Rozumiem to dobrze i myślę, że to jest dla wielu osób bariera. Nie chodzi o to, żeby tłumaczyć się znajomym z medytacji. Chodzi o to, żeby mieć kogoś, kto zna ciebie i mógłby powiedzieć - hej, coś się zmieniło, coś wyglądasz inaczej. Niekoniecznie specjalista. Czasem wystarczy bliska osoba, która cię obserwuje z zewnątrz.
Ale forum ma ograniczenia, prawda? Nie widzimy się, nie wiemy, co ktoś przemilcza, nie znamy kontekstu. Czy nie jest tak, że akurat przy pracy z energią, gdzie dużo dzieje się wewnętrznie, ta zewnętrzna perspektywa potrzebuje kogoś, kto widzi człowieka całościowo?
O, to mnie bardzo ruszyło, co napisała Teodozja! Bo ja właśnie tutaj szukam tej perspektywy i nigdy nie pomyślałam, że to może nie wystarczyć. Ale jednocześnie nie wiem, gdzie indziej mogłabym to zanieść. To jest dla mnie naprawdę nowe spojrzenie, dziękuję!
Wracając do pytania Arktury, bo myślę że sie urwało - ten powrót objawów po każdej sesji to nie musi być zły znak. Może znaczyc że prkatyka działa, ale potrzebuje czasu żeby coś trwale przesunąć. Miałam tak z napięciem w klatce - przez pierwsze dwa miesiące wracało po kilku dniach, potem zaczęło sie rozrzedzać.
