Wracając do tego co mówiła Jolanta o mamie - mnie też uderzyło że ona nie pójdzie na żadne ustawienia. I zastanawiam się czy praca z naszą własną czakrą serca, bez udziału rodziny, naprawdę coś zmienia w tej relacji. Czy ktoś to czuł realnie? Że coś się przesunęło między tobą a rodzicem?
Ale jak to działa w praktyce? Przepraszam że pytam tak konkretnie, ale nie bardzo rozumiem mechanizm. Czy chodzi o to że kiedy ty się zmienisz, to automatycznie zmienia się dynamika? Czy to jest coś co można poczuć?
Ja to poczułem trochę, przynajmniej coś. Wróciłem po świętach do brata i byłem mniej defensywny. Nie wiem czy to przez te ćwiczenia z oddechem czy po prostu byłem w lepszym nastroju, ale było inaczej. Tylko nie wiem jak to odróżnić.
To co Goris opisuje to jest właśnie ten moment kiedy blokada zaczyna być ruchoma, ale jeszcze nie jest przepracowana. Tydzień spokoju a potem powrót - to normalne. Pytanie do ciebie, Goris - co się działo tuż przed tym powrotem do starego wzorca? Jaka sytuacja, co brat zrobił albo powiedział?
Hej, mam jedno pytanie do wszystkich. Mówimy o czakrach, o polu rodzinnym, o wzorcach. Ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem - czy wy dosłownie wierzycie że jest jakaś energia fizyczna która przepływa przez te punkty w ciele i że można ją zablokować? Czy to jest metafora dla stanów psychicznych? Bo to są dwie różne rozmowy.
Ja nie muszę tego rozstrzygać żeby to działało. Serio. Jak medytuję na splot słoneczny i powtarzam sobie że mam prawo być spokojna wobec cudzego smutku, to coś się zmienia. Czy to jest czakra czy autosugestia - nie wiem i jakoś mi nie przeszkadza.
Mnie ta rozmowa pomogła bardziej niż się spodziewałam. Zaczęłam od pytania o blokady i rodzinę, a teraz rozumiem że to co czuję kiedy mąż jest smutny, a ja zaraz chcę coś zrobić - to jest wzorzec który dostałam od mamy. I nie wiem czy to czakra sacral czy nie, ale wiem że chcę nad tym pracować. Czy ktoś ma jakiś konkretny ćwiczenie które można robić samemu, codziennie, właśnie pod ten wzorzec?
Jolanta, spróbuj czegoś prostego: następnym razem gdy pojawi się ten impuls żeby działać, zrób trzy głębokie oddechy i zadaj sobie jedno pytanie - co ja teraz czuję, zanim zacznę coś robić. Tylko tyle. Nie chodzi o to żeby nie działać, tylko żeby najpierw poczuć co jest pod tym działaniem. To jest praca z drugą i trzecią czakrą jednocześnie - z miejscem relacji i z miejscem sprawczości. Daj znać czy coś z tego wychodzi.
