Siedzę ostatnio nad tym i nie daje mi spokoju jedna kwestia. Czakry to nie są jakieś zamknięte zbiorniki, prawda? Energia w nich krąży, zmienia się, przepływa. I właśnie w momentach dużych zmian życiowych, przeprowadzka, koniec związku, nowa praca, cokolwiek, czuję że coś się w tym układzie przebudowuje. Jakby ciało energetyczne musiało się na nowo skalibrować. Ale co wtedy dzieje się z energią, która była wcześniej zablokowana albo po prostu nieużywana? Gdzie ona idzie? Czy po prostu się rozprasza, czy może gdzies się kumuluje? Zaczynam myśleć, że elastyczność całego systemu czakr to klucz do tego, żeby przez zmiany przechodzić bez totalnego rozwalenia się od środka.
O, właśnie tego szukałam, bo sama nie wiem jak to działa. Słyszałam, że czakry to takie wirujące kółka i że jak się coś zablokuje to człowiek choruje, ale nigdy nie myślałam o tym w kontekście zmian życiowych. Czy to znaczy, że jak się przeprowadzam albo zmieniam pracę to moje czakry tez się zmieniają? Nie jestem pewna czy dobrze rozumiem...
Szczerze to brzmi trochę jak metafora psychologiczna bardziej niż coś realnego. Mówicie o energii jakby była wodą w rurach, że gdzieś płynie, gdzieś się zatrzymuje. Ale czy ktoś to faktycznie sprawdzał, czy to po prostu porównanie ktore pomaga myśleć o emocjach? Pytam serio, bo mnie to ciekawi, ale nie chcę kupować kota w worku.
Trochę mnie to dyskutowanie o realności denerwuje, bo odciąga od meritum. Pranava zadał konkretne pytanie co dzieje się z nieużytą energią i to jest naprawdę ciekawe, bo bioenergoterapeuci mają na to różne odpowiedzi. Jedni mówią że staje się zastojem i powoduje problemy zdrowotne, inni że po prostu wraca do puli ogólnej, jakiegoś tła. Nie spotkałam się z jedną spójną odpowiedzią na to.
No i tu jest pies pogrzebany. Każdy guru ma inną wersję i każda wersja brzmi przekonująco, jeśli sie już w nią wierzy. Zastój energii, powrót do puli, rozproszone w eterie, proszę bardzo. Jak nie ma jednej odpowiedzi to może pytanie jest źle postawione. Albo po prostu model jest zbyt uproszczony żeby to opisac.
boże, o matko, wlasnie o to mi chodziło od dawna. sam przeszłem przez zmianę pracy i przez jakiś czas czułem dziwne napięcie w klatce piersiowej i gardle. Lekarz nic nie znalazł. Zacząłem pracować z kamieniami, malachit na serce, błękit larimar na gardło, i coś się zmieniło. Czy to mogło być właśnie to, o czym piszesz, ta energia szukająca ujścia?
To zmęczenie po odblokowaniu to znany objaw, przynajmniej w kręgach bioenergoterapeutycznych. Mówi się że ciało musi przetworzyć to co zostało uwolnione. Ale szczerze nie wiem czy to wyjaśnienie przyczynowo-skutkowe czy post-hoc racjonalizacja. Stachu, jak długo trwało to zmęczenie?
No właśne, i to jest ten problem. Ciężko stwierdzić co zadziałało i czy w ogóle coś zadziałało zewnętrznie, kamień, medytacja, czy po prostu czas i stres minął. Wracając do tematu Pranava, ta elastyczność systemu to ciekawe pojęcie. Skąd w ogóle wiadomo że system jest elastyczny a nie np. po prostu wrażliwy?
To sensowne rozróżnienie. Dla mnie elastyczność oznacza zdolność do powrotu do równowagi bez długotrwałego zablokowania. Wrażliwość to raczej intensywność reakcji. Można być bardzo wrażliwym ale mało elastycznym i wtedy każda zmiana to długi kryzys. Albo elastycznym ale mało wrażliwym, przechodzić przez zmiany prawie bez oznak. Ideał chyba gdzies pośrodku, czujesz ale wracasz szybko.
Ciekawa teoria, ale mam pytanie z innej beczki. Mówicie o energii nieużywanej, że coś sie z nią dzieje. Ale co jeśli ta energia jest zablokowana właśnie dla tego, że jej ujście byłoby destrukcyjne? Znaczy, moze ciało samo wie że czegoś nie puszcza bo np. człowiek nie jest gotowy? Czy pracując na siłę z czakrami nie można czegoś... nie wiem, namieszać?
Weszłam tu po informacjach o czakrach i nie spodziewałam sie takiej głębokiej dyskusji, haha. Mam pytanie trochę z boku, bo nie bardzo rozumiem, jak to jest z tą elastycznością w snach? Bo zdarza mi się że w momentach dużych zmian w życiu śnię bardzo intensywnie, jakieś dziwne, symboliczne sny, i zawsze się zastanawiałam czy to jest jakiś sygnał od ciała energetycznego czy to po prostu psychika się porządkuje. Czy sny mają coś wspólnego z pracą czakr? 🙁
no wlasnie i to mi się wydaje dziwne, bo zaczęłam jakiś czas temu nową pracę, dużo stresu, dużo nowego, i nagle zaczęłam śnić niesamowicie żywo. Raz śniłam że stałam w wodzie po kolana i woda płynęła w dwóch kierunkach jednocześnie i miałam wrażenie że nie wiem w którą stronę iść. Zastanawiam się czy to mogło być coś z czakrami związanego czy poprostu stres daje mi w kość w nocy 🙂 :))
a ta woda w dwóch kierunkach to ciekawy obraz. Wiesz, ja się nie znam jakos szczególnie na czakrach ale to co opisujesz z nową pracą i nagłym ożywieniem snów, to hyba każdy kto przechodził przez zmianę zna. Pytanie czy sny są reakcją na energię czy poprostu na chaos w głowie. Albo czy to w ogóle jest różnica?
no właśne, i tu wracamy do tego samego miejsca w kółko. Czy "energia w ruchu" to jest cokolwiek innego niż "dużo się dzieje psychicznie"? Bo jak nie, to po co w ogóle model czakrowy, skoro psychologia mówi to samo tylko bez tej otoczki.
to co Nacek mówi jest sensowne ale trochę upraszcza. Model czakrowy nie jest tylko metaforą, bo ma konkretne praktyki do niego przypisane, konkretne ćwiczenia, miejsca w ciele, dźwięki. Psychologia też ma praktyki. Różnica jest w tym co robisz z tym modelem, a nie tylko jak go nazywasz. I wracając do Ewelinka, ten sen z wodą w dwóch kierunkach to klasyczny obraz rozwidlenia, niekoniecznie czakrowy, ale warto zapytać jak się czułaś w tym śnie, bo to wiecej powie niż sam obraz.
przepraszam, że wchodzę, ale to co Ewelinka opisuje z tym spokojem w śnie mimo sytuacji stresowej, to chyba dobre. Znaczy chyba lepiej mieć spokój niż panikować nawet we śnie? Albo źle rozumiem jak to działa...
spokój przy rozwidleniu to moze być znak, że gdzieś głębiej jest zaufanie do procesu, nawet jeśli umysł sie boi. To taki paradoks że czakra splotu słonecznego może być w napięciu z powodu zmiany, ale wyższe centrum, serca na przykład, może być otwarte i trzymać spokój. te dwie rzeczy mogą współistnieć. Choć niewiem czy to dotyczy śnienia, to ciekawa kwestia.
o, właśne! Ja miałem coś podobnego ze swoją zmianą pracy. Stres był okropny, napięcie w klatce i gardle jak pisałem wcześniej ale jednocześnie gdzies w środku czułem że to jest dobra zmiana. Jakby jedno centrum krzyczało a drugie wiedziało że ok. To co Lutoslaw opisuje brzmi bardzo znajomo.
to co Lutoslaw i Stachu opisują to jest właśnie ta elastyczność o której Pranava pisał na początku. Różne centra mogą być na różnych etapach przetwarzania tej samej zmiany. Nie ma jednego punktu w ciele który wie wszysko naraz. 🙂 Dlatego praca z czakrami to nie jest "napraw jedną i gotowe", tylko dialog miedzy nimi.
ale Kometka, jak to wygląda w praktyce, ten "dialog"? Bo słyszę to słowo, dialog między czakrami, i wyobrażam sobie jakieś medytacje skupione na przechodzeniu między centrami, ale nie wiem czy to o to chodzi. Czy to jest coś co się robi celowo czy samo się wydarza?
no, oba. Można to robić celowo, np. skanowanie ciała od dołu do góry z zatrzymaniem przy każdym centrum, ale też to sie wydarza samo kiedy jesteś wystarczająco uważny. Najciekawsze obserwacje mam wtedy kiedy nie próbuję nic poprawiać, tylko naprawdę słucham co jest. Wtedy widać gdzie jest napięcie a gdzie luz i czy to jest ten sam wzorzec co dzień, czy się zmienia.
bardzo dziękuję za to wyjaśnienie Pranava, naprawdę pomaga mi to ogarnąć! Mam pytanie trochę z boku, bo próbuję połączyć to z afirmacjami które stosuję. Czy afirmacje mogą wpływać na tę elastyczność? Tzn. czy powtarzanie czegoś świadomie moze "rozluźnić" czakrę ktora jest napięta? 😀
o proszę, wracam jeszcze do mojego wcześniejszego pytania bo nie dostałem odpowiedzi, a wydaje mi sie ważne. Mówiłem o tym że moze blokada istnieje z powodu że energia nie jest gotowa żeby popłynąć. Czy ktoś ma doświadczenie z sytuacją gdzie celowo odpuścił pracę z jakąś czakrą bo poczuł że to nie jest właściwy moment? zastanawiam się czy intuicja "nie teraz" to mądrość ciała czy poprostu opór.
ojej no, czytam ten wątek od dłuższego czasu i właśne to pytanie Nikodem76 mnie zaciekawiło, bo sam niewiem czy to co czuję to opór czy właśnie ta mądrość ciała o której Kometka mówi. Jak to przećwiczyć? Czy jest jakaś metoda żeby sie tego nauczyć?
ojejku, to uczciwe pytanie Lechoslaw i nie ma na nie szybkiej odpowiedzi. Ja uczyłem się tego przez obserwację jak się czuję po jakimś czasie, nie w trakcie. Opór zwykle zostawia mnie w tym samym miejscu. Mądrość ciała zostawia mnie bliżej siebie, spokojniejszego. Ale to dochodzi się stopniowo, nie da się tego przyspieszyć na siłę, i właśnie w tym sensie elastyczność jest moze ważniejsza niż prędkość.
to co Pranava napisał o obserwowaniu siebie PO, a nie w trakcie, jakoś mi zostało w głowie. Bo faktycznie chyba nigdy tak nie patrzyłem na to. Zawsze skupiałem sie na tym co czuje w danej chwili i próbowałem to gdzieś umieścić. A tu mówisz że wynik przychodzi później. ciekawe...
no i wlasnie to jest dla mnie najtrudniejsze w tym wszystkim, ta kwestia czekania kontra oporu. Bo jak mam czekać spokojnie jeśli niewiem czy to jest mądrość ciała czy poprostu lenistwo i unikanie? Bo można sobie wmówić spokój, nie?
