Hej, mam pytanie bo długo szukałam odpowiedniego miejsca żeby o tym napisać. Mam fobię społeczną od kilku lat i zastanawiam się czy to nie jest właśnie kwestia zablokowanej czakry. Czytałam że za kontakty z ludźmi odpowiada czakra splotu słonecznego, ale koleżanka mi mówiła że raczej gardłowa bo problem z wyrażaniem siebie. Kto ma rację? Albo może obie czakry są zablokowane jednocześnie? Jak to sprawdzić samemu?
Szczerze to fobia społeczna to bardziej złożona sprawa i nie powiedziałbym że chodzi tylko o jedną czakrę. Z mojego doświadczenia wynika że blokada zwykle zaczyna się w anahata, czyli sercowej, bo tam siedzi lęk przed odrzuceniem. Splot słoneczny to bardziej pewność siebie i poczucie własnej mocy, a gardłowa faktycznie za komunikację. Więc może być kilka miejsc naraz.
To rozróżnienie jest naprawdę trudne i nie oszukujmy się, sama medycyna by powiedziała że to napięcie mięśniowe. Ale z perspektywy energetycznej ten ścisk w klatce może być sygnałem że coś blokuje przepływ w anahata. Pytanie, czy ten ścisk pojawia się tylko w towarzystwie czy też na przykład przy myśleniu o konkretnych osobach?
Ja bym popatrzył też na muladhara, pierwsza czakra. Fobia społeczna często ma korzenie w poczuciu braku bezpieczeństwa i zakorzenienia. Jak człowiek nie czuje się bezpieczny na świecie, to i w towarzystwie go trzęsą portki. Zablokowana podstawa to fundament wszystkich innych problemów.
Zatrzymajcie się chwilę. Cały ten spór o to która czakra jest ważniejsza przy fobii społecznej trochę mija się z celem. W systemie czakrowym wszystko jest powiązane i blokada w jednym miejscu zawsze wpływa na inne. Ale ważniejsze pytanie do osoby, która zaczęła wątek: czy chodzi ci o rozumienie skąd to się bierze, czy szukasz jakichś praktyk które mogą pomóc?
Czytam ten wątek i też mam podobne doświadczenia z lękiem w grupach. Nigdy nie myślałam o tym od strony czakr, bardziej zajmuję się kartami. Ale teraz jestem ciekawa, czy ktoś rzeczywiście pracował z czakrami przy fobii i widział jakiś efekt? Nie mówię o teorii, chodzi mi o konkretne doświadczenia.
Kilka tygodni to dużo. Nie ma czegoś szybszego? Bo słyszałam że kryształy potrafią działać dość intensywnie na czakry i efekty są szybciej widoczne.
Właśnie, wracając do sedna. Piszesz że byłaś na terapii i to trochę pomogło. To ważne i dobrze że o tym mówisz. Praca z czakrami to moim zdaniem uzupełnienie, nie zamiennik. Jeśli blokada ma korzenie w konkretnych doświadczeniach, to sama wizualizacja zielonej energii tego nie cofnie. Ale może pomóc ciału i energii lepiej przetwarzać to co terapia otwiera.
Ciekawy wątek. Nigdy nie patrzyłam na fobię przez pryzmat czakr, ale to co pisze Zenek brzmi sensownie, że to powinno chodzić razem.
Jest jeszcze jedna czakra o której nikt tu nie wspomniał, a która może być bardzo istotna przy fobii społecznej: manipura, trzecia czakra, splot słoneczny. Ona odpowiada za poczucie własnej wartości, za siłę w kontaktach z innymi, za to czy czujesz się uprawniona do zajmowania miejsca w grupie. Przy fobii społecznej bardzo często jest mocno stłumiona. Czy czujesz się czasem jakbyś była niewidzialna albo że twoja obecność nie jest mile widziana?
to co opisujesz brzmi jak klasyczne współdziałanie manipury i gardłowej, ale bym powiedział że manipura jest tu pierwotna. Jak nie czujesz że masz prawo głosu, to gardłowa blokuje się niejako automatycznie, bo ciało energetyczne nie wyśle słów jeśli niżej jest przekonanie że jesteś nieważna. Więc może warto zacząć od pracy z trzecią czakrą zanim przejdziesz do gardłowej.
To co opisałaś wcześniej, ta kolejność manipura -> gardłowa, to właśnie dlatego samo śpiewanie mantr czy praca z gardłową często nie przynosi efektu jeśli nie ma podłoża w trzeciej. Słyszałem o ludziach którzy latami pracowali z vishuddha i nic. A jak tylko ruszyli manipurę, gardłowa zaczęła się otwierać sama. Nie wiem czy Pustelka miała okazję sprawdzić jak w jej przypadku wygląda w ogóle stan manipury?
Szczerze mówiąc nie wiem jak to sprawdzić. Czytałam że można to poczuć, ale jak? To znaczy, jak odróżnić czy to zablokowana manipura czy po prostu niskie poczucie własnej wartości?
to jest właśnie kluczowe pytanie i myślę że trochę błędnie je stawiasz, bo to nie jest 'jedno albo drugie'. Niskie poczucie własnej wartości i zablokowana manipura to w tym systemie myślenia dwie nazwy na ten sam stan, tylko jedna jest psychologiczna a druga energetyczna. Pytanie raczej brzmiałoby: jak ta blokada się u Ciebie manifestuje w ciele?
właśnie tam, w okolicach splotu słonecznego. To jest klasyczna lokalizacja dla manipury. Ten węzeł który opisujesz to bardzo charakterystyczny sygnał. Ale poczekaj, bo muszę zapytać, kiedy to czujesz? Tylko tuż przed samą sytuacją, czy to zaczyna się wcześniej?
A nie może to być po prostu stres? Żołądek na stres reaguje u każdego chyba, mnie też skręca przed egzaminem i nie pracuję z żadnymi czakrami.
To rozróżnienie trochę mija się z celem, moim zdaniem. Pytanie nie powinno brzmieć 'czy to czakra czy nerwy', tylko 'co mi pomaga'. Jeśli ktoś zauważa że po pracy energetycznej czuje się lepiej w sytuacjach które wcześniej były nie do zniesienia, to chyba wystarczający sygnał. Aczkolwiek przy fobii społecznej naprawdę polecałbym żeby to szło równolegle z czymś bardziej uziemionym, terapią albo przynajmniej dobrymi technikami oddechowymi.
Czyli rozumiem że praca z czakrami bez terapii przy fobii to za mało? Czy raczej chodzi o to że można jedno i drugie, ale terapia jest konieczna?
Mam pytanie może trochę z boku, ale właśnie o tym myślę czytając cały wątek. Czy jest jakiś sposób żeby w ogóle sprawdzić które czakry są zablokowane, zanim zacznie się pracę? Bo rozumiem że można to czuć, ale co jeśli ktoś nie jest wrażliwy na te sygnały?
Zgubiłem kiedyś kluczyki do samochodu i kolega który zajmuje się radiestetą faktycznie wskazał okolice kanapy. I tam były. Nie wiem czy to przypadek, ale jakoś mi zostało w głowie.
To ciekawy wątek z tym wahadłem i szukaniem przedmiotów, ale wróćmy może do Pustelki i fobii, bo trochę odpłynęliśmy. Zostało nieomówione jak w praktyce zacząć pracę z manipurą. Ktoś ma jakiś konkretny protokół który sprawdził na sobie?
Wracając do pytania Zenka o konkretny protokół, bo to dobre pytanie. Ja zaczynałem od czegoś bardzo prostego, co mi polecono na początku. Rano, zanim wyjdę z domu, ręka na wysokości splotu słonecznego i kilka oddechów z wyobrażeniem ciepłego żółtego światła w tym miejscu. Bez wielkich rytuałów, dosłownie pięć minut. I to nie jest tak że nagle przestałem się bać ludzi, ale zauważyłem że ten węzeł o którym pisała Pustelka pojawia się rzadziej. A jak się pojawia, to jakby mniejszy. Ale chciałem zapytać, bo może ktoś ma inne doświadczenia, czy u was ta praca z manipurą działała od razu, czy to było stopniowe?
uciekająca głowa podczas wizualizacji to bardzo częsta sprawa i to nie znaczy że robisz coś źle. Mnie interesuje coś innego, czy jak próbujesz się skupić na tym miejscu w brzuchu, to co się dzieje z oddechem? Bo to często daje więcej informacji niż sama wizualizacja.
to co napisałaś jest ważne. To spłycenie oddechu może być właśnie mechanizmem obronnym. Ciało nie chce czuć tego co tam siedzi. I tutaj pojawia się pytanie czy praca z samą czakrą jako konceptem energetycznym ma sens, czy najpierw trzeba przepracować to co ciało próbuje ominąć. Bo wizualizacja żółtego światła nie przejdzie przez opór jeśli opór jest głęboko w ciele.
Ale jak długo to w ogóle trwa zanim coś się zmieni? Bo słucham tego i brzmi jakby to była praca na lata. Pustelka pyta o konkretne sposób a tu wychodzi że najpierw trzeba przepracować ciało, oddech, potem wizualizacja, potem może terapia. Kiedy w ogóle zacząć?
Czyli rozumiem że ta obserwacja ciała to jest punkt wyjścia dla czakr? Że najpierw czujesz gdzie jest blokada, a potem dopiero próbujesz na nią wpływać?
A jak ktoś jest totalnie niedoświadczony i nie czuje nic w ciele? Ja na przykład, jak próbuję robić takie skanowanie o którym Heliotrop pisał wcześniej, to po prostu nic. Żadnych sygnałów, żadnego napięcia. Może mam za słabą wrażliwość?
