Ja nie traktuję tego jak naukę, ale chcę żeby coś z tego wynikało w praktyce. Bo to co czytam w tym wątku to dużo teorii i eksperymentów z wahadłem, ale nadal nie jestem pewna co miałabym z tym zrobić jeśli wyczuję że moja Vishuddha jest zablokowana. Co dalej?
A są jakieś konkretne ćwiczenia z głosem do Vishuddha? Pytam bo medytacja milczenia mi jakoś nie bardzo pasuje, wolałabym coś aktywniejszego. Śpiewanie mantry, recytacja, coś takiego?
A ja mam pytanko, bo trochę się zgubiłam. Mówicie o pracy z Vishuddha przez kłamstwo, ale co jeśli ktoś nie kłamie świadomie a jednak ma zablokowaną tę czakrę? Czy to możliwe że blkada pochodzi z czego inneog niż kłamstwo?
To ciekawe, bo ja nigdy nie myślałam o tym że Vishuddha może być zablokowana przez tłumienie emocji. To zmienia trochę moje rozumienie tego dlaczego mam ciągłe problemy z gardłem. Nie mówię że to na pewno związek, ale do przemyślenia.
Tosia, właśnie to jest ta mapa o której Celestynka mówiła wcześniej. Czakry dają ci język do opisywania własnych wzorców, nie diagnozę. I Tosia, mam pytanie, czy masz jakieś wyobrażenie kiedy te problemy z gardłem się nasilają? Czy jest jakiś kontekst?
Słuchajcie, ja rozumiem że to jest forum ezoteryczne i nie będę tutaj udowadniał że to wszystko nonsens, bo nie po to jestem. Ale Tosia właśnie opisała coś, co psychosomatycznie jest zupełnie zrozumiałe nawet bez czakr. Napięcie w gardle przy trudnych rozmowach to klasyczna reakcja stresowa. Czakra czy nie, efekt ten sam?
Bronek, to jest dobre pytanie i odpowiedź nie jest prosta. Mapa nie jest taka sama dla wszystkich, bo każdy ma inny punkt wyjścia. Ktoś, kto przez lata tłumił mówienie, będzie inaczej odczuwał tę czakrę niż ktoś, kto kłamał aktywnie. Ale pewne wzorce są powtarzalne i to właśnie dlatego ta rozmowa w ogóle ma sens.
Właśnie sobie myślę o tym co Rezeda napisała wcześniej, że problemy z gardłem nasilają mi się przy przemilczaniu. Próbowałam ostatnio ćwiczyć HAM mantrę, którą Ninka_73 wspomniała. I chcę zapytać, czy powinnam to robić regularnie codziennie, czy raczej tylko kiedy czuję, że coś jest zablokowane?
Celestynka, dużo mnie zaskoczyło. Głównie to, że kłamstwo nie jest jedyną przyczyną blokady, a właściwie może być najmniej istotną. Przemilczenie, tłumienie, środowisko, w którym nie możesz mówić tego co myślisz, to wszystko wydaje mi się teraz ważniejsze. Ale mam wrażenie, że ciągle nie mamy jasnej odpowiedzi na moje oryginalne pytanie o to, jak czakra zmienia się podczas samego aktu kłamania, w czasie rzeczywistym.
Jaskier, masz rację że to trochę uciekło. Wracając do tego, moje doświadczenie z wahadłem podczas badania kogoś, kto właśnie skłamał, to zwężenie ruchu albo zatrzymanie. Ale tu jest problem, bo ja wiedziałam że kłamstwo padło i mogłam nieświadomie temu pomagać ruchem. Czy ktokolwiek robił tu ślepe próby?
Ale jak się bada samego siebie wahadłem kiedy się kłamie? Trzeba kłamać jednocześnie trzymając wahadło? To brzmi trochę absurdalnie, nie? Mówię serio, bez złośliwości, po prostu nie rozumiem tej mechaniki.
Poczekajcie, ja się trochę zgubiłam. Mówimy o tym, że wahadło reaguje na kłamstwo, bo ciało to czuje, czy mówimy o tym, że sama czakra się zmienia? Bo to dla mnie brzmi jak dwie różne rzeczy i nie wiem czy są tutaj rozróżnianie.
A czy Vishuddha może wrocic od razu do noramy po jedym kłamstwie, czy zostaje to ślad na dluzej? Pytam bo jakos wyobrażam sobie że jedno kłamstwo nie powinno trwale uszkodzić czakry, ale może sie mylę?
To jest właściwie uspokajające. Bo myślałam o tym czy każda sytuacja, kiedy powiemy coś nie do końca prawdziwego, na przykład grzecznościowe 'wszystko dobrze' kiedy nie jest, zostawia jakiś ślad. Ale chyba nie o to chodzi?
Jaskier, myślę że właśnie trafiłaś w coś ważnego. To 'wszystko dobrze' kiedy nie jest, jeśli powtarza się codziennie przez lata wobec tych samych ludzi, to już jest tłumienie. I to akurat Vishuddha czuje mocniej niż jednorazowe kłamstwo. Czy ktoś ma inne doświadczenie z tym?
Tak, ustąpiły. Nie od razu, ale po jakimś czasie od kiedy sytuacja się zmieniła, te nawracające chrypki i zapalenia po prostu przestały być regułą. Nie mówię że to na sto procent związek przyczynowy, bo dużo rzeczy się wtedy zmieniło naraz, ale zbieżność była na tyle wyraźna że trudno ją ignorować.
A to mnie zastanawia. Czy to znaczy, że sama decyzja żeby mówić prawdziwiej, nawet zanim cokolwiek się zmieni w życiu, może już coś uruchamiać w tej czakrze? Czy jednak Vishuddha reaguje dopiero na konkretne działanie, czyli na samo mówienie, a nie na intencję?
Rozumiem tę logikę, ale mam pytanie. Skoro Vishuddha to czakra dźwięku i ekspresji, to czy pisanie też liczy? Bo mnóstwo ludzi, którzy milczą werbalnie, pisze w sieci rzeczy których nigdy by nie powiedziało na głos. Czy to coś daje tej czakrze, czy to jednak inny kanał?
Miałem podobną myśl co Eustachy. Znam osoby, które przez lata nie mogły mówić o pewnych rzeczach w domu, ale pisały o tym w dziennikach. I nie miały problemów z gardłem. Czy to oznacza że pisanie wystarczyło? Albo że to była inna trauma, mniej powiązana z Vishuddha?
Właśnie to jest coś, co mnie od początku tego wątku zastanawia. Zakładamy, że kłamstwo uderza w Vishuddha, ale może zależy to też od rodzaju kłamstwa? Kłamstwo żeby kogoś ochronić, kłamstwo z lęku, kłamstwo żeby coś zyskać, to brzmi jak trzy różne energie, nie?
Jaskier, tak, i to jest właśnie to, co warto rozumieć. Intencja stojąca za słowem zmienia jego rezonans energetyczny. Kłamstwo z lęku będzie inaczej zapisane w polu niż kłamstwo z chciwości. Choć obydwa są niezgodnością między tym co wiesz a tym co mówisz, to źródło tej niezgodności jest inne. Czy to zmienia blokadę? Myślę że tak, ale inaczej niż można by się spodziewać.
A czy wahadło trzeba nałdować przed pracą z czakrami? Słyszałam że tak, ale nie wiemm jak to sie robi właściwie. I czy to zmieina wyniki?
Hej, przepraszam że wracam do wcześniejszego, ale mi coś nie daje spokoju. Celestynka mówiła, że intencja ustawia kierunek, ale bez działania zostaje myślą. A Rezeda napisała wcześniej, że blokada Vishuddha po kłamstwie to coś co wahadło może pokazać. Czy te dwie rzeczy razem oznaczają, że sama myśl o skłamaniu, bez wypowiedzenia, nie zostawia śladu w czakrze?
Słuchajcie, trochę się nam rozeszło na wahadła i programowanie, co jest ciekawe, ale zastanawiam się czy wrócimy do kwestii samego kłamstwa i czakr? Bo zostało mi pytanie, które Celestynka właściwie postawiła, a nie odpowiedziała wprost. Czy kłamstwo z lęku naprawdę blokuje inaczej niż kłamstwo z wyboru? Ktoś to czuł na sobie?
Jaskier, wróćmy do tego. Kłamstwo z lęku a kłamstwo z lęku przed konsekwencjami to jeszcze dwa różne warianty, ale żeby nie komplikować. Moja odpowiedź brzmi: tak, lęk obciąża Vishuddhę mocniej niż chciwość, bo lęk zatrzymuje energię, a chciwość ją przynajmniej porusza, choć w złym kierunku. Blokada z lęku jest gęstsza i trudniejsza do rozpuszczenia. Ale to moja obserwacja, nie dogmat.
Okej, to brzmi logicznie jako model, ale mam wątpliwość. Jeśli lęk kieruje energię w dół i Vishuddha dostaje mniej, to czy to jest ta sama blokada co od samego kłamstwa, czy dwie osobne rzeczy które się na siebie nakładają? Bo to by miało znaczenie dla pracy z czakrą, nie?
Właśnie to chciałam zapytać po tym co napisała Celestynka. Jeśli to dwa oddzielne źródła, to czy leczenie jednego w ogóle wystarczy? Bo wyobraź sobie, że przestajesz kłamać, ale lęk zostaje. Czy Vishuddha się wtedy udrożni, czy jednak zostanie częściowo zablokowana przez ten lęk z dołu?
