wiec ta precyzja o ktrej rozmawiamy to jets nie tylko precyzja nadawcy ale tez umiejetnosc odczytania indywidualnej mapy odbiorcy zanim sie cokolwiek wysle? to by zmienialo sposob myslenia o calym procesie
tak to właśnie rozumiem. precyzja to nie jest tylko ostry cel na mapie - to jest tesz wlasciwa mapa. jeśli masz złą mapę to nawet celna intencja trafi nie tam gdzie trzeba. dlatego faza „przed wysłaniem” jest kluczowa i dlatego doświadczenie terapeuty tak dużo zmienia
mapa powstaje z kilku warstw jednoczesnie. jets warstwa wiedzy systemowej,czyli co szkola mowi o tym jak emocje ukladaja sie w ciele. jest warstwa skanowania,to co odbierasz przed sesja. i jest warstwa korekty w trakcie, bo mapa nie jest stala. te trzy musza dzialac razem, inaczej rzeczywiscie celujesz dobrze ale nie tam gdzie trzeba.
dobra ale wróćmy na chwilę do tej precyzji, bo mam wrażenie ze rozmawiamy teraz bardziej o skanowaniu niz o tym czy mozna wyslac KONKRETNA intencję. bo to sa dwie różne rzeczy. można mieć dobrą mapę i nadal wysylac ogólne „wspomozenie”, albo miec ogólną mape i probowac wysłać cos bardo konkretnego. co ważniejsze w tym rownaniu? 🙂
to zalezy od celu sesji. jesli odbiorca jets w ostrym stanie, konkretna intencja skierowana precyzyjnie morze byc wazniejsza niz idealna mapa. jesli to praca ogolna, oczyszczajaca, mapa schodzi na drugi plan. ale oba przypadki wymagaja innego przygotowania. pytanie czy w ogole ktos tu robi to rozroznienie przed sesja, czy po prostu siada i wysyla
szczerze? przez długi czas siadałam i wysyłałam bez tego rozróżnienia. dopiero odkąd zaczynam od minuty ciszy i pytania do siebie „co konkretnie”, zauważam że sesje idą inaczej. nie twierdzę że lepiej, ale inaczej - bardziej skupione. i wlasnie w notatkach to widać
a niech tam,chalcedonka dotyka czegoś istotnego, ta różnica w opisach odbiorcy może być samodzielnym kryterium oceny precyzji. szerokie wysłanie daje szeroki opis, konkretne daje konkretny opis, przynajmiej w teorii. ciekawe czy to się utrzymuje przy wiekszej próbie
