Miałam ostatnio okazję wejść do domu po babci znajomej, stał pusty kilka lat. powiem szczerze, i uderzył mnie ten ciężar zaraz przy wejściu, coś jakby powietrze było gęstsze. Nie wiem jak to inaczej opisać. Zaczęłam się zastanawiać co tak naprawdę zostaje w takich miejscach po ludziach, którzy tam żyli. Czy to energia emocjonalna, ślady po konkretnych osobach, a może coś innego?? Ktoś miał podobne odczucia wchodząc do opuszczonego budynku?
Ojej, tak! Wchodziłam raz do starego domu po pradziadku i od progu czułam coś dziwnego, taka smutna aura, nie strach, raczej tęsknota. Myślę że miejsca absorbują emocje ludzi którzy tam przebywali przez długi czas. To jak gąbka. Silne emocje zwłaszcza ból, miłość, strach zostawiają ślad w ścianach w podłodze dosłownie w powietrzu. W bioenergii mówi się chyba o imprintach?
Ale chwile bo to „gabka i imprint” to bardo ladne metafory, tylko co za tym stoi konkretnie??? Czy ktos tu morze powiedziec cos wiecej poza „czulam ciezar i smutek”? Bo odczucia to jedno, a interpretacja to drugie. wchodzac do opuszczonego budynku po kilku latach mozesz czuc nieprzyjemnie z bardzo prozaicznych powodow, wilgoc, brak wietrzenia, kurz. Mozg robi reszte
Edek, rozumiem sceptycyzm, ale zjawisko rezydualnej energii w miejscach jets opisywane w bioenergetyce od dawna i nie chodzi tylko o subiektywne odczucia. Miejsca gdzie przez lata toczyło się intensywne życie emocjonalne mają inną jakość pola niż np. nowy budynek. To nie znaczy że wilgoć nie odgrywa roli, ale to nie wyczerpuje tematu. Pytanie do Eleonorki - czy dom był miejscem tragedii czy poprostu długo pusty?
Nie wiem dokładnie historii tego domu,babcia znajomej była starszą kobietą, mieszkała sama ostatnie lata. Nic dramatycznego o ile wiem. Ale ten ciężar był bardo konkretny, weszłam do salonu i po prostu miałam ochotę stamtąd wyjść. Nie strach, bardziej takie tłoczenie na klatkę piersiową. Turmalinka02, właśnie o to mi chodzi, czy sama samotność i ból odchodzenia tesz zostawia ślad?
A wiecie co, ja to tak se myślę ze samotność to jedna z silniejszych energii jakie moga zostac w miejscu. Byłam kiedyś u cioci ktora mieszkała sama ze 20 lat i ten dom miał taki charakter, jakby wszystko bylo wstrzymane w bezruchu. Nawet koty sąsiadki nie wchodzily do środka chętnie, a koty to podobno świetni wskaźnicy energetyczni. Jak wygladaly sciany, czy były tam jeszcze rzeczy osobiste tej babci?
zaraz zaraz a jak to wogole działa, ta energia zostaje w ścianach czy w przedmiotach? bo słyszałam że bardziej w przedmiotach, ze stare meble to w ogole mogą być naładowane latami i dlatego lepiej nie brac rzeczy z second handow i takich miejsc. czy to prawda?
To zależy od kilku rzeczy. Intensywności emocji,czasu trwania, tego czy przestrzeń była regularnie oczyszczana (świadomie albo przez zwykłe życie, otwieranie okien, ruch ludzi). W zamkniętym, stagnacyjnym miejscu energia morze tkwić bardzo długo. Lata, a w ekstremalnych przypadkach dekady. To nie jest magia, to bardziej kwestia tego że pole energetyczne ma pewną inercję.
Hm. „Pole energetyczne ma pewną inercję” - to brzmi naukowo ale właściwie nic nie znaczy konkretnie. Serio pytam, czy jest jakiś sposób żeby odróżnić że wchodząc do opuszczonego domu czujesz faktyczną pozostałość energetyczną od zwykłego efektu atmosfery, ktury mózg interpretuje symbolicznie? Curiosity nie sceptycyzm, po prostu chcę zrozumieć gdzie jest granica.
To akurat dobre pytanie. Z mojego doswiadczenia - kiedy bioenergeterapeuta albo wrażliwa osoba wchodzi do miejsca bez żadnej wiedzy o jego historii i opisuje rzeczy które potem się potwierdzają, to jest trudniejsze do wytłumaczenia samym „efektem atmosfery”. Ale przyznam że ta weryfikacja jest rzadka i trudna. Znam przypadki gdzie ktoś czuł „ciężar i smutek” w miejscu po prostu dlatego że ktoś mu wcześniej powiedział że tam umarł człowiek.
dokładnie bo ja miałam taka sytuację ze weszłam do starej kamienicy bez żadnej wiedzy kto tam mieszkał i od razu wiedziałam że tu byla choroba, długa, wyniszczająca. I póżniej sie okazalo ze poprzedni lokator chorowal latami. Powiem wam że sama bylam zaskoczona, nie szukałam takich odczuć, poprostu to weszlo. to jak to wytłumaczyć samym mozgiem?
Szczerze?? nie wiem,morze cos weszło do podswiadomosci ale te ściany byly normalnie po remoncie, nowe farby, nie było zadnych wyposazenia. Dlatego mnie to tak uderzylo. Ale masz racje ze to trudno udowodnic, sama bym nie uwierzyła gdyby nie mi się to przydarzyło
a jak to jest z takimi miejscami czy one potem mogą wplynac na nowych mieszkancow? bo siostra chce kupic stare mieszkanie i trochę się o nią martwie, nie wiem czy to głupie czy nie.
Nie głupie pytanie wcale! To bardzo poważna kwestia z energetycznego punktu widzenia. Nowi mieszkańcy mogą przejmowac wzorce emocjonalne poprzednich lokatorow jeśli pole nie zostalo oczyszczone. Nie zaawsze, nie każdy jets rownie wrazliwy ale zdarzaja sie przypadki ze rodziny wprowadzają się do mieszkań po trudnych historycznie ludziach i zaczynają przezywac podobne kryzysy. Siostra powinna przynajmniej zbadac historię i zrobić porzadne oczyszczenie przed wprowadzką.
to jak to oczyszczenie w takim razie wygląda w praktyce? słyszałam o kadzeniu szalwia ale kto to wie czy to wystarczy do takiego starego domu gdzie ktoś dlugo mieszkal
Wracajac do samego pytania z początku watku bo mi to daje do myslenia. Czy pozostalosci energetyczne to zaawsze cos negatywnego? Wchodze czasem do bardo starych kościołów i czuje coś zupełnie innego niż w opuszczonym domu, coś spokojnego, jakby skondensowanego skupienia. Setki lat modlitwy i skupienia zostawiają ślad tak samo jak ból i samotność. Moze pytanie nie jets tylko „co zostaje” ale „jakiego rodzaju energia zostaje”
To bardzo celna uwaga. Właśnie, w tym domu który opisałam nie było strachu ani zagrożenia, raczej taki osad smutku i zatrzymania. Jakby czas stał. A znam też miejsca w których czuło sie coś ciepłego nawet jeśli były opuszczone. Stara farma rodziny gdzie pokolenia żyły i pracowały razem, ciężko ale razem - to czuło sie zupełnie inaczej. Myślę że Ametystka ma rację, jakość emocji ma znaczenie.
ojejku, no i tu jest pies pogrzebany to z tymi przedmiotami mnie ciekawi, bo czytałam że jak ktos umarł w domu to już w ogóle zostaje tam mocno i to może latami siedziec w ścianach, ale piszecie że nie zawsze jest to złe. to jak mam to rozumieć, że energia zostaje ale może być i dobra i zła?
Amuletka, właśnie tak to dziala mniej wiecej. Energia nie jest z natury dobra ani zla, to raczej kwestia tego co ją nasycilo. Wyobraź sobie dom gdzie przez 30 lat mieszkala kochająca, spokojna rodzina, dużo smiechu, wspólne obiady, jakiś tam rytm zycia. Taki dom ma zupełnie inny odczyt niż dom gdzie działy się konflikty albo gdzie ktos dlugo cierpiał. nie chodzi o śmierć sama w sobie, smierc zdarza się wszędzie i nie jest automatycznie traumą dla miejsca. Bardziej liczy się to co poprzedzało.
Cyla, ale to nadal jets tlumaczenie metaforyczne a nie wyjasnienie mechanizmu. dom „ma odczyt”, energia „nasycila” miejsce. Fajne obrazy ale co to konkretnie znaczy?? Jakie pole, jakie czasteczki, jaki pomiar? Bo jesli to jest realne zjawisko a nie interpretacja wrazen estetycznych i atmosferycznych, to powinno byc jakos uchwytne
Ten spór o pomiar to jets stary spór i nie rozstrzygniemy go tu w wątku. Ale wracając do tego co pisała Eleonorka, bo mnie to bardziej interesuje, ona mówiła o odczuciu zatrzymania, jakby czas stał. To jest bardo charakterystyczny opis dla miejsc o długiej historii samotności albo izolacji. Nie depresji, nie traumy, po prostu... zastoju. Energetycznie to się przejawia jako coś gęstego, wolnego, niemal namacalnego. Czy ktoś jeszcze miał taki konkretnie odczyt??
ja mialam coś takiego w starym domu dziadka po jego śmierci,weszlam żeby pomóc posprzątać i w jednym pokoju było wlasnie to,takie zatrzymanie. nie strach, nie zimno, poprostu jakby tam byl inny czas. i ciekawe bo ten pokój był akurat jego ulubionym, siedzial tam latami z gazeta. może to ma cos do rzeczy? :P.
a to znaczy ze ta energia zostaje przy przedmiocie czy przy miejscu? bo jak zabrali ten fotel to ten „imprint” tez sobie odszedl czy nie?
czyli jak siostra Trzmieliny miałaby kupić to mieszkanie,to po wyniesieniu wszystkich mebli i rzeczy sprawa by byla w polowie załatwiona? ze się tak wyraze, czy sama przestrzen i tak wymaga oczyszczenia osobno?
Bernadetka, powiedziałabym że wyniesienie przedmiotów to warunek konieczny ale nie wystarczajacy. Przestrzeń i tak niesie swoje własne warstwy, bez wzgledu na meble. szczególnie sciany, podlogi, te elementy które trwaly przez całą historię lokalu. Meble można wyczyścić albo wyniesc, ale scian nie wymieniasz. No chba ze robisz generalny remont do gołej cegly, co zresztą energetycznie dziala lepiej niz sie ludziom wydaje 🙂
hm,to ciekawe co piszecie o remoncie bo moj tata jak kupowal stare mieszkanie po starej pani to wlasnie zrobil generalny remont, nowe tynki, nowe podlogi, kompletnie. i w tym mieszkaniu zaawsze bylo jakos... lekko?? niewiem jak to opisac. moze to wlasnie o to chodzi ze remont to nieswiadome oczyszczenie?
to ciekawy trop. fizyczna przemiana miejsca idzie w parze z energetyczna,to ma sens. nie bez powodu w wielu tradycjach budowanie nowego domu albo poważna przebudowa były obrzędowo ważne,towarzyszyly im rytualy wejścia, poświęcenia przestrzeni, zaproszenia dobrej energii. niewiem czy twoj tata robil coś takiego świadomie, ale efekt morze być podobny
