Zaczęłam ostatnio mocno myśleć o tym jak działa energia przy wymianie pieniędzy i trochę mnie to nurtuje. Chodzi o to, że płacąc komuś za sesję bioenergetyczną albo za kamień czy cokolwiek innego, przekazujemy nie tylko kasę, ale też jakiś ładunek energetyczny. I to w obie strony. Czy wy to czujecie?? Mam na myśli dosłownie, przy płaceniu czy odbieraniu zapłaty. Bo ja ostatnio wzięłam od klientki banknot i miałam bardzo nieprzyjemne uczucie w dłoni, jakby coś ciężkiego. Nie wiem czy to jej stan emocjonalny, czy może banknot gdzieś wcześniej „leżał” w złej energii. Ciekawi mnie czy ktoś ma podobne doświadczenia albo czy w ogóle pracuje z tym tematem świadomie.
To bardzo głęboki temat i cieszę się, że ktoś go wreszcie poruszył. Pieniądz jest nośnikiem energii tak samo jak każdy inny przedmiot fizyczny, a do tego przechodzi przez ręce dziesiątek, setek ludzi. Każda transakcja zostawia na nim ślad, bo intencja i emocja towarzysząca wymianie wnika w pole banknotu. W tradycji szamanistycznej mówi się wprost o tym, że zapłata za uzdrowienie musi być świadoma bo inaczej tworzy się dług energetyczny między terapeutą a klientem. Czysta wymiana, kiedy obie strony dają i biorą z wdzięcznością, zamyka obieg. Niezrównoważona wymiana, czyli na przykład kiedy klient płaci z niechęcią albo terapeuta bierze z poczuciem winy, tworzy zaburzenie w polu obu osób. Czy próbowałaś po tej sesji oczyścić dłonie i sprawdzić, co poczujesz z samym banknotem?
Hm, szczerze? Trochę to brzmi jakbyście szukały dziury w całym. Banknot to kawałek papieru. Rozumiem metafory i wszystko, ale czy naprawdę wierzycie że ten papier „pamięta” właścicieli? Bo ja bym chciała wierzyć, naprawdę ale coś mi tu nie gra logicznie. Jak to w ogóle miałoby działać na poziomie fizycznym albo choćby subtelnym? Skąd wiecie, że to akurat ta energia z banknotu a nie wasza własna projekcja?
Pieniądze to jeden z najstarszych nośników woli i intencji człowieka. Kiedy oddajesz monete z wdzięcznością, wkładasz w nią cząstkę siebie, swojego pragnienia, zeby coś w zamian ożyło. Kiedy dajesz z niechęcią albo ze strachem, to też tam zostaje. To nie jest metafora, to jest mechanizm. Sama od lat oczyszczam gotówkę, zanim ja schowam po sesjach, i polecam to każdemu kto pracuje z ludzmi energetycznie. Wystarczy krotka intencja i przewietrzenie w dymie ziół albo przy krysztale.
Słuchajcie, muszę coś powiedzieć, bo czytam i trochę mi to zgrzyta. To co opisujecie, czyli uczucie „ciężkości” przy banknocie, to może być wszystko: napięcie po sesji, zmęczenie własne, efekt oczekiwania, bo skoro wierzymy że banknot coś niesie, to i poczujemy. Nazywa się to efektem potwierdzenia. Ludka, szamanistyczna tradycja owszem mówi o wymianie, ale tam chodziło o coś innego niż literalne zakodowanie energii w papierowym banknocie. Nie mówię, że wasze doświadczenia są fałszywe, mówię że interpretacja może być zbyt pochopna.
wpadam tu z doskoku bo ja dopiero zaczynam z bioenergią i może zadaję głupie pytanie, ale… jeśli pieniądze naprawdę przenoszą energię, to co z przelewami??? Czyli jeśli klient płaci przez internet, to gdzie ta energia jest? W telefonie? W sieci? Serio pytam bo nie wiem jak to rozumieć.
no to jest swietne pytanie Aurelindo 🙂 ja tez sie nad tym zastanawialam. chyba chodzi o to ze intencja jest wazniejsza niz nosnik fizyczny bo jak placisz przelewm to twoja mysl i wola idzie razem z tym. przynajmniej tak to czuje. numerologicznie tez jest roznica czy to gotowka czy przelew, liczby w koncie tez maja swoje wibracje ale to juz inny temat
okej ale moment bo chcę to zrozumieć. mówicie że gotówka z ręki do ręki jest lepsza energetycznie, bo jest kontakt. Ale przecież ten sam banknot wcześniej był w portfelu dziesiątek osób, w kasie sklepowej, może w bardzo nieprzyjemnych miejscach. Więc nie jest tak, że gotówka jest „czysta” tylko dlatego że podana osobiście, nie?
Rzuce pytanie bo mnie ten watek ciekawi z innej strony. czy to znaczy ze jak ktos ci zalega z zaplata za sesje, albo placi z klotni, to moze ci to zaszkodzic? bo znam terapeutow ktorzy mowia ze nieodebrane naleznosci powoduja u nich blokady. czy to nie jest troche… wygodna narracja? ze jak klient nie placi to go winisz energetycznie?
Gniewko zadał tu naprawdę istotne pytanie. W tradycjach magicznych wymiana zawsze była fundamentem. Nie chodzi o pieniądze per se, chodzi o wzajemność. Kiedy ktoś bierze i nie daje nic w zamian, narusza równowagę, i tak, to może mieć konsekwencje dla obu stron, dla dającego i biorącego. Tyle że „blokada” to uproszczenie, bo mechanizm jest subtelniejszy. Raczej mówmy o zaburzonym przepływie w relacji, bo to relacja niesie tą energię, nie sama gotówka.
a czy jeśli ktoś sam sobie placi za cos, jak np. kupuje krysztal online to tez jest jakaś wymiana energetyczna? bo ostatnio kupiłam kamień i czułam że coś jest nie tak zanim jeszcze dotarl, jakbym wiedziała ze cos z ta transakcją nie gra. i rzeczywiscie kamien dotarł uszkodzony. czy to mogło byc właśnie to?
Wróćmy na moment do pytania Aureliny o przelewy, bo mnie to też zastanawia, ja ostatnio płaciłam za konsultację tarota przez przelew i jakoś nie czułam żeby cokolwiek było inne niż przy gotówce. ale może po prostu nie jestem wystarczająco wrażliwa żeby to poczuć? czy da się to w ogóle wyćwiczyć, takie wyczuwanie energii w transakcjach?
Hej Kometka, pytam szczerze bo mnie to ciekawi, a nie złośliwie: kiedy oczyszczasz te banknoty po sesjach, to po czym poznasz że są oczyszczone? Czy jest jakieś odczucie, że „gotowe”, czy to bardziej z góry ustalone że tyle czasu przy krysztale i koniec? Bo jeśli wyczuwasz ciężkość na początku i jej brak po oczyszczeniu, to to jest jednak jakiś powtarzalny sygnał.
dobra ale jak długo to oczyszczanie trwa bo mnie to interesuje praktycznie. i czy każdy banknot z osobna czy można zbiorczo?
każdy z osobna. wiem ze to brzmi pracochłonnie, ale przy zbiorczym oczyszczaniu nie mam pewności czy każdy banknot dostał uwagę. zwykle trzymam w dłoni, kilka oddechów, skan energetyczny, i wiem. szybkie banknoty to moze ze dwie minuty, te ciezsze dłużej. jak mam ich dużo po kilku sesjach, to i tak nie dzieje sie to wszystko naraz bo poprostu nie mam tyle skupienia
dwie minuty to w sumie nieźle. a kryształ leży cały czas obok czy trzymasz go w ręce podczas tego skanowania? bo trochę nie rozumiem jak to technicznie wygląda
hej, wracam bo nikt mi wlasciwie nie odpowiedzial na to pytanie o zalegajace platnosci. czy to jest tak ze jak ktos ci nie zaplacil za sesje, to zostaje jakas otwarta petla energetyczna miedzy wami? bo to by tlumaczylo czemu niektorzy terapeuci mowia ze czuja wyczerpanie po takich klientach nawet tygodniami
Irga, ale czy to musi być albo-albo? tzn. czy nie może być tak że stres jest realny I że ma wymiar energetyczny jednocześnie? bo mi to zawsze wyglądało jak dwie warstwy opisu tego samego zjawiska, nie jak dwa wykluczające się wyjaśnienia
Mystria, rozumiem co masz na myśli, ale wtedy każde wyjaśnienie jest energetyczne bo zawsze można powiedzieć że „stres to też energia”. to trochę zamyka dyskusję zanim się zacznie. mnie bardziej interesuje czy jest jakiś stan który NIE dałby się opisać przez energię, bo jeśli nie, to to pojęcie jest za szerokie żeby cokolwiek znaczyć
hm, to jest naprawdę ciekawy punkt Irga. bo jak wszystko jest energią, to po co wogóle rozróżniać pieniądze od innych przedmiotów? dlaczego banknot miałby być specjalny jeśli moja torebka też przeszła przez wiele rąk i też „niesie energie”? co sprawia że pieniądze są wyróżnione w tej dyskusji
do tego co ludka mowi dodam ze liczba tez ma znaczenie. kazdy banknot ma swoj numer seryjny i w numerologii to nie jest przypadek. 20 zł i 50 zł to inne wibracje, inne energie przepływu. jak dostajesz zapłatę w konkretnych nominałach to warto to zauwazyc, bo klient często nieswiadomie dobiera kwotę do tego czego szuka
dobra ale wracając do tego co Kometka mówiła wcześniej o gotówce z ręki do ręki - mam pytanie praktyczne. jak pracujesz zdalnie? czyli np. konsultacje przez telefon czy skype? wtedy w ogóle nie ma żadnego fizycznego kontaktu, przelew idzie osobno, i co z tą wymianą energetyczną? gubi się gdzieś po drodze czy jednak intencja wystarczy
to przy powiadomieniu z banku jest niesamowite, nie pomyślałabym o tym. czyli ten moment kiedy telefon piknie to może być taki punkt zakotwiczenia dla intencji? trochę jak dzwonek do rytuału? przepraszam jeśli to naiwne porównanie
Aurelinda, wcale nie naiwne. właściwie bardzo trafne. punkt zakotwiczenia to dobre określenie. to nie jest tak że powiadomienie „tworzy” energię, ale że daje nam chwilę żeby tą energię skierować świadomie. zresztą dlatego w wielu tradycjach dzwonki i sygnały dźwiękowe są elementem rytuału, to nie przypadek
Powiem po swojemu, mam pytanie bo mi to daje do myślenia, w nawiazaniu do tego co Mystria napisała. mój chłopak przelał mi pieniądze ostatnio i akurat w momencie kiedy dostałam powiadomienie bylam wkurzona na niego za cos kompletnie innego. czy to znaczy że ta energia we mnie w tamtej chwili jakos weszła do tej transakcji? bo przez chwilę miałam dziwne uczucie jakby coś się skleiło nie tak
Frydka, mnie też interesuje to pytanie bo podobna sytuacja mi się przydarzyła. tzn. płaciłam komuś przez przelew kiedy byłam bardzo zmęczona i poirytowana i potem ta osoba napisała do mnie że czuła się jakoś dziwnie po sesji. mogło to być cokolwiek oczywiście ale zastanawiam się czy nasz stan emocjonalny w chwili transakcji cokolwiek zmienia
to jest właśnie sedno całego wątku i cieszę się że ktoś to w końcu postawił wprost. stan w chwili transakcji ma znaczenie. to nie jest kwestia czy chcesz czy nie chcesz, to się dzieje. dlatego świadoma praca z pieniędzmi to nie jest fanaberia tylko higiena energetyczna 😛 nikt rozsądny nie operuje przy pacjencie bez mycia rąk, a mimo to wielu terapeutów wysyła przelewy w środku kłótni
