Nie ma jednej odpowiedzi i to nie jest unik. Atak paniczny to nie jest jednorodne zjawisko. U jednej osoby może to być energia zablokowana w solarze, u innej to może być przeładowanie trzeciego oka przy jednoczesnym braku uziemienia. Kierunek zależy od tego gdzie jest słabe ogniwo, a nie od samego faktu ataku.
To ma dla mnie sens, ale jak w takim razie w ogóle sprawdzić gdzie jest to słabe ogniwo u siebie? Bo nie mogę w trakcie ataku robić skanowania czakr, a po ataku już nie wiem co czułam dokładnie.
A czy jest szansa że ten dziennik o którym mówił Jacek wcześniej mógłby zawierać nie tylko gdzie byłaś i o której, ale też coś w stylu gdzie fizycznie czułaś atak? Bo jeśli klatka piersiowa, to inne miejsce niż brzuch czy głowa. To chyba dałoby jakiś wskazówki bez skanowania.
Orlikowa, a jak długo po ataku próbujesz sobie przypomnieć gdzie fizycznie go czułaś? Bo mam wrażenie że jeśli to jest kilka godzin albo dzień, to ciało jeszcze coś pamięta. Musiałem to sprawdzić na sobie i byłem zaskoczony że po kilkunastu godzinach potrafiłem wskazać dokładnie gdzie było to napięcie.
Zwykle próbuję sobie przypomnieć dopiero jak już jestem w pełni spokojna, a to bywa różnie, czasem to kilka godzin, czasem następny dzień. Ale masz rację że to może być za późno na dokładne odczucia. Może powinnam zacząć robić krótką notkę nawet jak jestem jeszcze w tym wychodzeniu, nie w środku ataku, ale zaraz po.
To 'zaraz po' jest właśnie tym oknem. W pracy z energią body często jest bardziej precyzyjne zaraz po zdarzeniu niż po kilku godzinach, kiedy już wszystko się wyrównuje. Nie musisz pisać długo, wystarczy jedno zdanie, gdzie czułaś ciężar.
A czy da się w ogóle odróżnić napięcie fizyczne od czegoś energetycznego? Bo jak mam stres to boli mnie dosłownie kark i barki, i nigdy nie wiem czy to po prostu mięśnie czy coś więcej.
Ale jak ma się mówić świadomie w trakcie ataku? Ja w trakcie ledwo pamiętam jak mam na imię, poważnie. Czy to znaczy że ta technika jest tylko dla osób które mają łagodniejsze ataki?
Właśnie, to wraca do tego co mówiła Celeste50 o stopniowym przechodzeniu. Między atakami można testować co działa na ciało, a w trakcie już tylko używać tego co już jest znane, nie eksperymentować. Dla mnie to logiczne, ale wcześniej robiłam dokładnie odwrotnie, w trakcie próbowałam nowych rzeczy które gdzieś przeczytałam.
To ma sens logicznie, ale chcę zapytać o coś innego. Wracam do tematu geopatogennego promieniowania który pojawiał się wcześniej. Czy ktoś tu naprawdę miał potwierdzenie że zmiana miejsca w pokoju albo w domu cokolwiek zmieniła przy atakach? Nie teoria, ale coś co ktoś sprawdził.
Geopatia to jest temat oddzielny i wymagałby osobnego wątku żeby go porządnie przejść. W kontekście ataków powiem tyle że wielokrotnie widziałem przypadki gdzie osoba miała częstsze epizody w konkretnym miejscu, ale po eliminacji innych zmiennych, stresu, diety, snu, to nie zawsze zostało geopatii co robić. Korelacja miejsca i częstotliwości to za mało.
A co by musiało być spełnione żeby móc powiedzieć że geopatia ma wpływ, a nie tylko że to zbieżność? Pytam bo sama też zastanawiam się czy moje ataki są związane z miejscem, ale nie wiem jak to w ogóle sprawdzić.
Wróciłam do swojej pamięci z ostatnich miesięcy i zastanawiam się teraz, bo większość moich ataków była albo w domu w sypialni albo w pracy przy biurku. Ale nie wiem co to mówi, bo to są miejsca gdzie spędzam najwięcej czasu, więc statystycznie tak musi być.
Właśnie na to zwróciłam uwagę. Sama częstotliwość miejsca nic nie mówi jeśli nie masz porównania z innymi miejscami gdzie spędzasz podobną ilość czasu bez ataków. Dopiero gdy masz takie zestawienie widać czy jest wzorzec, czy nie ma.
Ale czy to nie jest tak że sypialnia to i tak szczególne miejsce energetycznie, bo śpisz tam i jesteś bardziej otwarty? Nawet bez geopatii to może być po prostu miejsce gdzie mniej masz ochrony i łatwiej coś się ujawnia.
Ja mam pytanie trochę z boku, ale nadal o atakach. Czy ktoś czuł podczas ataku coś wyraźnie w okolicach splotu słonecznego? Bo u mnie to zawsze tam zaczyna, nie w klatce piersiowej jak ludzie często opisują, tylko niżej, właśnie tam gdzie podobno jest manipura.
U mnie jest dokładnie tak jak piszesz. Ten skurcz czy uścisk gdzieś pod mostkiem ale niżej, i dopiero potem wchodzi serce i oddech. Przez długi czas myślałam że mam jakiś problem żołądkowy, zanim w ogóle połączyłam to z lękiem.
A da się w ogóle to śledzić w trakcie? Jak mam atak to nie jestem w stanie myśleć analitycznie, mam wrażenie jakby cała zdolność do obserwacji znikała. Rozumiem że to jest właśnie ten stan, ale jak tu cokolwiek badać jeśli nie ma kto patrzeć.
Wracam do geopatii bo mnie to nie opuszcza. Anastazy napisał że sypialnia jest miejscem gdzie jesteś bardziej otwarty. A co z pracą przy biurku, o której pisała Orlikowa? Biurko to chyba inny rodzaj podatności, tu chodzi bardziej o stres i skupienie. To nie muszą być te same mechanizmy nawet jeśli oba miejsca są w danych.
