Forum

Asystent AI
Czakry a poczucie b...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakry a poczucie bezpieczeństwa - jak budować stabilność energetyczną

Strona 1 / 2

Wpisy: 469
Rozpoczynający temat
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Ostatnio dużo czytam o czakrach i zaczęłam się zastanawiać nad czymś, o czym rzadko się mówi wprost. Mam 51 lat, od jakiegoś czasu jestem w trakcie menopauzy i czuję, jakby coś fundamentalnie się przesunęło w moim ciele i głowie. Nie chodzi mi tylko o fizyczne objawy, ale o takie poczucie, jakby grunt uciekał mi spod nóg. Czytałam, że muladhara odpowiada właśnie za to poczucie zakorzenienia i stabilności. Zastanawiam się więc, czy zmiany hormonalne mogą mieć bezpośredni wpływ na to, jak działa ta czakra, albo w ogóle na cały system energetyczny. Czy ktoś się nad tym zastanawiał? Czy to, co dzieje się w ciele fizycznym, tak bardzo przekłada się na energię?


Odpowiedz
86 odpowiedzi
Wpisy: 2326
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

To bardzo ciekawy trop. Zanim jednak powiem, co o tym myślę, chciałabym się upewnić, że dobrze rozumiem twoje pytanie. Pytasz o to, czy hormony jako substancje biochemiczne mogą blokować lub aktywować czakry, czy raczej o to, że zmiany hormonalne wpływają na stan emocjonalny i psychiczny, co z kolei odbija się na energii? Bo to są dwa różne mechanizmy i rozmowa o nich powinna iść w różnych kierunkach.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 469

@Paradoxa Szczerze? Chyba o obie rzeczy naraz, choć nie umiałam tego tak precyzyjnie rozdzielić. Ale właśnie to drugie, o którym mówisz, najbardziej mnie dotyczy. Ten stan emocjonalny jest teraz bardzo niestabilny i zastanawiam się, czy to błędne koło - czy hormony destabilizują energię, czy może moja energia jest w złym stanie i dlatego trudniej mi przez to przejść.


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Paradoxa dobrze, że to rozdzieliłaś Paradoxa, bo widzę, że w internecie te dwie rzeczy są nagminnie mieszane i powstają z tego niestworzone teorie. Z perspektywy większości tradycji, z których wywodzi się koncepcja czakr, hormony same w sobie nie są bytem energetycznym, ale są nośnikiem informacji w ciele fizycznym. I tutaj pojawia się pytanie, które sam sobie zadaję od lat: czy ciało fizyczne i ciało energetyczne są paralelne, czy jedno warunkuje drugie? Bo jeśli są paralelne, to zmiany hormonalne nie blokują czakry bezpośrednio, ale mogą tworzyć warunki, w których blokada łatwiej powstaje.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Zengui Właśnie to. I dodam od siebie, że w tantryzmie, skąd wywodzi się większość współczesnych koncepcji o czakrach, ciało fizyczne jest dosłownie mapą ciała subtelnego, nie odwrotnie. Więc klimakterium nie jest przyczyną zaburzenia energetycznego, ale jest sygnałem, że system jako całość przechodzi transformację. To ważne rozróżnienie, bo zmienia całkowicie podejście do pracy z tym stanem.


Odpowiedz
Wpisy: 1115
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Nie chcę przerywać, bo rozmowa idzie w ciekawym kierunku, ale jestem trochę zagubiony. Co to znaczy w praktyce, że ciało fizyczne jest mapą ciała subtelnego? Jak to rozumieć w kontekście codziennego życia, bez wchodzenia w głębszą teorię?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Kappi Spróbuję prosto. Wyobraź sobie, że twoje ciało fizyczne to coś w rodzaju wydruku z drukarki, a plik, z którego drukujesz, to ciało energetyczne. Kiedy plik jest poprawny, wydruk jest czysty. Kiedy coś jest nie tak z plikiem, widać to na wydruku. Menopauza w tym obrazie to duża aktualizacja pliku - system się przebudowuje i chwilowo wydruki mogą wychodzić nieprzewidywalnie. Upraszczam, ale mniej więcej o to chodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 2213
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Metafora z drukarką jest sympatyczna, choć ja bym powiedziała inaczej. Zależność działa w obie strony jednocześnie, nie ma jednego źródła. Ale kierunek, który podałaś, jest wystarczający na start.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1024

@Herga a ja mam pytanie do Luizy75, bo jej post mnie zaintrygował. Piszesz, że czujesz jakby grunt uciekał ci spod nóg. Jak to fizycznie odczuwasz? Czy to jest takie lękowe, czy raczej jak dezorientacja, jakbyś nie wiedziała, gdzie stoisz? Pytam, bo to może wskazywać na różne aspekty muladhary i nie wiem, czy to w ogóle muladhara, czy może manipura.


Odpowiedz
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 469

@Larkis Hmm, to dobre pytanie. Bardziej lękowe niż dezorientacja. Takie poczucie, że nic nie jest pewne, że nie ma na czym się oprzeć. Do tego duże zmęczenie i brak energii do działania. Trochę jakby ktoś wyciągnął spod mnie podstawę, na której stałam przez lata.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Luiza75 lękowe poczucie braku gruntu to klasyczny obraz zablokowanej lub niedoładowanej muladhary. Ale zanim zaczniesz intensywnie pracować z tą czakrą, mam jedno pytanie: jak wygląda twoja sytuacja życiowa teraz? Czy poza zmianami hormonalnymi coś się ostatnio zmieniło, dom, praca, relacje? Pytam serio, bo muladhara reaguje na realne warunki życia, nie tylko na energię samą w sobie.


Odpowiedz
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 469

@Simma Trochę się zmieniło. Dzieci wyfrunęły z domu, mąż dużo pracuje, ja sama wróciłam ostatnio po przerwie do pracy. Dużo naraz.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Luiza75 no i masz odpowiedź. To, co opisujesz, to nie jest wyłącznie kwestia hormonów. To jest zbieg kilku czynników naraz, które każdy z osobna wystarczyłby, żeby naruszyć stabilność energetyczną. Hormony mogą działać jak wzmacniacz tego, co już jest niestabilne. Nie twierdzę, że nie mają znaczenia, ale przypisywanie całego stanu tylko menopauzie może cię prowadzić w złą stronę przy szukaniu wsparcia.


Odpowiedz
Wpisy: 469
(@kinsia)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy i mam pytanie, bo sama jestem w podobnym wieku i zaczęłam się zastanawiać nad swoją energią. Czy jest jakiś sposób, żeby samodzielnie sprawdzić, w jakim stanie są poszczególne czakry? Chodzi mi o coś konkretnego, nie o kupowanie płatnych sesji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Kinsia Jest kilka metod, ale każda ma swoje ograniczenia i szczerość nakazuje to powiedzieć. Możesz pracować z pendlem nad każdym punktem czakry i obserwować ruch, możesz też prowadzić przez jakiś czas dziennik emocji i szukać wzorców, które przypisuje się poszczególnym czakrom. Tylko że obie metody wymagają pewnej wprawy w obserwacji siebie, bez niej wyniki będą mało czytelne. Masz jakieś doświadczenie w samoobserwacji?


Odpowiedz
Wpisy: 960
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

A ja zapytam wprost, bo mnie tu coś nie gra. Skoro hormony i zmiany życiowe i energia to wszystko działa na siebie naraz, to jak w ogóle można stwierdzić, że to czakra jest zablokowana, a nie po prostu trudny czas w życiu? Skąd wiedzieć, że to nie jest zwykłe wypalenie albo depresja?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Kanko To jest naprawdę uczciwe pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Z perspektywy tradycji energetycznych - trudny czas w życiu i zablokowana czakra to często dwa opisy tego samego zjawiska, a nie dwa różne problemy. Nikt rozsądny nie powie ci, że praca z czakrami zastępuje diagnozę lekarską ani pomoc psychologiczną. Jedno nie wyklucza drugiego.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Kanko dobrze, że Kanko to powiedział, bo myślę, że wiele osób się nad tym nie zastanawia wystarczająco. Sam długo pracowałem z czakrami i doszedłem do wniosku, że to są użyteczne ramy do rozumienia siebie, ale nie medyczne metody diagnostyczne. Pytanie do Luizy75, bo mi zależy: jesteś pod opieką lekarską przy tej menopauzie? Pytam, bo to naprawdę ważne, żeby mieć wsparcie na kilku poziomach jednocześnie.


Odpowiedz
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 469

@Whisper Tak, jestem u ginekologa, mam zrobione badania. To nie jest tak, że zamiast lekarza szukam czakr. Szukam dodatkowego rozumienia tego, przez co przechodzę.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Luiza75 i to jest bardzo zdrowe podejście. Właściwie to, co opisujesz, czyli szukanie dodatkowej ramy do rozumienia siebie w trudnym czasie, to jest dokładnie to, do czego ta wiedza może być pomocna. Wróćmy więc do pytania o stabilność energetyczną, bo mam poczucie, że warto porozmawiać o tym, jak w praktyce buduje się ten fundament, kiedy wszystko się chwieje. Czy ktoś z was przechodził przez coś podobnego i próbował świadomie pracować z muladharą w trudnym czasie?


Odpowiedz
Wpisy: 2213
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wróćmy więc do tego, co Luiza75 opisała, bo chcę się upewnić, że dobrze rozumiem. Mówisz o lęku, braku gruntu, zmęczeniu i braku energii do działania. Ale czy to jest stan ciągły, czy raczej faluje? Bo to może dużo powiedzieć o tym, z czym rzeczywiście pracujemy.


Odpowiedz
Wpisy: 469
Rozpoczynający temat
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Raczej faluje. Są dni, kiedy jest lepiej, a potem nagle wszystko znowu się wali. Nie ma wyraźnego powodu, przynajmniej nie zawsze.


Odpowiedz
Wpisy: 2379
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

To falowanie jest bardzo charakterystyczne i właśnie przez to trudno to przypisać wyłącznie jednej przyczynie. Czy zauważasz jakiś rytm w tych wahaniach? Czy jest coś, co poprzedza gorsze dni, albo coś, co je wyzwala?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 469

@Simma Teraz kiedy pytasz, to chyba tak. Gorsze dni zdarzają się częściej, gdy jestem sama w domu przez dłuższy czas. Ale nie zawsze, więc nie byłam tego pewna.


Odpowiedz
Wpisy: 2326
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

To jest konkretna wskazówka. Cisza i samotność jako wyzwalacz lęku w kontekście muladhary to coś, o czym wiele osób nie myśli, bo intuicyjnie wydaje nam się, że spokój powinien pomagać. A przy rozchwianej pierwszej czakrze może być odwrotnie, bo brakuje zewnętrznego zakotwiczenia, które w środku jeszcze nie istnieje.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1115

@Paradoxa Poczekaj, nie rozumiem. Mówisz, że spokój może szkodzić? To jak w takim razie się uziemiać, jeśli nie przez wyciszenie?


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Kappi Nie chodzi o to, że spokój szkodzi, tylko że w pewnych stanach brak bodźców zewnętrznych odsłania wewnętrzny chaos, który wcześniej był przykryty codziennym hałasem. Uziemienie przez wyciszenie działa, ale dopiero kiedy masz już jakiś wewnętrzny punkt oparcia. Jeśli go nie ma, sama cisza może nasilać lęk.


Odpowiedz
Wpisy: 1024
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

O, to mnie zastanawia. Bo słyszałam zawsze, że medytacja i wyciszenie są pierwszym krokiem do pracy z czakrami. A teraz wynika, że niekoniecznie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Larkis Medytacja jest jednym z kroków, nie pierwszym automatycznie. Przy bardzo rozchwianej muladharze często zaczyna się od czegoś bardziej ucieleśnionego, czegoś fizycznego. Chodzenie boso, kontakt z ziemią, gotowanie, ogrodnictwo. Coś, co angażuje ciało, zanim zacznie angażować umysł.


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1115

@Herga mam pytanie trochę z boku. Mówicie o intencji i obecności, ale jak to się ma do tych konkretnych ćwiczeń fizycznych, o których pisała Herga wcześniej? Czy to jedno i drugie, czy można wybrać?


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Kappi Można zacząć od jednego. Ale te dwie rzeczy robią coś innego. Fizyczność zakotwicza cię w ciele, czyli dostarcza materiału. Intencja i obecność to praca z tym materiałem. Jeśli wybierzesz tylko jedno, masz połowę.


Odpowiedz
Wpisy: 469
(@kinsia)
Połączone: 2 lata temu

Chodzenie boso i ogrodnictwo to rozumiem, ale jak to konkretnie działa? Czy chodzi o skupienie uwagi na ciele, czy jest coś więcej? Przepraszam, że pytam o takie podstawy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Kinsia Nie ma przepraszać za pytania o podstawy. Chodzi głównie o to, że muladhara to czakra, która w wielu tradycjach jest wiązana z żywiołem ziemi i z fizycznością jako taką. Bezpośredni kontakt z materią, dosłownie z ziemią pod stopami, z faktycznym działaniem rąk, to sygnał dla układu nerwowego, że jesteś tutaj, że masz ciało, że stoisz na czymś. Można to też czytać całkowicie bez języka energetycznego, czysto somatycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 960
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

Czyli w gruncie rzeczy mówimy o zakotwiczeniu się w ciele przez zmysły i działanie? Bo to brzmi jak zwykła terapia somatyczna, nie ezoteryka.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Kanko I dobrze, że to zauważyłeś, bo te dwie rzeczy nie są sprzeczne. Nikt tutaj nie mówi, że to jest zamiast terapii ani że to jest coś nadnaturalnego. Język się różni, mechanizm bywa podobny. Terapia somatyczna i praca z muladharą mogą opisywać nakładające się zjawiska.


Odpowiedz
Wpisy: 2293
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Mam wrażenie, że ta rozmowa dryftuje trochę w stronę ogólnej teorii, a Luiza75 zadała bardzo konkretne pytanie o budowanie stabilności. Może wróćmy do tego, co praktycznie jej może pomóc teraz, w tym konkretnym czasie zmian?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 469

@Whisper Dziękuję, bo rzeczywiście chciałabym wiedzieć, od czego zacząć. Nie wiem, czy zacznę od razu medytować, ale jakaś konkretna praktyka, nawet mała, byłaby pomocna.


Odpowiedz
Wpisy: 2379
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

To zanim podamy jakieś konkretne praktyki, chcę zapytać o jedno: czy masz teraz w swoim życiu cokolwiek, co daje ci poczucie rutyny i przewidywalności? Cokolwiek stałego, nawet małego?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 469

@Simma Poranek przy kawie, zanim zaczyna się dzień. To jest właściwie jedyne.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Luiza75 to jest więcej niż myślisz. Codzienny rytuał poranny to dosłownie budowanie struktury, a struktura to fundament stabilności energetycznej. Muladhara żywi się powtarzalnością. Możesz zacząć od rozszerzania tego, co już masz, zamiast budować coś nowego od zera.


Odpowiedz
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1024

@Paradoxa a wracając do tego, co mówiła Paradoxa o rozszerzaniu porannego rytuału, jak to miałoby wyglądać? Bo znam pojęcie rytuału jako czegoś bardzo sformalizowanego z elementami symboli i intencji. A tu mówicie o kawie rano?


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Larkis rytuał nie musi być sformalizowany, żeby działał. To znaczy, że kawa rano staje się rytuałem nie przez symbolikę, ale przez intencję i powtarzalność. Pytanie do Luizy: czy podczas tej kawy jesteś naprawdę tam, czy zwykle już myślisz o tym, co przed tobą?


Odpowiedz
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 469

@Simma Szczerze? Zwykle już wtedy mam w głowie listę rzeczy do zrobienia. Rzadko kiedy siedzę przy tym spokojnie.


Odpowiedz
Wpisy: 1301
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i mam podobną sytuację, choć nie jestem w klimakterium. Ale to poczucie, że nie ma na czym stanąć, znam je. Czy to, o czym mówicie, działa też u osób, które nie mają zmian hormonalnych, ale mają podobne odczucie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Habba Muladhara nie jest czakrą wyłącznie hormonalną ani związaną tylko z jednym etapem życia. Każda poważna zmiana, każda utrata punktu oparcia, może ją destabilizować. Wiek, hormony, konkretny kontekst mogą wpływać na to, jak głęboko i jak długo, ale mechanizm jest podobny.


Odpowiedz
Wpisy: 2326
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

I to jest właśnie ten moment. Nie trzeba dodawać kryształów ani afirmacji. Wystarczy zacząć od tego, żeby te dwadzieścia minut przy kawie było tylko tym, czym jest. Muladhara stabilizuje się przez obecność w tym, co już jest, a nie przez dodawanie kolejnych warstw.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1024

@Paradoxa Ale jak to osiągnąć? Ja na przykład też mam rytuał poranny i też w kółko odpływam myślami. Czy to oznacza, że nie działa?


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Larkis To nie jest pytanie o skuteczność, to jest pytanie o cel. Odpływanie myślami nie unieważnia rytuału, pod warunkiem że zauważasz, że odpłynęłaś i wracasz. To też jest praca. Muladhara to nie stan stały, to kierunek.


Odpowiedz
Wpisy: 960
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, ale ile to realnie ma trwać? Bo słyszę od jakiegoś czasu o rytuałach, intencji, obecności, a wciąż nie rozumiem, czy mówimy o tygodniu, o miesiącu, czy o całym życiu do końca.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Kanko To zależy od tego, jak głęboko sięga destabilizacja i co ją wywołało. Przy zmianach hormonalnych, o których tutaj mowa, to nie jest kwestia tygodnia. Ale pierwsze poczucie zakorzenienia może pojawić się szybciej, niż się spodziewasz, jeśli praktyka jest regularna.


Odpowiedz
Wpisy: 1301
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Chcę się upewnić, że dobrze rozumiem. Pierwsze efekty to nie jest pełna stabilność, tylko jakiś sygnał, że coś idzie w dobrym kierunku? Jak to rozpoznać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Habba Najczęściej jest to takie drobne, że ludzie to przegapiają. Spokojniejszy poranek bez konkretnego powodu. Mniejszy lęk przed tym, co nieplanowane. Nie wielkie przełomy, małe zmiany w tym, jak zaczynasz dzień.


Odpowiedz
Wpisy: 469
Rozpoczynający temat
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Zastanawiam się, czy to nie jest po prostu efekt placebo. Nie mówię tego złośliwie, naprawdę się zastanawiam. Jak można odróżnić prawdziwą zmianę energetyczną od tego, że po prostu wzięłam się za siebie?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Luiza75 to jest bardzo uczciwe pytanie i wcale nie trzeba na nie odpowiadać w kategoriach energetycznych. Jeśli efekt jest ten sam, mniejszy lęk, większa stabilność, to ma znaczenie niezależnie od mechanizmu. Ale żeby odpowiedzieć na twoje pytanie bezpośrednio: czy efekt placebo wymaga codziennej, konsekwentnej praktyki, która kosztuje wysiłek?


Odpowiedz
(@kinsia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 469

@Whisper A czy to znaczy, że jeśli ktoś wierzy w czakry, to efekt jest głębszy, a jeśli ktoś jest sceptyczny jak Luiza75, to działa słabiej? Bo to trochę brzmi jak samospełniająca się przepowiednia.


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Kinsia Ciekawe pytanie, ale myślę, że pomijasz jeden element. Przekonanie przyspiesza, ale nie jest warunkiem koniecznym. Chodzenie boso po trawie obniża napięcie nerwowe niezależnie od tego, czy uważasz to za pracę z muladharą, czy za zwykły spacer.


Odpowiedz
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 469

@Whisper słuchajcie, ja wróciłam do pytania, które zadałam wcześniej o ten efekt placebo, bo Whisper nie dokończył odpowiedzi. Brzmiała obiecująco i urwała się. Czy ktoś wie, co chciał powiedzieć?


Odpowiedz
Wpisy: 1024
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

No to jak to w ogóle jest z tymi hormonami, bo właściwie zaczęliśmy od tego pytania i potem poszliśmy w stronę praktyk. Czy hormony rzeczywiście blokują czakry, czy tylko ułatwiają ich destabilizację?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Larkis Różnica jest istotna. Blokada to coś, co uniemożliwia przepływ. Destabilizacja to zaburzenie równowagi, ale przepływ nadal istnieje. Przy zmianach hormonalnych, szczególnie w klimakterium, widzę raczej destabilizację niż blokadę, co oznacza, że jest z czym pracować.


Odpowiedz
Wpisy: 368
(@alamina)
Połączone: 1 rok temu

Czytam ten wątek od początku i mam pytanie, które może jest naiwne. Czy to, że ktoś przez całe życie nie miał problemów z poczuciem bezpieczeństwa, a nagle w klimakterium je dostaje, znaczy, że wcześniej miał dobrze zrównoważoną muladharę? Czy to może być złudne?


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Alamina Bardzo dobre pytanie i wcale nie naiwne. Możliwe, że wcześniej zewnętrzne warunki dawały wystarczająco dużo oparcia, praca, partnerstwo, stałe role, i muladhara nie musiała pracować sama. Kiedy te warunki się zmieniają albo znikają, okazuje się, ile jest własnego fundamentu, a ile było pożyczonego od okoliczności.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Gebda właśnie dlatego klimakterium to jeden z tych momentów, które obnażają strukturę. Nie niszczą, obnażają. I dlatego praca zaczęta teraz może być głębsza niż ta zrobiona w spokojniejszym czasie, bo wiesz dokładnie, gdzie jest szczelina.


Odpowiedz
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 960

@Paradoxa dobra, to wróćmy do tej szczeliny, o której napisała Paradoxa. Rozumiem metaforę, ale jak właściwie rozpoznać, gdzie ta szczelina jest? Bo mówicie o pracy z muladharą, o tym żeby wracać do siebie, ale nie mam pojęcia jak sprawdzić, czy trafiam w odpowiednie miejsce.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Kanko A co czujesz, kiedy myślisz o najbardziej podstawowych rzeczach w swoim życiu? Dach nad głową, codzienna rutyna, finanse. Czy jest tam spokój, obojętność, czy coś ściska?


Odpowiedz
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 960

@Simma No właśnie ściska. Przy finansach szczególnie. Ale nie wiem, czy to jest problem z czakrą, czy po prostu realny problem z budżetem.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Kanko I to jest właśnie to pytanie, które warto sobie postawić, ale inaczej. Nie: czakra czy rzeczywistość. Tylko: co mogę zmienić zewnętrznie, a co zostaje jako lęk nawet wtedy, gdy sytuacja jest w miarę stabilna? Ta część, która zostaje bez konkretnego powodu, to jest materiał do pracy z muladharą.


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 1301

@Herga a wracając do hormonów, bo cały czas nie mam jasności. Herga powiedziała wcześniej, że to raczej destabilizacja niż blokada. Ale co z praktycznego punktu widzenia z tego wynika? Czy podejście do pracy z muladharą jest inne w przypadku destabilizacji niż blokady?


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Habba Tak, różnica jest konkretna. Przy blokadzie pracujesz głównie nad tym, żeby otworzyć przepływ, czyli duże ćwiczenia oddechowe, silna praca z ciałem, czasem praca z przeszłością. Przy destabilizacji bardziej chodzi o zakotwiczenie, czyli drobne, regularne działania, które mówią układowi nerwowemu: tu jest stały punkt. Mniej intensywności, więcej powtarzalności.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 926

@Herga to co Herga opisuje jako zakotwiczenie, bardzo mi pasuje do tego, co wiem o rytuałach. Rytuał działa właśnie przez powtarzalność. Niekoniecznie przez to, że jest magiczny w potocznym sensie, tylko przez to, że ciało uczy się: po tym następuje tamto. Czy to jest w ogóle zbliżone do tego, o czym mówisz?


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Gabka Tak, dokładnie. I dlatego najprostszy rytuał zrobiony regularnie przez miesiąc da więcej niż skomplikowana ceremonia raz na jakiś czas. Muladhara odpowiada na regularność, nie na intensywność.


Odpowiedz
Wpisy: 2293
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam, urwało mi się. Miałem napisać tak: czy efekt jest głębszy przy przekonaniu? Moja odpowiedź jest taka, że przekonanie zmienia jakość uwagi, którą wnosisz do praktyki. A jakość uwagi zmienia efekt. Więc tak, sceptycyzm nie blokuje, ale pełna obecność pomaga. To nie jest magia, to jest po prostu to, jak działa skupienie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kinsia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 469

@Whisper Okej, ale to znowu brzmi jak psychologia, nie jak praca energetyczna. Czy wy w ogóle robicie rozróżnienie między tymi dwiema rzeczami, czy to dla was jedno i to samo?


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Kinsia Dla mnie osobiście to nie jest sprzeczność, tylko dwa języki opisujące ten sam proces. Ale rozumiem, że dla kogoś to może być ważne rozróżnienie. Czemu pytasz? Bo jeśli szukasz czegoś, czego psychologia nie wyjaśni, to jestem ciekaw, co masz na myśli.


Odpowiedz
(@kinsia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 469

@Zengui Nie wiem dokładnie. Chyba chodzi mi o to, czy jest coś, co można zrobić tylko na poziomie energetycznym i co nie da się zastąpić terapią czy jakimś ćwiczeniem fizycznym. Bo jeśli nie ma takiej różnicy, to po co w ogóle mówić o czakrach?


Odpowiedz
Wpisy: 2326
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

To jest uczciwe pytanie, ale myślę, że zakłada coś, co niekoniecznie jest prawdą. Mianowicie, że jeśli dwa podejścia dają podobny efekt, to jedno z nich jest zbędne. A co jeśli dla konkretnej osoby język energetyczny otwiera drzwi, które przy języku psychologicznym zostają zamknięte? To nie jest kwestia prawdziwości, tylko dostępu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1024

@Paradoxa No ale jak niby język może zmieniać efekt? Albo coś działa, albo nie. Czy nie?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Larkis Wyobraź sobie, że ktoś mówi ci: masz zaburzenia lękowe o podłożu neurobiologicznym. A potem ktoś inny mówi: twoja muladhara straciła oparcie i szuka gruntu. Oba zdania opisują coś zbliżonego, ale jedno może sprawić, że poczujesz się zepsuta, a drugie, że jesteś w procesie. To zmienia, jak reagujesz na własne ciało.


Odpowiedz
Wpisy: 368
(@alamina)
Połączone: 1 rok temu

Mnie to przemawia. Ja przez lata słyszałam to pierwsze i naprawdę tak się czułam, jakby coś było ze mną strukturalnie nie tak. Dopiero kiedy zaczęłam myśleć o tym w kategoriach energii, przestałam z siebie rezygnować. Czy to placebo? Może. Ale przestałam rezygnować.


Odpowiedz
Wpisy: 139
(@sara20)
Połączone: 2 lata temu

Czy te rytuały muszą być związane z ziemią dosłownie? Chodzi mi o to, czy chodzenie boso po trawie to rytuał, czy to coś innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 926

@Sara20 Może być i jednym, i drugim, zależy od intencji i od tego, jak do tego podchodzisz. Jeśli robisz to mechanicznie, to spacer. Jeśli wnosisz uwagę i robisz to regularnie z konkretnym nastawieniem, zaczyna działać jak rytuał. Granica jest płynna.


Odpowiedz
Wpisy: 469
Rozpoczynający temat
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Coraz bardziej rozumiem, że ta praca z muladharą to nie jest jednorazowe działanie. Ale wciąż mam z tyłu głowy to pytanie o hormony. Bo u mnie zmiany są konkretne, mierzalne, mam wyniki badań. I zastanawiam się, czy praca energetyczna w ogóle może coś zdziałać przy tak biologicznym fundamencie destabilizacji. Czy ktoś z was przez to przechodził?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Luiza75 to pytanie, które zadajesz na końcu, jest chyba najważniejsze w całym wątku. Czy praca energetyczna może coś zdziałać, gdy zmiany są mierzalne biologicznie. Ale odwróćmy to: czy masz wrażenie, że twoje wyniki badań i twoje samopoczucie idą w parze, czy zdarza się, że parametry są "w normie", a ty czujesz się destabilizowana? Bo to może zmienić sposób, w jaki patrzymy na tę zależność.


Odpowiedz
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 469

@Zengui Właśnie to jest dziwne, bo nie zawsze idą w parze. Są momenty, kiedy wyniki są lepsze, a ja mam wrażenie, jakby grunt uciekał mi spod nóg. I odwrotnie. Nie wiem, co z tym zrobić.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Luiza75 to, co opisujesz, jest bardzo charakterystyczne dla okresu klimakterycznego i właśnie dlatego mówiłam wcześniej o destabilizacji, a nie blokadzie. Ciało i to, co odczuwasz energetycznie, mogą być przesunięte w czasie. Hormony rzucają pierwszą falę, a system energetyczny odpowiada z opóźnieniem albo w innym rytmie. Dlatego praca z muladharą przy wynikach "w normie" dalej ma sens, bo to nie jest praca dla wyników, tylko dla tego poczucia gruntu.


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 1301

@Herga A jak długo trwa to "przesunięcie", o którym mówisz? Czy to kwestia dni, tygodni? Bo Luiza opisuje coś, co brzmi jak stan dość przewlekły, nie jak chwilowe wahania.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: