klimcia a czy moglabys powiedziec chociaz w jakim sensie inny? Tzn. jakies czakry byly bardziej otwarte albo coś takiego? Bo jestem ciekawa czy to byl jakis trzeci wzorzec czy po prostu brak wzorca
Trudno mi to precyzyjnie opisać nie wchodząc za bardzo w prywatne szczegóły. Powiem tyle, że rozkład aktywności był bardzo wyrównany, bez wyraźnych dominujących i blokowanych obszarów, co jest dość rzadkie w mojej praktyce. Czy to był 'wzorzec' czy jego brak - naprawdę nie wiem.
Ale chwila, bo Klimcia właśnie powiedziała coś ważnego prawie mimochodem. Równomierna aktywność wszystkich czakr to jest stan, do którego dążymy w pracy z nimi, prawda? Więc jeśli taki wynik pojawia się u osoby, która nie wpisuje się w binarny schemat płci, to co to mówi o tym schemacie jako takim?
To co mówi Barni jakoś tłumaczyłoby też to co obserwuję przy czakrze serca u mężczyzn. Jeśli od dziecka uczono cię, że pewne emocje są 'niemęskie', to to musi się gdzieś odkładać. I odkłada się właśnie tam.
Wracam do kwestii świadka bo dalej mnie to nurtuje. Jeśli ktoś przyszedłby do mnie po pomiar, ale dałby mi tylko imię i datę urodzenia - to jest wystarczający świadek żeby w ogóle zaczyna taki pomiar? Pytam z własnej potrzeby, bo nie zawsze mam dostęp do zdjęcia.
Czytam tę dyskusję od początku i mam jedno pytanie, może głupie: czy próbowałyście kiedyś zmierzyć kogoś dwa razy tym samym świadkiem, ale w innym nastroju samej mierzącej? Zastanawiam się czy wynik zależy bardziej od osoby mierzonej czy od osoby mierzącej.
Ale wracając do pytania Lirki - jeśli stan mierzącej ma wpływ, to wszystkie wnioski o tym, że kobiety mają bardziej aktywną czakrę serca albo mężczyźni sakralną, mogą być po prostu odzwierciedleniem tego, czego mierząca się spodziewa. Nie sugeruję, że tak jest, ale to poważny problem metodyczny.
Też o tym myślę ostatnio. Ale z drugiej strony, kiedy pracuję bezpośrednio z osobą i czuję blokadę rękoma, to trudno mi to przypisać własnej projekcji. Ciało odpowiada inaczej niż oczekiwania.
Dobra, ale czy my na tym forum w ogóle szukamy dowodów w naukowym sensie? Pytam serio, bo mam wrażenie, że od kilkudziesięciu postów rozmawiamy o metodologii, a mniej o samych czakrach i różnicach między płciami, które były głównym tematem.
Karolciaa ma racje. Może wrocmy do tego co bylo na poczatku. Czy ktoś probował porownac czakre splotaplonecznego u mezczyzn i kobiet? Bo mam wrazenie ze kobiety czesciej maja tam blokady, ale nie wiem czy nie projekte wlasnego doswiadczenia.
a co cię skłoniło do myślenia o splocie słonecznym konkretnie? Masz jakieś swoje obserwacje z tym związane?
To co mówi Pustelka pokrywa się z tym co widzę w praktyce. Splot słoneczny i czakra podstawy to dwa miejsca, gdzie u kobiet najczęściej widzę napięcie. Ale u mężczyzn czakra podstawy bywa przerosnięta, nie zablokowana, tylko jakby zbyt dominująca kosztem wyższych.
Muszę się tu wtrącić, bo Klimcia opisuje coś co znam z własnego podwórka. Pracowałem z kilkoma mężczyznami i to jest dość powtarzalny wzorzec. Dużo energii dołem, słaby przepływ do czakry serca i wyżej. Nie wiem czy to płeć biologiczna, czy wychowanie, ale wzorzec jest.
Słucham tej rozmowy i mam wrażenie, że wracamy do starego pytania: czy mierzymy naturę czy kulturę? Bo jeśli wzorzec zmienia się przez pracę nad sobą, to może w ogóle nie ma czegoś takiego jak 'typowo męski' układ czakr, tylko typowy układ osoby wychowanej w określony sposób.
No właśnie, bo jak świadek płciowy ma w ogóle działać przy mapowaniu, skoro ten sam układ czakr u kobiety i mężczyzny może być efektem zupełnie innych przyczyn? Używam świadków od lat i zawsze miałam wątpliwość, czy informacja o płci faktycznie pomaga w rozróżnieniu wzorca energetycznego, czy raczej nakierowuje mierząca na to, czego się spodziewa.
Zaraz, zaraz. Czy wy mówicie o radiestezji? Bo słyszę 'mapa', 'świadek', 'pomiar' i nie jestem pewna czy dobrze rozumiem o jakiej metodzie tutaj jest mowa. Nie chcę zakłócać rozmowy, ale mogłabyś Klimcia w dwóch słowach wyjaśnić jak to dokładnie wygląda?
A skąd wiadomo, że wahadełko reaguje na czakry osoby mierzonej, a nie na mikroruchy ręki mierzącej? To jest ta sama stara wątpliwość, przepraszam że wracam, ale w kontekście pytania Wiezowej o naturę kontra kulturę, to tu jest ten sam problem. Jeśli mierząca jest kobietą i mierzy mężczyznę, to czy jej własne wzorce nie wpływają na wynik?
To jest serce całej tej dyskusji chyba. Czy czakry mężczyzn i kobiet różnią się, czy różni się tylko to jak je odczytujemy? I czy w ogóle da się te dwie rzeczy rozdzielić, jeśli sama metoda pomiaru jest subiektywna? Wracam do tego, bo wydaje mi się że bez rozstrzygnięcia tej kwestii, wszystkie obserwacje z praktyki unoszą się trochę w powietrzu.
Ale ja właśnie chciałam powiedzieć coś do tego, bo praca rękami to zupełnie inna historia niż wahadełko na mapie. Przy bezpośrednim kontakcie nie mam świadka, mam ciało konkretnej osoby. I mimo to czuję różnice między mężczyznami i kobietami, zanim jeszcze zaczynam myśleć o tym co powinnam czuć. Nie wiem jak to wytłumaczyć, ale to nie wydaje mi się projekcją.
To co mowi celestyna o splecie slonecznym u kobiet jest dokladnie to co ja czuje od lat. Mam tam taki ucisk jakby ktoś zacisnął pięść i terapeutka tez mi to potwirdzila, ze to sprawa autonomii. Ciekawe czy inne kobiety tu na forum tez to czuja, czy to tylko ja.
Ja mam podobnie, od kiedy pamiętam. Zawsze myślałam, że to nerwy albo stres, ale jak przeczytałam o splocie słonecznym to coś skoczyło. Nie wiem czy to czakra, ale coś tam siedzi.
Wracając do świadków, bo to mi siedzit w głowie. Jeśli mierzycie kogoś na mapie, co konkretnie stosujesz jako świadek płci tej osoby? Bo imię i zdjęcie to już zawiera informację o płci, ale czy ktoś próbował czegoś bardziej 'neutralnego', na przykład tylko próbki bez danych?
Ale to otwiera ciekawe pytanie, bo jeśli włos bez danych daje niepewny wynik, to co tak naprawdę jest świadkiem w tym pomiarze? Sam materiał biologiczny, czy całość informacji o osobie? I wracając do tematu, czy ma to znaczenie dla pytania o różnice między czakrami u obu płci? Bo jeśli świadek płci w ogóle nie jest konieczny, to może te różnice są mniej istotne niż myślimy.
To jest właśnie to, o czym myślałam czytając całą tę dyskusję. Jeśli włos bez danych to za mało, żeby sformułować pytanie do wahadełka, to może świadek nie reprezentuje osoby jako takiej, tylko naszą wiedzę o tej osobie? A jeśli tak, to skąd bierze się informacja o różnicach między czakrami kobiet i mężczyzn - z energii tej osoby, czy z naszego wyobrażenia o tym jak powinno wyglądać?
Dokładnie ten trop mnie tu trzyma od kilkunastu postów. Mam wrażenie, że rozmawiamy o dwóch różnych rzeczach jednocześnie i trochę je mieszamy. Jedno to pytanie, czy czakry fizycznie lub energetycznie różnią się u kobiet i mężczyzn. Drugie to pytanie, czy my je różnie odczytujemy z powodów, które są w nas, nie w badanym. I żadne z tych pytań nie jest prostsze od drugiego.
Słucham tej rozmowy o świadkach i myślę o tym, jak bardzo ten problem sprowadza się do definicji. Jeśli świadek to pośrednik między mierzącym a polem osoby mierzonej, to każdy element tego pola niesie informację. Włos niesie biologię, zdjęcie niesie wygląd i czas, imię niesie kulturę i historię. Może dlatego kombinacja daje stabilniejszy odczyt? Ale wracając do tematu, czy ktoś tu próbował mapowania czakr bez żadnej wiedzy o płci i porównał potem wyniki?
Ja nigdy nie robiłam czegoś takiego w sposób formalny, ale parę razy zdarzyło mi się pracować z kimś kogo w ogóle nie znałam i nie wiedziałam nic o tej osobie poza tym że jest. I powiem szczerze, że wrażenia miałam, ale nie byłam w stanie powiedzieć z góry czy to kobieta czy mężczyzna. Dopiero jak zobaczyłam tę osobę to miałam to poczucie rozpoznania. Że tak, to się zgadza. Ale może po prostu dopasowywałam wspomnienie do rzeczywistości po fakcie.
