To jest dla mnie bardzo ciekawe połączenie, że coś ma naukowe uzasadnienie i jednocześnie pasuje do pracy z czakrami. Zawsze miałam wrażenie że to są dwie różne rzeczy i trzeba wybierać. Ale wracając do tej radości z niczego, czy wasze doświadczenia sugerują że praca z Manipurą realnie przekłada się na tę łatwość bycia szczęśliwą? Bo to troche inne niż tylko "dobra motywacja".
Manipura daje napęd, ale ta lekka, bezprzyczynowa radość o której piszesz to już bardziej Anahata. Manipura da ci chęć do działania i poczucie sprawczości, ale ciepłe "wszystko jest dobrze" bez powodu to serce. Te dwie rzeczy razem dopiero robią to co opisujesz u swojej koleżanki. Ona pewnie ma obie w dobrej kondycji, intuicyjnie, bez żadnej pracy.
Ale Patrycelka, jest jesze Sahasrara, i właśnie stamtąd pochodzi ta czysta, niedotykalna radość o której mowa. Anahata to miłość, ciepło, związki. Ta radość z niczego, bez powodu, bez obiektu, to już wyższy poziom, czakra korony. To że ktoś to ma naturalnie może oznaczać że ta osoba jest po prostu bardziej "otwarta" na górze.
ojej, teraz niewiem czy mam skupić się na sercu czy na brzuchu czy na głowie haha. Serio, dla kogoś kto zaczyna to jest przytłaczające. Trzebiesław jak ty zaczynałeś to od której czakry? Czy jest jakaś kolejność ktora ma sens?
No właśnie i to jest problem, każdy mówi coś innego i każdy ma rację bo "u niego działało". Jeden mówi od dołu, drugi od serca, trzeci od korony. Gdzie tu jakakolwiek spójność?
a Wieslawka, bo to nie jest nauka ścisła z jednym protokołem. Spójność jest w tym że każda droga może prowadzić do tego samego miejsca, tylko inaczej. Jak mówi sie że wszystkie drogi prowadzą do Rzymu to nikt nie narzeka że nie ma jednej drogi.
ok ale jak ktos jest mega emocjonalny i placze z byle powodu to ktora czakra? pytam bo to troche o mnie i zastanawiam sie czy to serce jest "za otwarte" czy co
ciekawa dyskusja, trochę czytam z boku, ale mam pytanie: czy ktoś miał sny ktore wiązały z pracą z czakrami? Bo od kiedy zaczęłam medytacje na serce to śnią mi się bardzo żywe sny pełne kolorów i chciałam wiedzieć czy to ma jakiś związek, czy to przypadek
O, to jest temat rzeka. Medytacja generalnie wpływa na sny bo zmienia sie jakość snu i przejście przez fazy. Mnie się zdarzało że po intensywnej pracy z czakrami sny były naprawde wyraźniejsze i miałam wrażenie że "coś przerabiają". Nie wiem czy to czakry bezpośrednio czy po prostu większa uważność, ale związek jest na pewno.
ha, te żywe sny podczas pracy z sercem to moze być też poprostu efekt głębszego oddechu przed snem jeśli medytujesz wieczorem. Mózg lepiej natleniony, fazy REM głębsze. Ale symbolicznie, w systemie czakr, sny są czesto wiązane z trzecim okiem, a nie sercem, więc ciekawe że ta konkretna medytacja tak zadziałała.
zazdroszczę tych żywych snów szczerze, ja śpię jak kamien i nic nie pamiętam. Ale wracam do swojego wątku, bo chcę go domknąć dla siebie: czyli rozumiem że ta "radość z niczego" to nie jest jedna czakra tylko raczej kilka naraz w dobrej formie? I że nie ma skrótu tylko trzeba po kolei?
Mniej wiecej tak, choć słowo "po kolei" tez jest umowne. To bardziej jak strojenie instrumentu, nie jak budowanie schodów. Możesz zacząć od dowolnego dźwięku, ważne żeby w końcu wszystkie brzmiały razem. I ta radość której szukasz, ona nie jest celem do osiągnięcia, pojawia sie jako efekt uboczny kiedy przestajesz o nią walczyć.
To co Adelajda powiedziała na końcu, o efekcie ubocznym, jest kluczowe i mało kto o tym mówi. Większość osób ktore znam i które "mają" tę łatwość radości, nie pracowały konkretnie nad tym. Pracowały nad innymi rzeczami, uzdrawiały co bolało, i to przyszło samo. 🙂
Ciekawe spostrzeżenie Racheli, bo to można by przeczytać jako argument przeciwko bezpośredniemu "ćwiczeniu szczęśliwości". Może zamiast medytować na Manipure żeby być wesolejszym, lepiej poprostu żyć i rozwiązywać problemy które mamy. Radość jako skutek a nie cel.
ale to nie jest sprzeczne z pracą energetyczną. Praca z czakrami to wlasnie sposób do rozwiązywania tych problemów, tylko na innym poziomie. Blokada energetyczna i problem życiowy to często dwie strony tej samej monety. 😛
