Cześć, chciałam zapytać o coś co mnie ostatnio bardzo nurtuje. Mam fobię igieł od dziecka, i teraz jak zaczynam się uczyć o czakrach to zastanawiam się czy to może mieć coś wspólnego z jakimś konkretnym centrum energetycznym. Jak idę do lekarza na pobranie krwi to jest dosłownie panika, drżenie, raz zemdlałam. To nie jest poprostu "nie lubię igieł", to jest coś głębszego. Czytałam że fobie często mają źródło w zablokowanych czakrach i zastanawiam się o której tu mowa. Muladhara, bo to strach? Czy może manipura, bo coś z kontrolą? Nie wiem jak to zinterpretować.
Hmm ciekawe pytanie, sam sie nad tym nie zastanawiałem a temat wydaje się naprawdę warty uwagi. Fobie według tego co wiem to zazwyczaj muladhara - czakra korzenia odpowiada za poczucie bezpieczeństwa, zakorzenienie, lęk egzystencjalny. 🙁 Strach przed igłą mógłby być właśnie tym. Ale z drugiej strony jak piszesz o mdłościach i panice fizycznej to mam wrażenie że splot słoneczny tez tu gra rolę, bo manipura to kontrola nad ciałem i stres somatyczny. Ciężko ocenić bez dokładniejszej obserwacji.
Ja bym sie nie ograniczała tylko do jednej czakry. U mnie na przykład kiedy przeżywałam silny stres to zawsze czułam napięcie w kilku miejscach jednocześnie, nie tylko w jednym. Fobie działają podobnie, to nie jest prosta blokada jednego ośrodka. Ale jeśli mam wskazać jakiś szczególny w kontekście igieł i naruszenia ciała, to powiedziałabym że anahata może też tu wchodzić w grę. Czakra serca to nie tylko miłość, to też granice - poczucie że moje ciało jest bezpieczne i nikt go nie naruszy. A igła to dosłowne naruszenie granicy ciała.
Uczucie w brzuchu przy panice to manipura, tak. Ale zanim ktoś pójdzie dalej z tą interpretacją - uczucie fizyczne podczas ataku lęku nie musi oznaczać że akurat ta czakra jest "zablokowana". Ciało reaguje adrenaliną i to powoduje napięcie w przeponie i brzuchu, to fizjologia. Pytanie brzmi: co jest źródłem tej fobii, nie jak ciało reaguje w szczycie ataku. To dwie różne rzeczy.
No właśnie, bo mnie też to ciekawi ale w sumie jestem trochę sceptyczna wobec całego pomysłu że fobie to zablokowane czakry. Skąd w ogóle pochodzi ta teoria? Bo brzmi tak jakby każdy problem psychiczny można było wrzucić do jakiejś czakry i gotowe. Nie twierdzę że to nieprawda, po prostu chciałabym wiedzieć skąd to.
Moim zdaniem ta fobia igieł to muladhara, bez dwóch zdań. Korzeniowa czakra to przeżycie i bezpieczenstwo ciała, a igła to atak na cielesnośc. Mielm klienta raz który miał strach przed dentystą i bioenergoterapeutka od razu wskazała muladharę. Tutaj podobna sprawa
Wroce do początku, bo dyskusja poszła trochę w różne strony. Fobia igieł ma bardzo specyficzny charakter - to nie jest tylko strach przed bólem, to lęk przed utratą integralności ciała, przed bycie nakłutą, wbitą. To dotknięcie granicy między wnętrzem a zewnętrzem. W kontekście czakr jest tu jedna, o której jeszcze nikt nie napisał wprost a jest moim zdaniem kluczowa. To swadhisthana - czakra sakralna. Ona odpowiada za płynność życia, za granice emocjonalne i... za wodę, za krew. Naruszenie ciała do krwi to jej domeną, nie tylko muladhara.
aha, dokładnie. Swadhisthana jest powiązana z żywiołem wody, a krew to w dużej mierze woda. Ale tez z granicami - kto moze wejść w mój świat, w moje ciało. Kiedy ktoś narusza tę granicę siłą, nawet w dobrym celu jak pobranie krwi, to ten ośrodek się "zacina". U osób z głębszymi blokadami w sakralnej ta reakcja bywa bardzo silna, wręcz panicznych rozmiarów.
Hm, to interesujące co Jachna pisze. Muszę to przemyśleć bo nie kojarzyłem swadhisthana z fobiami w ten sposób. Ale mam pytanie - czy według tej interpretacji muladhara byłaby wtedy w tle, jako baza, a sakralna przejawem? Bo nie wydaje mi się żeby jedno wykluczało drugie.
Czytam i czytam i zastanawiam się nad jedną rzeczą. Czy to wogóle jest możliwe żeby praca z czakrą pomogła na fobię? Tzn. realnie, nie tylko w teorii. Czy ktoś tu z was przeszedł coś takiego że miał fobię a potem praca energetyczna naprawdę coś zmieniła?
Chciałam dopytać o tę swadhisthanę, bo to mnie zainteresowało. Czy pracując z tą czakrą można zmienić podejście do granic ciała? Tzn. czy medytacja na ten ośrodek moze pomóc oswajać taki lęk stopniowo? 😉
Praca z czakrą sakralną w takim kontekście ma sens, ale nie jako jedyna metoda. Medytacja, wizualizacja i kamienie pomocnicze mogą poluzować blokadę energetyczną, natomiast sam lęk ma też warstwę psychologiczną którą trzeba zaadresować oddzielnie. Fobia to nie jest tylko kwestia pola energetycznego. Jedno i drugie równolegle daje zdecydowanie lepsze wyniki niż tylko jedno z nich
A ja mam zupełnie inne podejście i trochę nie zgadzam się z tym co tu wszyscy piszą. Bo patrzcie - fobie często mają numerologiczne powiązanie z datą urodzenia, z liczbą życia. Osoba z trójką w ścieżce życia jest bardziej podatna na lęki granicowe, i to wpływa na to KTÓRA czakra jest podatna. Więc samą czakrą nie wyjaśnimy wszystkiego.
Hej, nie wymyśliłam tego z głowy, czytalam o tym w kontekście systemów Chaldejskich gdzie liczby mają swoje odpowiedniki w ciele i w energii. Może nie jest to mainstreomowa numerologia ale to nie znaczy że nie istnieje. Poza tym Lubomila też powiedziała ze to "skok" a nie że to nieprawda, wiec może po prostu tego nie znacie?
no nie, okej ale czy możemy wrócić do tej swadhisthany bo mnie to naprawdę wciągnęło? Jachna napisała że ta czakra ma szczególną rolę przy fobii igieł wlasnie przez powiązanie z granicami ciała i z krwią. Ale mam pytanie - co się dzieje z tą czakrą w momencie samej paniki? Czy ona się zamyka, otwiera za bardzo, czy co?
O matko, to opisałaś dokładnie to co ja czuję. To uczucie że ziemia ucieka to jest jeden z pierwszych sygnałów u mnie. Zawsze myślałam że to po prostu "nogi z waty" od adrenaliny ale może to ma głębszy sens? Tylko nie rozumiem - jeśli ta czakra jest chronicznie ściśnięta to znaczy że praca nad nią powinna przynosić efekty nawet poza samym momentem kontaktu z igłą?
Tak, to logiczne. Jeśli przyjmujemy model czakrowy to praca między sesjami ekspozycji na bodziec ma wiecej sensu niż tylko praca w momencie stresu. Ale podkreślam jeszce raz - samo poluzowanie energetyczne bez równoległej pracy z lękiem na poziomie psychicznym to za mało. 😉 Jedno wspiera drugie.
Kolor pomaranczowy to akurat jest dość standardowe skojarzenie dla tej czakry, to nie jest wymysł. Ale medytacja z kolorem to jedno sposób z wielu. mnie bardziej ciekawi to co Jachna napisała o tym "spazmie" w momencie ataku - czy to wyczuwalne dotykiem? Tzn. czy bioenergeta ktory robi skan mógłby to wyczuć nawet jak osoba nie jest akurat w panice?
A skąd wiadomo że bioenergeta naprawde wyczuwa a nie po prostu domyśla się na podstawie tego co mu powiedziałaś przed seansem? Bo jakby ktoś mi powiedział "mam fobię igieł" a potem machał rękami nad moim ciałem i mówił że czuje napięcie w swadhisthanie to bym się zastanawiała czy to nie jest troszke efekt oczekiwań.
o rany, tylko że "wynik był" to nie jest dobry argument, bo nie wiemy co ten wynik spowodowało naprawde. Może samo pójście do kogoś, przekonanie że ktoś się zajął problemem, już działa placebo i zwalnia ten lęk? Nie mówię że bioenergoterapia nic nie robi, mówię że trudno oddzielić efekt od mechanizmu.
przepraszam ze wchodzę z boku ale mam pytanie trochę inaczej - czy ta fobia moze sie objawiać w snach? Bo moja kuzynka boi sie igieł i często sni ze coś ją nakłuwa i budzisię spocona. Czy to moze miec powiązanie z energia ciała podczas snu?
A możemy powiedzieć konkretnie co robić? Bo czytam tę dyskusję już chyba z godzinę i jest mnóstwo teorii ale za mało praktyki. Szanta zapytała na początku o coś konkretnego a tu się dyskutuje o tym czy bioenergeta kłamie czy nie. Jakaś medytacja, kamień, cokolwiek do tej swadhisthany przy fobii?
No tak, wróćmy do konkretów skoro pytasz. Przy pracy ze swadhisthaną standardowo stosuje sie karneolit, pomarańczowy kalcyt, czasem miodowy opal. Medytacja z wizualizacją wody, płynności, miękkości granic - bo problem często polega na tym że ta czakra buduje mur zamiast elastycznej granicy. Można też pracować z oddechem do podbrzusza.
ech, karneolit mam! Nie wiedziałam do czego go przyłożyć ale mam. Podbrzusze, tak? Czy kładzie się go bezpośrednio na to miejsce podczas leżenia? I jak długo - kilka minut, pół godziny?
z moich praktyk - od 15 do 20 minut w pozycji leżącej, kamień bezpośrednio na skórze lub przez cienki materiał. Ważne żeby wcześniej go oczyścić jeśli dawno nie używałaś. I nie rób tego w pełnym stresie, najpierw kilka oddechów żeby się uspokoić a dopiero potem kłaść kamień, bo napięte ciało i tak nie przyjmie energii kamienia dobrze.
ha, okej, to kładę karneolit na podbrzuszu wieczorami, spróbuję. Ale mam jeszcze jedno pytanie do Jachny albo Henia - czy ta swadhisthana faktycznie ma jakieś powiązanie z krwią jako substancją? Bo jak myślę o fobii igieł to jednak chodzi o krew tak samo jak o sam nakłucie. Zastanawiam się czy to nie dwie osobne rzeczy ktore ta czakra jakoś łączy.
O, właśnie to samo chciałam zapytać. Bo jak mam zrozumieć że jedna czakra "odpowiada" i za granice ciała i za wodę i za krew i jeszcze za emocje to trochę za dużo naraz, nie? Może ktoś to uprości?
