Na samym szczycie głowy, tuż nad ciemiączkiem, znajduje się najsubtelniejsze z siedmiu głównych centrów energetycznych — czakra korony, w sanskrycie Sahasrara. To brama łącząca nas z wyższą świadomością i poczuciem jedności z całym istnieniem. W nowym artykule opisujemy jej znaczenie, kolor, symbolikę tysiącpłatkowego lotosu oraz sprawdzone sposoby pracy z tym ośrodkiem.
Cały artykuł przeczytasz tutaj: Sahasrara – czakra korony.
Zapraszamy do rozmowy — jak wygląda Wasza praca z siódmą czakrą? Jakie techniki i kamienie sprawdziły się u Was najlepiej?
Trafiłam tu prosto z artykułu i muszę przyznać, że temat mnie wciągnął. Jestem początkująca, dopiero zaczynam poznawać czakry. Powiedzcie mi — po czym poznać, że czakra korony jest otwarta? Czy da się to jakoś odczuć?
Czytałem, że korona to najwyższa z czakr. Czy to znaczy, że najpierw trzeba popracować nad tymi niższymi, zanim w ogóle zabiorę się za nią?
No dobra, ja tam napewno wiem jedno — czakra korony jest wogóle na czole, między brwiami. Tam się ją czuje najbardziej podczas medytacji, tez tak macie?
Mój mąż od lat medytuje i zawsze powtarza, że korona to nie tyle miejsce w ciele, co raczej „okno” ponad głową. Zauważyłam u niego, że im spokojniejszy jest wewnętrznie, tym łagodniej podchodzi do całego świata. Coś w tym musi być.
Jeśli chodzi o kamienie do pracy z koroną, najlepiej sprawdzają się ametyst, kryształ górski i selenit. Mają subtelną, wyciszającą energię, która pomaga otworzyć się na wyższe stany. Warto je oczyszczać przed każdą sesją.
A jak w praktyce wygląda medytacja na tę czakrę? Mignął mi gdzieś opis z oddechem, ale nie zapamiętałem szczegółów.
Mnie zawsze fascynowało, że koronę łączy się z kosmosem i planetą Uran. Kiedyś obserwowałam niebo przez teleskop i miałam dokładnie to uczucie „rozpuszczenia się” w całości, o którym mówi się przy Sahasrarze. Astronomia i duchowość spotykają się w zaskakujących miejscach.
A jak rozpoznać, że korona jest zablokowana? Ostatnio czuję się jakoś bez sensu i bez celu, zastanawiam się, czy to może mieć z tym związek.
Skąd właściwie wzięła się nazwa Sahasrara? I dlaczego mówi się akurat o lotosie?
Ten tysiącpłatkowy lotos to dla mnie jeden z najpiękniejszych symboli w całej ezoteryce. Rozkwitający kwiat na szczycie głowy — obraz świadomości, która otwiera się w nieskończoność. Za każdym razem, gdy o nim myślę, robi na mnie wrażenie.
A czy olejki eteryczne też mogą wspierać pracę z koroną? Lubię aromaterapię i chętnie bym coś dobrała.
Można też ułożyć prostą siatkę krystaliczną — ametyst na środku, wokół kilka kryształów górskich skierowanych na zewnątrz. Taka konfiguracja ładnie porządkuje przestrzeń do medytacji. Ważne, żeby wcześniej oczyścić kamienie.
A joga? Są jakieś pozycje, które szczególnie sprzyjają siódmej czakrze?
U mnie najlepiej działa połączenie krótkiej praktyki jogi z medytacją tuż po niej. Kiedy ciało jest już rozluźnione, umysł znacznie łatwiej się wycisza. Czuję się wtedy naprawdę poukładana.
Dobra, chyba wkońcu zaczynam to ogarniać. To skoro najpierw trzeba się ugruntować, to od czego konkretnie zacząć? Bo nie chcę znowu czegoś pomylić, moze podpowiecie?
Zgadzam się w stu procentach. Widziałam już kilka osób, które chciały „przeskoczyć” od razu do korony i kończyło się to tylko zamętem. Cierpliwość naprawdę popłaca w tej pracy.
Wspominaliście o afirmacjach. Jaka afirmacja najlepiej pasuje do czakry korony?
Dodałabym jeszcze jedno „ćwiczenie” — szukanie tego, co inspiruje. Piękne widoki, wschody i zachody słońca, muzyka, obcowanie z naturą. To wszystko delikatnie otwiera koronę, bez żadnego spinania się.
A czy korona ma jakiś związek z gruczołami w ciele? Gdzieś mi to mignęło, ale nie jestem pewien.
Dla mnie najważniejsze jest to holistyczne spojrzenie — ciało, umysł i duch działają razem. Kiedy dbam o jedno, reszta też na tym korzysta. Sahasrara pięknie to spina w całość.
Powiedzcie szczerze — ile mniej więcej trwa, zanim poczuje się efekty pracy z koroną? Jestem niecierpliwa i wolę wiedzieć, na co się nastawić.
Powiem tak — u mnie największe zmiany przyszły wtedy, kiedy przestałam ich pilnować i po prostu praktykowałam dla samej praktyki. Paradoksalnie, gdy odpuściłam pośpiech, wszystko ruszyło do przodu.
I dlatego jeszcze raz podkreślę to, co przewija się w całym wątku — zacznijcie od dołu, od ugruntowania. Korona rozkwitnie sama, gdy pozostałe czakry będą w równowadze. To naprawdę działa właśnie w tej kolejności.
Muszę Wam wszystkim podziękować. Dzieki tej rozmowie wkońcu zrozumiałem, że korona jest na czubku głowy, a nie na czole, że jej kolor to fiolet i biel, a nie indygo, i że kamień to ametyst, a nie różowy kwarc. Napewno będę teraz uważał, żeby tego nie mylić. Sporo się tu nauczyłem.
Dziękuję wszystkim za tę dyskusję, tyle się dowiedziałam! Zaczynam od ugruntowania i cierpliwie idę w górę. Zapisuję sobie cały wątek i wracam do niego, gdy tylko poczuję, że gubię kierunek.
