ok ale to prowadzi do pytania ktore mnie meczy od jakiegos czasu w tym watku: czy my mozemy w ogole powiedziec ze ktos ma zablokowana manipure na podstawie jego zachowania? 🙁 bo to jest troche jak diagnoza bez zadnego narzedzia. ktos sie nie przyznaje do bledu i od razu orzekamy ze ma problem z trzecia czakra. a moze jest po prostu trudnym czlowiekiem i tyle.
to napięcie w brzuchu mnie ciekawi., bo to jest dosc fizyczna rzecz i zastanawiam sie - czy jest jakies badanie czy literatura ktora to potwierdza od strony, nie wiem, psychosomatycznej? bo rozumiem ze tradycja to mowi, ale czy jest cos poza tradycja
ojej, troche mi głowa pęka od tej dyskusji ale w sumie to super! Bo ja zawsze traktowałam czakry bardziej dosłownie i nigdy nie przyszlo mi do glowy ze to moze byc model a nie rzeczywistosc sama w sobie. To zmienia troche perspektywę 🙂 Ale mam pytanie - czy jesli traktujemy to jako model to ta praca (medytacje, kamienie, manty) nadal ma sens?
hm, ale ja bym tu dorzuciła cos z astrologii, bo myśle ze nie do konca tu padlo. Chodzi o to ze predyspozycje do konkretnych blokad energetycznych sa widoczne w mapie, i to nie tylko przez Saturn. 😛 Neptun w trudnym aspekcie do Merkurego moze dawac ten wzorzec gdzie czlowiek mowi i nie czuje co mówi, troche jak ta otwarta wiszuddha bez gruntu o ktorej Nekromanta pisał wcześniej
to z tą szczęką mnie zatrzymało. bo mam chronicznie napięte żuchwy od lat i faktycznie mam problem z mówieniem pewnych rzeczy wprost. nigdy tego tak nie zestawiłam.
to z tym gardłem i szczęką mnie trochę zaskoczyło bo sam mam strasznie napięte barki i kark i zastanawiam się czy to może mieć zwiazek z tym że ciezko mi powiedzieć coś przykrego prosto w oczy. ale niewiem czy to czakra czy poprostu siedzę za długo przy komputerze 🙂
wracając do tego co Gwiazdarka97 mówiła o dwóch etapach, bo mi to utknęło w głowie. wewnętrzne uznanie kontra wypowiedzenie na głos. to jest naprawde ciekawe rozróżnienie bo znam osoby które przyznają sie do błędu słownie ale widac ze wcale tak nie myślą. to jest jakby odwrócona blokada? wiszuddha gada ale manipura nie czuje?
to bardzo dobre pytanie. Powiedziałabym że to nie jest nadaktywna wiszuddha w klasycznym sensie, raczej wiszuddha funkcjonuje jako sposób ego a nie jako autentyczny kanał wyrazu. Nadaktywna wiszuddha w tradycyjnym ujęciu to ktoś kto mówi za dużo, bez filtru, dominuje przestrzeń słowem. To co opisujesz Komecik to coś innego, to jakby wiszuddha i manipura działają rozłącznie, nie ma między nimi energetycznego połączenia. W praktyce wygląda tak, że ciało tego człowieka nie zmienia sie kiedy przeprasza - ani napięcie ani oddech ani postawa. Jakby słowa szły osobno.
o, to mnie zatrzymało. to, że ciało sie nie zmienia. Gwiazdarka97 a jak to zweryfikować. bo jeśli ktoś jest dobrym aktorem to potrafi zgrać i mimikę i głos. czy chodzi o coś głębszego, coś co trudniej kontrolować?
właśnie, i tu wracam do tego co mówiłam wcześniej. 🙂 obserwacje z praktyki to jedno, ale kiedy zaczynamy mówić "wiszuddha działa oddzielnie od manipury" to brzmi jakbyśmy opisywali coś mierzalnego. a nie mamy narzędzi żeby to zmierzyć. to nadal jest interpretacja, prawda? nie diagnoza
ojej, ale czy to nie jest tak ze każdy model jest troszke uproszczeniem rzeczywistości? nawet w medycynie mamy modele które nie są idealnie precyzyjne ale nadal są użyteczne. zastanawiam sie czy nie czepiamy sie tu słów zamiast patrzeć na to czy system działa
no ale efekt placebo tez jest efektem, nie? tzn jesli ktos zaczyna pracowac z manipura i po miesiacu latwiej mu sie przyznac do bledu to co za roznica co to sprowokowalo. skutek jest
ojejku, no właśne, mnie to przekonuje bardziej niż szukanie dowodów naukowych. jak coś działa na mnie to nie muszę rozumieć dlaczego. ale rozumiem że dla innych to może być niewystarczające 🙂
bronek, to jest myślenie które prowadzi do bardzo złych miejsc. Efekt placebo jest efektem ale nie powinniśmy z tego wyciągać wniosku że dowolne wyjaśnienie jest równie dobre. Możemy wtedy uzasadnić dosłownie wszysko. Praca z czakrami może być wartościowa i skuteczna ale to nie znaczy że mechanizm jest taki jak go opisujemy.
czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i mam wrażenie że gubimy coś ważnego co Gwiazdarka97 powiedziała na samym początku. Że to jest wzorzec widoczny w całym życiu, nie w jednej sytuacji. Bo ja w swojej praktyce tarotowej widze to podobnie, pewne blokady wychodzą w kartach jako powtarzający się schemat, nie jako jednorazowe zdarzenie. I wtedy dopiero nabiera to sensu. Czy ktoś pracował z tym długofalowo i widział zmianę?
no dobra, ja pracuję z jogą i zauważam że po kilku miesiącach regularnych ćwiczeń faktycznie pewne rzeczy mi sie zmieniły w mówieniu. trudniej mi teraz milczeć gdy wiem że mam coś ważnego do powiedzenia. nie wiem czy to czakra czy po prostu ciało się rozluźniło i emocje za tym poszły. ale coś jest.
to jest niesamowite co Baska54 mówi bo ja też zaczęłam medytacje nad czakrami dosyć niedawno i jesze nie widzę takich zmian ale to mnie bardzo motywuje. Gwiazdarka97 a czy jest jakaś konkretna praktyka którą polecasz na to połączenie manipura-wiszuddha. pytam bo chcę spróbować czegoś co ma sens a nie losowo kombinować
wracam do tego co Gwiazdarka97 pisała o oddechu brzusznym przed trudną rozmową. próbowałem coś podobnego i jest w tym coś naprawdę ciekawego, ale mam pytanie: czy chodzi o to żeby robić to świadomie bezpośrednio przed rozmową, czy raczej jako codzienna praktyka ktora z czasem zmienia wzorce? bo to chyba jednak różne rzeczy
oba, ale z różnym skutkiem. świadome oddychanie przed rozmową to taki most doraźny, łączysz fizycznie dwa centra tuż przed momentem kiedy będziesz potrzebować ich współpracy. codzienna praktyka to coś innego, to przepisywanie wzorca na poziomie głębszym. jedno bez drugiego działa, ale razem działa lepiej. powiem szczerze że widzę większe efekty u osób które mają stałą praktykę, niż u tych które sięgają po to tylko w sytuacji kryzysowej
no ale Gwiazdarka97, jak to mierzysz? "widze większe efekty" to jest bardzo subiektywna ocena. 😉 masz jakiś sposób na porównanie, czy to raczej wrażenie? nie mówię że to nieprawda, pytam serio bo to jest właśnie ten moment gdzie obserwacja kliniczna robi się interpretacją
dobra ale wróćmy trochę do tematu bo mnie coś nurtuje. Gwiazdarka97 pisała że to widać w całym życiu jako wzorzec a nie tylko w jednej sytuacji. to mi dało do myślenia bo znam kogoś kto w pracy przyznaje sie do błędów bez problemu ale w relacjach bliskich to już jest katastrofa. jak to tłumaczyć przez czakry? to ta sama manipura czy jednak coś innego?
ludzie, o, to jest ciekawe. czyli ta sama czakra może być "otwarta" w jednym kontekscie a "zamknieta" w innym. nie wiedziałem że to tak działa. myślałem że jak manipura jest ok to jest ok wszędzie
no nie, to co mówi Glifia01 to jest bardzo zblizone do tego co widzę w astrologii. mamy pluton w domu 7 i ktoś może być bardzo asertywny i otwarty w zyciu zawodowym ale w relacjach partnerskich totalnie blokuje przyznanie sie do czegokolwiek. 🙁 pluton rządzi transformacją i kontrolą, i jak stoi w złym aspekcie do marsa to mamy dokładnie ten wzorzec o którym mówicie. to nawet jest powiązane z czakrami wg niektórych systemów
hej, ale mnie bardziej interesuje to co Glifia01 powiedziała o tym ze sama medytacja nie wystarczy. bo to jest chyba klucz do całej tej rozmowy o przyznawaniu sie do bledu. jak ktoś ma głęboki wzorzec obronny to żadna ilość medytacji nad manipurą tego nie przepisze jeśli nie ma świadomości skąd to pochodzi. medytacja może nawet wzmocnić tę blokadę bo daje poczucie "pracuję nad sobą" bez realnej zmiany. zna ktos takie przypadki?
znam i to jest bardzo realne zjawisko. powiem wiecej, w pracy z afirmacjami widzę to samo. ludzie powtarzają "jestem otwarty na przyznanie się do błędu" przez miesiące i nic się nie zmienia, bo warstwa językowa nie sięga tam gdzie siedzi wzorzec. to nie jest problem z metodą jako taką, to jest problem z pominięciem etapu ktury trzeba przejść przed metodą
dziękuję za tę odpowiedź Gwiazdarka97, będę próbować! a tak przy okazji, bo tu rozmawiacie o wzorcach głębokich, ja mam takie pytanie może trochę z boku ale jednak powiązane. czy ktoś z was miał wrażenie że praca z czakrami zmieniła coś w fizycznym wyglądzie? bo czytałam kiedyś coś o tym że długotrwałe napięcie w okolicy gardła może wpływać na żuchwę albo na kształt szyi i ciekawe czy wy to obserwujecie
oj, dobra to ja podpinam sie pod to pytanie Bronisi bo mnie tez to zastanawia od dawna. słyszałem że napięcia posturalne związane z czakrami mogą z czasem wpłynąć na to jak trzymamy głowę, czy się garbimy, nawet na ustawienie żuchwy. jest jakaś konkretna literatura do tego? albo ktoś ma własne obserwacje?
