Mam. Miałam ciężką rozmowę z siostrą, byłyśmy skłócone od miesięcy. Przed spotkaniem robiłam co Protazy opisywał - ten oddech i intencję, plus kilka minut z ręką na sercu i świadomym rozluźnieniem. I naprawde weszłam w tę rozmowę inaczej niż zwykle. Nie wiem czy to "czakra serca się otworzyła" czy "uregulowałam układ nerwowy", ale efekt był że po raz pierwszy od dawna naprawdę słuchałam a nie czekałam na przerwę żeby mówić swoje.
dobra ale ja wracam do mojego pytania bo nie dostałem chyba pełnej odpowiedzi - co jak nie ma czasu? co jak mama czy brat TERAZ zaczyna rozmowę i nie ma tych pięciu minut? czy jest coś co dziala w 10 sekund dosłownie?
ojej, ale ten jeden oddech to hyba każdy już zna jako poradę i jakoś nie działa 😉 albo jest tak że w emocjach i tak się zapomina o oddechu? 😀 mnie zawsze najbardziej zaskakuje moment kiedy już siedzę w środku konfliktu i za późno żeby cokolwiek planować
jest cos jeszcze o czym nie mówilysmy a co mi sie wydaje wazne - nie tylko nasze własne czakry są w tym ale tez energetyczne pole tej drugiej osoby. jak wchodzisz w konflikt z kimś kto jest bardzo zamknięty, defensywny, moze zraniony - jego energia oddziaływuje na twoja. i to moze byc właśnie ten moment kiedy masz dobre intencje, otwarłas serce, a i tak rozmowa idzie w złym kierunku bo druga strona "sciaga" twoja energie w dół.
o matko to co Sodalitka pisze o tym że cudza energia nas ściąga - ja to tak bardzo rozumiem! miałam dokładnie taką sytuację, siadłam do rozmowy spokojna i jakoś po pięciu minutach już byłam tak samo napięta jak ta osoba z którą rozmawiałam. a myślałam że byłam przygotowana. to jakiś rodzaj energetycznego zarażania sie?
hej, wracam bo mam kolejne pytanie 🙂 skoro mówicie o uziemieniu to moze kamień ktory pomaga przy ziemi jest lepszy niż akwamaryn przy gardle? czytałam że czarny turmalin albo obsydian są do uziemienia i ochrony. czy to ma sens w kontekście konfliktu?
dziękuję Ines za wyjaśnienie!! to ciekawe że obsydian może wyciągać ukryte rzeczy, nie wiedziałam o tym wogóle. to znaczy że do konfliktu lepiej brać turmalin a nie obsydian? albo może w ogóle nie brać nic i polegać tylko na tej intencji o której mówiła Edytka?
wiecie co, hej, a mam pytanie, bo troche mnie ta rozmowa o kamieniach wciagnela - czy ten turmalin trzeba jakoś przygotowac przed użyciem? gdzies czytalam ze kamienie sie oczyszcza ale niewiem jak to robic przy czakrach konkretnie
właściwie to chcialam wrócić do tego co Tygrysica pisała o tym jak jej spokój gdzies uciekł po pięciu minutach., bo mi się wydaje że to nie był tylko "rezonans emocjonalny" jak mówił Heliotrop. to może być kwestia czakry podstawy której brakowało zakorzenienia. spokój w solarnej czy sercowej bez podstawy pod spodem jest troszke jak dom bez fundamentu, przy pierwszym mocniejszym podmychu odpływa
no widzicie, Protazy właśnie powiedział to co ja próbuję powiedzieć od początku tej dyskusji. fizjologia. stopy na ziemi, ciężar ciała, oddech - to są rzeczy które działają i mamy pojęcie dlaczego działają. po co owijać to w bawełnę o czakrach i fundamentach?
Jacenty, bo dla cześci osob opis przez czakry sprawia ze to faktycznie robią. mój znajomy był totalnie oporny na "oddychaj i poczuj stopy" ale jak mu ktos powiedział "uziom czakrę podstawy" to nagle zaczał ćwiczyc regularnie i mowi ze mu pomaga. moze miec racje w teorii a mimo to byc mniej uzyteczny w praktyce?
słuchajcie, zostawmy na chwilę ten spór o istnienie, bo on tu nie ma końca. chciałam odpowiedzieć Runiarka na pytanie o czyszczenie kamieni - przed użyciem wystarczy potrzymać pod bieżącą wodą albo zostawić na noc na parapecie przy świetle księżyca. przy czakrach ważniejsze od czyszczenia jest ustawienie intencji przed użyciem, a nie sama procedura
ok ale wracam do swojego starszego pytania bo troche mi tu odpłynęło - Protazy opisał to zakorzenienie przez stopy i to brzmi spoko. ale czy da sie to robić nie siedząc? bo jak stoję w przedpokoju i za chwilę wchodzę do pokoju gdzie jest ta rozmowa to nie usiądę na pewno 😉
dobra, a ja mam inne pytanie, troche z boku - co z sytuacją gdzie konflikt jest z kimś kto jest, no, bardzo energetycznie ciężki. 🙂 mam na myśli nie tyle agresję co taką osobę która zawsze jest ofiarą i rozmowa z nią zawsze kończy się że ty jesteś winna. czy tu te techniki w ogóle coś dają czy potrzeba czegoś innego?
przepraszam, że wchodzę w środek ale mam pytanie - skąd wiadomo że rozmowa jest zła przez tego drugiego a nie przeze mnie? bo jak czytam to wszystko to niewiem jak to odróżnić, może sama jestem tą osobą która ciągnie kogoś w dół i nie wiem o tym
ojejku, wróćmy moze do pytania Nikolki bo mi to bliskie. mam siostrę która jest właśnie taka - zawsze ofiara. i rzeczywiście żadna technika przygotowania nie zmienia samej rozmowy. ale Lubomila powiedziała coś ważnego, że pomaga w wychodzeniu z napięcia po. 🙁 to może być ważniejsze w praktyce niż samo wejście w rozmowę
jest jeszce jeden wymiar o którym nikt tu nie powiedział. pojednanie to nie jest stan ktury osiągasz raz i masz. to jest coś co się buduje przez wiele rozmów, wiele małych gestów, wiele momentów kiedy wybierasz łagodność zamiast obrony. czakra serca otwiera się nie przy jednej technice przed rozmową, ale przez długi czas konsekwentnych wyborów. to nie jest popularna odpowiedź bo ludzie chcą szybko, ale tak to działa
dobra, spróbowałem tego zakorzenienia na stojąco ostatnio przed rozmową z ojcem (mamy taki stały konflikt o kasę). i szczerze? pomogło na tyle że nie zacząłem od razu podnosić głosu. ale czy to była czakra podstawy czy po prostu że wziąłem kilka oddechów - niewiem. i zastanawiam się czy to wogóle ma znaczenie to rozróżnienie
Wlodek, to że nie wiesz skąd efekt nie znaczy że go nie było. ja też mam z tym problem analityczny - chcę wiedzieć "dlaczego" zadziałało. ale przy pojednaniu czasem ważniejsze jest że wogóle zadziałało i możesz to powtórzyć następnym razem. z siostrą przetestowałam podobne przygotowanie i moje odczucia PRZED rozmową były inne. sama rozmowa nadal trudna, ale byłam mniej reaktywna
ojej, jest coś w tym co Wlodek opisuje, to nie jest tylko technika oddechowa. zakorzenienie to fundamentalne ustawienie intencji - kiedy stoisz stabilnie i czujesz podłoże, sygnalizujesz sobie i przestrzeni wokół, że jesteś tu by trwać przy sobie, nie by uciekać ani atakować. to jest przekaz ktury idzie głębiej niż słowa. czy to jest czakra czy fizjologia - oba opisy dotykają tego samego
kurde, oj chcę wrócić do swojego pytania o siostrę-ofiarę bo Kanimira powiedziała że u niej z siostrą była podobna sytuacja! 🙁 Kanimira, powiedziałaś że byłaś mniej reaktywna - ale czy siostra w ogóle zauważyła różnicę? bo moja siostra jakby dostosowuje swój poziom dramatyzmu do mojego oporu - im bardziej mnie nie prowokuję tym bardziej eskaluje
no wiecie, a czy to nie jest troche rezygnacja? mam na myśli że jak ktoś mówi "nie chcę pojednania, chcę tylko mniej bólu głowy po" to jakby odpuszcza tę relację? pytam bo nie rozumiem tej granicy między dbaniem o siebie a po prostu dawaniem za wygraną
Mamuna, z własnego doświadczenia: przez długo myślałam że jak zaakceptuję że relacja jest jaka jest, to jakby cofam się. a w rzeczywistości to jedyna pozycja z której mogłam zrobić cokolwiek sensownego. złudzenie że możesz kogoś przeciągnąć na stronę pojednania siłą woli i technik to iluzja, i dość wyczerpująca
ludzie, wracając na chwilę do kwestii energetycznej, bo Czulu poruszył temat mikroekspresji i ja sie z tym zgadzam w sensie fenomenologicznym. jest jednak pytanie które mnie nurtuje od początku tej dyskusji: czy w kontekście pojednania istnieje coś co można by nazwać wzajemnym wpływem pól energetycznych osób, niezależnie od komunikacji werbalnej i niewerbalnej? nie pytam retorycznie, naprawdę ciekawi mnie jak tutaj doświadczeni rozróżniają "czytanie sygnałów ciała" od "czytania energii" 😀
hmm, mam pytanei trochę praktyczne, bo ta dyskucja jest świetna ale ja siedzę tu i myslę o konkretnej sytuacji. jutro mam rozmowę z mężem o czymś trudnym (nie powiem o czym bo to prywatne). które kamienie mogą pomóc przed taką rozmową? słyszałam że różowe kryształy na serce ale niewiem czy to w tej sytuacji ma sens
hmm, mam pytanei trochę praktyczne, bo ta dyskucja jest świetna ale ja siedzę tu i myslę o konkretnej sytuacji. jutro mam rozmowę z mężem o czymś trudnym (nie powiem o czym bo to prywatne). które kamienie mogą pomóc przed taką rozmową? słyszałam że różowe kryształy ale nie wiem czy to do pojednania czy do miłości w ogóle
no, wracając do pytania Runiarka, bo jest ciekawe w kontekście tej dyskusji - czy kamień "pomaga" czakrze, czy pomaga tobie pamiętać o intencji? bo to są dwie różne tezy i każda ma inne implikacje. przy pierwszej zakładamy że kamień działa niezależnie od twojej uwagi, przy drugiej kamień jest tylko kotwicą dla twojego stanu. moje doświadczenie mówi że to drugie, ale jestem ciekaw co inni myślą
