Forum

Asystent AI
Czakry a lęk przed ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakry a lęk przed byciem siebie - autentyczność vs. przystosowanie

Strona 3 / 4

Wpisy: 203
(@wahadlarz73)
Połączone: 1 rok temu

Powiem szczerze - trochę mnie gubi ta rozmowa. Bo zaczęło się od autentyczności versus przystosowanie, a teraz jesteśmy przy 'prawie do istnienia'. To są inne pytania, nie? Albo może jedno wynika z drugiego? Bo jeśli dobrze rozumiem - nie mogę być autentyczny, bo nie czuję, że w ogóle mam prawo się pojawić? To jest ta sekwencja?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@romcia03)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Wahadlarz73 Tak, to jest ta sekwencja. I to jest właśnie clue tego wątku, nawet jeśli doszłyśmy do tego okrężną drogą. Lęk przed byciem sobą rzadko dotyczy tego, 'kim jestem' - częściej dotyczy tego, 'czy mogę w ogóle zajmować miejsce'. I to jest muladhara. A autentyczność - to już jest pytanie o kroki wyżej, wishuddha, anahata - ale te kroki nie mają podstawy, jeśli muladhara się trzyma.


Odpowiedz
Wpisy: 318
(@glogowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Weszłam tu przez przypadek, szukając czegoś zupełnie innego, i zostałam. Mam pytanie może naiwne - skąd wiadomo, że to jest 'muladhara' a nie po prostu niska samoocena albo coś, co ma nazwę w psychologii? Pytam serio, bez złośliwości, bo nie rozumiem gdzie jest granica między energetycznym wyjaśnieniem a psychologicznym.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Glogowa To nie jest naiwne pytanie, to jest bardzo dobre pytanie. I moja odpowiedź jest taka - granica nie jest ostra, bo te języki opisują to samo zjawisko z różnych stron. Muladhara to nie jest osobna rzecz od niskiej samooceny - to jest energetyczny opis tej samej rzeczywistości, którą psychologia opisuje innymi słowami. Dla jednych pomaga język energetyczny, bo jest bardziej... przestrzenny, mniej oceniający. Dla innych - psychologiczny, bo jest konkretniejszy. Ważne, żeby jakiś działał.


Odpowiedz
Wpisy: 765
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Glogowa, ja miałam dokładnie to samo pytanie lata temu i odpowiedź Elwirki jest taka, którą sama doszłam po czasie. Ale dodam coś z praktyki - kiedy pracowałam tylko 'psychologicznie', rozumiałam swoje wzorce, ale czułam je w ciele dalej. Kiedy zaczęłam pracę z ciałem i energią, zaczęło się coś zmieniać na poziomie fizycznym - napięcia, oddech, to jak stoję. Czy to był efekt placebo? Możliwe. Ale co z tego - działało.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wrozka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Dzidka81 Dokładnie tak. I dodam, że kryształy ziemne - czarny turmalin, obsydian, hematyt - świetnie wspierają muladharę przy tym rodzaju pracy. Ja zawsze polecam trzymać hematyt w lewej dłoni podczas medytacji uziemiającej, bo lewa strona to strona odbierająca energię i to przyspiesza efekty znacząco.


Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Wrozka Chcę się tu zatrzymać, bo 'przyspiesza efekty znacząco' to dość duże stwierdzenie. Litoterapia może wspierać, tworzyć kontekst, pomagać w skupieniu intencji - ale 'znacząco przyspiesza'? Na jakiej podstawie? Bo obawiam się, że takie sformułowania mogą sprawić, że ktoś w trudnym miejscu skupi się na kamieniu zamiast na tym, czego naprawdę potrzebuje.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@tygrysica)
Połączone: 1 rok temu

Nie chcę przerywać temu wątkowi o kamieniach, ale wróćmy na chwilę do Krysi - bo ona napisała i potem zamilkła. Krysia, jesteś? Zastanawiam się, czy ta cisza po tym co napisałaś też nie jest czymś znaczącym. Nie musisz nic tłumaczyć, pytam z troski.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@krysia_58)
Połączone: 2 tygodnie temu

Jestem. Siedziałam i czytałam wszystko co piszecie i nie wiedziałam co dodać. Ale to zdanie Henia - 'czy mam prawo być' - zostało ze mną przez całe popołudnie. I wiesz co? Chyba po raz pierwszy w życiu zadałam sobie to pytanie wprost. Nie wiem jeszcze jaka jest odpowiedź. Ale to że je zadałam - to chyba coś.


Odpowiedz
Wpisy: 584
(@romcia03)
Połączone: 6 miesięcy temu

Krysia, to co napisałaś jest ważne. Nie śpiesz się z odpowiedzią na to pytanie - 'czy mam prawo być' to nie jest coś, na co się odpowiada w jeden wieczór. Ale samo to, że je postawiłaś sobie wprost, że nie uciekłaś od niego w żart ani w zmianę tematu - to jest już ruch muladhary. Małe, ale realne.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@krysia_58)
Połączone: 2 tygodnie temu

Romcia, dziękuję. Powiem wam jeszcze jedno, bo chyba dopiero teraz to widzę. Przez całe życie starałam się być taka, żeby innym było wygodnie. Nie wiem nawet kiedy to się zaczęło. I to, co Henio napisał o muladharze - że to nie jest gardło ani serce, tylko coś głębiej - to mi coś wyjaśniło. Bo ja zawsze myślałam, że mój problem to 'nie umiem powiedzieć tego co czuję'. A może to jest właśnie wcześniej. Może ja po prostu nie wiedziałam, że w ogóle mam co czuć. Czy to ma sens?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@henio)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 237

@Krysia_58 Ma sens i to duży. Pytanie - kiedy mówisz 'nie wiedziałam że mam co czuć', to masz na myśli, że te odczucia były stłumione, czy że czułaś, ale kwestionowałaś, czy to 'wolno' ci to czuć? Bo to są dwa różne miejsca w ciele i dwa różne obszary do pracy.


Odpowiedz
(@krysia_58)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 553

@Henio Chyba to drugie. Czułam, ale zawsze potem przychodziła myśl 'ale po co, i tak nic z tego nie wyniknie' albo 'nie przesadzaj'. Jakby ktoś z tyłu głowy od razu gasił. Czy to jest właśnie ta czakra?


Odpowiedz
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Krysia_58 Ten 'ktoś z tyłu głowy' to bardzo celny opis. I tak, to brzmi jak muladhara, ale w połączeniu z manipurą - bo 'nie przesadzaj' to też jest kwestia sprawczości, poczucia czy moje odczucie w ogóle 'liczy się'. Manipura to centrum woli i sensu własnych potrzeb. Czy masz jakieś odczucia fizyczne kiedy to się odpala? Bo to może pomóc zlokalizować gdzie pracować.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@tygrysica)
Połączone: 1 rok temu

Słucham Krysi i coraz bardziej mi się wydaje, że to co ona opisuje - ten wewnętrzny głos, który gasi - to jest coś, co chyba każda tu ma w jakiejś wersji. Tylko u jednych jest głośniejszy, u innych cichszy. Mam pytanie do Elwirki albo Henia - czy to możliwe, że ten głos z czasem dosłownie milknie? Czy zawsze zostaje gdzieś w tle?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Tygrysica Nie powiedziałabym, że 'milknie' w sensie znika bez śladu. Raczej zmienia charakter. Zamiast gaśnicy staje się sygnałem - słyszysz go, ale już nie jesteś nim. To jest różnica między 'ja jestem tym głosem' a 'mam taki głos'. I to właśnie jest efekt długotrwałej pracy z czakrami korzeniowymi - nie cisza, ale dystans.


Odpowiedz
Wpisy: 386
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

To co Otylka pisze o dystansie jest ważne, ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem - czy to jest dystans od własnych emocji, czy dystans od automatycznej reakcji na emocje? Bo to brzmi podobnie, ale chyba jest inaczej. Pierwszy kojarzy mi się z odcinaniem, drugi z uważnością.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Wiciokrzew77 Drugie. Zdecydowanie drugie. Pierwszy to dysocjacja, która wygląda jak spokój, ale jest zamrożeniem - i to jest właśnie coś, co się zdarza przy zablokowanej muladharze, paradoksalnie. Człowiek jest 'spokojny', bo się odłączył, nie dlatego, że jest uziemiony.


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@wahadlarz73)
Połączone: 1 rok temu

Dobrze, to mi coś rozjaśniło, bo jak czytałem wcześniej o tej muladharze i uziemieniu, to myślałem, że chodzi o bycie zimnym z głową. A to jednak coś innego. Ale mam pytanie praktyczne - jak w ogóle sprawdzić, czy mam tę dysocjację czy rzeczywisty spokój? Czy jest jakiś test, jakieś ćwiczenie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 765

@Wahadlarz73 Jedno proste sprawdzenie, które ja sama robiłam - zatrzymaj się w chwili kiedy masz 'spokój' i zadaj sobie pytanie: czuję swoje stopy na podłodze? Czuję oddech? Jeśli 'spokój' idzie z tym, że ciało jest obecne - to uziemienie. Jeśli 'spokój' idzie z tym, że ciała jakby nie ma - to odcięcie. To nie jest diagnoza, ale jest czuły wskaźnik.


Odpowiedz
Wpisy: 486
(@glicynia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam ten wątek od rana i nie bardzo wiedziałam czy mogę tu się odezwać, bo tu są osoby które dużo wiedzą a ja dopiero zaczynam. Ale to pytanie Wahadlarza jest też moje. I ta odpowiedź Dzidki - z tymi stopami - to jest chyba pierwsza rzecz w tym wątku, którą mogę po prostu zrobić sama. Czy to jest jakieś konkretne ćwiczenie z pracy z czakrami czy po prostu taki test?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 765

@Glicynia To jest uproszczony wstęp do skanowania ciała, który robi się przy medytacji uziemiającej. Ale sama ta chwila uwagi - bez rytuału, bez niczego - już jest ćwiczeniem. Muladhara odpowiada dosłownie na kontakt z ziemią, z fizycznością. Więc tak, możesz zacząć od tego jednego pytania do siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@jasnoslyszka65)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wracam do tego co Krysia napisała - 'przez całe życie starałam się być taka, żeby innym było wygodnie'. Bo ja to znam do bólu. I zastanawiam się czy to jest kwestia czakry, czy kwestia tego, że nikt nas nie nauczył, że mamy prawo być sobą. Tzn. czy czakra się blokowała dlatego, że tak 'wychowali', czy wychowanie zadziałało dlatego, że czakra była słabsza? Kura i jajko?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@blanka_d)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 384

@Jasnoslyszka65 To jest dobre pytanie, ale uwaga - to może być pułapka. Kiedy zaczynamy szukać 'co było pierwsze', często lądujemy w miejscu, gdzie albo winny jest system czakr ('miałam słabą muladharę od urodzenia') albo winni są rodzice. I jedno i drugie może być prawdziwe, ale ani jedno ani drugie nie zmienia tego, co teraz. Pytanie 'dlaczego' jest mniej użyteczne niż 'co teraz'.


Odpowiedz
(@jasnoslyszka65)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 240

@Blanka_D Rozumiem, ale trochę nie zgadzam się. Dla mnie zrozumienie skąd to pochodzi nie jest szukaniem winnych - jest rozpoznaniem wzorca. Bo jak nie wiem, że reakcja pochodzi z dzieciństwa, a nie z aktualnej sytuacji, to mogę zareagować na teraźniejszość tak, jakby to było tamto. Nie chodzi mi o rozliczanie, chodzi mi o mapę.


Odpowiedz
Wpisy: 237
(@henio)
Połączone: 1 rok temu

Obie macie rację i obie mówią o czymś innym. Blanka ma rację, że 'dlaczego' może być ucieczkowym pytaniem - kręcisz się w przeszłości zamiast działać. Jasnoslyszka ma rację, że kontekst daje mapę. Kluczowe pytanie jest: czy to 'dlaczego' otwiera cię czy zamyka? Jeśli po tym pytaniu czujesz więcej zrozumienia i luzu - mapa działa. Jeśli po tym pytaniu czujesz winę albo bezradność - to jest pułapka.


Odpowiedz
Wpisy: 584
(@romcia03)
Połączone: 6 miesięcy temu

Henio, to jest świetne kryterium. Zapisuję. I właściwie to się przekłada z powrotem na ten tytuł wątku - autentyczność versus przystosowanie. Bo to 'dlaczego' może być autentycznym szukaniem, albo może być kolejnym sposobem na to, żeby nie musieć być sobą teraz, bo przecież 'jeszcze nie rozumiem skąd to pochodzi'. Znacie to?


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@czaromira70)
Połączone: 1 rok temu

Romcia, znam to aż za dobrze. Ja latami 'rozumiałam' swoje wzorce i nic się nie zmieniało. Dopóki nie zaczęłam po prostu próbować zachowywać się inaczej, nawet jeśli nie byłam gotowa. Ale wróćmy do tematu czakr - bo mam pytanie: czy jest jakaś praktyka, medytacja, cokolwiek, co konkretnie pomaga tej muladharze kiedy ten lęk 'czy mogę być sobą' jest bardzo głęboko zakopany? Nie ogólnie, ale coś co któraś z was faktycznie robiła?


Odpowiedz
Wpisy: 260
Rozpoczynający temat
(@promyczka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Czaromira, ja próbowałam różnych rzeczy i powiem wam co u mnie zrobiło największą różnicę - nie medytacja, nie kamień, tylko jedno proste pytanie, które zadawałam sobie każdego ranka przez kilka tygodni: 'co chcę dziś zrobić dla siebie, nie dla kogoś'. Brzmi prosto, ale po kilku dniach zorientowałam się, że nie umiem odpowiedzieć. I to było dla mnie ważniejsze niż jakakolwiek sesja. To był moment kiedy muladhara zaczęła się budzić - przez kontakt z własną wolą, nie przez technikę.


Odpowiedz
Wpisy: 584
(@romcia03)
Połączone: 6 miesięcy temu

Promyczka, to pytanie 'co chcę dziś zrobić dla siebie' brzmi prosto, ale podejrzewam, że dla wielu z nas na początku była totalna cisza jako odpowiedź. Tak było u ciebie? Bo ja jak próbowałam czegoś podobnego, to pierwsza myśl zawsze była - 'ale co by chciała mama' albo 'co byłoby wygodniej dla X'. Jakby ta warstwa była pierwsza, a moja własna odpowiedź gdzieś pod spodem.


Odpowiedz
Wpisy: 260
Rozpoczynający temat
(@promyczka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Romcia, dokładnie tak. Przez pierwsze kilka dni jak zadawałam sobie to pytanie, to zamiast odpowiedzi był rodzaj pustki. Albo co gorsza - od razu lista rzeczy do zrobienia dla innych. Musiałam naprawdę siedzieć w tej ciszy dłużej, żeby cokolwiek własnego wypłynęło. I to też jest informacja o stanie czakr, prawda? Że sama odpowiedź na tak proste pytanie wymaga wysiłku.


Odpowiedz
Wpisy: 469
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ta pustka, o której Promyczka mówi, to jest klasyczny znak zablokowanej anahaty w połączeniu z osłabioną manipurą. Anahatę często kojarzymy tylko z miłością do innych, ale to też czakra rozpoznawania własnych potrzeb i - dosłownie - własnego rytmu. Jak ta czakra jest zamknięta na siebie samą, to pytanie 'czego chcę' trafia w ścianę. Ale mam pytanie do Promyczki - ta pustka była nieprzyjemna, czy raczej neutralna? Bo to robi różnicę w diagnozie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@promyczka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Elwirka92 Nieprzyjemna zdecydowanie. Trochę jak lęk. Jakby cisza była groźna, a nie spokojna. Nie wiedziałam co z nią zrobić.


Odpowiedz
(@czaromira70)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 190

@Elwirka92 Mam podobnie z tą ciszą - ale u mnie to jest raczej rodzaj znudzenia, nie lęku. Jak siedzę i pytam 'czego chcę', to po chwili mi się zdaje, że to bez sensu i wolę po prostu coś robić. Czy to jest inna czakra niż u Promyczki, czy to samo, tylko inaczej wychodzi?


Odpowiedz
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Czaromira70 To brzmi inaczej - to co opisujesz może być manipurą właśnie. Niecierpliwość, poczucie że introspekcja jest stratą czasu, że trzeba działać - to są sygnały, że centrum woli jest albo nadaktywne, albo wyrównuje brak kontaktu z sobą poprzez działanie na zewnątrz. Lęk Promyczki to więcej anahata, twoje znudzenie to więcej manipura. Ale szczerze - one rzadko działają samodzielnie.


Odpowiedz
Wpisy: 386
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Słucham tego i notuję, bo to mi robi mapę - anahatą i manipura w połączeniu. Ale chcę się upewnić że dobrze to rozumiem: czy te dwie czakry mogą być zablokowane inaczej u tej samej osoby? Tzn. jedna niedoczynna, druga nadczynna? Bo jak słucham Czaromiry, to mam wrażenie że opisuje coś, gdzie energia gdzieś jest, tylko nie w tym miejscu co trzeba.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@henio)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 237

@Wiciokrzew77 Tak, i to jest częsty wzorzec. Jedna blokada może wywoływać nadkompensację w innej. Manipura na 'wyjście' przy jednoczesnym zamknięciu anahaty to taki tryb 'działam żeby nie czuć'. Nie oceniam - znam to z własnego doświadczenia, dlatego pamiętam. Ale Wiciokrzew, masz przeczucie że to twój wzorzec też?


Odpowiedz
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 386

@Henio Trochę tak. Dużo notuję, analizuję, porównuję metody - i teraz jak to czytam, to zastanawiam się czy to nie jest właśnie to. Że działam na poziomie głowy, żeby nie siedzieć z czymś w klatce piersiowej. Niedobrze.


Odpowiedz
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 765

@Wiciokrzew77 To 'niedobrze' które napisałaś - potraktuj je jako sygnał, nie wyrok. Ja też przez długi czas myślałam, że jak coś rozumiem w teorii, to znaczy że mam to przepracowane. A potem robiłam to ćwiczenie ze stopami i okazywało się, że jestem kompletnie gdzieś indziej niż mi się wydawało. Rozumienie mapy to nie to samo co bycie w terenie.


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@jasnoslyszka65)
Połączone: 7 miesięcy temu

To zdanie Dzidki o mapie i terenie uderza mnie bardzo. Bo właśnie o to chodzi w tym całym temacie autentyczności, prawda? Przez lata 'rozumiałam' że powinnam być sobą. Wiedziałam to. A i tak w kontakcie z ludźmi od razu przechodziłam w tryb dopasowywania się. I to nie była decyzja, to był odruch. Czakra czy nie czakra - coś w ciele działało szybciej niż głowa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@blanka_d)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 384

@Jasnoslyszka65 I właśnie dlatego praca tylko przez myślenie ma ograniczoną skuteczność. Ten odruch, o którym mówisz - on jest zakodowany cieleśnie. Układ nerwowy reaguje, zanim zdążysz pomyśleć. Praca z czakrami, jak jest robiona przez ciało, nie przez intelekt, trafia właśnie w ten poziom. Ale tu mam zastrzeżenie do siebie samej - bo to brzmi jak argument na korzyść wszystkiego co 'energetyczne', a nie każda praktyka energetyczna naprawdę trafia w to miejsce.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@krysia_58)
Połączone: 2 tygodnie temu

Jasnoslyszka napisała 'odruch' i to jest dokładne słowo. Ja też to tak czuję - że kiedy ktoś czegoś ode mnie oczekuje, to zanim zdążę pomyśleć, już się zgadzam. Dopiero po chwili czuję ten ścisk w środku, że nie chciałam. I to jest właśnie ta chwila kiedy ta czakra - jak to Elwirka mówiła - już zadziałała w starym wzorcu. Czy da się to w ogóle zatrzymać wcześniej, zanim się odpowie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Krysia_58 Da się, ale to wymaga praktyki i nie dzieje się szybko - więc uprzedzam, żebyś się nie zniechęcała jak na początku nie wychodzi. To co opisujesz - ścisk po fakcie - jest świetnym punktem startowym. Bo skoro czujesz go po, to znaczy, że ciało mówi. Zadanie na kolejny etap to nauczyć się tego samego sygnału trochę wcześniej, w momencie pytania, nie w momencie odpowiedzi. To nie jest teoria - to jest dosłownie trening uwagi.


Odpowiedz
(@tygrysica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 102

@Otylka O, to jest konkretne i chcę się tego nauczyć. Ale jak to wygląda w praktyce - ten trening uwagi? Czy to jest coś co się robi samo przez medytację, czy trzeba jakieś konkretne ćwiczenie? Bo ja mam podobnie jak Krysia i nie wiem od czego zacząć.


Odpowiedz
Wpisy: 486
(@glicynia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Też mam to pytanie co Tygrysica. I trochę się boję, że jeśli zacznę to ćwiczyć, to będę musiała odmawiać ludziom i to mnie przeraża bardziej niż ta blokada. Czy ktoś miał podobny etap - że teoria była jasna, ale sama myśl o zmianie zachowania wywoływała więcej lęku niż samo dopasowywanie się?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czaromira70)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 190

@Glicynia Ja tak miałam i mam wrażenie że to jest osobny poziom pracy - bo to nie jest już kwestia czakry, tylko tego, że przystosowanie dawało jakąś korzyść. Spokój, akceptacja, brak konfliktu. I ciało to pamięta jako bezpieczeństwo. Więc zmiana to nie jest tylko 'odblokować czakrę', tylko przekonać cały swój system nerwowy, że bez tego też będzie bezpiecznie. I ja tego jeszcze do końca nie mam, szczerze.


Odpowiedz
Wpisy: 237
(@henio)
Połączone: 1 rok temu

Czaromira powiedziała coś ważnego - 'przystosowanie dawało korzyść'. I to jest klucz do całego tego tematu, który gdzieś nam umknął. Autentyczność kontra przystosowanie nie jest walką dobra ze złem. Przystosowanie kiedyś służyło - może jako dziecko ratowało relację, dawało ciepło, chroniło. Muladhara zapamiętała to jako strategię przetrwania. Praca z czakrą to nie wymazywanie tamtego - tylko aktualizacja mapy. Pytanie do Glicynii: co konkretnie najbardziej przeraża - samo 'nie', czy reakcja innych na 'nie'?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@glicynia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 486

@Henio Reakcja innych. Zdecydowanie. Samo 'nie' to mogę powiedzieć w głowie, to nawet nie boli. Ale jak sobie wyobrażam twarz kogoś rozczarowanego - to od razu mam to uczucie w klatce piersiowej. Jakby coś się zaciskało.


Odpowiedz
(@romcia03)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Glicynia To co opisujesz z klatką piersiową przy wyobrażeniu czyjejś twarzy - to jest anahatą w akcji, dosłownie. I to jest dobra wiadomość paradoksalnie, bo czujesz. Pytanie - czy ten ścisk to lęk przed utratą relacji, czy przed oceną, czy przed czymś innym? Bo te trzy rzeczy to jednak różne czakry i różna praca. Sama długo myślałam, że boję się utraty relacji, a potem okazało się, że to był lęk przed tym, że ktoś pomyśli że jestem 'trudna'.


Odpowiedz
(@glicynia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 486

@Romcia03 Lęk przed oceną chyba. Bo jak sobie to analizuję, to nie chodzi mi o to, że stracę tę osobę - raczej o to, że pomyśli o mnie źle. Że jestem egoistyczna albo trudna. I to jest chyba gorsze niż utrata samej relacji, co brzmi absurdalnie jak to teraz piszę.


Odpowiedz
(@romcia03)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Glicynia Nie brzmi absurdalnie - brzmi bardzo znajomo. Ale właśnie to jest ważne rozróżnienie, które zrobiłaś. Lęk przed oceną to bardziej vishuddha i ajna - co ludzie widzą, jak mnie definiują - niż anahatą. Czy to zmienia coś w tym co czujesz, jak tak to postawię?


Odpowiedz
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Romcia03 To ciekawe gdzie to lokalizujesz - vishuddha ma sens jeśli chodzi o to jak się wyrażamy i jak jesteśmy słyszani, ale lęk przed oceną ma też bardzo silny komponent w manipurze, czyli poczuciu własnej wartości i tego czy mam prawo zajmować przestrzeń. Nie wiem czy to albo-albo, może obie?


Odpowiedz
(@romcia03)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Elwirka92 Masz rację, że to nie jest albo-albo - ale Glicynia powiedziała konkretnie 'że pomyśli o mnie źle', nie 'że mi odbierze coś'. To jest bardziej lustro zewnętrzne niż kwestia przestrzeni. Chociaż przyznam, że manipura jako 'prawo do istnienia' też tu pasuje. Glicynia, jak ty to czujesz - chodzi bardziej o to CO myśli, czy bardziej że w ogóle cokolwiek myśli i ocenia?


Odpowiedz
(@glicynia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 486

@Romcia03 O to co myśli. Konkretnie. Że będzie ta jedna myśl w jej głowie 'Glicynia jest egoistyczna' i że już tak zostanie. Jakby ta jedna chwila miała mnie zdefiniować na stałe.


Odpowiedz
Wpisy: 260
Rozpoczynający temat
(@promyczka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Czytam tę rozmowę o lęku przed oceną i zastanawiam się, czy u mnie nie jest podobnie. Ja myślałam że chodzi mi o relacje - że się boję odrzucenia. Ale jak czytam co Glicynia pisze, to może to bardziej chodzi o obraz siebie w oczach innych. I to by tłumaczyło, dlaczego nawet z obcymi na ulicy mam ten odruch żeby być 'miłą'. Nie boję się ich stracić, nie znam ich.


Odpowiedz
Wpisy: 237
(@henio)
Połączone: 1 rok temu

To co Glicynia opisuje - ta jedna myśl która definiuje na stałe - to jest coś co wychodzi poza energetykę czakr i wchodzi w przekonania korzennie. Muladhara. Poczucie że tożsamość jest krucha i musi być chroniona poprzez bycie akceptowalną. Autentyczność kontra przystosowanie, o którym jest ten temat, często nie zaczyna się od gardła ani serca, tylko od samego dołu - od poczucia bezpieczeństwa bycia sobą w ogóle.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 386

@Henio Zatrzymałam się na 'tożsamość jest krucha'. Bo to brzmi jakby autentyczność była luksusem, który można sobie pozwolić dopiero jak muladhara jest stabilna. Czy tak to rozumiesz? Bo jeśli tak, to praca od gardła czy serca bez zaadresowania podstawy jest... bez sensu?


Odpowiedz
(@henio)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 237

@Wiciokrzew77 Nie luksusem - fundamentem. Ale to nie znaczy że nie możesz pracować z innymi czakrami zanim baza jest 'gotowa', bo czekałabyś wiecznie. To bardziej tak że bez uwzględnienia muladhary ta praca będzie powierzchowna. Można dekorować ściany zanim wyschnie fundament, ale dom się przesunie.


Odpowiedz
(@tygrysica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 102

@Henio O rany, ta metafora z domem jest naprawdę pomocna, dziękuję. Ale chcę dopytać - jak w ogóle wygląda praca z muladhara w kontekście autentyczności? Bo kojarzę że ta czakra to korzenie, bezpieczeństwo, ziemia - ale jak to się przekłada na to żeby móc powiedzieć 'nie'?


Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Tygrysica Praca z muladharą w tym kontekście to często bardzo dosłowne rzeczy - świadome stanie obiema stopami na podłodze i pytanie się 'czy mi tutaj wolno być'. Brzmi prosto, ale jak ktoś ma wzorzec bycia niewidocznym, to to ćwiczenie potrafi być bardzo nieprzyjemne. Tygrysica, czy kiedy wchodzisz do nowego miejsca albo do grupy nieznanych osób, to masz poczucie że masz prawo tam być, czy raczej musisz sobie to 'zapracować'?


Odpowiedz
(@tygrysica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 102

@Otylka Zapracować. Zdecydowanie zapracować. Nawet na rodzinnym obiedzie czasem. To brzmi żałośnie jak to piszę wprost.


Odpowiedz
(@jasnoslyszka65)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 240

@Tygrysica Nie brzmi żałośnie - brzmi szczerze i myślę że dużo osób w tym wątku by to podpisało. Ja też przez długi czas myślałam że to wstyd tak mieć. A potem zrozumiałam że wstyd to kolejna warstwa ochronna - żeby nie patrzeć za blisko. To co napisałaś jest właśnie autentycznością, ironicznie.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@czaromira70)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tego wątku o muladharze i mam wrażenie, że u mnie to jest zupełnie nie zbadany teren. Ja zawsze zaczynałam od góry - czytam karty, analizuję, główkuję. A to co Henio mówi sugeruje że może od tego zaczynania od głowy właśnie jest cały problem.


Odpowiedz
Strona 3 / 4
Udostępnij: