Forum

Asystent AI
Czakry a lęk przed ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakry a lęk przed byciem siebie - autentyczność vs. przystosowanie

Strona 2 / 4

Wpisy: 190
(@czaromira70)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do wątku, bo przez ostatnie posty dużo myślałam. To rozróżnienie, które zrobiła Promyczka - między wyborem a lękiem - ja tego nie umiałam nazwać, ale dokładnie o to mi chodziło z moją mamą. Ona CHCE być miła dla wszystkich, czy ona się BOI nie być miła? I teraz nie wiem, jak to odróżnić, kiedy obserwuję kogoś z zewnątrz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Czaromira70 Z zewnątrz jest bardzo trudno. Jeden marker, który mi pomaga: czy ta osoba jest miła równomiernie dla wszystkich, czy tylko dla tych, którzy mogą ją oceniać albo skrzywdzić? Lęk zwykle jest selektywny - wobec tych, którzy 'liczą się'.


Odpowiedz
Wpisy: 260
Rozpoczynający temat
(@promyczka)
Połączone: 8 miesięcy temu

I znowu wracamy do muladhary, chyba. Bo ten lęk selektywny, o którym mówi Otylka - to jest lęk o podstawowe bezpieczeństwo, prawda? Że jak przestanę być miła, stracę coś ważnego. I żadna praca z gardłem tego nie ruszy, jeśli ta podstawa jest tak napięta.


Odpowiedz
Wpisy: 719
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

To co Promyczka powiedziała o muladhara i selektywnym lęku - to mnie bardzo uderzyło. Bo to znaczy, że ta osoba nie jest 'nieszczera' w złym sensie. Ona po prostu ma system alarmowy, który odpala się przy określonych ludziach. I żaden apel do autentyczności nie dotrze, dopóki ten alarm nie zostanie rozbrojony. Czy ktoś ma doświadczenie z pracą właśnie od tej strony - od dołu, od podstawy, nie od gardła?


Odpowiedz
Wpisy: 469
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Mam i to dość konkretne. Kilka lat temu pracowałam z kobietą, która bardzo chciała 'być sobą', rozumiała teorię, znała swoje wzorce - a mimo to przy bliskich zamykała się automatycznie. Zaczęłyśmy od uziemienia, ziemi, ciała. Nie od żadnej rozmowy o czakrach. I dopiero po kilku tygodniach ona powiedziała, że po raz pierwszy poczuła, że stoi na nogach. Nie metaforycznie - dosłownie, fizycznie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@romcia03)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Elwirka92 A co konkretnie robiłyście? Bo 'uziemienie' to słyszę wszędzie i za każdym razem to może znaczyć co innego. Chodzenie boso? Medytacja? Praca z ciałem?


Odpowiedz
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Romcia03 Głównie praca z ciałem - świadome czucie nóg, stóp, ciężaru ciała na krześle. Proste rzeczy, ale robione bardzo powoli i z uwagą. Żadnych wizualizacji światła ani energii na początku - to przychodziło samo, później. Najpierw po prostu: czy czujesz swoje nogi teraz?


Odpowiedz
Wpisy: 386
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Zastanawiam się, czy to co Elwirka opisuje - ta kolejność od dołu ku górze - jest w ogóle zawsze możliwa do zrealizowania samodzielnie, bez kogoś z zewnątrz. Bo mam wrażenie, że właśnie przy głębszych blokadach potrzeba kogoś, kto trzyma przestrzeń. Sama sobie trudno jest 'trzymać'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@henio)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 237

@Wiciokrzew77 To jest bardzo ważne pytanie i nie mam na nie prostej odpowiedzi. Są osoby, którym praca samodzielna wystarczy - szczególnie jeśli blokada nie pochodzi z traumy relacyjnej. Ale jeśli ktoś nauczył się chować właśnie w relacjach, to samo siedzenie w ciszy i medytowanie może mu nie dać tego, czego potrzebuje. Relacja leczy to, co relacja uszkodziła.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@czaromira70)
Połączone: 1 rok temu

Henio napisał coś, co mnie zatrzymało - 'relacja leczy to, co relacja uszkodziła'. Czy to znaczy, że np. samo forum też może być jakimś elementem tego? Bo tu też jesteśmy z ludźmi, też można coś powiedzieć i zobaczyć czy coś się stanie złego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jasnoslyszka65)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 240

@Czaromira70 To ciekawe spostrzeżenie, ale mam wątpliwości - forum to jednak anonimowość, nie ma głosu, twarzy, mowy ciała. Czy to wystarczy? Czy to nie jest trochę jak ćwiczenie pływania na sucho?


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@krysia_58)
Połączone: 2 tygodnie temu

Ja bym tu oponowała trochę. Zanim tu pisać zaczęłam, to w ogóle nikomu nie mówiłam pewnych rzeczy. Pierwsze 'powiedzenie' czegoś - nawet anonimowe, nawet bez twarzy - dla mnie miało znaczenie. Może to nie leczy głęboko, ale coś odblokuje na początku? Chociaż żeby potem pójść dalej, to pewnie tak, potrzeba prawdziwych relacji.


Odpowiedz
Wpisy: 260
Rozpoczynający temat
(@promyczka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Krysia dotknęła czegoś ważnego, bo ja też pamiętam, że pisanie tutaj o pewnych rzeczach było pierwszym razem kiedy w ogóle to wyartykułowałam. I samo to - że wybrałam słowa, że to zapisałam - zrobiło coś z moim poczuciem, że to 'jest prawdziwe'. Może to jest właśnie praca z czakrą gardła w najprostszej formie? Wyrażenie - nawet pisemne?


Odpowiedz
Wpisy: 384
(@blanka_d)
Połączone: 11 miesięcy temu

Chcę tutaj wprowadzić pewne rozróżnienie, bo mam wrażenie, że pojęcie 'autentyczności' w tym wątku zaczyna oznaczać coraz więcej rzeczy naraz. Autentyczność jako mówienie prawdy, autentyczność jako czucie własnych potrzeb, autentyczność jako bycie bez maski. To nie jest to samo. I praca czakrami przy każdym z tych wariantów będzie wyglądała inaczej. Czy możemy to rozplątać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Blanka_D Tak, dobry punkt. Moim zdaniem ten wątek głównie krąży wokół 'bycia bez maski w relacjach' - czyli tego, czy można pokazać siebie i przeżyć 🙂 A mówienie prawdy to bardziej kwestia gardła, a czucie potrzeb - to brzuch, pleks. Zgadza się to z tym, jak wy to odczuwacie?


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@wahadlarz73)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że wracam, bo poprzednio mnie tu trochę utemperowałyście - i słusznie. Ale właśnie przez to myślę intensywniej o tym co tu piszecie. To 'przeżyć' które napisała Otylka - to mocne słowo. Dosłownie tak to czujecie? Że pokazanie się grozi jakimś niebezpieczeństwem?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jasnoslyszka65)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 240

@Wahadlarz73 Tak. Dosłownie. Wiem, że brzmi to przesadnie, ale to jest odczucie z ciała - ściśnięcie, przyspieszone bicie serca, chęć cofnięcia tego co się powiedziało. I to nie jest logiczne, ale jest bardzo realne. Dlatego mówienie 'po prostu bądź sobą' jest jak mówienie 'po prostu nie bój się' komuś kto boi się pająków. Rozumiesz teraz tę przepaść?


Odpowiedz
(@wahadlarz73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 203

@Jasnoslyszka65 Rozumiem. Nie mówię, że lekceważę - po prostu sam tego nie mam i chyba nie umiałem sobie wyobrazić, że to tak działa w ciele. Teraz trochę więcej rozumiem.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@tygrysica)
Połączone: 1 rok temu

Czytam ten wątek od dłuższego czasu i bardzo mi pomogło to co tu piszecie, bo sama z tym się zmagam. Mam pytanie do wszystkich - czy jest jakiś moment, po którym człowiek wie, że to przełom? Że coś się naprawdę ruszyło, a nie tylko myśli się, że się ruszyło?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@romcia03)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Tygrysica Mnie prowadząca na jednym warsztacie powiedziała, że przełom to kiedy zachowujesz się inaczej, a nie kiedy myślisz inaczej. Czyli nie 'zrozumiałam, że mogę być sobą', ale 'powiedziałam coś i nie przeprosiłam za to'.


Odpowiedz
Wpisy: 386
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Romcia to jest pięknie proste kryterium. Choć mam pytanie - czy można takie zachowanie wywołać 'z zewnątrz', zanim poczucia dotrzyma? Czyli najpierw zrobić, a emocje przyjdą potem? Czy to jest bezpieczne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@henio)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 237

@Wiciokrzew77 To jest pytanie, które w terapii behawioralnej zadają sobie od dekad. Moja obserwacja z pracy energetycznej jest taka - można, ale pod warunkiem, że jest choćby minimalne poczucie bezpieczeństwa w tym konkretnym miejscu i z tą konkretną osobą. Bez tego 'działanie na siłę' to kolejna warstwa ochrony, nie przełom. Ciało musi mieć jakiś grunt, choćby mały.


Odpowiedz
Wpisy: 260
Rozpoczynający temat
(@promyczka)
Połączone: 8 miesięcy temu

I wracamy do muladhary. Znowu. 🙂 Chyba ten wątek ma swoją czakrę bazową i ona jest właśnie tu - w pytaniu o bezpieczeństwo. Chcę zapytać Elwirki i Henio - bo oboje macie praktyczne doświadczenie - czy w waszej pracy jest jakiś znak w ciele, po którym rozpoznajecie, że ktoś jest gotowy żeby się otworzyć? Że grunt jest wystarczający?


Odpowiedz
Wpisy: 469
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Promyczka pyta o znaki w ciele - to bardzo konkretne pytanie i cieszę się, że tu wróciłaś do niego. U mnie to jest takie rozluźnienie w okolicach mostka, które przychodzi bez intencji. Nie szukam go, po prostu w pewnym momencie zauważam, że oddycham głębiej i że nie mam już tego charakterystycznego 'nasłuchiwania' - tego stanu czujności, który towarzyszy mi kiedy jestem w trybie maskowania. Ale Henio, ciekawa jestem czy ty opisałabyś to podobnie - bo podejrzewam, że każde ciało ma swój sygnał.


Odpowiedz
Wpisy: 237
(@henio)
Połączone: 1 rok temu

Elwirka dobrze to ujęła, choć u różnych osób ten sygnał jest naprawdę różny. Ja w pracy z innymi uczę się pytać: 'co się zmienia, kiedy czujesz się bezpiecznie?' - i odpowiedzi są bardzo różnorodne. Ktoś mówi o ciepłym brzuchu, ktoś o tym, że ramiona opadają, ktoś że głos staje się niższy. Dlatego nie daję gotowego przepisu. Ale jest jedna rzecz wspólna - to zawsze jest zmiana, nie stan. Coś odpuszcza, coś opada. Czy to coś mówi wam obu?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@romcia03)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Henio To 'zmiana, nie stan' - czy możesz rozwinąć? Bo rozumiem to intuicyjnie, ale chcę się upewnić, że dobrze. Chodzi ci o to, że nie można trwale 'być bezpiecznym' - tylko można zauważyć moment, kiedy coś się otwiera?


Odpowiedz
(@henio)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 237

@Romcia03 Dokładnie. I to jest ważne, bo wiele osób szuka permanentnego stanu otwarcia - i nie mogąc go utrzymać, uznaje, że coś z nimi nie tak. Tymczasem otwieranie się to ruch, nie pozycja. Muladhara nie jest 'otwarta' albo 'zamknięta' raz na zawsze - ona odpowiada na kontekst. I to jest zdrowe.


Odpowiedz
Wpisy: 386
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Zatrzymałam się na tym, co Henio powiedział - że to jest odpowiedź na kontekst. Bo to zmienia całe moje myślenie o autentyczności. Jeśli czakra bazowa reaguje na środowisko, to może pytanie nie brzmi 'jak być sobą', tylko 'w jakich warunkach mogę być sobą'? I wtedy praca polega na tworzeniu tych warunków, a nie na przełamywaniu się na siłę?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Wiciokrzew77 To jest bardzo dobre przesunięcie akcentu. I w sumie zmienia też pytanie o autentyczność versus przystosowanie - bo może to nie jest opozycja, tylko: w których relacjach i kontekstach mam wystarczające poczucie bezpieczeństwa, żeby muladhara mogła odpuścić? A przystosowanie jest po prostu sygnałem, że kontekst jest niewystarczający.


Odpowiedz
(@jasnoslyszka65)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 240

@Otylka Ale tu mam opór. Bo jeśli przyjmiemy, że przystosowanie to tylko odpowiedź na niebezpieczne środowisko, to jak wytłumaczyć sytuacje, kiedy człowiek maskuje się nawet w warunkach, które są obiektywnie bezpieczne? Byłam u terapeutki, która była ciepła, profesjonalna - i nadal nie byłam w stanie mówić pewnych rzeczy. To nie jest kwestia kontekstu?


Odpowiedz
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Jasnoslyszka65 To co opisujesz to jedna z najtrudniejszych rzeczy - kiedy ciało nie 'czyta' bezpieczeństwa, nawet jeśli umysł wie, że jest bezpiecznie. Często to ślad bardzo wczesnych doświadczeń, kiedy to co wyglądało bezpiecznie - nie było. Ciało nauczyło się nie ufać sygnałom zewnętrznym. I tu nie chodzi już tylko o czakrę podstawy, to głębiej.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@tygrysica)
Połączone: 1 rok temu

Elwirka, to co napisałaś o ciele, które 'nie czyta' bezpieczeństwa - to jest pierwszy raz kiedy gdzieś przeczytałam coś, co opisuje mnie dokładnie. Zawsze myślałam, że to moja wada, że jestem jakoś zepsuta. Mam pytanie - czy da się to 'przeprogramować'? I czy praca z czakrami w ogóle tu sięga?


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@czaromira70)
Połączone: 1 rok temu

Tygrysica, ja mam podobne pytanie do twojego, ale postawię je inaczej - czy można w ogóle odróżnić, kiedy to jest blokada energetyczna w muladharze, a kiedy to jest coś, z czym powinien pracować terapeuta, a nie praktyk energetyczny? Bo mam wrażenie, że te granice są tu trochę rozmyte.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@blanka_d)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 384

@Czaromira70 To jest bardzo ważne pytanie i dobrze, że je zadajesz. Moja odpowiedź jest prosta: to nie są rozłączne obszary, ale też nie są tożsame. Praca z czakrami może wspierać procesy terapeutyczne, ale nie zastępuje terapii przy głębokich traumach relacyjnych. Problem zaczyna się, kiedy ktoś używa pracy energetycznej jako sposobu na unikanie konfrontacji z tym, co wymaga realnej terapii. To się niestety zdarza - i to nie jest wina czakr, tylko podejścia.


Odpowiedz
(@wahadlarz73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 203

@Blanka_D Ale to rodzi pytanie praktyczne - skąd ktoś ma wiedzieć, po której stronie tej granicy jest? Bo jeśli jestem w środku i nie wiem co mi jest, to jak mam ocenić, czy to jest 'praca energetyczna wystarczy' czy 'idź do terapeuty'?


Odpowiedz
(@henio)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 237

@Wahadlarz73 Jeden z sygnałów, który zwracam uwagę w swojej pracy: jeśli po sesjach energetycznych człowiek czuje się lepiej chwilowo, ale wzorzec zachowań się nie zmienia - to znak, że potrzeba czegoś więcej. Praca energetyczna może dać ulgę, otworzyć okno. Ale jeśli przez to okno nic nie wchodzi do życia codziennego, to warto zapytać - dlaczego.


Odpowiedz
Wpisy: 260
Rozpoczynający temat
(@promyczka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wahadlarz73 zadał pytanie, które mam poczucie, że jest właśnie sednem tego wątku. Bo cały czas rozmawiamy o autentyczności i o przystosowaniu, ale może to jest też pytanie o to - czy mam odwagę zobaczyć, czego naprawdę potrzebuję? Nawet jeśli odpowiedź brzmi: nie sesja z kamieniami, tylko coś trudniejszego. I tu wracam do muladhary - bo ta odwaga żeby zobaczyć siebie uczciwie, to też jest kwestia poczucia bezpieczeństwa.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@krysia_58)
Połączone: 2 tygodnie temu

Słucham tej rozmowy i myślę o sobie. Mam swoje lata i przez długi czas w ogóle nie miałam słów na to, co tu opisujecie. Teraz je mam, ale nie wiem, czy to zmienia cokolwiek w moim zachowaniu. Romcia wcześniej powiedziała, że prawdziwy przełom to zmiana zachowania. Mam takie poczucie, że rozumieć to za mało i jednocześnie - że nie mam już tyle czasu na powolne dochodzenie do tego. Nie wiem, czy to jest blokada, czy po prostu realia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@romcia03)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Krysia_58 To co napisałaś to nie jest blokada i nie są to 'tylko realia'. To jest bardzo uczciwa obserwacja siebie. Ale mam pytanie - czy jest choć jedna sytuacja ostatnio, kiedy zachowałaś się trochę inaczej niż 'zwykle'? Nawet mała? Bo Henio mówił o minimalnym bezpieczeństwie - może nie chodzi o wielki przełom, tylko o jeden krok.


Odpowiedz
(@krysia_58)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 553

@Romcia03 Jest jedna. Powiedziałam córce, że nie będę pilnować dzieci w ten weekend, bo potrzebuję odpoczynku. Nie przeprosiłam. Nie wytłumaczyłam. Powiedziałam i rozłączyłam się. I potem trząsłam się przez pół godziny. Ale powiedziałam.


Odpowiedz
Wpisy: 386
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Krysia, to jest ten moment. Właśnie o tym mówiła Romcia - 'powiedziałam i nie przeprosiłam'. I to drżenie po fakcie to nie jest znak, że coś poszło nie tak. To jest ciało, które musi na nowo kalibrować to, że 'zagrożenie' się nie ziściło.


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@jasnoslyszka65)
Połączone: 7 miesięcy temu

Krysia, mam gęsią skórkę od tego co napisałaś. I mam pytanie - czy była jakaś konsekwencja? Co córka powiedziała lub zrobiła? Bo myślę, że to jest właśnie ten moment testowania, o którym mówił Henio - czy można pokazać siebie i przeżyć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krysia_58)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 553

@Jasnoslyszka65 Powiedziała 'dobrze, mamo' i tyle. Żadnej awantury. Żadnych pretensji. Nic z tego, czego się bałam. I wiesz co? To było prawie trudniejsze do przyjęcia niż awantura. Bo awantura potwierdziłaby, że miałam rację się bać. A tak - musiałam usiąść z tym, że może przez lata bałam się czegoś, czego nie było.


Odpowiedz
Wpisy: 584
(@romcia03)
Połączone: 6 miesięcy temu

Krysia, to zdanie 'to było prawie trudniejsze do przyjęcia niż awantura' - to jest właśnie sedno. Ciało przez lata trzymało się przekonania, że okazanie siebie = niebezpieczeństwo. I nagle okazuje się, że nie. I zamiast ulgi - dezorientacja. Czy miałaś potem jakiś impuls, żeby zadzwonić z powrotem i jednak wytłumaczyć albo przeprosić? Właśnie to byłoby ciekawe - co się działo zaraz po tej chwili siedzenia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@krysia_58)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 553

@Romcia03 Miałam. Prawie wysłałam SMS z przeprosinami. Siedziałam z telefonem i pisałam, kasowałam, pisałam, kasowałam. W końcu odłożyłam. Ale nie wiem, czy to była mądrość, czy po prostu zmęczenie.


Odpowiedz
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Krysia_58 To że rozróżniasz między 'mądrością' a 'zmęczeniem' to już jest coś. Bo wiele osób wyśle tego SMS-a z automatu i nawet nie zauważy, że to był impuls z lęku, nie z wyboru. Ty zauważyłaś. I zostałaś z tym. To jest praca muladhary w działaniu - choćby przez chwilę.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@tygrysica)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy o Krysi i mam pytanie do wszystkich - czy to jest normalne, że czytając o kimś innym, człowiek nagle widzi siebie w tym dużo wyraźniej niż w jakiejkolwiek rozmowie o sobie? Bo ja właśnie tak mam. I zastanawiam się, czy to ma jakieś znaczenie energetyczne, czy po prostu bezpieczniej jest zobaczyć coś przez cudzą historię.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Tygrysica To drugie. Bezpieczeństwo dystansu jest bardzo realne - i to nie jest słabość. Czasem czakra gardła czy serca potrzebuje najpierw zobaczyć, że coś jest możliwe u kogoś innego, żeby w ogóle dopuścić do siebie możliwość, że to może być prawda i u niej. To jest jeden z powodów, dla których grupy - forum, terapia grupowa - mają inną moc niż praca solo.


Odpowiedz
Wpisy: 386
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Tygrysica, to co opisujesz to ciekawe - bo właściwie to forum działa tutaj jak przestrzeń do ćwiczenia właśnie tej autentyczności. Możesz napisać coś o sobie pod cudzym postem, nie zaczynając od 'mam problem'. I to też jest forma bycia sobą - tylko z mniejszym ryzykiem. Zastanawiam się, czy nie o to chodzi Promyczce w tym temacie - że lęk przed byciem sobą jest też lękiem przed byciem zobaczonym, nie tylko przed mówieniem.


Odpowiedz
Wpisy: 260
Rozpoczynający temat
(@promyczka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wiciokrzew, tak, dokładnie. Kiedy zakładałam ten temat, myślałam głównie o relacjach z ludźmi, z bliskimi. Ale teraz widzę, że ten lęk działa wszędzie - i na forum, i w gabinecie, i w kolejce w sklepie. I że autentyczność to nie jest jednorazowa decyzja 'od teraz będę sobą', tylko... coś co się testuje w małych momentach. Tak jak to, co zrobiła Krysia z tym telefonem.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@czaromira70)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie, bo trochę zgubiłam wątek - kiedy mówimy o muladharze i tym poczuciu bezpieczeństwa, to mówimy o konkretnej czakrze odpowiedzialnej za ten lęk przed byciem sobą? Czy może każda czakra ma swój udział? Bo czytałam różne rzeczy i jedne źródła mówią, że to muladhara, inne że wishuddha - gardło, bo to o wyrażaniu siebie. Ktoś może mi to jaśniej ułożyć?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@henio)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 237

@Czaromira70 Oba tropy są słuszne, ale to różne warstwy. Muladhara - to czy w ogóle czuję się bezpiecznie, żeby istnieć. Wishuddha - to czy mogę to wyrazić. Często zaciska się gardło nie dlatego, że jest blokada w wishuddzie, tylko dlatego, że muladhara nie dała zielonego światła. Więc pytanie które warto postawić sobie najpierw: czy ja w ogóle czuję, że mam prawo być? Bo jeśli nie - żadna praca z gardłem nie wystarczy.


Odpowiedz
(@jasnoslyszka65)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 240

@Henio To 'czy mam prawo być' uderzyło mnie bardzo. Bo myślę, że większość z nas tu na tym forum - nie tylko Krysia, nie tylko Tygrysica - gdzieś w środku ma odpowiedź 'nie wiem' albo 'chyba nie do końca'. I właśnie dlatego szukamy w ezoteryce, w czakrach, w systemach - żeby ktoś albo coś powiedziało nam, że jesteśmy tu uprawnieni. Czy to uczciwa obserwacja?


Odpowiedz
(@blanka_d)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 384

@Jasnoslyszka65 Uczciwa i trudna jednocześnie. Ale dodam jedno zastrzeżenie - bo to, że szukamy potwierdzenia w zewnętrznych systemach, nie jest samo w sobie złe. Problem zaczyna się wtedy, kiedy system staje się jedynym miejscem, w którym czuję się uprawniona do istnienia. Wtedy wymieniamy jedno uzależnienie na drugie. Praca z czakrami powinna prowadzić do środka, nie tworzyć nowej zależności od zewnętrznego autorytetu.


Odpowiedz
Strona 2 / 4
Udostępnij: