Trzecie oko od wieków uchodzi za bramę intuicji i wewnętrznego widzenia - ośrodek, dzięki któremu można dostrzec więcej, niż pokazują zmysły. W nowym artykule tłumaczymy, czym naprawdę jest czakra Ajna, po czym poznać jej blokadę i przebudzenie oraz jak bezpiecznie ją otwierać, krok po kroku - bez forsowania i bez ryzykownych „skrótów”.
Pełny poradnik przeczytasz tutaj: Trzecie oko. Zapraszamy do dyskusji - podzielcie się swoimi doświadczeniami i pytaniami.
Świetny temat! Trzecie oko zawsze mnie ciekawiło, ale kompletnie nie wiem, od czego zacząć. Czy to coś, co ma każdy, czy trzeba się z tym urodzić?
A czym w ogóle trzecie oko różni się od zwykłej intuicji? Bo dla mnie to brzmi jak to samo, tylko ładniej nazwane.
Ja tam czytałem, że trzecie oko można otworzyć napewno w jeden dzień, wystarczy conajmniej godzinę wpatrywać się w jeden punkt bez mrugania i już jest. Robiłem tak wczoraj wieczorem i chyba coś czułem.
A po czym w ogóle poznać, że to naprawdę się dzieje? Trochę się boję, że pomylę zwykłe zmęczenie z jakimś „przebudzeniem”.
Ile realnie medytować dziennie, żeby to miało sens? Nie mam po pracy godzin wolnego.
No właśnie, a mnie kolega mówił, że najlepiej patrzeć prosto w słońce, bo to wogóle najmocniej pobudza szyszynkę. Podobno trzeba conieco wydłużać czas za każdym razem.
U mnie największą różnicę zrobiło odłożenie telefonu na godzinę przed snem. Sny od razu stały się wyraźniejsze, a rano łatwiej było je zapamiętać. Brzmi banalnie, ale zadziałało najlepiej ze wszystkiego.
A kamienie są do tego konieczne? Bo wszędzie polecają ametyst i lapis, ale nie chcę wydawać pieniędzy, jeśli to tylko dodatek.
Polecam też dziennik snów. Wystarczy zeszyt przy łóżku i notowanie od razu po przebudzeniu, choćby paru słów. Po dwóch tygodniach naprawdę widać, jak pamięć snów się wyostrza.
A czy jak się już to trzecie oko otworzy, to napewno widzi się przyszłość? Bo liczę, że wkońcu będę wiedział z góry, co się wydarzy, i przestanę się mylić w życiu.
To trochę uspokajające, bo bałam się, że jak „otworzę”, to nagle zacznę widzieć rzeczy, których nie chcę. Wolę powoli i bezpiecznie.
Skoro padło uziemienie - u mnie to podstawa. Po medytacji zawsze czuję stopy na podłodze, piję wodę i wracam uwagą do ciała. Bez tego bywałam potem rozkojarzona przez pół dnia.
A czy praca z trzecim okiem może przytłoczyć? Czytałam gdzieś o „przebodźcowaniu” i trochę mnie to zniechęca do zaczynania.
Z mojej perspektywy - pracując z kartami, najbardziej czuję różnicę właśnie w intuicji. Odkąd regularnie medytuję na Ajnę, pierwsze skojarzenia przy rozkładzie są dużo wyraźniejsze. To nie magia, po prostu bardziej ufam pierwszemu wrażeniu.
Zastanawia mnie jedno, bardziej filozoficznie: gdzie kończy się intuicja, a zaczyna wyobraźnia? Bo łatwo wmówić sobie „przeczucie”, które jest tylko tym, co chcemy usłyszeć.
A jest jakaś konkretna pozycja jogi, która w tym pomaga? Słyszałam o skłonach, ale nie wiem dokładnie, o co chodzi.
A słyszałem jeszcze, że trzecie oko wogóle otwiera się tylko w pełnię, bo wtedy jest największa energia. Czyli chyba muszę wziąść kalendarz księżycowy i czekać na odpowiednią noc, co nie?
Podsumowując to, co się tu przewija: krótko, regularnie, z uziemieniem i bez forsowania. I żadnego patrzenia w słońce. Jeśli trzymać się tych kilku zasad, to jest to naprawdę łagodna i przyjemna praca.
Zaczęłam wczoraj od pięciu minut uwagi między brwiami i wizualizacji indygo. Nic spektakularnego, ale poczułam się dziwnie spokojna. Będę próbować dalej i dam znać, jak idzie.
Dziękuję za uspokojenie, w końcu przestałam się bać zaczynać. Chyba spróbuję od dziennika snów i krótkiej medytacji wieczorem.
Dobra, przekonaliście mnie. 10 minut „OM” na wydechu dziennie, telefon odłożony wcześniej i zero słońca w oczy. Zobaczymy po miesiącu.
No dobra, to odpuszczam słońce, skoro wszyscy tak mówią. Spróbuję tego OM i dziennika snów. Dzieki za wyprostowanie, bo napewno bym sobie zrobił krzywdę.
