Może chodzi o to że intencja angażuje umysł analityczny, a marzenie na jawie go wyłącza? I wtedy ciało czy energia robi to co chce, bez cenzury głowy. Nie mam na to dowodów ale intuicyjnie tak to czuję.
Właśnie o tym myślę czytając całą tę dyskusję. Że może my tu próbujemy rozgryźć coś głową, a to co opisujecie - to ciepło, ta podwójność, to kliknięcie - to są rzeczy które po prostu się dzieją i może im więcej myślimy, tym mniej dostępne się stają. Pytanie do Dadzboga: czy od początku wątku twoje marzenia na jawie zmieniły się przez to że o tym myślisz?
Dadzbog, właśnie o tym myślę czytając całą tę dyskusję. Że może my tu próbujemy rozgryźć coś głową, a to co opisujecie - to ciepło, ta podwójność, to kliknięcie - to są rzeczy które po prostu się dzieją i może im więcej myślimy, tym mniej dostępne się stają. Pytanie do ciebie konkretnie: czy to ciepło przy mostku pojawia się zawsze po marzeniu, czy tylko po niektórych?
Nie zawsze. Właśnie to mnie zastanawia. Po jednych marzeniach nic, po innych to punkt ciepła który potem się rozszerza. Nie wiem co te 'aktywne' marzenia mają różnego od tych bez efektu. Może treść? Może głębokość? Nie potrafię tego złapać.
a czy próbowałeś notować? Mam na myśli nie samo marzenie, bo to ulotne, ale właśnie to co czujesz zaraz po powrocie - gdzie konkretnie, jak mocno, jak długo. Bo może po kilku takich zapisach wyjdzie jakiś wzorzec którego teraz nie widzisz.
Ja przy afirmacjach nauczyłam się zostawiać jedno słowo-kotwicę zaraz przed wyjściem ze stanu. Właśnie takie jedno słowo które potem ciągnie resztę wspomnień. Nie wiem czy to zadziała przy marzeniach na jawie, ale może warto spróbować? Dadzbog, masz jakieś słowo które kojarzy ci się z tym ciepłem?
Przepraszam że wejdę z boku, ale interesuje mnie coś innego. Wracacie ciągle do tego ciepła przy mostku jako do czakry serca, ale czy ktoś tu w ogóle sprawdzał czy to nie jest po prostu reakcja układu nerwowego na stan relaksacji? Nerw błędny reaguje właśnie ciepłem w klatce przy głębszym rozluźnieniu. Skąd wiecie że to czakra, a nie fizjologia?
A czy w ogóle te dwie rzeczy muszą być osobne? Mam na myśli - może czakra serca i nerw błędny to jest po prostu różny opis tego samego zjawiska, jeden z perspektywy energetycznej a drugi anatomicznej? Czy to się wyklucza?
Z mojego doświadczenia - tak, robi coś innego. Techniki oddechowe dają rozluźnienie, praca z czakrą daje coś co bym nazwał otwarciem. To różne kierunki. Jeden rozluźnia napięcie, drugi jakby powiększa przestrzeń. Ciężko to inaczej opisać.
Mam pytanko może głupie - jeśli marzenie na jawie otwiera czakrę 'samo', to czy to nie jest niebezpieczne? Znaczy, może czakra otwiera się za szybko albo bez kontekstu i potem coś się dzieje co nie powinno? Czytałam że za szybkie otwarcie czakr może robić różne nieprzyjemne rzeczy.
Czytam tę dyskusję od dłuższego czasu i zastanawiam się czy to co opisuje Dadzbog nie jest po prostu stanem który przychodzi naturalnie u niektórych ludzi, a u innych nie. Czy jest tu ktoś kto w ogóle nie czuje nic przy marzeniach na jawie? Bo może to nie jest kwestia czakr tylko po prostu wrażliwości ciała.
To znaczy że mam po prostu czekać aż coś się pojawi? Bo trochę czuję się jak ktoś kto słucha opisu koloru którego nigdy nie widział. Dadzbog, jak to było u ciebie na początku - czy zawsze coś czułeś, czy był taki moment że zaczęło być inaczej?
Dodam do tego co mówi Kinia05 - jest jeszcze jeden element który wiele osób pomija. Pozycja ciała. Przy pracy z czakrą serca pozycja ma znaczenie, wyprostowany kręgosłup robi realną różnicę. Felicjan, jak siedzisz albo leżysz podczas marzenia?
Wracając do pytania Felicjana - mnie to przyszło przy zupełnie przypadkowych momentach. Raz przy oknie z kawą, raz gdy patrzyłem na deszcz. Żadnej pozycji, żadnej intencji. Może właśnie dlatego że nie próbowałem?
To co Dadzbog mówi brzmi trochę jak paradoks - że próbowanie blokuje. Mam podobnie ze snami, im bardziej chcę złapać konkretny sen, tym bardziej mi się wymyka. Felicjan, może zamiast sprawdzać czy czujesz, po prostu zacznij notować co w ogóle myślisz podczas takich momentów?
Wracam do słowa-kotwicy bo nikt nie odpowiedział Dadzbogowi czy to zadziałało. Dadzbog, próbowałeś już tej metody? Bo Klementynka ma rację że to jest praktyczny problem który wisi w powietrzu od kilku postów.
a to 'nagle jestem z powrotem' - czy jest jakiś bodziec który to wywołuje? Dźwięk, ruch, myśl o czymś konkretnym? Bo jeśli jest jakiś powtarzający się wyzwalacz, to może on jest tym kluczem, nie wyjście ze stanu.
Mam pytanie do całej dyskusji, bo coś mnie tu nurtuje. Mówimy o marzeniach na jawie i czakrach, ale czy ktoś sprawdzał jak na to wpływa otoczenie? Znaczy czy te stany przychodzą w takich samych miejscach, czy gdziekolwiek? Bo słyszałam o strefach geopatycznych które mogą blokować albo wzmacniać energię.
Wracam do wątku Modrzewki sprzed kilku postów, bo mam wrażenie że ta rozmowa poszła w kilka stron jednocześnie. Dalej nikt nie powiedział jak odróżnić reakcję ciała od pracy z czakrą. Modrzewka, masz jakiś konkretny sposób żeby to sprawdzić?
Przepraszam że znowu wchodzę z tym pytnaiem ale mnie to nie odpuszcza - Dadzbog, te marzenia na jawie z tym otwarciem przy mostku, czy one zmieniły coś w twoim zyciu poza samym stanem? Znaczy czy coś jest inaczej potem na co dzień? Bo czytalam ze czakra serca jak sie otworzy to zmienia sposob w jaki odnosimy sie do innych ludzi.
Dadzbog, to co mówisz o niemożności oddzielenia jest tak naprawdę bardzo uczciwa odpowiedź. Ale mam pytanie które może pomóc - czy zauważyłeś żeby te zmiany które opisujesz były wyraźniejsze po dłuższych lub intensywniejszych marzeniach? Jeśli jest korelacja, to coś to mówi.
