Zastanawiam się ostatnio nad czymś, co mnie trochę niepokoi. Kiedyś miałam mnóstwo zainteresowań - rysowanie, czytanie, długie spacery. I nagle w pewnym momencie wszystko przestało mi sprawiać radość. Kompletnie. Siedziałam przed książką i nic. Wzięłam kredki i odłożyłam po minucie. Wyczytałam gdzieś, że takie stany mogą być związane z blokadami w czakrach - konkretnie w sakralnej albo solarnej. Czy ktoś miał coś takiego i wie, o co może chodzić?
To co opisujesz brzmi naprawdę znajomo. Zanik radości z rzeczy, które kiedyś dawały energię, to klasyczny sygnał, który w pracy z czakrami łączy się głównie z czakrą sakralną - Svadhisthana. Ona odpowiada za twórczość, przyjemność, spontaniczność. Kiedy jest zablokowana, człowiek po prostu traci kontakt z tym, co go kiedyś nakręcało. Ale chcę dopytać - czy to był nagły zanik czy stopniowy?
Mnie ciekawi jedna rzecz - czy u ciebie ten brak zainteresowań pojawił się razem z jakimś ogólnym zmęczeniem, apatią, czy to był tylko ten wycinek z hobby? Bo w sumie to może być kilka różnych czakr, nie tylko sakralna.
A ja mam podobnie i zawsze myślałam, że to po prostu jesień albo hormony 🙂 Nigdy nie przyszło mi do głowy, że to może być czakra. Jak w ogóle można sprawdzić, która jest zablokowana? Jest jakiś prosty sposób dla kogoś, kto zaczyna?
Ja bym powiedziała, że wahadło przy diagnozowaniu czakr sprawdza się całkiem dobrze, sama tak robię. Trzymasz nad każdą strefą i obserwujesz ruch. Czy ktoś tu stosuje wahadło do czakr i może powiedzieć, jak interpretuje poszczególne ruchy?
Wróćmy może do głównego tematu, bo mi to bardzo leży na sercu. Ferdek pytał o zmęczenie - tak, było i ogólne zmęczenie, i wrażenie, że wszystko jest bez sensu. Nie depresja kliniczna, to było łagodniejsze, ale jakby życie straciło smak. Elwirka, co to sugeruje przy czakrach?
Jak tak to opisujesz, to patrzyłabym na trzy czakry naraz - sakralną, solarną i sercową. Sakralna za twórczość, solarna za poczucie sensu i sprawczość, sercową za radość z kontaktów. One zresztą działają razem i blokada jednej potrafi ciągnąć za sobą resztę. Czy w tym czasie miałaś jakieś duże zmiany albo straty - cokolwiek co mogło wywołać zamknięcie się?
Właśnie to mnie ciekawi w tym temacie - czy blokady czakr to przyczyna takiego stanu, czy raczej jego odbicie? Bo można też patrzeć na to z drugiej strony - człowiek przeżywa trudny czas, energetycznie się zamyka i czakry pokazują to, co już się stało psychicznie. Nie jestem pewna, w którą stronę idzie zależność.
Słucham was i mam taką refleksję z własnego doświadczenia. Przeżyłem kilka lat temu taki okres dokładnie jak Piolun opisuje. Zero chęci do rzeczy, które kiedyś kochałem. Długo szukałem przyczyny. W końcu okazało się, że to był efekt bardzo napięcia w pracy i w domu razem. Jak sytuacja się zmieniła, zainteresowania same wróciły. Więc moje pytanie jest takie - czy przy pracy z czakrami zajmujecie się też tym, co te blokady wywołało? Czy tylko samą energią?
Mam pytanie może trochę z boku, ale związane - czy te blokady w czakrach mogą powodować, że człowiek traci zainteresowania w konkretnych dziedzinach, a nie wszystkich naraz? Bo ja na przykład przestałam lubić muzykę, ale rysowanie dalej mi sprawia radość. To jest jakiś wzorzec?
i Halszeczka - wybiórczy zanik jest trochę inną historią. Muzyka to bardzo czakra gardłowa - ekspresja, dźwięk, komunikacja. Rysowanie bardziej sakralna. Jeśli jedno zostaje, a drugie odpada, to może sugerować, że blokada jest bardziej zlokalizowana. Choć uczciwie przyznam, że te przyporządkowania są orientacyjne, nie twarde.
Czytam tę rozmowę z dużym zainteresowaniem i chciałam zapytać - czy jest jakiś rytuał albo ćwiczenie, które rzeczywiście pomaga odblokować czakrę sakralną? Coś konkretnego, nie tylko medytacja ogólnie. Bo medytacja jest dla mnie za abstrakcyjna, potrzebuję czegoś bardziej uchwytnego.
To o czym pisze Elwirka - że blokada nie zawsze oznacza 'za mało' - to trochę zmienia moje myślenie. Ja zakładałam, że skoro czegoś nie czuję, to mam niedobór. A może było odwrotnie i to zablokowanie właśnie powodowało tę martwotę? Czy ktoś to kiedyś poczuł na sobie?
Ja to poczułem, dosłownie. Ten stan, który wcześniej opisywałem, gdzie straciłem zainteresowania - teraz jak słucham tej rozmowy, myślę, że to mogła być właśnie blokada, a nie niedobór. Bo energii mi nie brakowało do pracy, do obowiązków. Ale do wszystkiego przyjemnego - zero. Jakby coś odcinało tylko jeden kanał.
Właśnie - i tu wchodzimy w kółko, bo nie wiemy, co było pierwsze. Ale może to jest nieistotne dla praktyki? Jeśli praca z czakrą pomaga wyjść z tego stanu, to czy naprawdę musimy rozstrzygać, czy to była przyczyna czy skutek?
Trochę się tu gubię w tej dyskusji, ale to, co mówi Mieszko, wydaje mi się bardzo sensowne nawet dla laika. Leczysz objaw, a nie przyczynę. Ale mam głupie pytanie - jak w ogóle dojść do przyczyny? Czy to psycholog, czy to medytacja, czy co?
A ja chciałam wrócić do swojego wątku z tą muzyką, bo Elwirka powiedziała ciekawą rzecz o czakrze gardłowej. Czy to znaczy, że słuchanie muzyki też wpływa na tę czakrę, czy chodzi tylko o tworzenie i śpiewanie? Bo ja przestałam słuchać z przyjemnością, nie tylko grać.
Halszeczka, to co piszesz - ta szklana ściana - ja to rozumiem dosłownie. Miałam dokładnie to samo z rysowaniem. Niby robiłam, ale bez kontaktu. Ciekawe, że używamy podobnych obrazów, a miałyśmy może inne czakry zaangażowane.
To co mówicie, Piolun i Halszeczka, może wskazywać nie tyle na konkretną czakrę, co na jakiś ogólniejszy mechanizm dysocjacji od własnych przeżyć. Zastanawiam się, czy to jest w ogóle kategoria energetyczna, czy bardziej psychologiczna. Nie mówię, że to się wyklucza, ale to inne pytanie niż 'która czakra'.
Rozlewał się. Zaczęło się od rysowania, potem przestała mnie cieszyć muzyka, potem spotkania z ludźmi. Jakby coś stopniowo wygaszało kolejne rzeczy. Dlatego w ogóle zaczęłam szukać wyjaśnienia, bo to nie był jednorazowy odpływ zainteresowania czymś konkretnym.
U mnie podobnie. Muzyka była pierwsza, ale potem przestały mi cokolwiek dawać rzeczy, które wcześniej ładowały mi baterie. Spacery, herbata z przyjaciółką, filmy. Wszystko zrobiło się płaskie.
Słuchajcie, ten wątek zaczyna mi wyglądać coraz mniej jak 'blokada czakry', a coraz bardziej jak klasyczny opis anhedonii. Nie mówię, że to wyklucza interpretację energetyczną, ale chyba powinniśmy to powiedzieć głośno. Piolun, Halszeczka - czy w tym czasie korzystałyście z jakiejkolwiek pomocy, nie tylko energetycznej?
Nie w tamtym momencie. Teraz z perspektywy widzę, że może powinnam była. Ale wtedy to mi się nie wydawało 'wystarczająco poważne', żeby iść do kogoś. Myślałam, że sama wyjdę z tego jakimś rytuałem albo medytacją.
I tu wracamy do tego, co Mieszko mówił o leczeniu objawu. Elwirka, bo pytałam o fragmentację pola - czy twoja praktyka bioenergoterapeutyczna w ogóle uwzględnia takie szersze stany? Czy raczej pracujesz zawsze punktowo?
Dobra, ale czy ktoś może powiedzieć wprost - jak odróżnić 'to jest temat dla psychologa' od 'to jest temat na sesję energetyczną'? Bo słyszę tu dużo 'jedno nie wyklucza drugiego', co jest prawdą, ale trochę omija pytanie. Jakieś konkretne sygnały?
Galia, tylko że karta ci nie powie, czy to depresja czy kryzys duchowy czy zmęczenie nadnerczy. Możesz dostać podobny obraz w każdym z tych przypadków. Nie mówię, że karty są bezużyteczne w introspekcji, ale akurat przy decyzji 'idę do psychologa czy nie' - to nie jest właściwe pytanie do tarota.
Zastanawia mnie jedno. Cały wątek zaczął się od pytania Piolun o zanik zainteresowań i czakry. I mam wrażenie, że powoli dochodzimy do wniosku, że czakry mogą być jedną z warstw opisu tego stanu, ale nie całością. Czy to jest wniosek, który was satysfakcjonuje, czy szukacie czegoś konkretniejszego?
