Dzięki wszystkim za tę dyskusję, naprawdę dużo się tu dzieje. Mam jedno małe pytanie bo czytam od początku — czy ktoś próbował łączyć afirmacje z jakimś kamieniem trzymanym w dłoni? Gdzieś czytałem że to wzmacnia skupienie, ale nie wiem czy to ma sens przy tych spokojnych, receptywnych wersjach o których tu mówicie.
O, przy kamieniach to się znam trochę lepiej! Ametyst podobno wspiera sny i ochronę podczas snu, mam go przy łóżku od jakiegość czasu. Ale nie łączyłam go z afirmacjami, myślałam że on po prostu działa sam. Czy jak będę trzymać go w dłoni podczas afirmacji to coś się zmieni w odczuciach?
Przy kamieniach i timingu mam takie spostrzeżenie z własnej praktyki — jak trzymam coś w dłoni podczas afirmacji, to faktycznie trudniej mi odpłynąć myślami. Ale zauważyłem że jak kamień jest za ciepły od trzymania, to w pewnym momencie przestaję go czuć i znowu się rozpraszam. Może dlatego polecają kłaść go na klatce piersiowej zamiast ściskać?
Wróćmy może trochę do mojego pytania o timing, bo mi zależy żeby to poukładać — z tego co tu padło rozumiem że tuż przed snem to moment theta, który może wzmacniać afirmacje, ale też może pobudzać jeśli treść jest za aktywna. Czy wobec tego wychodzi że idealne jest jakieś 20-30 minut przed snem a nie dosłownie w łóżku? Bo ja robię je leżąc i może to jest problem.
to zależy też od tego jak szybko zasypiasz. Jak masz płytki sen i długo się kręcisz, to te 20-30 minut przed snem mogą być faktycznie lepsze bo masz czas na 'schłodzenie' intencji. Ale jak zasypiasz szybko i głęboko, to moment theta przy samym zasypianiu może działać dobrze. Nie ma jednej reguły — musisz sprawdzić na sobie. Powiedz mi — czy po obecnych wieczornych afirmacjach masz problem z zaśnięciem, czy zasypiasz normalnie?
To jest konkretna odpowiedź na konkretny problem. 'Otwieranie' i 'przyjmowanie' to słowa aktywne energetycznie, nawet jeśli intencja jest spokojna. Dla ciała przed snem to może brzmieć jak zaproszenie do czuwania, nie do odpoczynku. Czy próbowałaś zamienić je na coś bardziej zamkniętego — 'spokój', 'cisza', 'odpoczywam'?
Ja bym dodała że to może zależeć od indywidualnego skojarzenia. Dla mnie słowo 'spokój' działa uspokajająco, ale znam osoby dla których to słowo budzi skojarzenie z czymś stagnacyjnym i wręcz je niepokoi. Więc może pytanie do Syriana jest takie — co TY czujesz po tych słowach o 'otwieraniu', wyciszenie czy jakieś oczekiwanie?
To co Syriana opisuje brzmi bardzo znajomo. U mnie podobnie było kiedy zaczęłam pracę ze snami — przed snem byłam tak nastawiona na pamiętanie snów, że zamiast spać to jakby czuwałam w środku. Dopiero jak przestałam 'starać się' a zaczęłam tylko zapisywać intencję w dzienniku i odkładać temat, to sny zaczęły przychodzić same. Może podobny mechanizm?
Tu dotykamy czegoś ważnego z perspektywy pracy z energią — jest różnica między zakotwiczeniem intencji a pętlą powtarzania. Zakotwiczenie to jedno wyraźne ustawienie i puszczenie. Pętla to ciągłe wracanie, które może wręcz blokować przepływ. Syriana, ile razy powtarzasz daną afirmację w jednej sesji?
21 powtórzeń to popularny schemat, ale wywodzi się z kontekstu dziennej pracy z przekonaniami, nie z przygotowania do snu. Przed snem naprawdę wystarczy kilka — trzy, może pięć — z pełną uwagą, i zamknięcie. Tyle. Liczba wzięta z jakiegoś poradnika nie zastąpi jakości skupienia. Skąd w ogóle pochodzi ta konkretna liczba, ktoś wie?
To co Halineczkaa mówi o liczeniu ma sens, ale mam pytanie do Syriana — czy te 21 powtórzeń robiłaś z zamkniętymi oczami, w ciemności, czy przy jakimś świetle? Bo zastanawiam się czy sam kontekst sensoryczny nie wpływa na to pobudzenie o którym mówisz.
to może być coś. Mózg jest dość dosłowny w kwestii światła — nawet słabe może opóźniać melatoninę. Ale wróćmy do sedna bo mi się wydaje że mamy tu dwa oddzielne problemy: raz — treść afirmacji pobudza, dwa — sam rytual przed snem jest za długi i za intensywny. Czy oba są twoim problemem naraz, czy bardziej jeden z nich?
To uczucie 'bycia na odbiór' to jest klasyczny problem otwartego pola energetycznego przed snem. I tu właśnie wraca temat z tytułu wątku — ochrona energetyczna nie służy tylko temu żeby coś do nas nie weszło, ale też temu żeby zamknąć to co sami otworzyliśmy. Syriana, robiłaś kiedyś jakieś zamknięcie po afirmacjach? Coś co symbolicznie kończy pracę?
Ja to robię przez wizualizację — wyobrażam sobie że zamykam coś jak drzwi. Proste, ale działa na mnie. Chociaż mam pytanie do Pyromantka82 — czy to zamknięcie powinno być przed czy po ostatniej afirmacji? Bo próbowałem na różne sposoby i nie jestem pewien który moment jest 'właściwy'.
Drzwi to dobra metafora, ale doprecyzuję jeszcze jedną rzecz — zamknięcie przed snem to nie to samo co ochrona energetyczna w ciągu dnia. Pracujemy tu z zupełnie innym rodzajem podatności. Nocna to bardziej kwestia tego że podczas snu pole jest naturalnie bardziej przepuszczalne. Syriana, czy masz wrażenie że to 'bycie na odbiór' zostaje z tobą przez całą noc, czy odpuszcza po jakimś czasie?
To jest dobre pytanie i ostrożnie bym z odpowiedzią, bo 'wchodzić' może oznaczać różne rzeczy. Może to być po prostu nieuporządkowana praca podświadomości, która nie dostała sygnału że czas odpocząć. Niekoniecznie musi tu chodzić o zewnętrzne wpływy energetyczne — choć taką możliwość też warto brać pod uwagę przy pewnych praktykach. Zmęczenie po śnie bez regeneracji to sygnał że coś w cyklu jest zaburzone, ale nie od razu pukałabym do drzwi z napisem 'wpływy zewnętrzne'.
A czy w ogóle da się stwierdzić że mamy 'otwarte pole' — tzn. czy są jakieś objawy poza tym zmęczeniem? Pytam bo sama nie wiem jak to rozpoznać u siebie.
To jest uczciwa odpwiedź i właściwie clue całej dyskusji — nie zawsze wiemy co działa i dlaczego. Ale wracając do Syriana i jej konkretnego pytania o timing: wydaje mi się że po tej całej rozmowie wyłania się taki schemat — im blizej zaśnięcia, tym krótsza i spokojniejsza powinna być praca. Czy to jest wniosek który też czujesz, że jest dla ciebie użyteczny?
Właśnie o to mi chodzi — czy to zamknięcie jest konieczne zawsze, czy tylko kiedy robiłam dłuższy rytuał albo coś intensywniejszego? Bo jeśli wieczór był spokojny, powiedziałam tylko jedną krótką afirmację i poszłam spać, to też trzeba to 'zamykać'?
Dobre pytanie i nie ma tu jednej odpowiedzi. Jeśli robiłaś coś krótkie i nie czujesz żadnego rezydualne pobudzenia — może nie. Ale jeśli pytasz, to pewnie czujesz. Samo pytanie o to czy trzeba zwykle oznacza że trzeba.
Wracając do pytania o ten 'spokojny wieczór' — moim zdaniem zamknięcie to nie kara za intensywność, tylko higiena. Nawet krótka afirmacja to intencja, a intencja to ruch energii. Czy zamykasz drzwi tylko jak długo byłaś poza domem? Nie, zamykasz zawsze.
A czy są jakiś kamienie albo przedmioty ktore pomagają z tym zamknieciem? Pytam bo czytałam że ametyst działa na sen ale nie wiem czy też na to co tu opisujecie — to zamknięcie pola.
To co Halineczkaa mówi o intencji mnie ciekawi — bo ja mam wrażenie że jak wizualizuję zamknięcie (te drzwi o których pisałem), to czasem naprawdę to czuję, a czasem to czysto mechaniczne i nie wiem czy cokolwiek 'zrobiło'. Jak odróżnić że zamknięcie było skuteczne od tego że tylko poszłam przez schemat?
