Nie wiem, czy to jest dobry temat na tę sekcję, ale nie wiedziałam gdzie indziej wrzucić. Od jakiegoś czasu mam takie dziwne poczucie, że nic mnie nie rusza. Nie chodzi o depresję, bo funkcjonuję normalnie, chodzę do pracy, śmieję się z żartów, ale to wszystko jakby... powierzchownie. Jakby szyba między mną a emocjami. Koleżanka powiedziała, że to może być problem z czakrami i że serce jest zablokowane. Ale czy to naprawdę tak działa? Czy ktoś miał podobnie i łączył to z czakrami?
Znam to uczucie bardzo dobrze. U mnie trwało to ponad rok i właśnie zaczęło się od podobnego opisu - wszystko niby okej, ale jakby za szybą. W mojej praktyce doszedłem do wniosku, że to rzadko kiedy tylko jedna czakra. Anahata, czyli czakra serca, to pierwsze co ludzie wskazują, ale często źródło leży niżej - w manipurze albo nawet w muladharze. Pytanie do ciebie: czy to oziębłość dotyczy tylko emocji wobec innych ludzi, czy też wobec siebie samej? Bo to zmienia całą diagnozę.
O, cieszę się, że ktoś o tym napisał, bo ja miałam dokładnie tak samo! Ta szyba to idealne określenie, sama tak to czułam. Też mi mówiono o czakrze serca i robiłam medytacje z różowym światłem, ale szczerze mówiąc nie byłam pewna czy to działa czy mi się tylko wydawało. Tytus00 a możesz powiedzieć więcej o tej manipurze? Ja zawsze myślałam, że manipura to bardziej siła i pewność siebie, a nie emocje.
Zatrzymajmy się na chwilę. Rozumiem, że szukasz odpowiedzi w czakrach, i nie mówię, że to zły trop, ale to co opisujesz - ta szyba, odcięcie od emocji - to też bardzo znany objaw przeciążenia układu nerwowego. Bywa, że ciało po prostu wyłącza czułość jako mechanizm obronny. Praca z czakrami może pomagać, ale jeśli trwa to długo, warto też zapytać siebie co się działo zanim to się zaczęło. Czy był jakiś okres stresu, straty, zmiany?
To pytanie jest bardzo ważne i sama się nad nim kiedyś zastanawiałam. Myślę, że tak - czasem emocje siedzą w ciele, nie w głowie, i żadne analizowanie nie pomaga. Ale mam inne pytanie do ciebie - czy czujesz coś fizycznie w okolicach klatki piersiowej albo splotu słonecznego? Jakieś napięcie, ucisk, coś co mogłabyś opisać?
Wchodzę w temat bo to brzmi jak moja sytuacja sprzed roku. Ja to czułam jako takie dziwne znieczulenie, szczególnie kiedy powinnam być szczęśliwa - jakby coś blokowało mi dostęp do radości. Okazało się u mnie, że było to związane z anahata i z Wenus w moim horoskopie, ale to już inna historia. Chciałam zapytać - czy ktoś próbował pracy z kamieniami przy tym? Mi ponoć różowy kwarc pomagał, ale do dziś nie wiem czy to placebo czy coś więcej.
To napięcie w mostku to klasyczna sygnatura zablokowanej lub nadmiernie chronionej anahaty. Nie każda blokada wygląda tak samo - czasem to pustka, czasem nadreaktywność, a czasem właśnie ta szyba o której piszesz. Ciekawe jest jednak to, że opisujesz funkcjonowanie jako normalne. Czy pamiętasz kiedy ostatnio coś cię naprawdę wzruszyło albo autentycznie ucieszyło?
Ja mam pytanei bo trochę nie rozumeim - jeśli czakra serca jest zablokwana, to czy to znaczy, że w ogóle nie można jej odblokować bez kogoś z zewnątrz? Czy można samodzielnie coś zrobić? Pytam bo sama mam podobne uczucia i trochę boję się że to jest jakiś poważny problem.
Dziękuję za to co napisałeś Tytus00, bo ja właśnie sama pracuję i czasem się zastanawiam czy idę w dobrym kierunku. Mam pytanie do wszystkich - jak długo trwa zanim człowiek zauważy jakąś zmianę przy regularnej pracy z czakrą serca? Bo ja medytuję już kilka tygodni i nie wiem czy coś się zmienia, czy nie.
Właśnie o notatkach mówię zawsze kiedy ktoś pyta o postępy w pracy z czakrami. Sama prowadzę dziennik od dawna i to jedyna metoda, żeby zobaczyć wzorzec. Przy okazji mam pytanie do Laurencja - wspomniałaś o nadreaktywności jako jednym z wariantów zablokowanej anahaty. Czy możesz więcej powiedzieć? Bo to mnie zaskakuje - myślałam że zablokowana czakra to zawsze zmniejszona wrażliwość, a nie zwiększona.
Słuchajcie, czy jest możliwe że ta oziębłość to nie jest problem z czakrą serca, tylko celowa ochrona, którą ciało samo sobie zafundowało? Mam taką teorię, że po trudnych doświadczeniach czakra serca niejako 'zamyka się' żeby chronić człowieka przed kolejnym bólem. I wtedy praca nie powinna polegać na 'otwieraniu', bo to może być zbyt gwałtowne, tylko raczej na budowaniu poczucia bezpieczeństwa najpierw?
To jest właśnie kluczowe pytanie. Myślę, że znak gotowości to kiedy sama zaczniesz chcieć znów czuć - nie z poczucia obowiązku, ale z autentycznej tęsknoty za emocjami. Jeśli teraz to pytasz z ciekawości czy lekką frustracją, to już jest dobry znak. Kiedy człowiek jest naprawdę zamknięty, to w ogóle nie pyta.
Ciekawy wątek. Mam pytnaie trochę z boku - czy ta oziebłość emocjonalna może dotyczyć też snów? Bo od jakiegość czasu śnię bardzo mało albo wcale nie pamiętam snów, i zastanaiwam się czy to może być powiązane z tym co piszecie o czakrach. Czy jest jakaś czakra odpowiedzialna za świat snów?
Pytanie o sny jest jak najbardziej na miejscu Okultysta, bo sen jest oknem do podświadomości i jeśli czakry są zablokowane, to faktycznie może to wpływać na jakość snów albo ich zapamiętywanie. Ale który poziom to nie jest takie oczywiste - jedni powiązaliby to z adźną, bo to czakra intuicji i wewnętrznego wglądu, inni z koroną. Mam pytanie do ciebie - czy ten brak snów to coś nagłego, czy narastało stopniowo?
Właśnie ta analogia między szyba a pustką w snach jakoś mnie zatrzymała. Czy to możliwe, że to ten sam mechanizm? Że ciało wycisza nie tylko emocje na jawie, ale też te nocne? Bo jak o tym myślę, to ja też ostatnio rzadziej pamiętam sny niż kiedyś.
To co mówicie brzmi spójnie, ale chciałem wrócić do wątku manipury, bo chyba za szybko z niego zeszliśmy. Mam wrażenie, że w tej rozmowie skupiamy się na anahacie i zapominamy, że oziębłość emocjonalna może zaczynać się niżej w układzie. Jeśli manipura nie daje energii do działania i odczuwania, to anahata też nie ma z czego czerpać. Czy ktoś z was pracował z obiema czakrami jednocześnie?
Dopisuję obserwację z własnych notatek - u mnie kiedy miałam podobną 'szybę', po czasie wróciłam do zapisków i zorientowałam się, że przez kilka miesięcy przed tym miałam dużo wpisów o braku energii i motywacji. Czyli manipura sygnalizowała problem wcześniej, zanim to weszło do poziomu emocji. To trochę potwierdza to co pisał Tytus00.
Chcę tu wrzucić kamyk do ogródka. Rozumiem tę logikę z czakrami, ale to czego słucham w tej rozmowie - brak energii, potem emocjonalne wyciszenie, napięcie w mostku, brak snów - to jest też bardzo klasyczny obraz długotrwałego przeciążenia lub depresji subklinicznej. Nie mówię żebyście rezygnowali z pracy z czakrami, ale Mistika - czy rozmawiałaś z kimś o tym poza forum?
Zdzislawa ma rację i nie ma w tym sprzeczności. Terapia i praca z czakrami mogą iść równolegle i nie wykluczają się. To co mnie bardziej drażni w tej rozmowie to generalizowanie - jedna osoba ma szybę, inna nie pamięta snów, inna brak energii i wszyscy nagle mają 'zablokowaną anahată'. To bywa zbyt łatwe wytłumaczenie dla bardzo różnych stanów.
Mam pytanie do Terenia62 bo nie do końca rozumiem - czy ty mówisz że praca z czakrami generalnie nie pomaga w takich stanach, czy tylko że nie powinnismy tak szybko przypisywać co jest przyczyną? Bo trochę tak odczytałam twój post i chcę się upewnić.
Rozumiem ten punkt widzenia, ale mam wrażenie że trocha za bardzo rozcinamy włos na czworo. Mistika nie prosi nas o diagnozę - pyta o swoje doświadczenie i szuka kontekstu. Poza tym w tej rozmowie pojawia się sporo różnych tropów, nie tylko 'zablokowana anahata'. Pytanie do Mistiki - co z tych wszystkich wątków najbardziej do ciebie przemawia po tych kilkunastu postach?
Szczerze? Najbardziej przemawia to co napisała Jasminka o ochronie - że to nie jest uszkodzenie, tylko coś celowego. I to co Sylweria62 mówiła o notatkach, że zmiany widać z perspektywy. Bo ja chyba szukałam jakiegoś szybkiego klucza, a wygląda na to że to jest dłuższa praca. Choć nadal nie wiem od czego zacząć - od anahaty, od manipury, czy może od czegoś zupełnie innego.
Czytam ten wątek od początku i mam podstawowe pytanie bo jestem zupełnie zielony w temacie - jak w ogóle zacząć pracę z czakrą serca od zera? Czy jest jakaś najprostsza praktyka którą można robić samodzielnie zanim sięgnie się po coś bardziej zaawansowanego?
Dobra, czyli oddech i uważność na mostek - to rozumiem. Ale Tytus00 wspomniałeś że 'możesz dodać...' i urwałeś. Co miałeś na myśli? Bo jestem ciekaw co jest tym kolejnym krokiem gdy samo skupienie uwagi przestaje wystarczać.
To co Agatka pyta o ciepło kontra sugestię - ja też mam z tym problem. Nigdy nie wiem czy to co czuję podczas medytacji to 'naprawdę' czy po prostu mózg robi to co mu każę. I nie wiem czy ta różnica w ogóle ma znaczenie jeśli efekt jest podobny.
Mistika, to jest chyba jedno z najuczciwszych pytań jakie można zadać w tym kontekście. I nie mam na nie prostej odpowiedzi. Powiem tylko że z mojego doświadczenia ta granica między 'sugestią' a 'prawdziwym odczuciem' jest mniej ostra niż się wydaje. Ciało reaguje na wyobraźnię - to dość dobrze udokumentowane. Ale czy to wystarczy ci jako odpowiedź?
Ta dyskusja o sugestii i 'prawdziwym' odczuciu jest ciekawa, ale trochę nas oddala od sedna. Mistika opisała konkretny stan - emocjonalne odrętwienie, szybę, brak snów. Praca z wizualizacją koloru to bardzo dobre ćwiczenie, ale chciałam zapytać - czy ktoś tu miał podobny stan i wie co go ostatecznie ruszyło z miejsca? Nie teoria, konkretne doświadczenie.
