Da się pracować celowo z gardłem, ale to co Edmund opisał - to ściśnięcie przy wyższej liczbie - to jest symptom, nie przyczyna. Możesz rozluźniać gardło godzinami, ale jeśli splot słoneczny nie da przyzwolenia na tę wartość, gardło będzie się blokować z powrotem. Miałam to samo przy pewnym ćwiczeniu z tarota, inne centrum, ten sam mechanizm.
To co Inkantka mówi zgadza się z moim doświadczeniem. Pracowałam przez jakiś czas tylko z afirmacjami, bez żadnej pracy z ciałem, i efekt był taki, że mówiłam te zdania a moje ciało było zupełnie gdzie indziej. Dopiero kiedy dodałam oddech i pracę z przeponą, cokolwiek zaczęło się zmieniać. Edmund, czy ty w ogóle przy tej stawce oddychasz normalnie, czy też wstrzymujesz oddech?
Pogoda, właśnie sprawdziłem - pomyślałem o wyższej stawce teraz, przy komputerze, i chyba faktycznie wstrzymałem oddech. Nie byłem tego świadomy wcześniej.
To jest bardzo konkretna wskazówka. Wstrzymanie oddechu to reakcja ciała na zagrożenie - czyli twój układ nerwowy traktuje tę liczbę jak coś niebezpiecznego. To już nie jest tylko czakra gardła ani splot słoneczny, to jest głębiej, muladhara daje o sobie znać pomimo że myśleliśmy że to wyższe centra. Skąd bezpieczeństwo, jeśli wyższy zarobek jest odczuwany jako ryzyko?
Czekajcie, mam pytanie które może brzmi głupio, ale naprawdę nie rozumiem. Dlaczego wyższe zarabianie miałoby być niebezpieczne? Co złego może się stać jeśli ktoś zarabia więcej?
Właśnie, i to jest ten moment w którym praca z czakrami zaczyna się pokrywać z czymś co psychologia nazywa granicą tożsamości. Zarabianie powyżej pewnego pułapu zmienia to kim jesteś - albo przynajmniej tak odczuwa to ciało. Edmund, czy jest ktoś w twoim otoczeniu, rodzinie, znajomych, kto zarabia znacznie więcej niż ty? I jak ty się czujesz w jego towarzystwie?
Lucjan, jest taki jeden kolega ze studiów. Powiem szczerze - jest mi trochę nieswojo w jego towarzystwie. Ale zawsze myślałem że to zazdrość. Nie wiem czy to ma coś wspólnego z czakrami.
Edmund, to ma bardzo dużo wspólnego. I tu właśnie widać dlaczego ten wątek trafnie nie ogranicza się do czakry korzenia. Bo jeśli nieswojość w towarzystwie kogoś zamożniejszego to splot słoneczny - poczucie własnej wartości wobec innych. A jeśli do tego pojawia się brak słów, trudność w rozmowie z tym człowiekiem - to i gardło. Czakry nie pracują w oderwaniu od relacji społecznych.
Mówiłem że jest jeszcze jedna czakra, o której nikt nie wspomniał. Mam na myśli czakrę serca. Bo zarabianie pieniędzy to nie jest tylko kwestia bezpieczeństwa, wartości i wyrażania się - to też jest kwestia tego, czy uważasz że zasługujesz na przepływ. A to jest dokładnie obszar anahaty. Edmund, jak się czujesz gdy ktoś ci płaci? Nie przed, nie po - w momencie samego przyjmowania pieniędzy?
Celestyna, szczerze? Trochę... nieswojo. Jakbym był coś winien. Często mówię 'dziękuję' dwa, trzy razy z rzędu, co chyba jest głupie. Nie pomyślałem że to może mieć coś wspólnego z czakrą serca.
To 'jakbym był coś winien' - to jest zdanie na które trzeba się zatrzymać. Edmund, czy mógłbyś powiedzieć więcej - komu czujesz że jesteś winien? Klientowi, który zapłacił? Czy to jest bardziej ogólne poczucie?
Janeczka, trudno mi powiedzieć. Chyba bardziej ogólne. Jakby ktoś zrobił mi przysługę płacąc. Dopiero jak to napisałem, widzę że to brzmi dziwnie, bo przecież to klient dostaje usługę, nie ja.
To co Edmund opisuje to jest klasyczna inwersja w postrzeganiu wymiany. On dostarcza wartość, a mimo to czuje się jak strona biorąca przysługę. To nie jest tylko czakra serca, to jest też splot słoneczny - kwestia tego, czy mam prawo być stroną w transakcji na równych zasadach. Celestyna, myślisz że te dwie czakry tutaj ze sobą rozmawiają, tak?
Poczekajcie, muszę zapytać - to mówienie 'dziękuję' dwa razy to naprawdę ma znaczenie? Ja też tak robię i nigdy nie myślałam że to może wskazywać na jakiś problem z czakrami. Wszyscy tak robią chyba?
I wracając do pytania Celestyny - Edmund, co czujesz gdy TO ty płacisz komuś innemu? Na przykład za usługę. Czy jest tak samo nieswojo, czy inaczej?
Inkantka, o, to ciekawe. Kiedy ja płacę - jest normalnie. Nie mam żadnego ściśnięcia. Płacę i koniec. To jest chyba niesymetryczne.
Ta asymetria to jest bardzo konkretna informacja. Dajesz pieniądze - zero reakcji. Dostajesz - dyskomfort. To znaczy że transakcja w jednym kierunku jest dla ciała bezpieczna, a w drugim uruchamia coś. To nie jest kwestia pieniędzy samych w sobie, tylko kwestia roli. Dawca versus biorca.
Edmund, a jak to było w domu rodzinnym - kto był tym dawcą, a kto brał? Mówisz że pieniędzy było mało, ale czy np. twoja rodzina przyjmowała pomoc od innych? Czy raczej starannie unikała bycia w pozycji kogoś, kto coś dostaje?
Jadzia, mhm. Pamiętam że mama nigdy nie przyjmowała pomocy od sąsiadów. Zawsze odmawiała. Mówiła że damy sobie radę sami. Nawet jak było naprawdę ciężko.
To zdanie mamy - 'damy sobie radę sami' - w kontekście czakry korzenia to jest zapis bezpieczeństwa przez niezależność. Czyli: jestem bezpieczny tylko jeśli nic nie biorę. A branie jest zagrożeniem. I teraz Edmund dostaje pieniądze i ciało mówi: zagrożenie. Mam podobną historię z własnej rodziny i naprawdę długo zanim to zobaczyłam.
Czyli żeby Edmund mógł normalnie wycenić usługę i normalnie przyjąć zapłatę, to musi przepracować wzorzec mamy z lat kiedy miał pięć lat? Serio? Nie ma żadnego skrótu?
I tu właśnie chciałem wrócić do tematu wątku, bo Edmund na początku pytał o wahadło i bezwład. Czytałeś o tym Edmund w kontekście pracy z czakrami, tak? Bo to może być jeden ze sposobów na dotarcie do tej warstwy o której mówi Jurek - nie przez intelekt, ale przez ciało i reakcję nieświadomą.
Celestyna, tak, właśnie o to mi chodzi i trochę zgubiłem ten wątek w tej całej rozmowie o mamie i dawaniu. Czytałem gdzieś o bezwładzie wahadła przy pracy z blokadami finansowymi, ale nie bardzo rozumiem na czym to polega. Ktoś to stosował?
Edmund, bezwład wahadła to konkretna technika, nie metafora. Chodzi o to, że wahadło trzymane nad ciałem lub nad symbolem (np. kwotą, cyfrą, słowem) odpowiada nie na świadome intencje, ale na napięcia mięśniowe, które są poza kontrolą woli. Dlatego właśnie mówi się o 'bezwładzie' - ciało samo inicjuje ruch, nie umysł. W pracy z blokadami finansowymi używa się go często żeby sprawdzić, przy jakich kwotach ciało się 'zatrzymuje'. Ale mam pytanie do Ciebie - gdzie konkretnie to czytałeś? Bo jest kilka różnych podejść do tej techniki i nie wszystkie działają tak samo.
Jurek, czytałem na jakimś blogu, nie pamiętam nazwy. Autor pisał że trzymasz wahadło nad zapisanymi kwotami i obserwujesz zmianę ruchu. Przy pewnych liczbach wahadło niby zwalnia albo się zatrzymuje i to ma wskazywać gdzie jest blok. Brzmi sensownie, ale nie wiem jak to powiązać z czakrami - czy to jest jakaś osobna metoda czy to idzie razem?
To idzie razem, ale z zastrzeżeniem. Wahadło samo w sobie nie pracuje z czakrą - ono tylko diagnozuje. Pokazuje gdzie jest napięcie, przy jakim progu kwotowym ciało reaguje inaczej. To co Edmund opisał z asynerią dawania i brania - wahadło mogłoby to potwierdzić albo doprecyzować. Ale sama diagnoza to dopiero połowa drogi. Co po niej zrobisz z tą informacją - to już jest oddzielne pytanie.
Rafalek, ale to co opisujesz - 'siedzenie z uczuciem bez zmieniania' - to brzmi jak mindfulness bardziej niż praca z czakrami. Czy te dwie rzeczy się jakoś zazębiają w tej technice, czy to są po prostu dwie osobne ścieżki do tego samego miejsca? Pytam bo Edmund wspominał na początku że interesuje się medytacją, więc może to byłoby dla niego naturalne wejście.
