dobra ja to przepraszam ale to co teraz sie dzieje to jest już zdecydowanie inny temat niż polaryzacja czakr. Lolek zaczął wątek o tym co sie dzieje podczas sporu, a my teraz rozmawiamy o terapii traumy. nie podważam że to ważne ale rozjechaliśmy sie konkretnie. może ktoś powinien to przenieść do innego działu?
właśnie to jest sedno i warto to rozwinąć. w trakcie sporu - jeśli możemy mówić o obserwacji a nie o teorii - splot sloneczny przechodzi przez coś co można by nazwać przeciążeniem wejść. dostaje sygnały zagrożenia, statusu, granic jednocześnie, plus ciało dorzuca kortyzol i adrenalinkę. czakra nie jest odizolowana od biologii, ona z nią współpracuje albo walczy. efekt jest taki że ta aktywacja moze być mobilizująca - masz energię do obrony - albo paraliżująca, zależy od historii ciała. czy ktoś tu obserwował te dwa różne tryby u siebie?
oj ja to obserwowałam i to bardzo wyraźnie!! raz w sporze z mamą czułam, że jestem jak balon ktory zaraz pęknie, taka presja od wewnątrz, to chyba ten mobilizujący tryb? a innym razem w sporze w pracy jakby mi coś zamknęło i siedziałam bez słowa chociaż wszystko w środku się gotowalo. i po tym drugim sporze byłam wykończona na cały dzień, po tym pierwszym szybciej mi przeszło. czy to zależy od tego z KIM sie kłócimy, czy od nas? 🙁
to co Ambrozy pisze o warstwach mi sie zgadza z tym co widzę w kartach przy czytaniach o konfliktach - układ kart w spredie relacyjnym jest zupełnie inny gdy chodzi o rodzica a inny gdy o współpracownika. jakby te relacje miały inne centra energetyczne. ale wracając do pytania Lolka - ten mechanizm "w środku sporu" jest opisany dokładnie gdzies? bo mnie interesuje czy jest jakaś sekwencja, która czakra odpala sie pierwsza
ok ale jeśli te czakry odpalają naraz to jak odróżnić co sie kłębi w którym miejscu? szczerze pytam bo jak jestem w srodku sporu to czuje ogólne rozedrganie i nie umiem zlokalizować. dopiero po wszystkim mam ten ciężar w klatce. czy ta lokalizacja w ogóle jest możliwa na gorąco?
wtrącę sie, bo mam podobne pytanie, troche z innej strony. jak ktoś nie umie w ogóle zlokalizować czakr, nie czuje ich wyraźnie w ciele, to czy to znaczy że u niego ten mechanizm nie działa? czy może chodzi o to że po prostu nie ma narzędzi do odczytu a nie że nic sie nie dzieje?
ludzie, no właśne, i tu dochodzimy do grubszego problemu. cała ta rozmowa zakłada że czakry działają w taki a nie inny sposób i że można je obserwować. ale co jest dowodem? subiektywne odczucia w ciele mogą być poprostu somatyzacją emocji i nie trzeba czakr żeby to wyjaśnić. nie mówię że one nie istnieją, mówię że nie wiemy czy te odczucia które opisujecie są efektem czakr czy zwykłej fizjologii
słuchajcie, ok ale nikt tu nie mówił żeby rezygnować z terapii, Tolek94. ja sama chodzę i to sobie nie zaprzecza. mnie to co Sugilitka powiedziała o wzorcach energetycznych bardziej pomogło to nazwać niż wiele sesji gdzie omawiam zdarzenia. to nie jest kwestia albo-albo. a wracając do Sugilitki - to pierwsze pytanie o to kiedy pojawia sie ten kamień: pojawia sie przy sygnale, jeszcze zanim cokolwiek sie zaczyna. jakby ciało wiedziało sekundę przed głową
przepraszam że wchodzę bo czytam ten wątek od początku i to mnie bardzo dotknęło. ja mam podobnie jak Nadzieja96, to rozpoznanie ciała zanim coś sie zaczyna. i miałam takie okresy że przez kilka miesięcy żyłam właściwie w tym trybie gotowości, bo w domu było niepewnie. i teraz nawet jak jest spokojnie to sie łapię że skanuje sytuację czy "zaraz będzie". to jest ta polaryzacja ktora nie odpuszcza między sporami?
to co Wela79 opisuje to już jest troche inny mechanizm, to nie jest aktywacja podczas sporu ale taki permanentny stan gotowości. i tu sie różni od tego co Lolek pytał na początku. polaryzacja podczas sporu to jest epizod, to co opisuje Wela79 to bardziej tło toniczne. czy wychodzi z cyklu? tak moze, w fazie lutealnej takie tło jest mocniej odczuwalne, ale nie jest przez cykl tworzone, jest wzmacniane
