U mnie tym co ruszyło z miejsca było paradoksalnie nie skupianie się na sercu, tylko powrót do ciała przez ruch. Zaczęłam długie spacery bez telefonu. Po jakimś czasie emocje same zaczęły wracać, jakby ciało musiało najpierw przypomnieć sobie że istnieje. Nie wiem czy to manipura, czy coś innego, ale połączenie się z nogami, ziemią - to było ważniejsze niż wizualizacje.
Czekajcie - to już trzecia czakra którą wymieniacie jako możliwe źródło tego problemu. Manipura, serce, teraz korzeniowa. Jak ma to ogarnąć ktoś zaczynający? Czy jest jakiś sensowny sposób żeby sprawdzić od której strony podejść, czy to zawsze jest metodą prób i błędów?
Ja mam inny kąt na to. Zanim zaczęłam cokolwiek robić z czakrami, zrobiłam swój horoskop i zobaczyłam gdzie mam napięcia w domu czwartym i ósmym. To mi dało wskazówkę gdzie szukać. Nie każdy tak podchodzi, ale dla mnie połączenie horoskopu z czakrami dało jakiś punkt orientacyjny zamiast strzelania w ciemno. Czy ktoś tu też tak łączy te dwie rzeczy?
albo że ochrona o której pisała Jasminka działa bardzo głęboko - na poziomie nocnym też. Sny to miejsce gdzie psychika przetwarza emocje. Jeśli emocje są zablokowane na jawie, to niekoniecznie muszą się pojawić w snach. Ale nie chcę za dużo spekulować - powiedz mi, czy jak śnisz, to te sny są jakieś inne niż kiedyś? Płytsze, bardziej neutralne?
Czytam ten wątek i mam pytanie z boku, bo trochę nie wiem czy to tu pasuje - czy są jakieś kamienie które mogą wspierać tę pracę z sercem przy takiej oziębłości? Pytam bo słyszałem o różowym kwarcu, ale nie wiem czy to coś realnego czy tylko marketingowy mit.
Hej, to że Glifmistrz pyta o kamienie jest dla mnie zaskakująco trafne bo ja mam w domu różowy kwarc od dawna i nigdy specjalnie z nim nic nie robiłam. Leży. Może tu jest jakiś sygnał 🙂 Ale czy to naprawdę może pomóc przy tej konkretnej sprawie czy to zbyt ogólna odpowiedź na zbyt konkretny problem?
o, właśnie! Ja też mam różowy kwarc i zastanawiałam się to samo. Słyszałam że trzeba go najpierw 'oczyścić', ale nie wiem czy to mit czy ważny krok. Czy jak go tylko położę przy sobie podczas medytacji to cokolwiek się dzieje, czy musi być jakaś intencja? Przepraszam za tyle pytań naraz!
To co Sylweria opisuje - ten moment kiedy nie odpędziła - brzmi jak bardzo ważna rzecz. Przy tej konkretnej formie oziębłości emocjonalnej, którą Mistika opisała na początku, mechanizm odpędzania może być tak automatyczny że człowiek nawet nie wie kiedy to robi. Więc paradoksalnie - czy samo 'nieodpędzanie' to już jest jakaś forma pracy?
Hm, to jest ciekawy punkt Zdzislawa, ale trochę abstrakcyjny dla mnie. Jak mam czegoś 'nie odpędzać' jeśli właśnie nie czuję nic? Bo tu chodzi chyba o to że Mistika nie ma czego odpędzać - jest pustka. Czy dobrze rozumiem ten problem?
Terenia, to jest coś co mnie uderza. Nie wiem do końca które to jest u mnie. Czuję tę szybę, ale nie wiem co jest za nią - czy jest coś za nią w ogóle. Może dlatego praca z wizualizacją idzie mi tak opornie, bo nie wiem do czego dotrzeć.
Mam pytanie do Mistiki, bo wróciła myśl o snach. Powiedziałaś wcześniej że rzadziej je pamiętasz. Czy to jest nowe - od kiedy zaczęła się ta oziębłość - czy zawsze tak było? Pytam bo jeśli to jest zmiana, to może być ważna wskazówka co do głębokości blokady.
dla mnie to znaczy że coś zmieniło się w jakimś konkretnym momencie. Czy potrafisz go umiejscowić? Nie musisz pisać publicznie co to było, ale zastanów się - czy jest jakaś granica 'przedtem i potem' w twoim życiu? To może pomóc ustalić z czym ta blokada jest związana, a nie tylko gdzie siedzi.
Słucham tej rozmowy i myślę sobie - czy to nie jest tkaże ważne kiedy czakra się zamknęła? Chciałam zapytać, bo gdzieś czytałam że numerologia daty urodzenia i dat ważnych wydarzeń może wskazywać na podatność pewnych czakr. To powiązane czy to inny temat kompletnie?
Wchodzę w ten wątek bo od jakiegoś czasu go czytam i mam pewne przemyślenie. Ta rozmowa o tłumieniu kontra odrętwienie przypomina mi coś z pracy z czakrami - jest różnica między czakrą zablokowaną a czakrą zamkniętą. Zablokowana to jest jak korek w rurze - energia próbuje przepłynąć, ale nie może. Zamknięta to jakby rura była zawinięta. Mistika, to co opisujesz - ta szklana szyba - brzmi bardziej jak zamknięta. Czy to w ogóle coś mówi ci intuicyjnie?
Hej, słucham tego i mam bardzo podstawowe pytanie. Czy ta czakra serca może się zamknąć sama, bez żadnego konkretnego powodu? Bo Mistika pytała o granicę 'przedtem i potem', ale co jeśli nie ma jednego momentu? Co jeśli to się działo powoli przez lata?
Obserwuję tę dyskusję i chcę się odnieść do wątku o tym czy jest jakaś granica 'przedtem i potem'. U mnie był jeden wyraźny moment, ale przez długi czas nie łączyłam go z zamknięciem sercowym. Dopiero kiedy spojrzałam wstecz z pewnej perspektywy, zobaczyłam że to tam coś się przesunęło. Więc Mistika - nawet jeśli teraz nie widzisz tej granicy, to nie znaczy że jej nie ma.
To co piszesz Sylweria jakoś mnie zatrzymuje. Nie pamiętam jednego momentu, ale jest w moim życiu kilka lat które pamiętam jako wyraźnie różne od siebie. Może tam gdzieś jest ta granica. Ale trochę się boję wchodzić w to samodzielnie - czy praca z czakrami w ogóle wymaga rozumienia tego historycznie, czy można pracować bez tego?
Mistika, odpowiem na to pytanie pytaniem - czy kiedy nie rozumiesz dlaczego coś czujesz, łatwiej ci to puścić czy trudniej? Bo dla niektórych rozumienie jest warunkiem wstępnym do pracy. Dla innych jest przekierowaniem uwagi od samego czucia.
Chcę tu wejść z innej strony. Dyskusja zeszła na psychologię i to jest dobre, ale wróćmy na chwilę do praktyki energetycznej. Przy zamkniętej czakrze serca jedną z prostszych metod wejścia jest praca przez ciało, nie przez umysł. Nie wizualizacja, nie analiza - tylko dłonie na klatce piersiowej i uważne słuchanie oddechu. Bez oczekiwania na cokolwiek. Mistika, czy w ogóle próbowałaś czegoś tak minimalistycznego?
Wróce do wątku o dacie bo nie powiedziałam do końca. Nie chodzi mi o to żeby zamknąć temat diagnoza albo praca. Chodzi o to że jeśli np. ktoś ur odzony z mocnym Saturnem w czwartym domu to może mieć strukturalne trudności z czakrą serca i to mi sie łaczy z tym co Terenia mówiła o wieloletnim procesie. Czy to nie jest taki sam pogląd tylko z innej strony?
Wracam do Agatki i tego strachu przed pustką. Mnie się wydaje że to co opisuje Agatka to jest kluczowe nie tylko dla niej. Mistika też pisała że nie wie co jest za tą szybą. Może strach przed tym że nie ma nic jest częścią tego co utrzymuje zamknięcie? Jakby psychika chroniła przez sprawdzeniem.
Czyli to co Tytus pisze o tym cichym strachu - może właśnie to jest ta warstwa pod spodem? Bo jak próbuję sobie wyobrazić że to puszczam, że naprawdę coś poczuję... jest coś jak 'nie, nie teraz'. Nie wiem jak to nazwać. Czy to brzmi sensownie dla kogoś kto to przerabiał?
Brzmi bardzo sensownie. I właściwie odpowiedziałaś na swoje własne pytanie z poprzedniego posta - masz dostęp do tego 'nie teraz'. To jest odczucie. Małe, ale jest. Pytanie które mam: czy to 'nie teraz' pojawia się zawsze w tym samym miejscu w ciele?
Też to mam! To 'nie teraz' - dokładnie tak to u mnie wygląda. Jak próbuję medytować na serce to jest taki wewnętrzny hamulec. Nie ból, nie strach, tylko właśnie to. Cieszę się że Mistika to nazwała, bo ja nie umiałam.
Zastanawiam się nad tym co Laurencja pyta. Chyba... w klatce piersiowej, ale nie centralnie. Bardziej z boku, po lewej. Albo może to tylko wyobraźnia bo wiem gdzie serce fizycznie jest. Nie wiem czy to co czuję jest prawdziwe czy sobie wmawiam.
To rozróżnienie na 'prawdziwe czy wmawiam' jest trochę pułapką. Jeśli to czujesz, to czujesz. Ciało nie kłamie w tym sensie. Inną kwestią jest interpretacja, ale samo odczucie - jeśli jest, to jest. Co cię sprawia że nie ufasz temu co czujesz?
Słucham tego i mam pytanie może z innej strony. Mistika wspomniała wcześniej o kilku latach które pamięta jako wyraźnie różne. Czy praca z czakrą serca wymaga żeby do tego wrócić? Czy można pracować 'tu i teraz' bez grzebania w przeszłości?
