o,to jets super wskazówka! u mnie to jest zdecydowanie klatka piersiowa, czuję jakby coś ściskało kiedy ktoś za bardo się zbliża energetycznie. myślałam że to czakra serca wogóle ale teraz zastanawiam się czy to morze być wlasnie ten punkt zakotwiczenia o którym Mela mówi. to jest coś innego niż zamknięcie czakry?
trochę sie gubie w tych rozróżnieniach. 😉 czakra zamknieta, punkt zakotwiczenia maski, szczelina, centrum grawitacji maski - to sa rozne rzeczy czy to samo opisane różnymi słowami? na prawdę pytam, bo wydaje mi się że w tej dyskusji uzywamy tych pojec zamiennie a może nie powinnismy
Czarodziej dobrze wylapal. na tym forum nagminnie miesza sie pojęcia kture w różnych systemach znacza coś innego albo w ogole nie istnieją jako rozdzielne koncepty. nie mówię że dyskusja jest zła ale warto wiedziec że „punkt zakotwiczenia maski” to nie jest termin z żadnego konkretnego systemu - to metafora. czakra to konkretny element w systemach wedyjskich. mieszanie ich bez zaznaczenia że to analogia może byc mylace
hej, wchodze tu troche z boku bo wlasciwie dopiero zaczynam rozumiec czakry i takie rzeczy ale to co Mela pisala wczesniej o tym pytaniu „co by bylo gdybys nic nie robil przez dwa dni” bardzo mnie uderzyo. bo jak to sobie wyobrazam to naprawde robi mi sie nieswojo. ale czy tak jest naprawde to nie wiem to jest ta maska o ktorej piszecie czy poprostu jestem przyzwyczajony do aktywnosci. jak sie to rozroznia?
Bolek, wlasnie to uczucie nieswojości przy wyobrażeniu ciszy - to jest wedlug mnie jeden z lepszych sygnałów. bo gdyby to była tylko przyzwyczajenie do aktywności, to wyobrażenie se odpoczynku byłoby przyjemne albo neutralne, nie nieprzyjemne. lęk przed ciszą to coś innego niż zwykły nawyk. sam to przechodziłem i powiem szczerze, to był dla mnie zaskakujący moment kiedy to zauważyłem.
ta rozmowa między Youngiem a Trzyglowem bardzo mi pomaga. bo ja właśnie jestem na tym etapie że niby wiem że coś jets nie tak,niby mam to uczucie że gdzieś zgubiłam siebie, ale nie wiem od czego zaczac. i boję się że jak zacznę grzebać to bedzie jeszcze gorzej. czy ktoś miał takie doswiadczenie że praca z maską najpierw cos pogarsza zanim sie poprawi?
Lonia, tak i to jest bardzo wazne żeby o tym wiedziec zawczasu. w pracy z głębokimi wzorcami czesto jest coś co można by nazwac fazą destabilizacji - stare schematy sa ruszone zanim nowe są gotowe i przez chwilę jest trudniej. nie mówię tego żeby straszyć, ale żeby było oczekiwanie realistyczne. najgorzej kiedy ktos zaczyna, robi się ciężko i rezygnuje wlasnie w tym momencie myslac że to nie dziala.
ojej, to co Perzyna mówi o tej fazie destabilizacji trochę mnie przeraża ale jednocześnie tłumaczy pewne rzeczy. bo ja jakiś czas temu zaczęłam używać różowego kwarcu codziennie żeby otworzyć serce i po jakimś czasie zaczęłam się czuć jakby nagle wszystko było za głośne i za intensywne. przestałam bo myślałam że coś robię źle. a morze to właśnie było to?
no i właśnie to jest pytanie które mnie gryzie - czy ta destabilizacja którą Perzyna opisuje to jest znak że idzie się dobrym kierunku, czy że jednak za mocno się pociągnęło? bo jak miałam tę fazę z kwarcem to naprawdę nie wiedziałam czy mam kontynuować czy odpuścić. i nie miałam nikogo kto by mi powiedział
ok ale serio, różowy kwarc „uderzający w maskę” - skąd wiadomo że to kwarc a nie po prostu to że skupiłaś na sobie uwagę i zaczęłaś coś obserwować?? bo to jest pytanie kture zawsze mi wisi. kamień leży, nie robi nic aktywnie. co sprawia że to jego działanie a nie placebo plus skupienie?
Apolonka, no właśnie niewiem czy efekt jets taki sam jeśli mechanizm jest inny bo to zmienia zupełnie jak powinno się z tym pracować. jeśli kwarc na prawdę coś robi to jedna metoda, jeśli to ty sama ze skupioną uwagą to wtedy kwarc jest właściwie zbędny i możesz go zastąpić czymkolwiek. to nie jest bez znaczenia.
wracając do Reginki i tego pytania o destabilizację - Perzyna dobrze to ujęła z tym rozróżnieniem twórcza/destrukcyjna, ja bym dodała jeszcze jeden marker. maska energetyczna kiedy jets ruszana zwykle najpierw daje sygnały zanim zacznie się rozsypywać. te sygnały to często nie jest wielki dramat tylko małe rzeczy - coraz mniej tolerancji na coś co wcześniej było normalne, nagłe zmęczenie przy kontaktach które nie były wcześniej wyczerpujące, albo wręcz przeciwnie - nagle za dużo energii i nie wiadomo co z nią robić. czy Reginka miała coś takiego zanim przyszła ta faza?
o, to ostatnie co Mela pisze - „nagle za duzo energii i nie wiadomo co z nią robić” - to mnie trafiło. bo ja jakiś czas temu mialam dokladnie tak i kompletnie nie wiedziałam co to jest. myslalam że cos jest nie tak. a to moze byc wlasnie taki sygnal?
