Forum

Asystent AI
Czakry podczas przy...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakry podczas przyjmowania wiadomości o śmierci - szok energetyczny

Strona 1 / 3

Wpisy: 56
Rozpoczynający temat
(@martusia-pl)
Połączone: 3 lata temu

Chcę opisać coś co mnie ostatnio bardzo zaskoczyło i niewiem jak to interpretować. Dostałam telefon z wiadomością o śmierci bliskiej osoby i w tej samej chwili poczułam jakby ktoś uderzył mnie w środek klatki piersiowej i zaraz potem dziwne mrowienie w okolicach brzucha. Fizycznie jakby coś we mnie "zgasło". 😉 Trwało to może ze dwie godziny, potem powoli wracałam do siebie ale miałam wrażenie jakby moje pole energetyczne było w strzępach. Czy to może być reakcja czakr na taki nagły szok? Bo ja to opisuję tak jak to czułam, dosłownie fizycznie, nie tylko emocjonalnie.


Odpowiedz
107 odpowiedzi
Wpisy: 507
(@domicela)
Połączone: 8 miesięcy temu

To co opisujesz to klasyczna odpowiedź układu czakrowego na tzw. szok informacyjny. Uderzenie w okolicach klatki piersiowej - to anahata, czakra serca, reaguje natychmiastowo na utratę bliskiej więzi energetycznej. Mrowienie w brzuchu to manipura i prawdopodobnie tez trochę svadhishthana - tam siedzi poczucie bezpieczeństwa i emocjonalne zakorzenienie. Kiedy nagle zrywa się nić łącząca nas z kimś bliskim, te ośrodki dosłownie "dostają cios". To nie metafora, to rzeczywisty przepływ (a raczej nagłe zatrzymanie przepływu) prani. Dwie godziny to stosunkowo krótko - u niektórych takie zamknięcie trwa tygodniami jeśli żałoba nie jest przepracowana.


Odpowiedz
Wpisy: 104
(@kupalo58)
Połączone: 3 lata temu

No właśne, ja bym powiedział nawet szerzej - ten moment otrzymania takiej wiadomości to jest w zasadzie jedno z niewielu doświadczeń gdzie możemy obserwować jak pole energetyczne reaguje w czasie rzeczywistym, bez żadnego "przygotowania". normalnie czakry się otwierają i zamykają stopniowo, ale tu mamy coś jak nagłe przeciążenie sieci. Swego czasu jak pracowałem z bioenergetyką to miałem do czynienia z osobą która straciła męża i powiedziała mi że przez pierwsze dni czuła się jakby ktoś fizycznie wyrwał jej część ciała z lewej strony klatki. I to miało sens, bo ta nić energetyczna z bliską osobą jest realna i jej zerwanie... no, poczujesz to. Ciekawi mnie - jak Ty to opisujesz po jakimś czasie? Czy to "zamknięcie" nadal gdzies czujesz?


Odpowiedz
Wpisy: 56
Rozpoczynający temat
(@martusia-pl)
Połączone: 3 lata temu

Tak, nadal gdzies to czuje. Jakby w okolicach mostka był taki... ucisk? Nie boli ale jest. Minęło już trochę czasu i właściwie funkcjonuje normalnie, ale przy pewnych myślach ten ucisk wraca. Nie wiedziałam że to może być właśnie czakra serca. Myślałam że po prostu żal i tyle.


Odpowiedz
Wpisy: 198
(@pustelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ojej, rozumiem cie, bo tez miałam cos podobengo kiedy dowiedziałam sie o smierci mojej cioci. Tyle ze u mnie to bylo bardziej takie... zdrewnienie? Jakby ktos wyłączyl mi czucie na chwile a potem nagle wszysko razem wróciło i sie popłakałam. Czy to tez moze byc czakra serca? Bo nie miałam zadnego bolu, bardziej wlasnie to zdrewnienie o ktorym piszę


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@domicela)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 507

@Pustelka To co opisujesz to może być chwilowe zamknięcie anahaty jako mechanizm ochronny - ciało energetyczne robi to samo co ciało fizyczne przy szoku: blokuje odbiór bodźców żeby nie doznać zbyt dużego urazu naraz. Zdrewnienie, odcięcie, poczucie nierealności - to są objawy tymczasowego "zamrożenia" czakry serca. To że potem "puściło" i przyszły łzy, to był dobry znak - przepływ się odblokował.


Odpowiedz
Wpisy: 631
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Słuchajcie, nie chcę burzyć atmosfery bo rozumiem że to trudne doswiadczenia ale... czy nie jest tak że to po prostu normalny szok fizjologiczny. Adrenalinowe uderzenie, napięcie mięśni klatki, mrowiecie od stresu? Pytam szczerze, nie złośliwie. Bo to co opisujecie da sie wyjaśnić bez czakr i jakoś to mi siedzi z tyłu głowy. 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kupalo58)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 104

@Klimcia_S To jest dobre pytanie i nie ma co go unikać. Tyle że te dwa wyjaśnienia wcale się nie wykluczają - ciało fizyczne i pole energetyczne to nie są dwie osobne rzeczy, one się przenikają. Kiedy adrenalina uderza, to dzieje się tez coś w polu, i odwrotnie. Pytanie nie brzmi "czakry czy fizjologia", tylko raczej "co jest przyczyną a co skutkiem" albo wręcz czy wogole ma sens to rozdzielać. mnie bardziej ciekawi co potem - jak ktoś nie przepracuje tego "szoku energetycznego", to zostaje z zablokowaną anahatą i to już ma realne konsekwencje.


Odpowiedz
Wpisy: 631
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ok, to ma jakiś sens. Ale to "przepracowanie" - co to znaczy w praktyce? Bo "żałoba" to jedno słowo, a każdy przez nią przechodzi inaczej. Mówisz o jakimś konkretnym działaniu z czakrami czy to po prostu czas?


Odpowiedz
Wpisy: 753
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Ja sie tu wtrącę bo temat mi bliski. Parę lat temu straciłam mamę i wtedy jeszcze nie za bardzo wiedziałam o czakrach ale jak potem poszłam na bioenergoterapię - terapeutka od razu powiedziała że mam bardzo ściśnięta anahatę i "coś przytknięte" w okolicach gardła. A ja wtedy tak właśnie funkcjonowałam - nie mogłam mówić o mamie bez że mi głos się urywał, dosłownie fizycznie. Czy to mogła być czakra gardła zablokowana od tego nieopłakanego żalu? Bo dopiero jak sobie pozwoliłam na płacz - normalny, długi - to coś puściło


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@domicela)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 507

@Dzidka81 Tak, vishudda - czakra gardła - bardzo często zamyka się razem z anahatą przy żałobie. To są czakry które razem obsługują wyrażanie uczuć i więź z innymi. Kiedy nie możemy powiedzieć tego co czujemy, albo nie dajemy sobie prawa do opłakiwania, energia dosłownie staje w gardle. To że płacz to "odblokował" jest bardzo charakterystyczne i przez to właśnie w wielu tradycjach rytuał żałoby zakłada głośne, zbiorowe opłakiwanie - to nie jest tylko psychologia, to ma wymiar energetyczny.


Odpowiedz
Wpisy: 355
(@wandzia)
Połączone: 3 tygodnie temu

To akurat mi babcia mówiła! Ze dawniej na wsiach był taki zawód - płaczki, kobiety które przychodziły na pogrzeb i zawodziły. Rodzina często sama nie mogła bo szok, bo organizacja, bo ludzie patrzą. A te płaczki jakby uruchamiały ten płacz u innych. Zawsze myślałam że to tylko taki zwyczaj ale moze to miało sens głębszy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 753

@Wandzia, nie wiedziałam o tym z tymi płaczkami! To super ciekawe w tym kontekscie. To moze być właśnie to - ktoś "otwierał" pole, uruchamiał przepływ u innych którzy sami nie mogli.


Odpowiedz
Wpisy: 279
(@konwalka74)
Połączone: 2 lata temu

Płaczki to udokumentowany zwyczaj w wielu kulturach, nie tylko polskiej - analogiczne praktyki były w starożytnym Egipcie, Grecji, Irlandii. Ale ostrożnie z wnioskiem że to "otwierało czakry" - to dość daleko idąca interpretacja. Mechanizm mógł być prostszy: społeczne przyzwolenie na płacz. Jak ktoś zaczyna, inni tez mogą. To jest bardziej psychologia grupy niż energetyka. Nie twierdzę że energetyczna interpretacja jest błędna, ale nie mieszajmy źródeł bez rozróżnienia.


Odpowiedz
Wpisy: 56
Rozpoczynający temat
(@martusia-pl)
Połączone: 3 lata temu

Hm, Konwalka ale czy to naprawdę musi być albo-albo? Mechanizm psychologiczny i energetyczny mogą być tym samym zjawiskiem opisanym różnym językiem, nie? Mnie bardziej ciekawi to co Domicela mówiła o tym że blokada może zostać - jak rozpoznać że coś zostało i trzeba to przepracować, a nie że poprostu minął bezpośredni ból?


Odpowiedz
Wpisy: 263
(@edzio-ka)
Połączone: 7 miesięcy temu

słuchajcie, no właśnie, to jest kluczowe pytanie. Bo tu często ludzie mylą dwie rzeczy: naturalny proces żałoby, ktury ma swój rytm i tempo, od prawdziwej blokady energetycznej która zostaje na dłużej. Ja bym powiedział tak - jeśli po kilku miesiącach nadal masz ten ucisk w mostku przy pewnych myślach, albo unikasz wszystkiego co przypomina tamtą osobę, albo masz wrażenie jakby część ciebie była "wyłączona" - to są sygnały, że coś zostało. 🙁 Sam ból mija, ale zamknięcie czakry moze zostać nawet kiedy świadomie czujemy sie już lepiej. To jest właśnie paradoks - zewnętrznie OK, energetycznie jeszcze nie.


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@renia54)
Połączone: 3 lata temu

ech, przepraszam że sie wtrącam ale właśnie próbuję zrozumieć podstawy bo jestem dosyć nowa w temacie czakr - co to znaczy że czakra "zostaje zamknięta"? Jak to rozróżnić od normalnego smutku ktory z czasem mija? bo wszystko co tu piszecie brzmi logicznie ale nie jestem pewna czy rozumiem różnicę


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zlata)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 366

@Renia54 No dobra, spróbuje wytłumaczyć jak ja to rozumiem. Normalny smutek to jest coś co przychodzi i odpływa, możesz go poczuć, przeżyć, popłakać i idzie dalej. Zamknięta czakra to jest jakby... ściana. Nie ma dostępu do uczucia, albo jest ono odcięte od reszty. Możesz funkcjonować ale coś ci nie gra, jakbyś robiła wszystko troche jak automat. Albo odwrotnie - uczucie jest ale nie możesz go wyrazić, stoi w środku i nie wychodzi. To ta różnica - przepływ kontra zatrzymanie.


Odpowiedz
Wpisy: 40
(@halo96)
Połączone: 3 lata temu

Mam podobne doświadczenie do autorki tematu i zastanawiam się - czy jest coś co można zrobić bezpośrednio po takim szoku żeby czakry nie zostały zablokowane? Jakaś medytacja, oddychanie, cokolwiek? Pytam bo jak sobie wyobrażam że mogę znowu dostać taką wiadomość to chciałabym wiedzieć co robić z tym co poczuję fizycznie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kupalo58)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 104

@Halo96 To bardzo praktyczne pytanie i doceniam go. Z mojego doświadczenia - w pierwszym momencie szoku nie ma co walczyć z tym co czujesz, bo to jest naturalna odpowiedź pola. Nie próbuj "otwierać" czakry na siłę kiedy wlasnie dostałeś/aś cios. Natomiast co pomaga to świadomy oddech - długi wydech, żeby układ nerwowy nie wszedł w pełne zamrożenie. I kontakt z ziemią - dosłownie, boso po trawie albo podłodze, albo przy najmniej mocne świadome poczucie własnych stóp. To trzyma muladhara, czakrę podstawy, zakorzenioną i nie pozwala całemu systemowi "odpłynąć". Resztę możesz przepracować potem, kiedy szok minie.


Odpowiedz
Wpisy: 19
(@sedzimir98)
Połączone: 4 lata temu

Czytam ten wątek i mam pytanie, bo mi to nie daje spokoju - czy ktoś z was miał taką sytuację że ta reakcja czakry była tak silna że myślał że ma zawał albo coś. Bo to co opisuje autorka z tym uderzeniem w klatkę to brzmi intensywnie i ciekawi mnie gdzie jest granica miedzy reakcją energetyczną a czymś co już trzeba sprawdzić medycznie


Odpowiedz
Wpisy: 19
(@sedzimir98)
Połączone: 4 lata temu

no i właśnie to mnie ciekawi bo jak czytam te opisy z tym uderzeniem w klatkę i mrowieniem to sie zastanawiam - okej, energetyka energetyką, ale czy ktoś sprawdzał serce? bo ja na przykład po silnym szoku miałem kiedyś takie kołatanie że poszedłem do lekarza i okazało się że poprostu tachykardia ze stresu. nic groźnego ale lepiej wiedzieć. gdzie jest ta granica między "czakra serca reaguje" a "idź do kardiologa"? 😀


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@domicela)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 507

@Sedzimir98 To jest bardzo ważne pytanie i cieszę się że je zadałeś, bo zbyt często na forach ezoterycznych to się pomija. Zasada jest prosta: jeśli ból jest silny, promieniuje do ramienia lub szczęki, towarzyszy mu duszność albo zawroty głowy - to jest sygnał alarmowy i nie ma co filozofować o czakrach, tylko wzywa się pogotowie. To co opisuje Martusia - ucisk wracający przy wspomnieniach - ma zupełnie inny charakter. Jest powiązany z myślami, pojawia się i odpływa, nie jest stały. To różni go od objawu kardiologicznego. Ale zasada zachowania zdrowego rozsądku zawze obowiązuje.


Odpowiedz
Wpisy: 631
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Dobrze że to powiedziałaś, Domicela, bo myślę że część osób faktycznie by wolała przypisać wszystko energetyce zamiast sprawdzić. nie mówię że tak jest tu, ale w ogóle jako zjawisko. sama znam kogoś kto przez pół roku "przepracowywała czakry" zamiast po prostu pójść do psychiatry z depresją po żałobie. skończyło sie dobrze ale to był czas stracony


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kupalo58)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 104

@Klimcia_S ma rację i to jest problem ktury mnie tez irytuje w środowiskach ezoterycznych - takie uciekanie od konkretu. no, ale z drugiej strony to nie jest zero-jedynkowe, nie trzeba wybierać. można iść do lekarza I jednocześnie pracować z polem. jedno drugiego nie wyklucza i nigdy nie powinno. ja przynajmniej tak to rozumiem i tak działam od lat


Odpowiedz
Wpisy: 56
Rozpoczynający temat
(@martusia-pl)
Połączone: 3 lata temu

wiecie co, ok, chcę tu od razu powiedzieć że u mnie badania były robione, wszystko w porządku. To nie jest kwestia ignorowania medycyny, po prostu szukam tez innego wymiaru tego co przeżyłam. Ale dobrze że to padło, bo rzeczywiscie nie chciałabym żeby ktoś tu czytał i pomijał lekarza bo ktoś na forum powiedział że to tylko czakra.


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@renia54)
Połączone: 3 lata temu

okej wracając do tego co Edzio pisał wcześniej o tym rozróżnieniu między naturalną żałobą a blokadą - bo mnie to nadal nie do końca jasne. piszesz że kilka miesięcy to sygnał ale przecież żałoba moze trwać latami. moja znajoma po śmierci taty funkcjonowała "normalnie" przez dwa lata a potem dopiero ją dopadło. to co to było? blokada która puściła? czy normalna żałoba z opóźnionym zapłonem?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@edzio-ka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 263

@Renia54 O, to jest super przykład bo właśnie to zjawisko jest znane i w psychologii i w pracy energetycznej. Takie opóźnione uderzenie żałoby. Z perspektywy czakr - pole często utrzymuje tę blokadę dopóki człowiek nie ma zasobów żeby to przeżyć, dopóki nie jest wystarczająco bezpieczny. I dopiero kiedy coś odpuszcza w życiu, kiedy jest spokój, przestrzeń, nagle otwiera sie ten zablokowany kanał. Więc tak, to może być dokładnie to - blokada w anahatie trzymała emocje dopóki twoja znajoma nie mogła sobie na nie pozwolić, a po dwóch latach poprostu puściło.


Odpowiedz
(@zlata)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 366

@Edzio.ka, ale to troszke za wygodne wyjaśnienie, nie? bo jakkolwiek to idzie - płacze od razu, to normalna żałoba. nie płacze od razu, to blokada która potem puści. a jak puści po roku, to blokada puściła. każdy scenariusz pasuje do tej samej teorii. to jak to sfalsyfikować?


Odpowiedz
(@edzio-ka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 263

@Zlata no masz rację, że to brzmi jak niefalsofikwalna teoria i rozumiem zarzut. uczciwie przyznam że nie ma tu twardego dowodu. ale podobny problem masz z każdą psychologiczną interpretacją żałoby - tez nie zmierzysz i nie sfalsyfikujesz. pytanie czy użyteczność opisu coś znaczy, czy tylko twarda falsyfikacja.


Odpowiedz
(@konwalka74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 279

@Zlata podnosi realny punkt i warto go nie zamiatać. Modele energetyczne mają tę słabość że są bardzo elastyczne interpretacyjnie - pasują post factum do każdego scenariusza. To nie znaczy że są błędne ale znaczy że trzeba z nimi ostrożnie. Psychologia żałoby też ma swoje modele (Kübler-Ross i późniejsze) które też były krytykowane za nadmierną elastyczność. Więc to szerszy problem z modelami opisującymi procesy emocjonalne, nie specyficznie ezoteryczny.


Odpowiedz
Wpisy: 355
(@wandzia)
Połączone: 3 tygodnie temu

a ja mam pytanie może troche z innej strony - czy ta blokada może się "udzielić" innym ludziom w rodzinie? bo w naszej rodzinie jak umarł dziadek wszyscy jakoś tak... zesztywnieliśmy? nikt nie płakał na pogrzebie oprócz jednej ciotki i potem przez lata w domu nie wolno było wspominać. babcia powiedziała kiedyś że dziadek "zabrał ze sobą coś z rodziny". nie wiem co miała na myśli ale teraz czytając ten wątek zaczynam się zastanawiać


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 753

@Wandzia oj, ojej, to co opisujesz to brzmi strasznie znajomo. To "niepisane zakazy" w rodzinie dotyczące wyrażania żalu - to jest znane też w systemowych ujęciach terapii rodzin, poza ezoteryczną interpretacją. Czasem jedno pokolenie "blokuje" i to idzie dalej, dzieci uczą sie że się nie okazuje, wnuki też nie. A ta ciotka co płakała - może właśnie ona miała bardziej otwarte pole i nie dała rady utrzymać tej zbiorowej blokady?


Odpowiedz
(@wandzia)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 355

@Dzidka81 wiesz co, ta ciotka to była "ta dziwna" w rodzinie, trochę z boku, trochę inaczej. moze coś w tym jest. nigdy tak na to nie patrzyłam


Odpowiedz
Wpisy: 183
(@andromedka92)
Połączone: 2 lata temu

To z tym zbiorowym zamknięciem pola w rodzinie to ciekawy trop. Słyszałam o czymś takim jak wspólne pole morfogenetyczne rodziny - że jest jakiś wspólny energetyczny "kształt" systemu rodzinnego i jak ktoś kto jest w centrum tego systemu odchodzi, całe pole się reorganizuje. Nie wiem czy to prawda naukowa, ale intuicyjnie coś w tym czuję. Babcia Wandzi mogła opisywać wlasnie to swoimi słowami. 😉


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fortunat)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 309

@Andromedka92, ostrożnie z morfogenetyką bo to mocno naciągane. Sheldrake jest kontrowersyjny nawet w środowiskach otwartych na alternatywę. Nie wrzucaj tego do jednego worka z pracą z czakrami bo potem trudno cokolwiek traktować poważnie. To co opisuje Wandzia brzmi jak normalna rodzinna dynamika wokół tabu żałoby, na to nie potrzeba pola morfogenetycznego.


Odpowiedz
Wpisy: 40
(@halo96)
Połączone: 3 lata temu

Wracając do mojego pytania sprzed kilku postów bo nie dostałam odpowiedzi na całą część - Kupalo pisał żeby nie otwierać czakry na siłę zaraz po szoku, okej, rozumiem. ale co z dłuższą perspektywą? jak długo "czekać" zanim zacznę coś robić aktywnie? bo slyszalam różne rzeczy - jedni mówią żeby od razu pracować z oddechem, drudzy że trzeba dać sobie miesiąc. nie wiem co myśleć


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kupalo58)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 104

@Halo96 szczerze? nie ma jednej odpowiedzi, i każdy kto ci poda konkretną liczbę dni kłamie albo upraszcza. obserwuj swoje ciało. jeśli po kilku dniach masz momenty kiedy możesz spokojnie usiąść i poczuć co jest, to zacznij od bardzo łagodnego świadomego oddechu, bez żadnej techniki "na czakry". poprostu świadomość oddechu. to nie robi krzywdy i nie forsuje niczego na siłę. techniki bardziej ukierunkowane zostawiłbym na potem, jak sie trochę ustabilizujesz :))


Odpowiedz
Wpisy: 78
(@ravenna_90)
Połączone: 3 lata temu

a kamienie do tego? bo czytałam że różaniec albo kunzyt pomaga przy czakrze serca. można używać od razu czy też trzeba czekać? pytam bo mam te kamienie i zawsze sięgam po nie instynktownie jak jest ciężko


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zbyszek90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 174

@Ravenna_90 z kamieni to raczej nie ma ryzyka że coś "za bardzo otworzysz", one działają łagodnie. kunzyt jest spoko, różaniec też, a do tego można jesze malachit ale malachit jest mocniejszy i u niektórych wywołuje intensywne emocje. jeśli jesteś po niedawnym szoku to może lepiej zostawić malachit na potem i trzymać się tych łagodniejszych


Odpowiedz
Wpisy: 198
(@pustelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

czy ktos wie cos wiecej o tym różancu jako kamieniu bo ja zawze myślałam że to różaniec - paciorki do modlitwy? teraz widzę że Ravenna pisze o kamieniu i nie wiem czy to to samo czy cos innego


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ravenna_90)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 78

@Pustelka różaniec jako kamień to po angielsku "rhodonite" - różowy kamień z czarnymi żyłkami, całkowicie inaczej niż te paciorki do modlitwy 🙂 chociaż zabawne że mają tę samą nazwę po polsku. ten kamień jest właśnie kojarzony z sercem i ze wspieraniem w smutku, stąd pytałam


Odpowiedz
Wpisy: 198
(@pustelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

a to ciekawe z tym różancem, nie wiedziałam, że to kamień 🙂 zawsze myślałam tylko o różańcu do modlitwy. a wracając do tematu bo trochę tu odeszliśmy - Martusia, czy ten szok o którym piszesz był nagły? znaczy czy dostałaś wiadomość bez żadnego przygotowania że ktoś choruje czy coś? bo zastanawiam sie czy to ma znaczenie dla tego jak czakry reaguja


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martusia-pl)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 56

@Pustelka - tak, zupełnie nagły. Telefon, jedna informacja, i tyle. Nie było żadnego "przygotowania", żadnego okresu choroby wcześniej że mogłam sie mentalnie nastawiać. 🙁 I właśnie to mnie zastanawia najbardziej - czy ten rodzaj szoku, taki nagły, działa inaczej na pole energetyczne niż kiedy ktoś umiera po długiej chorobie i można się jakos przygotować. bo intuicyjnie czuję że to musi być różnica


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@domicela)
Połączone: 8 miesięcy temu

To jest naprawdę ważne rozróżnienie ktore Martusia podnosi. Przy nagłej śmierci pole dostaje informację bez żadnego buforu - ciało i system energetyczny reagują dosłownie w jednej chwili. Nie ma wstępnego "zaciskania" które pojawia się kiedy ktoś bliski choruje. Zamiast tego jest coś w rodzaju przeciążenia - zbyt dużo naraz wchodzi przez ośrodek splotu słonecznego i serca jednocześnie. Widziałam to wielokrotnie w pracy z klientami. To nie znaczy że jeden rodzaj straty jest trudniejszy od drugiego - to jest inny mechanizm, nie skala bólu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@renia54)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 68

@Domicela, to co mówisz o splocie słonecznym i sercu jednocześnie - to znaczy że te dwie czakry reagują równolegle? bo ja zawsze myślałam że to idzie jakoś po kolei, nie wiem skąd mi to w głowie siedzi ale miałam takie wyobrażenie że to jest bardziej sekwencyjne


Odpowiedz
(@domicela)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 507

@Renia54 nie ma reguły że sekwencyjnie. To zależy od człowieka, od jego historii, od tego które centrum jest u niego bardziej otwarte lub wrażliwe. U osób silnie emocjonalnych pierwsza rusza czakra serca, u takich bardziej "kontrolujących" i racjonalnych - często splot słoneczny bierze na siebie pierwszy cios, bo to centrum odpowiedzialności i poczucia kontroli nad rzeczywistością. A nagłość informacji może po prostu uderzać w oba naraz, bo nie ma czasu na żadne "sortowanie".


Odpowiedz
Wpisy: 174
(@zbyszek90)
Połączone: 2 lata temu

no i tu kamienie mogą trochę pomagać, właśnie dlatego że działają łagodnie i nie forsują żadnego procesu - różaniec albo kunzyt przy sercu to subtelne wsparcie, nie żaden "reset". ale malachit przy tej nagłości to bym jednak odłożył na pózniej, bo on naprawdę potrafi otworzyć coś co nie jest gotowe. miałem klienta ktory wziął malachit za wcześnie po stracie i miał kilka dni kompletnego rozklejenia, bardzo intensywne


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@halo96)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 40

@Zbyszek90 okej, malachit odłożyć - rozumiem. a co z czarnym turmalinem? gdzies czytałam że on chroni i uziemia, czyli może być dobry zaraz po szoku żeby "zamknąć" trochę pole i nie pozwolić na to przeciążenie o którym Domicela pisze. czy to ma sens czy też za wcześnie?


Odpowiedz
(@zbyszek90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 174

@Halo96 turmalin czarny to inna bajka, on faktycznie działa w stronę uziemienia a nie otwierania, więc przy szoku jest bezpieczniejszy. trzymanie go w dłoni albo w kieszeni żeby mieć kontakt z czymś fizycznym - ma sens. uziemienie po szoku to dobra intuicja bo przy przeciążeniu energetycznym ludzie często "wychodzą" z ciała, dysocjują


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: