Zastanawiam się ostatnio nad czymś, co chyba mało kto porusza. Jak marzymy na jawie - takie świadome odpływanie myślami, wizualizacje, rozmyślanie - to czy czakry w ogóle wtedy pracują? Czy to jest stan porównywalny do medytacji, czy raczej chaotyczny i bez wpływu na energię? Sam zauważam, że po takich sesjach rozmyślań czasem czuję jakiś rodzaj zmęczenia lub odwrotnie - lekkości, ale nie wiem, czy to kwestia czakr, czy po prostu głowa pracuje.
O, właśnie to samo mnie zastanawia! Ja bardzo dużo marzę na jawie, szczególnie rano przed wstaniem z łóżka. Nie wiedziałam, że to może mieć jakiś związek z czakrami. Myślałam, że czakry to tylko przy medytacji albo przy specjalnych ćwiczeniach. Czy ktoś może wyjaśnić w ogóle jak to działa?
Według mnie tak, pracują, ale nie w sposób kontrolowany. Jak medytujesz świadomie i kierujesz uwagę na konkretną czakrę, to możesz coś realnie przepracować. A przy marzeniu na jawie energia po prostu sobie płynie tam, gdzie twoje myśli - i to nie zawsze jest dobre miejsce. Jak marzysz o lękach, to możesz sobie nieświadomie blokować dolne czakry.
Ja bym to porównała do snu - też nie kontrolujesz do końca, a jednak wiele tradycji mówi, że podczas snu czakry intensywnie pracują, szczególnie ajna i korona. Marzenie na jawie jest gdzieś pomiędzy jawą a snem, więc logiczne wydaje mi się, że ten stan też coś robi z energią. Pytanie tylko - co konkretnie.
Zaraz, zaraz. Skąd wiadomo, że podczas snu czakry 'pracują intensywnie'? To brzmi jak coś, co ktoś wymyślił i potem się powtarza. Nie mówię, że to niemożliwe, ale jakie są podstawy tego twierdzenia? Medycyna mówi, że sen to regeneracja mózgu i ciała, żadnych czakr w tym nie widać.
A ja mam pytanie do Dadzboga - piszesz, że po takich marzeniach na jawie czujesz lekkość albo zmęczenie. A w jakich sytuacjach to lekkość, a w jakich zmęczenie? Bo może to jest wskazówka, o czym marzysz i która czakra jest wtedy aktywna?
To co opisujesz, Dadzbog, mocno pasuje do czakry manipura. Roztrząsanie, kontrola, scenariusze - to jest jej obszar. Jak ona jest przeciążona, to po takich sesjach myślowych faktycznie można czuć się wyciśniętym. Tylko nie wiem, czy samo marzenie na jawie to przepracowuje, czy tylko wzmacnia to przeciążenie.
Chcę zapytać inaczej: czym dla was jest 'praca na czakrach'? Jeśli chodzi o świadome intencje i skupienie, to marzenie na jawie raczej tego nie spełnia. Jeśli chodzi o przepływ energii przez określone centra - to już inna sprawa, bo energia idzie za myślą zawsze, niezależnie czy chcemy tego czy nie.
Mam wrażenie, że kluczowe jest to, co Modrzewka powiedziała - energia idzie za myślą. Więc marzenie na jawie o miłości i relacjach będzie inaczej działać niż marzenie o karierze albo o lękach. To chyba tłumaczy, czemu ludzie, którzy wiecznie przeżywają tragedie w myślach, często mają potem realne dolegliwości fizyczne.
No dobra, to jest przynajmniej logiczny tok rozumowania, nawet jeśli niepotwierdzone empirycznie. Ale jak wyglądałoby świadome używanie marzeń na jawie do pracy z czakrami? Czy ktoś to w ogóle robi celowo?
ja probowłam raz takiej wizualizacji z youtube, coś o czakrze sercowej, i faktycznie poczułam ciepło w klatce piersiowej. Nie wiem czy to czakra czy po prostu się skupiłam na tym miejscu i dlatego poczułam, ale coś tam było. Czy to normalne że tak fizycznie sie to czuje?
Wracając do tematu - bo trochę odbiegliśmy - czy ktoś z was próbował świadomie obserwować swoje marzenia na jawie i potem zestawiać je z samopoczuciem energetycznym? Chodzi mi o to, czy można w ten sposób diagnozować, która czakra jest w danym momencie bardziej aktywna lub zablokowana.
Ja nie robiłam tego systematycznie, ale teraz jak o tym myślę, to przez jakiś trudny okres ciągle mi się kręciły myśli wokół bezpieczeństwa, pieniędzy, czy dam radę. I wtedy miałam strasznie napięte plecy w okolicach krzyża. To byłoby akurat muladhara, prawda?
oddech do konkretnego miejsca to nie jest 'po prostu oddychanie' - to pranajama w uproszczonej formie. Pytanie tylko, czy robisz to zaraz po marzeniu, czy czekasz? Bo moim zdaniem czas między jednym a drugim ma znaczenie.
To co Kinia mówi o czasie - to mnie zastanawia. Skąd to przekonanie, że 'zaraz po' jest lepsze? Pytam serio, nie złośliwie. Bo w astrologii np. czas transferu energii działa inaczej niż w pracy z ciałem.
Theta to fale mózgowe z elektroencefalografii - i faktycznie kojarzą się ze stanem półsnu, hipnozą, głębokim skupieniem. To przynajmniej ma jakieś zakorzenienie w badaniach, nawet jeśli interpretacja 'otwartych czakr' już jest wyłącznie waszą nakładką.
Moment - odeszliśmy od pytania Dadzboga o marzenia na jawie. Bo tu nie chodzi tylko o stan theta, prawda? Marzenie na jawie to nie zawsze głębokie skupienie, często to właśnie taki rozproszony drift myśli. Czy wtedy też to działa?
A może to zależy od tego, co 'napędza' to marzenie? Jak odpływam bo jestem zmęczona i głowa mi się wyłącza - to jedno. Ale jak odpływam bo jakaś sprawa mnie gryzie i wracam do niej bez przerwy - to chyba zupełnie co innego energetycznie?
Zadam inne pytanie - czy to musi być jeden z dwóch trybów? Może marzenie na jawie to nie jest albo praca z czakrami, albo nie. Może to jest spektrum, gdzie im bardziej świadomy jesteś w tym stanie, tym bardziej intencjonalnie energia się porusza?
Ja nie znam się tak na czakrach jak wy, ale mam jedno spostrzeżenie z własnej praktyki. Jak robię rytuały i jestem 'w głowie' gdzieś indziej, to efekty są inne niż gdy jestem skupiony. Może z czakrami jest podobnie - intencja i uwaga mają znaczenie niezależnie od tego, jak to nazwiemy.
po tym z uwagą - jakieś napięcie w ciele odpuszcza, jest poczucie że coś zostało domknięte. Bez uwagi zostaje jakiś niedosyt, jakby coś się zaczęło i nie skończyło. Nie wiem czy to czakry, ale coś tam się dzieje inaczej.
czy to znaczy że marzenie na jawie bez kontroli może zostawiac takie 'niedokończone' sprawy w czakrach? Pytam bo teraz myślę o tych sytuacjach, kiedy po roztrząsaniu w myślach czuję się gorzej i nie wiem czemu - może właśnie o to chodzi
Właściwie to dobre podsumowanie tego wątku - wychodzi na to, że marzenia na jawie mogą i pracować z czakrami, i im szkodzić, zależnie od tego, co się w nich dzieje i czy jest jakaś forma świadomości w tym stanie. Ale nadal nie mam pewności jak to intencjonalnie używać. Czy ktoś z was próbował czegoś w stylu - wchodzę w marzenie na jawie celowo i kieruję je na konkretną czakrę?
Dadzbog, a czy próbowałeś w środku takiego marzenia na jawie w ogóle coś zmienić świadomie? Bo mam wrażenie, że to 'intencjonalnie' o którym piszesz, to właśnie jest klucz - nie chodzi o to żeby wejść w ten stan z gotowym planem, ale żeby w którymś momencie zorientować się że jesteś w nim i coś z tym zrobić.
Próbowałem, ale szczerze mówiąc, jak tylko zaczynam 'zarządzać' tym marzeniem, to ono po prostu znika. Wracam do pełnej świadomości i koniec. Więc albo jestem zbyt czujny, albo to właśnie ta granica między marzeniem a medytacją - przy medytacji da się utrzymać intencję, przy marzeniu na jawie - nie bardzo.
A może to nie jest kwestia tego, że energia 'gdzieś zostaje' tylko że my po powrocie z takiego marzenia jesteśmy po prostu w innym stanie uwagi i to my inaczej odbieramy własne ciało? Nie wiem, pytam, bo sama nie umiem odróżnić co jest energetyczne a co jest po prostu fizyczne.
Ja bym tu rzucił inny trop - labradoryt trzymany podczas marzenia na jawie działa trochę jak kotwica. Serio, sam sprawdzałem. Kamień w dłoni daje jakiś punkt odniesienia dla ciała i może właśnie przez to stan jest bardziej uchwytny, a po powrocie do świadomości nie ma tego uczucia że coś się urwało.
