez ostatnie dekady.
no właśnie, Ilonka ma rację w tym sensie że "oryginalny" to nie znaczy "bardziej skuteczny". Ale z drugiej strony - to ważne wiedzieć co się stosuje i skąd to pochodzi, bo inaczej to troszke jak gotowanie ze składników których nie znasz i mówienie potem że przepis jest starożytny 🙂 chodzi mi o to że Henio słusznie mówi że warto mieć świadomość skąd to pochodzi
Czekajcie, to teraz niewiem co myśleć o tym pomarańczowym kolorze dla swadhisthany. Jeśli to jest późna reinterpretacja to czy medytacja z tym kolorem w ogole ma sens przy pracy z tą czakrą? Czy powinnam szukać innych metod?
a moge wrocic do tego co pisalm wcześniej o snach? Chodzi mi o to czy ta kuzynka moglaby jakoś sama pracowac z czakrą żeby te sny były rzadsze? Czy to musi byc terapeuta bo sama sie boje że źle zrobi
ludzie, kurcze, Kinia to brzmi za łatwo. Serio tylko tyle? Bo jak mam taką fobię to chyba kilka słów przed snem nie wystarczy.
przy fobii igiel to i tak imo warto pomyslec o rownoleglej pracy z psychologiem, nie zastepować jedno drugim. Bo to co tu opisujemy to praca energetyczna a sam lęk to tez mechanizm w głowie ktury ma swoja logike. Znam kogoś kto robił tylko energetyczne i po pol roku wciaz nie mógł normalnie pójść do lekarza
Nie ma żadnego tchórzostwa w wyborze punktu startowego który jest dla ciebie dostępny. Praca z energetyką może na prawdę zmięknąć ten lęk na tyle żeby kolejny krok - jakikolwiek on jest - był do wykonania. Tylko nie zatrzymuj sie na pierwszym kroku, to chyba o tym mówi Bartez.
nie jestem ekspertem od czakr ale czytam ten wątek i mam pytanie - czy ta fobia igieł jest jakoś powiązana ze znakiem zodiaku albo ascendentem? Bo moja żona ma fobie i jest skorpionem i zawsze mnie zastanawiało czy to nie ma jakiegoś powiązania przez całą tę symbolikę śmierci i transformacji
okej ale wróćmy może do praktyki bo tu sie zaczyna filozofia 🙂 Szanta, napisz jak poszło z tym karneolitem jak spróbujesz. Serio jestem ciekawa czy poczujesz jakąś różnicę przed snem czy w ogóle nic. Bo ja jak kładę kamień to czasem czuję ciepło a czasem nic i nigdy nie wiem czy to czakra czy po prostu kamień się nagrzewa od ciała
No właśnie to jest to pytanie które mnie też gnębi, bo jak kładę kamień i czuje ciepło to może to po prostu kamień się nagrzewa od ciała, nie? 🙁 Ale Lubomila pisała że intencja ma znaczenie i jakoś to kupuję, bo po kilku sesjach z karneolitem moje sny rzeczywiście były spokojniejsze - trudno mi powiedzieć czy to kamień czy to że po prostu się wyciszyłam przed snem. Szanta, ważne że nie miałaś złych snów tej nocy? Albo jak się rano czułaś?
Hej, mam moze głupie pytanie ale - dlaczego akurat karneolit a nie jakiś inny kamień? Przegapiłem pewnie jakiś post ale nie rozumiem dlaczego ten a nie np. rubin albo granat, skoro te tez są pomarańczowo-czerwone i też są powiązane z energią. ktoś może wytlumaczyc?
Szanta, cieszę się że spróbowałaś. I to co opisujesz - "coś jakby ciepło ale nie wiem czy to kamień czy dłoń" - to jest dobra odpowiedź, serio. Nie musisz od razu czuć fajerwerków. Pierwsze razy to często właśnie to - jakaś mała zmiana w odczuwaniu własnego ciała, ktore normalnie ignorujesz. Fobia igieł to częściowo jest właśnie odcięcie od ciała w tym obszarze, wiec samo położenie tam uwagi i dłoni jest krokiem. Złe sny miałaś czy nie?
dobra ale mam takie pytanie bo mnie to zastanawia od dłuższego czasu - te wszystkie metody ktore tu opisujecie, kamień, afirmacja, medytacja, one działają żeby "wyleczyć" fobię czy tylko żeby ją uśpić? Bo jak Bartez pisał o równoległej pracy z psychologiem to może chodzić o to że te metody nie docierają do przyczyny? Serio pytam bo sama mam różne lęki i zastanawiam się czy nie robię sobie niedźwiedziej przysługi siedząc tylko przy kamieniach zamiast iść gdzieś.
