To jest coś. Czyli ciało inaczej reaguje na pisanie niż na mówienie albo płakanie na żywo. Może to jest jakiś punkt wejścia, że zaczynasz od pisania emocji a potem powoli skracasz tę odległość? Przepraszam jeśli to naiwne podejście, po prostu tak mi się skojarzyło.
Słucham tego wszystkiego i zaczynam widzieć że blokada łez to naprawdę tylko wierzchołek. Pod spodem jest cały system. Mam podobny, to znaczy sam też nie płaczę i mam zaciskanie w gardle kiedy coś trudnego. Ale mam pytanie do Poludnica56, bo wcześniej napisałaś o wzorcu przetrwania. Jak długo taki wzorzec się zmienia, jeśli się w ogóle zmienia?
To co napisała Poludnica56 o zauważaniu blokady zamiast od razu jej braku, to dla mnie nowe spojrzenie. Mniszek, czy od początku tej rozmowy zaczęłaś coś inaczej zauważać u siebie? Bo piszesz tu dość długo i sporo się tu dzieje.
Chyba tak. Szczególnie to co Brzozka napisała wcześniej, że płakanie może być dla mnie poczuciem niebezpieczeństwa. Wcześniej myślałam o sobie że po prostu nie umiem, a teraz myślę że może jednak umiem tylko bardzo mocno pilnuję żeby nie. To jest inne.
I to jest właśnie ta pierwsza zmiana o której mówiła Poludnica56. Nie łzy, ale inne pytanie do siebie. Nie 'czemu nie umiem' tylko 'czemu nie pozwalam sobie'. To nie jest mała różnica, to jest naprawdę fundamentalnie inne miejsce, z którego możesz zacząć cokolwiek robić.
Mniszek, to co napisałaś na końcu brzmi jakbyś sama sobie właśnie coś otworzyła. Ale mam pytanie, bo nie dawaj mi spokoju, czy ta zmiana w myśleniu, z 'nie umiem' na 'nie pozwalam sobie', czy ona przyszła nagle podczas pisania tutaj, czy może gdzieś w środku wiedziałaś to od dawna, tylko nie miałaś słów?
Chyba trochę jedno i drugie. Jak to napisałam to pomyślałam 'tak, to prawda', nie 'o, nowe odkrycie'. Jakby to już gdzieś siedziało, tylko czekało żeby ktoś zapytał odpowiednio.
To jest właśnie ta rożnica między wiedzą z głowy a wiedzą ktora jest w ciele. Można wiedzieć coś od lat i wciąż tego nie czuć naprawdę. Mniszek, zastanawiam się czy to pisanie tutaj uruchomiło coś też fizycznie, to znaczy czy teraz siedząc i czytając odpowiedzi czujesz to napięcie w gardle o którym mówiłaś, czy jest jakoś inaczej?
Teraz jest spokojniej niż zazwyczaj, szczerze. Nie wiem czy to dlatego że piszę, czy że już tyle godzin minęło od rana. Ale gardło nie jest zaciśnięte tak jak opisywałam.
Ciekawi mnie coś na marginesie, bo sam też mam to zaciskanie gardła w momentach kiedy coś trudnego. Czakra gardła to piąta czakra, Vishuddha jeśli dobrze pamiętam, i czytałem że jest odpowiedzialna za wyrażanie siebie. Ale czy blokada tam może dosłownie fizycznie powodować to co Mniszek opisuje, to zaciskanie? Czy to raczej metafora?
Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i chciałam dopytać o jedno, bo mnie to ciekawi z trochę innej strony. Mówicie dużo o czakrze gardła, ale wcześniej padło też serce. Czy to możliwe że pracując tylko na gardło nic się nie zmieni, jeśli serce zostaje zamknięte? Mam wrażenie że te dwie mogą się wzajemnie blokować.
To znaczy że medytacje które są reklamowane jako 'odblokowujące czakrę gardła' mogą nie działać jeśli najpierw nie przepracuje się serca? Pytam bo widziałam dużo takich materiałów w sieci i teraz się zastanawiam czy to jest pełny obraz czy tylko część.
A czy da się w ogóle odróżnić ulgę tymczasową od prawdziwej zmiany? Pytam serio bo nie wiem jak to sprawdzić w praktyce. Mniszek, masz jakieś poczucie że wcześniej próbowałaś czegoś co dawało chwilową ulgę ale wracało?
To 'prawie zapłakałam' jest ważne. Co się stało w tej chwili, że nie do końca? To znaczy czy coś z zewnątrz przerwało, czy coś w środku zahamowało?
Ta chwila którą opisujesz, ta 'dwie rzeczy naraz', to jest według mnie kluczowe miejsce. Nie blokada jako taka, tylko ten moment konfliktu. Czy jak to teraz opisujesz, czujesz to gdzieś w ciele czy to tylko wspomnienie bez odczucia?
Czytam to od dłuższego czasu i mam jedno pytanie, może trochę z boku. Czy ktoś tu wie czy praca z czakrami sama w sobie może taką blokadę rozwiązać, czy to jednak wymaga czegoś więcej, jakiegoś specjalisty, terapeuty? Bo ta rozmowa jest głęboka, ale zastanawiam się gdzie są granice tego co forum może dać.
Zgadzam się z Poludnica56, i mówię to jako osoba która zazwyczaj jest dość sceptyczna wobec czakr. Sam terapię robiłem przez jakiś czas i wiem że pewnych rzeczy samemu się nie przeskoczy, nawet z najlepszymi medytacjami. To nie jest sprzeczne, to po prostu różne poziomy pracy.
Dziękuję za tę odpowiedź Romek51 i Poludnica56. Myślałam o terapii ale jakoś odkładałam. Może to jest znak że warto zacząć szukać. A praca z czakrami przy tym, to dobrze rozumiem że można robić równolegle?
Można i to ma sens robić równolegle. Terapia dociera do warstwy poznawczej i relacyjnej, a praca z czakrami do energetycznej. Nie zastępują się nawzajem, ale mogą się uzupełniać. Ja bym tylko uważała żeby nie używać medytacji jako ucieczki od trudnych rzeczy które wychodzą w terapii. To się zdarza, człowiek woli posiedzieć z kryształem niż z tym co powiedział terapeuta.
Mniszek, to co piszesz o 'może to znak' mnie wzruszyło trochę. Ile razy odkładałaś to myślenie, że może warto? Bo to brzmi jakbyś to wiedziała od jakiegoś czasu a coś ciągle zatrzymywało.
Wiesz co mnie tu uderza? Że to właśnie pisanie tutaj, czyli wyrażanie siebie przez słowa, mogło otworzyć coś czego medytacja sama nie otwierała. Czakra gardła reaguje na mówienie, na dawanie głosu. To nie przypadek że coś się poruszyło w tej rozmowie.
Mnie zastanawia inna rzecz. Mniszek powiedziała że 'dwie rzeczy naraz', jedna chce wyjść i druga mówi nie. Czy ktoś wie czy w pracy z czakrami jest jakiś sposób żeby pracować właśnie z tym konfliktem, nie z blokadą jako taką, ale z tym momentem kiedy ciało samo się hamuje?
Mniszek, czy jak teraz siedzisz i czytasz tę rozmowę, to czujesz coś w klatce piersiowej czy w gardle? Albo nic? Pytam bo wcześniej pisałaś że gardło jest luźniejsze, ciekawi mnie czy to nadal.
To 'nie jest mi z tym nieswojo' jest dla mnie ważne. Bo chyba na początku wątku pisałaś że w ogóle nie wiesz jak mówić o emocjach, że to jest obce. Czy coś się w tym zmieniło podczas tej rozmowy czy to tylko chwilowe?
Wracam do tego co Karolciaa mówiła o używaniu medytacji jako ucieczki. Czy da się to rozpoznać u siebie? Bo jak siedzę z medytacją to mi się wydaje że pracuję, ale po tym co tu czytam zaczynam się zastanawiać czy nie uciekam od czegoś. Jak to odróżnić w praktyce?
Słucham tego i zastanawiam się czy mężczyźni mają tę blokadę inaczej. To znaczy, ta niemożność płakania jest chyba bardziej 'typowa' dla mężczyzn kulturowo, ale Mniszek jako kobieta też to ma. Czy czakry działają tak samo niezależnie od tego jaka jest presja społeczna?
Romek51 dobrze że to powiedziałeś, bo rzeczywiście ta rozmowa potoczyła się tak że dużo osób po cichu się tu przejrzało. Ja też. Mam to samo z płaczem, zupełnie inny kontekst, ale ten mechanizm 'dwie rzeczy naraz' znam doskonale.
