To co Cohen mówi o podziwie... to mnie zatrzymało. Bo faktycznie, ten podziw jest tam pierwsza. I to jest dziwne, bo nigdy tak na to nie patrzyłam - że zazdrość może być czymś wtórnym, jakby przykrywką. Ale co to znaczy, że zazdrość jest reakcją na ból? Co to za ból, który mam czuć zamiast niej?
Żałoba za sobą - to brzmi bardzo mocno. Ale chyba tak. Jakby widok jej sukcesu był jednocześnie przypomnieniem, że mnie tego brakuje. Tylko że to jest niesprawiedliwe wobec niej, bo ona nic złego nie robi.
Ta niesprawiedliwość, którą czujesz - to jest bardzo ważny sygnał. Ale wróćmy na chwilę do ciała, bo wcześniej rozmawialiśmy o splocie i klatce. Jeśli to jest ból porównania, to gdzie on siedzi, kiedy się pojawia? Pytam konkretnie, bo to nam mówi, która warstwa energetyczna jest aktywna w tej chwili.
Chcę zrozumieć. Odcięcie się już próbowałam i wróciłam do tego za każdym razem, więc to raczej nie działa. Coś mnie do tego ciągnie i chyba właśnie to chcę zobaczyć.
To co teraz powiedziałaś jest bardzo ważne - że wracasz. To "coś" co ciągnie, to jest właśnie ta energia, o której całą rozmowę mówimy. To nie jest słabość. To jest znak, że ta praca jest do zrobienia i że ty to już wiesz. Pytanie brzmi: co ona ma, co ty w sobie uważasz za niemożliwe dla siebie?
Śledziłam tę rozmowę od początku i muszę zapytać - czy ktoś tu pracował z kartami w kontekście zazdrości? Bo mam wrażenie, że ten wątek podziwu, który wyszedł, to mogłoby być coś, co tarot by dobrze wyciągnął. Nie wiem tylko, czy to jest dobry moment, żeby o tym mówić.
Uderzyło. Chyba... pewność siebie. Ona po prostu robi rzeczy i nie wygląda na to, żeby się bała, że coś pójdzie nie tak. A ja zawsze czuję, że muszę się upewnić, że jest bezpiecznie, zanim cokolwiek zrobię. I może nigdy nie jest wystarczająco bezpiecznie.
Chyba tak. Ale czy to znaczy, że ta zazdrość cały czas była o to? Myślałam, że to o jej sukcesy, o to co osiąga, a tu wychodzi, że to bardziej o to jak ona... funkcjonuje?
Wróćmy na chwilę do tego, co powiedziałaś - że ona "nie wygląda na to, żeby się bała". Ale skąd wiesz, że się nie boi? Widzisz ją z zewnątrz, przez telefon. Czy jest szansa, że projektujesz na nią pewność, której sama szukasz, a ona swoje lęki też gdzieś nosi?
Czekajcie, bo mam wrażenie, że zaczynamy trochę mieszać wątki. Keijla powiedziała dwie rzeczy - że wróciła do obserwowania tej osoby, i że chce zrozumieć, co ją ciągnie. Te dwie rzeczy są ze sobą połączone, ale to nie jest tylko kwestia czakry podstawy. To jest też pytanie o to, co ta relacja jej daje. Bo coś daje, skoro wraca.
Ja właśnie o tym myślałam słuchając tej rozmowy. Bo sama miałam kogoś takiego - osobę, na którą patrzyłam i czułam ten ból, który tu opisujecie. I dopiero po jakimś czasie zrozumiałam, że ona mi pokazywała coś, czego chciałam dla siebie, ale nie wierzyłam, że mogę mieć. Ale nie wiedziałam wtedy, że to ma jakiś związek z czakrami.
Solar to akurat ma sens w kontekście tego, co Keijla opisuje. Bo trzecia czakra to jest właśnie ta pewność siebie, o której mówiła - poczucie, że mam prawo działać, że nie muszę czekać na pozwolenie. Ale chcę zapytać - czy Keijla kiedykolwiek pracowała z tą czakrą świadomie? Bo może już coś próbowała.
Nie, świadomie nie. Znaczy robiłam różne rzeczy - medytacje, trochę pranayamy - ale nie z myślą o konkretnej czakrze. Raczej ogólnie, żeby się wyciszyć. Teraz zaczynam rozumieć, że może powinnam być bardziej celowa w tym, co robię.
To jest ważna obserwacja. Ale chcę wrócić do czegoś, bo myślę, że za szybko przechodzimy do "co robić". Keijla powiedziała, że nigdy nie jest wystarczająco bezpiecznie. To zdanie mnie uderzyło. Co to znaczy dla niej? Co musiałoby się stać, żeby poczuła, że jest bezpiecznie?
To co teraz powiedziałaś jest bardzo konkretne. I to jest dokładnie mechanizm, który siedzi w zablokowanym solarze albo podstawie - to wahanie. Czekasz na gwarancję, której nie ma. Ona tego nie czeka. To jest ta różnica, którą widzisz. Nie jej sukces, tylko to, że ona wchodzi mimo że nie wie.
Zanim przejdziemy do praktyki, mam jeszcze jedno pytanie do Keijli. Kiedy wyobrażasz sobie, że robisz coś tak jak ona - wchodzisz bez sprawdzania, działasz - co wtedy czujesz? Strach, ulga, coś innego? Bo to może nam powiedzieć, jak głęboko ten blok siedzi.
Ten skurcz w żołądku to jest właśnie to. Dosłownie - solar splot. Ciało reaguje wcześniej niż głowa zdąży cokolwiek pomyśleć. To nie jest metafora, to jest fizyczna odpowiedź na wyobrażony scenariusz. Keijla, czy ten skurcz pojawia się tylko przy myśleniu o działaniu, czy też kiedy wyobrażasz sobie samą tę osobę?
Dwie różne lokalizacje to są dwie różne czakry i dwa różne procesy. Ten ból w piersi przy myśleniu o niej - to jest serce, relacja, porównanie. Ten skurcz niżej przy myśleniu o sobie - to jest solar, sprawczość, prawo do działania. One się nakładają, ale to nie jest to samo.
Zatrzymajmy się chwilę, bo ta rozmowa zaczyna być bardzo techniczna, a mam wrażenie, że Keijla powiedziała przed chwilą coś bardzo ważnego. Że ulga jest pierwsza, a potem przychodzi zimno. To znaczy, że gdzieś w środku ona wie, że chce tego. Ten impuls jest. On tylko nie dociera do działania.
To brzmi jak coś, co znam z rozmów o solarze - takie permanentne "jeszcze nie teraz". Ale chcę zapytać konkretnie: czy ten "jeszcze nie" dotyczy tylko tej jednej dziedziny, gdzie ta osoba działa, czy to jest wzorzec w twoim życiu ogólnie?
To co teraz powiedziałaś to jest ważniejsze niż cały poprzedni wątek o tej jednej osobie. Bo ta osoba to może być tylko wyzwalacz - pokazuje ci wzorzec, który i tak jest w tobie. Czy tak to rozumiesz?
Tu jest ważne rozróżnienie - można powiedzieć "ta osoba jest lustrem" i mieć na myśli dwie zupełnie różne rzeczy. Jedno to jest "więc zapomnij o niej i zajmij się sobą". Drugie to jest "to, co w niej widzisz, mówi ci coś konkretnego o tym, co chcesz". To drugie jest użyteczne. Keijla, co konkretnie widzisz w tej osobie, co chciałabyś mieć?
Do tego dodałbym jeden element, który często się pomija - intencję. Bo samo oddychanie bez świadomości, co chcesz tym ruszyć, może być po prostu relaksem, co też jest dobre, ale niekoniecznie dotrze do tego konkretnego wzorca. Keijla, czy kiedy robisz pranayamę, to masz w głowie jakiś obraz, coś konkretnego, czy raczej starasz się nie myśleć?
Nie, nigdy. To brzmi dziwnie, bo jak medytuję to staram się być cicho. Powiedzieć głośno? Sama ze sobą?
To jest dobre pytanie i mam na nie odpowiedź, ale nie prostą. Praca z solarną wnosi lokalizację w ciele. W psychologii pracujesz z przekonaniem i myślą. Tutaj pracujesz z odczuciem fizycznym - z tym skurczem, który Keijla czuje. To jest inne wejście w ten sam wzorzec. Nie lepsze ani gorsze, ale inne.
Słuchajcie, to jest dla mnie dużo. Ale jedno pytanie - piszecie o małych działaniach. Czy to ma być coś związanego z tą osobą, z której zazdroszczę, czy cokolwiek? Bo mam tendencję do myślenia, że to musi być od razu w tej samej dziedzinie co ona.
To co Hellan mówi ma sens, ale chcę dodać jedną rzecz. Praca z solarną przez działanie to jest jedna warstwa. Ale jest też pytanie o to, co się dzieje z czakrą serca równolegle. Keijla mówiła wcześniej o bólu w piersi. Czy pracujecie tylko z solar, bo tam jest wzorzec, czy serce też wymaga uwagi? Bo te dwie blokady mogą się utrzymywać nawzajem.
