Gardło to wizhuddha, piąta czakra. Komunikacja, wyrażanie siebie. Nieprzypadkowo połączona z relacyjnymi napięciami, bo seksualność i komunikacja w relacji często idą razem. Brak jednego blokuje drugie - przynajmniej tak to opisują różne tradycje. Nie mówię że tak jest zawsze, ale u ciebie brzmi znajomo.
To ja też mam to gardło i nigdy nie łączyłam tego z relacjami. Myślałam że po prostu jestem nieśmiała. Leonek, to znaczy że można mieć zablokowaną sakralną i objaw czuć wyżej? Że to się przekłada w górę?
Przepraszam że wchodzę w środek, ale chcę się upewnić - jak ktoś ma te problemy relacyjno-seksualne i czakrowe naraz, to czy jest jakiś sposób żeby to przyspieszyć? Medytacja codziennie przez pół roku to dla mnie za długo, mam konkretną sytuację z konkretną osobą i potrzebuję czegoś bardziej aktywnego.
Dziękuję bardzo za ten wątek z gardłem, bo to mnie otworzyło na coś czego szukałam od tygodni. Ja też mam ten problem z mówieniem tego co myślę w relacji i zawsze myślałam że to kwestia charakteru. Bluszczyk, jak ty to widzisz u siebie - masz bardziej problem z powiedzeniem czegoś tej osobie, czy bardziej z poczuciem połączenia?
Chyba... oba naraz? Nie mogę powiedzieć pewnych rzeczy, bo nie wiem czy w ogóle czuję to co myślę że czuję. Jakby te dwie blokady nakręcały jedna drugą. Mówiłam to na początku tego wątku, ale teraz widzę to wyraźniej. To przerażające i trochę ulżyło mi jednocześnie.
To co opisujesz Bluszczyk brzmi jak pętla - nie wyrażasz bo nie ufasz własnemu odczuciu, a nie ufasz odczuciu bo nie masz odpowiedzi z relacji. Pytanie do ciebie jest takie: czy ta osoba wie że w ogóle coś przeżywasz w kontekście tej relacji, czy to jest całkowicie jednostronne milczenie?
Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i chcę zapytać, bo może to głupie pytanie, ale czy ta praca z czakrami działa też jeśli relacja jest już zakończona? Czy można to przepracować 'po fakcie' i czy to w ogóle ma sens dla kogoś kto jest teraz sam?
Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i chcę zapytać, bo może to głupie pytanie, ale czy ta praca z czakrami działa też jeśli relacja jest już zakończona? Czy można to przepracować 'po fakcie' i czy to w ogóle ma sens dla kogoś kto jest teraz sam?
Wchodzę tutaj, bo Ilonka zadała pytanie które mnie też dotyczy. Ja też jestem po zakończeniu czegoś i zastanawiałam się właśnie czy sens jest w pracy z tym teraz. Idzik, a jak ktoś w ogóle nic nie czuje fizycznie - to znaczy że wszystko jest okej czy że jest bardziej zablokowana?
Ja miałam przez długi czas właśnie to znieczulenie o którym Idzik mówi i myślałam że jestem po prostu twarda. A potem na jednej medytacji po prostu się posypałam bez żadnego wyraźnego powodu. Czy to jest normalne że to przychodzi z opóźnieniem?
To co Szamanka opisuje - 'posypałam się bez wyraźnego powodu' - to jest dokładnie to co mnie spotkało i z czym przyszłam do tego wątku. Płakałam i nie wiedziałam dlaczego. Teraz zaczynam rozumieć że ciało wiedziało, tylko ja nie wiedziałam. To dziwne uczucie.
Bluszczyk, wróćmy na chwilę do twojego pierwotnego pytania, bo czytam ten wątek od początku i mam wrażenie że trochę odpłynęłyśmy. Pytałaś o komplikacje w relacji - czy ta sytuacja z tą konkretną osobą zmieniła się przez czas tej rozmowy? Czy coś się ruszyło po tych tygodniach?
Nie nazwałbym tego zbiegiem okoliczności. Wyartykułowanie - nawet częściowe - to jest praca na wiszuddzie. Ciało rejestruje każde 'powiedziałam' jako małe odblokowanie. Czy ta rozmowa z tą osobą dotyczyła też sfery relacyjno-seksualnej czy bardziej emocji ogólnie?
Bluszczyk, dziękuję że to powiedziałaś, bo to brzmi jak naprawdę duży krok. Mam pytanie do ekspertów tutaj - jak w ogóle zacząć taką rozmowę z partnerem o seksualności kiedy wcześniej się tego nie robiło? Czy jest jakiś sposób żeby to nie wyszło niezręcznie?
A jak ktoś nie ma partnera do takich rozmów, bo jest w tej chwili sama? Bo ja rozumiem że praca z czakrami jest ważna, ale co z praktyką? Czy to można w ogóle przepracować bez drugiej osoby?
Ja się wtrącę, bo to co Otylka opisuje brzmi bardzo podobnie do mojej sytuacji. Też miałam wrażenie że 'niemożliwe', a potem nie wiedziałam ile z tego jest prawda a ile jest moje. Onyksowa - czy jest jakiś sposób żeby to rozróżnić praktycznie, bez lat terapii?
Słucham tej rozmowy i mam poczucie że Radgost zadał właśnie moje pytanie, tylko bardziej ogólnie. Bo ja do tej pory nie wiedziałam jak 'użyć' tej wiedzy o czakrach w kontekście tego co się dzieje między mną a tą osobą. Wiedza jest, ale co z nią zrobić praktycznie - to mnie wciąż blokuje.
Bluszczyk, wiesz co, to jest moment kiedy chciałbym wrócić do tego co mówiłaś wcześniej - że nie jesteś gotowa rozmawiać z tą osobą o seksualności wprost. Czy 'niegotowość' to jest coś co czujesz w ciele, czy to jest decyzja głowy? Bo to jest istotne dla tego co robić dalej.
Splot słoneczny to manipura, tak. Ale to że tam masz ściśnięcie przy tej konkretnej wyobraźni - czy to znaczy że boisz się jej reakcji, czy boisz się własnej ekspozycji? Bo manipura to jest też poczucie własnej wartości i tego czy masz prawo powiedzieć coś o sobie.
Czytam ten fragment o manipurze i mam dziwne uczucie rozpoznania. Ja nie umiałam przez długi czas powiedzieć co chcę w sytuacjach intymnych, bo zawsze bardziej skupiałam się na tym czego chce tamta osoba. Czy to jest właśnie blokada manipury? Pytam poważnie, bo nigdy tego tak nie nazywałam.
Przepraszam że się wtrącam, ale to co Leonek opisał - 'powiedzenie o swoich potrzebach miało jakiś koszt' - to jest coś co bardzo do mnie trafia. Nigdy nie myślałam o tym przez pryzmat czakr, ale teraz zaczynam się zastanawiać czy to dlatego moje relacje wyglądają tak jak wyglądają. Bluszczyk, czy ty też to rozpoznajesz?
Słucham Zurawinki i to jest dokładnie to samo co ja czuję przy wyobrażeniu tej rozmowy z moją osobą. To ściskanie podczas, nie po. Czyli to może nie jest ocena siebie po fakcie tylko coś głębiej, jakiś odruch. Onyksowa, czy to ma znaczenie dla tego gdzie szukać przyczyny w czakrach?
Bluszczyk, ma znaczenie. Jeśli ściskanie jest natychmiastowe, odruchowe, to często mówi o czymś wcześniejszym niż ta konkretna relacja. Manipura przechowuje takie wzorce - szczególnie te z okresu kiedy po raz pierwszy nauczyłaś się że twoje potrzeby są 'za dużo' dla kogoś ważnego. Ale zanim pójdziemy dalej - czy to ściskanie jest symetryczne? Znaczy, czy boisz się mówić o potrzebach tej konkretnej osobie, czy każdej?
A jak w ogóle sprawdzić która jest 'pierwotna'? Bo ja mam wrażenie że u mnie jest kilka rzeczy naraz i nie wiem od czego zacząć. Czy wahadło do tego służy? Bo słyszałam że można sprawdzać czakry wahadłem i zastanawiałam się jak to działa praktycznie.
Warto do tego dodać jedną rzecz praktyczną - kiedy 'poznajesz' wahadło, ważne żeby sprawdzić też jak reaguje na pytania z silnym ładunkiem emocjonalnym, bo wtedy może kłamać. Nie dlatego że wahadło jest złe, tylko że twoje własne napięcie wchodzi w ruch ręki. To się nazywa efekt ideomotoryczny i nie ma sensu tego ukrywać - to fizjologia, nie mistyka. Wahadło wykrywa między innymi twoje nieświadome napięcia.
Wracając do siebie na chwilę - bo ta rozmowa o wahadle jest ciekawa, ale chcę zrozumieć czy ja w ogóle powinnam tego teraz używać do mojej sytuacji. Mam tę relację, mam to ściśnięcie w manipurze, mam poczucie że coś jest zablokowane między mną a tą osobą. Czy wahadło jest do tego odpowiednie, czy najpierw coś innego?
Bluszczyk, odpowiem wprost na twoje pytanie - tak, wahadło może ci pomóc, ale nie dlatego że 'pokaże prawdę' o tym co zablokowane. Raczej dlatego że sam proces siedzenia z nim i formułowania pytań zmusza cię do nazwania tego co czujesz. Czasem to jest ważniejsze niż wynik. Ale najpierw powiedz mi jedno - czy ta relacja jest dla ciebie ważna w sensie że chcesz ją rozwinąć, czy bardziej boisz się jej bo już wiesz że cię wciągnie?
