Przepraszam że znowu z tym pytaniem, ale właśnie to mnie zatrzymuje - 'lewa strona z odbiorem, prawa z działaniem', skąd to pochodzi? Bo to brzmi jak rzecz, która gdzieś kiedyś komuś wpadła do głowy i od tej pory się powtarza. Czy jest jakaś podstawa poza tradycją?
To w takim razie czy mapowanie działki powinno się robić lewą ręką wiodącą? Tzn. czy to ma znaczenie, którą ręką trzymasz na przykład wahadło albo po prostu którą ręką dotykasz drzew czy ziemi?
A ja mam inne pytanie - wracamy do tego mapowania Karinki, bo trochę odeszliśmy. Czy ktoś wie, czy oczko wodne na działce ma znaczenie dla konkretnej czakry? Woda kojarzy mi się z Swadhisztzhaną, ale może się mylę.
Ale co to znaczy 'naturalne centrum'? Centrum działki czy centrum energii? Bo to mogą być dwa różne miejsca, nie?
O, właśnie. Geometryczny środek działki jest zupełnie gdzie indziej, mniej więcej na tej otwartej trawie. Oczko jest bliżej jednego rogu. I chyba właśnie dlatego mnie przyciąga, że jest asymetrycznie, poza centrum. Czy to ma znaczenie przy mapowaniu?
Asymetria jest ważną informacją. Miejsca które 'ciągną' mimo że nie są w centrum geometrycznym - to jeden z bardziej wiarygodnych sygnałów przy pracy sensorycznej. Wróć jednak do pytania Serafinki sprzed chwili - co czujesz stojąc przy tej furtce i patrząc w stronę oczka? Chodzi mi o pierwsze trzy sekundy, zanim zaczynasz myśleć.
Coś jak... oczekiwanie? Nie spokój, nie niepokój. Jakby przed czymś. Trudno to nazwać lepiej, sorry.
Oczekiwanie to moim zdaniem ważna wskazówka, bo to emocja, a emocje siedzą w Swadhiszthanie właśnie. Czy można założyć że oczko wodne aktywuje tę czakrę i dlatego Karinka czuje to 'przed czymś'? Czy to zbyt uproszczone?
Czy jest jakiś szybszy sposób żeby to sprawdzić? Bo słucham tej rozmowy i wszystko wymaga dużo czasu - kilkanaście wizyt, różne pory, porównywanie. Nie ma czegoś co można zrobić żeby od razu zobaczyć jakie strefy są na działce?
Ale czy ten 'materiał wyjściowy' bez powtórzeń ma w ogóle jakąś wartość? Pytam serio, bo mam wrażenie że pierwsze wrażenia są najmniej wiarygodne - człowiek jest nastawiony, oczekuje czegoś znaleźć, więc znajduje.
To jak w ogóle do tego podejść żeby to nie było skażone z góry? Karinka już wie co czuje przy furtce, przy oczku. Czy kolejne wizyty mają sens jeśli pamięta poprzednie odczucia?
To pytanie Wery mnie uderzyło. Czy można w ogóle robić kolejne wizyty 'bez skażenia' jeśli już coś czułaś poprzednio? Moim zdaniem nie można - i to jest właśnie sedno problemu z mapowaniem. Każda wizyta jest inna, bo ty jesteś inna. Ale to nie znaczy że kolejne są gorsze, po prostu inne warstwy.
Karinka, właśnie to mnie interesuje najbardziej - to 'oczekiwanie' przy furtce. Czy ono jest takie samo za każdym razem kiedy wchodzisz, czy tylko wtedy kiedy jesteś w pewnym nastroju? Bo to by dużo mówiło o tym, czy to miejsce niesie własną jakość, czy raczej ty ją tam przynosisz.
Antek, szczerze? Nie wiem. Nie sprawdzałam tego świadomie, wchodziłam i tyle. Właśnie teraz zdaję sobie sprawę że nie mam pojęcia czy to jest stałe. Zapisuję to jako punkt do sprawdzenia - będę wchodzić i od razu notować nastrój przed wejściem i ten po.
To właśnie o tym mówiłam wcześniej - nie wiemy czy to miejsce coś 'robi', czy my to przynosimy. I chyba nigdy nie będziemy wiedzieć na pewno, bo nie ma grupy kontrolnej. Nie ma wersji Karinki bez poprzednich wizyt.
Myślę że obydwie macie rację i właśnie dlatego to jest trudne. Przy pracy z przestrzenią zawsze masz tę pętelkę - obserwator wpływa na obserwację. Nie da się tego wyeliminować, można tylko to uwzględniać. Karinka, ile czasu zwykle masz kiedy wchodzisz na działkę? Czy to szybkie przejście czy faktycznie zostajesz na chwilę?
Crystaline, różnie. Czasem tylko sprawdzam co się dzieje z uprawami, to pięć minut. Ale w weekendy bywam tam ze dwie, trzy godziny. I mam wrażenie że te krótkie wizyty są zupełnie inne energetycznie - jakby działka jest wtedy... nieobecna? Jakby trzeba dać jej chwilę żeby się 'włączyła'.
Poczekaj, 'działka się włącza'? To już brzmi jakby to była żywa istota z własnym rytmem. Czy to jest coś co naprawdę czujesz, czy metafora?
Topielica_77, chyba i jedno i drugie? Czuję to, ale nie wiem jak to inaczej nazwać niż metaforą. Jakby czas potrzebny żebym ja się przestawiła, albo faktycznie jakiś czas żeby przestrzeń coś... uruchomiła. Nie umiem rozdzielić.
To jest kluczowe. Ten czas przejścia - w tradycjach medytacyjnych nazywa się to progiem. Przekraczasz fizyczną granicę, ale potrzebujesz czasu żeby twój układ nerwowy dostosował się do nowej przestrzeni. To nie jest mistyczne, to jest fizjologia. Ale - i to ważne - właśnie w tej fazie dostrajania zaczyna działać percepcja subtelna. Czy przy oczku wodnym ten czas jest krótszy?
Hej, ale wróćmy do tego mapowania - bo mam wrażenie że cały czas rozmawiamy o tym jak Karinka się czuje, a miało być o strefach działki. Czy ktoś ma jakiś konkretny schemat jak to zrobić? Nie ogólnie, ale krok po kroku?
Z mojego doświadczenia - zaczyna się zawsze od wejścia, czyli furtki albo bramy. Nie dlatego że tak musi być, ale dlatego że to jest naturalny próg. Tam jest granica między przestrzenią a resztą. A potem ciało prowadzi - idziesz tam gdzie cię ciągnie. Schemat to pułapka, bo zaczynasz chodzić według schematu, a nie według odczucia.
Karinka, mam pytanie które mnie nurtuje od kilku postów - napisałaś że centrum geometryczne to otwarta trawa. Czy to miejsce jest dla ciebie obojętne, czy też coś tam czujesz, tyle że mniej wyrazistego niż przy oczku?
Kunegunda80, właściwie... tam zwykle tylko przechodzę. Nigdy nie zatrzymałam się tam celowo. To po prostu środek. Ale teraz jak pytasz, to sobie uświadamiam że nigdy tam nie siadłam, nigdy nie stanęłam dłużej. Jakby to miejsce nie zapraszało. Czy to może znaczyć coś konkretnego?
Tak, to znaczy bardzo dużo. Miejsca które 'nie zapraszają' przy mapowaniu są tak samo ważne jak te które przyciągają. Możliwe że to jest właśnie blokada energetyczna - albo po prostu miejsce bez wyraźnego charakteru, neutralna strefa. Spróbuj stanąć tam następnym razem na przynajmniej pięć minut i nic nie robić. Zobaczymy co napiszesz.
To dobre pytanie Antek, ale trochę mnie przeraża. Znaczy - rozumiem że to ważne, ale co jeśli stanę tam i... nic? Że po prostu trawa i tyle? Czy to już oznacza blokadę, czy może właśnie brak charakteru o którym pisałeś? Jak to rozróżnić?
A na jakiej podstawie zakładasz że 'nic' jest gorsze od czegoś? Przy mapowaniu neutralne strefy są punktem odniesienia. Bez nich nie wiesz co jest intensywne, a co przeciętne. Jakbyś próbowała narysować mapę wzniesień bez poziomu morza.
