Czakra splotu słonecznego, w tradycji jogicznej nazywana Manipurą, to trzecie centrum energetyczne ciała. Odpowiada za wolę, sprawczość, poczucie własnej wartości i zdolność wyznaczania granic. Kiedy pracuje spokojnie i równomiernie, łatwiej podejmować decyzje, kończyć zaczęte sprawy i odmawiać bez poczucia winy. Gdy zostaje przygaszona, pojawiają się niepewność, odkładanie wszystkiego na potem i uleganie cudzym oczekiwaniom.
W nowym wpisie zebraliśmy objawy blokady i nadaktywności trzeciej czakry, praktyki oddechowe, mantrę RAM, kamienie oraz siedmiodniowy plan pracy z Manipurą. Zapraszamy do dyskusji — chętnie poznamy Wasze doświadczenia z pracą nad granicami i pewnością siebie.
„Cały wpis dostępny tutaj: Czakra splotu słonecznego – Manipura, moc i pewność siebie”
Ojej, czytam ten wpis i mam wrażenie że ktoś pisał go o mnie. Przed każdą rozmową z szefem mam takie ściskanie w brzuchu, że nie jestem w stanie nic przełknąć od rana.
I to odmawianie. Zawsze mówię „tak”, a potem siedzę po godzinach i mam pretensje do siebie samej.
Czy to na pewno ta czakra, czy ja się po prostu za bardzo nakręcam?
Czekajcie bo mi się miesza. Manipura to chyba ta zielona od serca, napewno gdzieś tak czytałem w jakiejś książce o jodze.
I mantra jest LAM o ile dobrze pamietam. Wogóle robiłem to conajmniej pół roku i nic nie czułem wiec moze to nie dla mnie.
A jakie kamienie tu pasują? Widziałam w sklepie cytryn, ale strasznie drogi jak na taki mały kawałek.
Mam pytanie o te mantre. Czy trzeba ją wypowiadać na głos? mieszkam z rodzicami i szczerze mówiąc wolałbym nie tłumaczyć się czemu buczę w pokoju o siódmej rano.
Nie chce nikogo urazić ale czakry to wymysł XX wieku i mody na wschód. Jakiś Amerykanin dorobił kolory tęczy do starych tekstów i teraz wszyscy powtarzają że żółta, że zielona.
W oryginalnych indyjskich pismach nic takiego nie było.
A powiedzcie mi, proszę, bo od kilku miesięcy mam zgagę i takie pieczenie w dołku, głównie jak się zdenerwuję. Czy to może być ta blokada splotu słonecznego? Bo objawy jakby się zgadzały.
Kupiłam sobie żółtą bluzkę zgodnie z zaleceniem i pierwszego dnia w pracy usłyszałam, że wyglądam jak kanarek 😀 trochę mnie to zdołowało, ale i tak noszę.
Czy ten kolor ma naprawdę takie znaczenie czy to bardziej dla nas samych?
Zastanawiam się czy u dzieci to też działa. Mój syn ma osiem lat i kompletnie nie potrafi się postawić, oddaje zabawki, przeprasza za wszystko, nawet jak ktoś na niego wpadnie.
Czy w takim wieku w ogóle mówi się o pracy z czakrami, czy raczej zostawić temat i po prostu uczyć go asertywności normalnie?
Chcę wrócić do jednego zdania z wpisu, tego o złości. Moim zdaniem to najważniejszy fragment całego tekstu.
Większość osób, które trafiają do mnie z tak zwaną blokadą splotu słonecznego, ma za sobą lata wmawiania sobie, że złość jest brzydka. Efekt jest taki, że złość i tak istnieje, tylko zamiast wyjść, zostaje w środku i zamienia się w napięcie albo w chorobę.
Złość nie mówi bądź złym człowiekiem. Złość mówi ktoś właśnie wszedł na moje miejsce.
Probowałem tej łódki z wpisu. Po trzech dniach rozbolał mnie brzuch w takim miejscu jakby pod żebrami, czy to normalne czy robie coś nie tak.
Mam czterdzieści osiem lat i formę raczej średnią.
Przeczytałam ten fragment o granicach i się rozpłakałam przy stole, bo to jest dokładnie moja sytuacja od dwunastu lat.
Teściowa przychodzi bez zapowiedzi, przestawia mi rzeczy w kuchni, komentuje jak wychowuję dzieci. Mąż mówi żeby odpuścić bo taka już jest. I ja odpuszczam, odpuszczam, a potem w nocy leżę i układam w głowie zdania, których nigdy nie powiem.
Nie wiem czy tu chodzi o czakrę czy o to że jestem tchórzem.
Doczytałem tez o żywiołach i wychodzi mi że przy brzuchu powinna być woda, bo tam są wszystkie płyny i trawienie.
A tygrysie oko to chyba jest do korony bo ma taki złoty połysk, tak mi się przynajmniej kojarzy.
Nie jestem typem duchowym, siedzę tu bo żona czyta. Ale jedno powiem z własnego podwórka.
Od kiedy biegam trzy razy w tygodniu przestałem się zgadzać na nadgodziny których nie chcę. Nie wiem czy to jakaś czakra czy poprostu więcej testosteronu i mniej stresu, ale coś w tym jest że ruch zmienia sposób w jaki się rozmawia z ludzmi.
A ile to trwa? Bo we wpisie jest plan na tydzień, więc czy po tygodniu można powiedzieć, że czakra jest odblokowana i tyle?
Czy przy pracy z tą czakrą trzeba stosować jakąś dietę? Czytałam gdzieś o poście jednodniowym raz w tygodniu, ale nie wiem, czy to nie zaszkodzi przy niedoczynności tarczycy.
Zastanawia mnie, jak rzadko mówi się o wstydzie przy tej czakrze, a to on siedzi tu najgłębiej.
Strach dotyczy przyszłości, złość dotyczy granicy, ale wstyd dotyczy samego prawa do istnienia. Osoba, której w dzieciństwie powtarzano, żeby się nie wymądrzała i nie wychylała, nie ma problemu z decyzjami. Ona ma problem z przekonaniem, że jej wybór w ogóle kogokolwiek obchodzi.
Dlatego praca ze splotem słonecznym tak często zaczyna się nie od odwagi, tylko od zwykłego zdania, że wolno mi zajmować miejsce.
Napiszę swoją historię, może komuś się przyda.
Dwa lata temu skończyłam z wypaleniem tak głębokim, że przez trzy tygodnie nie byłam w stanie odpowiadać na telefony. Wcześniej przez dziewięć lat byłam tą osobą, która wszystko ogarnie, zostanie dłużej i nigdy nie odmówi.
Najgorsze było to, że sama uważałam to za zaletę. Dopiero w gabinecie ktoś mi powiedział, że to nie pracowitość, tylko lęk przed byciem niepotrzebną.
Dziś pracuję mniej i po raz pierwszy od lat mam w brzuchu spokój zamiast tego stałego ucisku. Wpis czytałam z takim uczuciem, jakby ktoś opisał moje ostatnie dziesięć lat w punktach.
Wracam jeszcze do samego oddechu, bo z doświadczenia wiem, że to najczęściej pomijany element.
Przy przewlekłym napięciu przepona pracuje płytko i wysoko, a splot słoneczny leży dokładnie pod nią. Dlatego zanim ktoś zacznie wizualizować żółte światło, warto po prostu odzyskać ruch w tej okolicy.
Proste sprawdzenie: połóż się, postaw kubek na brzuchu i patrz, czy przy wdechu się unosi. U wielu osób nie rusza się wcale.
Mam problem z afirmacjami i chyba nie tylko ja.
Powtarzam „moje zdanie ma wartość” i słyszę w głowie natychmiastowe „nieprawda”. Kończy się tym, że czuję się jeszcze gorzej niż przed, jakbym sama sobie kłamała w żywe oczy.
Pytanie może banalne, ale wolę zapytać. Czy przy tej medytacji ze świecą kolor świecy ma znaczenie, czy wystarczy zwykła biała? Mam w domu tylko takie od świąt.
Dorzucę coś od siebie bo o tym rzadko się pisze. Poranne słońce na skórze robi tu bardzo dużo, mam wrażenie że więcej niż niejedna medytacja.
Wystarczy kwadrans na balkonie z odsłoniętym brzuchem i twarzą do wschodu. Robię tak od maja do września, a zimą trudniej, wtedy zostaje świeca.
No dobra, doczytałem wkońcu porządnie i przyznaje że namieszałem.
Manipura żółta, nad pępkiem, mantra RAM, żywioł ogień. Robiłem pół roku LAM i się dziwiłem że nic. poprostu trzeba było najpierw sprawdzić a potem ćwiczyć.
Dzieki wszystkim za cierpliwość bo mogliście się poprostu wyśmiać.
Chcę dopisać coś, o czym mało kto uprzedza. Kiedy zaczynasz stawiać granice, otoczenie reaguje i wcale nie oklaskami.
U mnie posypało się przez pół roku: siostra przestała dzwonić, koleżanka z pracy nazwała mnie wyrachowaną, mama do dziś powtarza, że się zmieniłam. I to prawda, zmieniłam się.
Zostali ci, którym pasowała także wersja z własnym zdaniem. Mniej ludzi, spokojniejszy brzuch.
Mała podpowiedź techniczna do mantry, bo widzę, że temat wraca.
RAM nie ma być śpiewane melodyjnie. Dźwięk trzyma się na jednej wysokości, a końcówka „m” wybrzmiewa najdłużej, aż zabraknie powietrza. Wtedy wibracja schodzi z gardła w dół i faktycznie czuć ją pod żebrami.
Jeśli czuć tylko w głowie, znaczy że ton jest za wysoki. Warto zejść niżej, nawet jeśli brzmi to mało pięknie.
Zrobiłam ten tydzień z wpisu od początku do końca, więc zdaję relację.
Oddech i mantra poszły gładko, ruch też. Poległam na dniu czwartym, czyli na jednej świadomej odmowie. Wymyśliłam sobie, że powiem nie mamie w sprawie niedzielnego obiadu i skończyło się na tym, że pojechałam i jeszcze upiekłam sernik.
Dzień siódmy zrobiłam za to uczciwie. Zapisałam decyzję o zmianie grafiku i nikogo o nią nie pytałam.
Czytam ten wątek od tygodnia i mam wrażenie, że przewija się przez niego drugi temat, o którym nikt wprost nie napisał.
Tyle osób opisuje tu zdania, których nigdy nie wypowiedziało. Układane w nocy, przemyślane, gotowe i zostawione w gardle. To już nie jest splot słoneczny, to raczej piąta czakra.
Zastanawiam się, czy u nas te dwa ośrodki nie blokują się wzajemnie i czy nie warto pracować z nimi razem zamiast po kolei, jak zaleca większość podręczników.
