Hej, zakładam ten wątek bo bardzo zależy mi na opiniach osób, które miały kontakt z Panią Larysą Golańską. Czy ktoś korzystał z jej usług i może podzielić się swoimi doświadczeniami? Jakie były efekty?
Sama bardzo chciałabym skorzystać z jej pomocy, ale najpierw chciałabym posłuchać co inni mają do powiedzenia... Proszę żeby odpisywały tylko osoby, które rzeczywiście miały z nią do czynienia. Za krytykę i nieprzychylne komentarze z góry dziękuję, wiem co robię i świadomie szukam takiej pomocy.
Sytuacja w której sie znalazłam jest naprawdę trudna i nie mam już wielu opcji. Bede wdzięczna za każdą szczerą odpowiedź.
mam podobną sytuację i szukam kogoś kto naprawdę może pomóc... tatuś jest bardzo chory, lekarze już chyba stracili nadzieje i nie wiem co robić. bardzo chciałabym dowiedzieć sie czegoś o tej pani, czy ktokolwiek miał z nią kontakt i może powiedziec jak to wygląda? zależy mi na tym bardzo, to nie jest żadna ciekawostka dla mnie, to sprawa serca...
Panią Larysę znam już od dwóch lat i serio, te dwa lata to był dla mnie ogromny czas zmian 🙂 Byłam świadkiem tego jak mój syn się zmieniał dosłownie z dnia na dzień. Palił trawkę, wpadł w złe towarzystwo i w ogóle szło to w złym kierunku... a teraz moje dziecko jest po prostu szczesliwe i sam nie chce wracać do tamtego okresu, do tego kim wtedy był. Larysa to jest ANIOŁ, naprawdę. Jest zawsze gdzieś w naszych sercach, syn uwielbia z nią gadać i co ważne, zaczął planować swoją przyszłość 🙂
nie znam tej pani, nic nie mogę powiedzieć
Dziękuję wam za te wszystkie wpisy... naprawdę. Właściwie właśnie zaoszczędziłam sobie 16000 złotych, których i tak bym nie miała skąd wziąć, ale te 300 zł na pierwszą wizytę pewnie bym wydała, nie mówiąc już o kosztach dojazdu. Żerować na czyjejś tragedii i rozpaczy to coś naprawdę podłego.
No ale cóż, szukam dalej, bo nadzieja umiera ostatnia jak wiadomo 🙂 Jeszcze raz wielkie dzięki, zaoszczędziłyście mi i czas i pieniądze.
nie wiem skąd te wszystkie dziwne rzeczy co niektórzy tu piszą, bo ja miałam zupełnie inne doświadczenie z Panią Larysą. moje dziecko żyje właśnie dzięki niej, bo lekarze mówili że bez jakiegoś cudu nie ma szans... i ten cud się zdarzył. odkąd ją poznałam, naprawdę coś się w moim życiu zmieniło, jakby ktoś wpuścił do środka światło 🙂
co do kosztów to też nie zgadzam się z tym co jedna z pań tu wyżej pisała. zapłaciłam 300 zł, ale to była wizyta trwająca 8 godzin razem z uzdrawianiem, więc naprawdę nie rozumiem skąd te liczby o 16000 zł. każdy płaci indywidualnie, ale takich kwot nie było.
poza mną, Pani Larysa pomogła też kilku moim znajomym i to dla mnie znaczy więcej niż cokolwiek innego. jak widzę efekty na własne oczy, to żadne słowa nie są potrzebne.
i jeszcze jedno, bo myślę że to ważne, Pani Larysa wymaga żeby równolegle współpracować z lekarzami. ja na początku też byłam tym rozczarowana i nie chciałam, ale bez tego po prostu nie podejmuje sie uzdrawiania. może właśnie dlatego komuś to nie wyszło, że tego warunku nie spełnił?
pamiętajcie też że zło wraca ze zdwojoną siłą... to nie jest tak że można pisac bzdury i nic z tego nie wyniknie. dla mnie Pani Larysa jest po prostu Aniołem i wiem że zawsze mogę się do niej zwrócić gdy będę potrzebować pomocy
Nie rozumiem, jak można tak oczerniać kogoś, kto naprawdę stara się pomagać ludziom. Przecież nikt do niczego nie zmuszał, można było w ogóle nie korzystać z jej usług. Można też przez całe życie biegać od lekarza do lekarza i na koniec i tak usłyszeć, że medycyna jest bezradna.
Co do pieniędzy to po prostu nieprawda co piszesz. Pani Larysa nie wymaga żadnej jednorazowej wpłaty, można płacić w ratach, w terminach dostosowanych do swoich możliwości finansowych. Jeżeli kwota wydaje się wysoka, trzeba wziąć pod uwagę, że opieka rozciąga sie na 3 do 6 lat, więc po prostym przeliczeniu miesięczna suma wcale nie jest jakaś astronomiczna. A schorzenie musiało być poważne, skoro mowa o takiej kwocie.
Mogę też powiedzieć z własnego doswiadczenia, że można do niej zadzwonić o każdej porze, naprawdę o każdej, i zawsze udziela pomocy. Korzystam z jej wsparcia od kilku lat razem z rodziną i widziałam różne rzeczy, między innymi u dziecka bliskiej mi osoby doszło do poprawy w przypadku porażenia mózgowego, co dla mnie było czymś niewiarygodnym. Uważam ją za prawdziwy dar niebios.
Najwyraźniej nie każdemu jest dane z takiej pomocy skorzystać. Szczerze współczuję.
każdy ma swój problem i swoje możliwości, to fakt. Ale z tego co widzę, Larysa pomaga tym, którzy po prostu uwierzą w to co robi.
Jeśli ktoś mówi że jego uzdrowienie wyceniono na 16 tysięcy to znaczy że tyle właśnie kosztuje, i tyle jest warte. Nie zgadzasz się? Twoja sprawa, w końcu to twoje zdrowie i sam decydujesz. Ale nie pisz bzdur, bo ja żyje dzięki jej pomocy, a mój brat uniknął przeszczepu wątroby, serio.
Sam zapłaciłem wielokrotnie więcej, ale przez lata współpracy zrozumiałem jak to działa. Larysa nie wiadomo skąd wie co dolega pacjentowi, wie co z tym zrobić i wie ile pieniędzy potrzeba żeby cały proces przeprowadzić jak najlepiej. Dlatego każdy płaci inaczej. Jako lekarz nie potrafię tego racjonalnie wytłumaczyć, ale kilka osob z mojej rodziny dostało od niej ogromną pomoc, i kilku moich pacjentów też bardzo ją chwali.
No i co z tego że kosztowne? Sam sobie powiedziałem: po co mi kasa bez zdrowia? Co sobie kupię, super wózek inwalidzki? Pożyczyłem, zapłaciłem, po kilku latach wyzdrowiałem, a pieniadze zarobiłem z powrotem i już dawno zapomniałem że kiedyś ich nie miałem.
Ale najpierw musiałem uwierzyć, że medycyna to nie wszystko, że warto próbować i że każdy ma swoją drogę. Tylko nie można pokochać choroby, bo to tak jakby wziąć ślub z diabłem... a do tego trzeba też kochać siebie bardziej niż kasę. Pozdrawiam, Piotr, lek. med.
ano właśnie... ona i jej mąż chyba po prostu znaleźli sobie sposób na zarabianie kasy bez większego wysiłku. kilka lat leczenia? serio? jak ktoś choruje na raka to tyle czasu może po prostu nie mieć, sorry że tak to ujmuje ale to jest brutalna prawda...
i w ogóle, prawdziwi specjalisci od takich rzeczy raczej sie nie reklamują na każdym kroku i nie każą sobie płacić takich astronomicznych sum. jak ktoś naprawdę chce pomagac, to po prostu pomaga, nie myśli tylko o tym żeby sie nachapac
Wiecie, powiem tak, bo mnie to trochę irytuje jak ktoś pyta o te 16 tysięcy jakby to była jakaś kosmiczna suma. Przeliczcie sobie sami, wizyta u zwykłego lekarza to co najmniej 150 zł miesięcznie, czyli w rok wychodzi właśnie tyle mniej więcej. A ja przez 10 lat wydałam fortunę na lekarzy, terapie, leki, jeszcze prezenty różne i co? Zero, nic, żadnej poprawy.
Od 6 miesięcy córka jest pod opieką pani Larysy i te pieniądze które zapłaciłam to równowartość 6 lat leczenia normalną drogą. No i co ważne, w tej kwocie mieści się tak naprawdę praca nad całą moją rodziną, nie tylko nad córką.
Robię wszystko co pani Larysa mówi, lekarzy też nie rzucilam, chodzę, ale leki dobiera mi je właśnie pani Larysa i w jakiś dziwny sposób to działa. Córka po tych 6 miesiącach normalnie funkcjonuje, a ja dzwonie do pani Larysy ze wszystkim, boli mnie żołądek, głowa, mam gorszy dzień... i dosłownie 5 minut po rozmowie wszystko przechodzi. Mogłabym o niej napisać ksiązkę, serio. Odwróciła całą naszą rodzinę w dobrą stronę.
A co do tych uwag z niedowierzaniem, no cóż, takim podejściem z zazdrości i braku wiary skazuje się bliską osobę na dalsze cierpienie. Pani Larysa też jest człowiekiem, żyje, je, ma rodzinę, i to jest jej źródło utrzymania, jak każdego z nas.
szczerze mówiąc mam wrażenie, że może po prostu jest pan bardzo złym człowiekiem i nie dało się z panem nic zdziałać 🙂 Chociaż właściwie nawet w to nie bardzo wierzę, bo pani Larysa według mnie z każdego, nawet najtwardszego przypadku, potrafi wydobyć to co dobre. Więc jak dla mnie sprawa jest prosta, jest pan po prostu oszustem.
Byłam u pani Larysy jakieś dwa tygodnie temu i powiem szczerze, sporo mi powiedziała takich rzeczy, które były prawdziwe, i faktycznie pomogła mi z pewnym problemem. Za wizytę wzięła 50 zł, więc nie ma mowy o jakimś wyciąganiu pieniędzy.
Co do tego pokoju, w którym przyjmuje, to owszem jest to jej dom, ale wnętrze jest miłe i schludne, nie wiem co ten „oszukany” miał na myśli, może po prostu każdy inaczej to odbiera. I ten argument z szyldem mnie trochę rozśmieszył, bo sam przecież napisał wcześniej w wątku, że prawdziwy uzdrowiciel się nie reklamuje. No to co, szyld to nie reklama? Logika trochę kuleje 🙂 A tak między nami, to bardziej bym podejrzewała kant gdyby ktoś przyjmował w jakimś luksusowym gabinecie z futrami na ścianach, ale to znów sprawa gustu.
Dodam jeszcze że wizyta trwała u mnie jakies 4,5 godziny co samo w sobie robi wrażenie, i przez cały ten czas pani Larysa nie wciskała mi żadnych ziół ani żadnych innych rzeczy, o co czasem chodzi tym szarlatanom. Moja koleżanka też ma zamiar się do niej wybrać, jak wróci i podzieli się wrażeniami, to opiszę to tutaj.
Powiem wam tyle, pani Larysa to naprawdę niezwykła kobieta. Sam przez nią wyszedłem z bardzo poważnego nowotworu złośliwego, zajęta wątroba, jelito cienkie i grube obsypane guzami, na okrężnicy guz wielości dwóch pięści zamkniętych. Wszystko złosliwe. Operowali mnie dwa razy, za pierwszym razem nic nie zrobili, za drugim założyli sztuczny odbyt, który po dwóch tygodniach zarósł samoistnie. Onkolodzy z Gliwic powiedzieli mojej żonie wprost, po co przywiozła trupa, i nie zakwalifikowali mnie do żadnego leczenia. A ja żyję już ponad 13 lat.
Muszę jednak napisać jedną ważną rzecz, bo to uczciwe wobec tych, którzy rozważają wizytę u pani Larysy. Nie każdy się do tej współpracy nadaje. Potrzeba bardzo silnej psychiki, prawdziwego i głębokiego postanowienia, że chce się wyjść z choroby, a poza tym bezgranicznego zaufania do niej i gotowości do rzeczywistej współpracy. W przypadku nowotworu warunek jest absolutnie kluczowy, osoba lecząca się u pani Larysy nie może jednocześnie przyjmować chemii.
Jak ktoś tutaj mówi źle o Pani Larysie, to albo jej w ogóle nie zna i powtarza jakieś plotki, albo nie rozumie jak ona pracuje. Albo, no cóż, może zwyczajnie przeszkadza mu że ktoś jest od niego lepszy. Zastanawiam się czy to nie jest kwestia konkurencji...
Sama uważam że większość uzdrowicieli reklamujących się na lewo i prawo to zwykli naciągacze, ale jeśli chodzi o Panią Larysę i jej męża to nie pozwolę żeby ktoś rzucał takie oszczerstwa. Znam ją od siedmiu lat i dosłownie zmieniła moje życie. Pomogła nam rozwiązac mnóstwo trudnych spraw, a przede wszystkim wyleczyła mojego synka. Dziecko miało potworne bóle brzucha, chodziłam z nim miesiącami do różnych lekarzy, wszędzie prywatnie, płaciłam po kilkadziesiąt złotych za wizytę, kupowałam kolejne leki przeważnie tylko na ból i na jelita, a efektów żadnych. Nawet gastrolodzy w szpitalu rozkładali ręce. Dziecko płakało, nie jadło, wiło się z bólu. Pani Larysa wyleczyła go przez pół roku. Uratowała też mojego brata, lekarze dawali mu dosłownie kilka dni życia, wątroba przestawała pracować, czekali na dawcę, przetaczali osocze... a brat żyje, ma troje dzieci, choć wcześniej leczył sie na bezpłodność. Mogłabym jeszcze długo pisać, bo ciągle korzystamy z jej pomocy.
Kłamcą jest ten kto nazywa ją oszustką. Tak, leczenie kosztuje, ale żaden lekarz też nie przyjmuje za darmo. Pani Larysa i jej mąż poświęcili swoje życie dla innych, są dostępni w dzień i w nocy, w święta, w każdej chwili. Niech mi ktoś pokaże takiego lekarza który jest dla ciebie przez całą dobę.
I jeszcze jedno, jak komuś nie odpowiada ich gabinet to niech zachowa to dla siebie, bo sam przez to źle o sobie świadczy. Żal mi natomiast tych, którzy przeczytali tutaj złe komentarze i im uwierzyli, być może dla niektórych z nich była to ostatnia deska ratunku, tak jak dla mojego brata. Moja rodzina jest po prostu wdzięczna za wszystko co dla nas zrobili i tyle. Pieniądze w życiu są ważne, ale tylko w życiu, bo do grobu ich nie zabierzesz. A swoją drogą, ciekawe ile razy ty sam pracowałeś bez wynagrodzenia? Bo Pani Larysa owszem, bierze pieniądze za leczenie poważnych chorób, ale jak dzwoniłam do niej z drobnymi sprawami, nigdy nie usłyszałam że to będzie kosztować.
Chcę tu jeszcze coś dodać bo sprawa jest poważna. Pani Larysa pomaga nie tylko mojej córce, leczy też mojego wnuczka, który urodził się z porażeniem mózgowym, i widać już naprawdę duże postępy. A od tygodnia zajmuje się też moim znajomym, któremu lekarze postawili krzyżyk... rak, dali mu 6 miesięcy życia. Więc proszę mi nie mówić że to nie działa.
Przez 10 lat leczenia córki odwiedziłam chyba prawie wszystkich takich „specjalistów” z tej branży, i wyszłam z niczym. Tylko ta jedna pani mi pomogła, naprawdę. Mam na to dowód najlepszy z możliwych: odzyskane zdrowie mojego dziecka.
Ciekawa jestem czemu ktoś tak zawzięcie szarpie opinię pani Larysy. Może konkurencja? Może jakiś inny powód? Niech ten ktoś napisze tutaj konkretnie czym go pani Larysa zawiodła i przedstawi dowody, bo ja swoje mam. Jak ktoś chce porozmawiać o szczegółach to chętnie napiszę więcej w wątku, nie mam nic do ukrycia 🙂
Pozdrawiam wszystkich!
Znam panią Larysę już prawie rok i w tym czasie naprawdę dużo się w moim życiu zmieniło. Córka dostała pracę, wnuki przestały chorować, a mąż, syn, córka i zięć rzucili palenie, co szczerze mówiąc uważałam wcześniej za niemal niemożliwe. Udało mi się też wypracować darmowy wyjazd do Chin i tu muszę powiedzieć wprost, że pani Larysa włożyła w to ogromny wysiłek. Jeśli chodzi o koszty, to pierwsza wizyta kosztowała mnie 200 zł, kupiłam też odpromiennik za 500 zł, drugi dostałam w prezencie. Łącznie wydałam okolo 3000 zł, a dostałam naprawdę dużo więcej niż to.
Jestem po prostu oburzona, że ktoś może pisać takie bzdury o tej kobiecie i życzyć jej tyle złego. Bywam u niej w domu dość często od kilku miesięcy i na własne oczy widzę, ilu ludziom pomaga. Znam osobiscie wiele osób, którym pomogła i które są jej po prostu szczerze wdzięczne.
Chętnie bym sie spotkała z tą osobą, co napisała, że pani Larysa sama wystawia sobie pozytywne opinie i spojrzała jej w te kłamliwe oczy 🙂 Szczerze, od razu pomyślałam, że taki ktoś to pewnie konkurencja. Ktoś tu pisze, że „wyciąga ostatnie pieniędzy od ludzi”, a ja byłam naocznym swiadkiem, jak pani Larysa finansowo wspierała chore osoby, które potrzebowały pomocy. I co z tymi, którzy ją oszukali, skorzystali z pomocy i nie zapłacili? Też to widziałam.
Przepraszam bardzo, ale kto dał komukolwiek prawo, żeby prosić nas o to, żebyśmy nie wierzyli w moc pani Larysy? Ja z tej prośby nie skorzystam i wiem na 100%, że ta moc istnieje. Co do pieniędzy, które bierze, to szczerze? Ja bym nie chciała za nic w świecie zbierać cudzych problemów i energetycznych ciężarów od ludzi... Pisać można wszystko, to łatwe. Ale żeby naprawdę poznać tę osobę i zobaczyć co potrafi, to trzeba tam po prostu pojechać.
Jestem dumna, że poznałam i panią Larysę, i jej męża Edwina. Dziękuję im z całego serca za to co dla mnie zrobili. Jeśli ktoś chce porozmawiać o tych ludziach, chętnie tu odpiszę. I jeszcze jedno, te zioła, które proponuje pani Larysa, to naprawdę produkty najwyższej jakości, firma je produkująca współpracuje z WHO co mówi samo za siebie.
z Panią Larysą jestem w kontakcie od jakichś dwóch lat i już ta pierwsza rozmowa, która była bezpłatna!, pokazała mi jak bardzo ta kobieta angażuje się w pomaganie innym. czuć było od razu to ciepło i troskę, zupełnie inne niż u wielu „uzdrowicieli” których spotykałam.
dwa miesiące temu mój siostrzeniec przeszedł operację, która miała być prostym zabiegiem. lekarze zapewniali, że wróci do zdrowia szybko. tymczasem podczas samej operacji pojawiły się poważne komplikacje, a po niej kolejne, będące ich nastepstwem. po tygodniu walki lekarze określili jego stan jako CUD... był jedną nogą na tamtym świecie i naprawdę nie wiem co byłoby gdyby nie Pani Larysa. to że jest dziś wśród nas, zawdzięczamy właśnie Jej.
żeby się z Nią spotkać pokonuję 1600 km i powiem szczerze, to co dostaję w zamian podczas tych kilku godzin jest absolutnie BEZCENNE.
ta negatywna opinia rani nie tylko Panią Larysę, ale też wszystkich którym ona realnie pomogła, a takich ludzi jest naprawdę sporo.
Skąd tyle jadu w tej wypowiedzi, serio... i tyle błędów przy tym. No ale prawda jest taka, że zło najgłośniej krzyczy, jak to mówią. Ktoś pewnie zastanawia się, czemu nagle tylu ludzi staje w obronie pani Larysy, ale myślę że po prostu ciężko milczeć, gdy czyta się takie dyrdymały. Wiem jak wiele osób szuka pomocy w dzisiejszych, naprawdę trudnych czasach, i zwyczajnie nie mogę spokojnie patrzeć, jak ktoś może do tej pomocy nie trafić przez tego typu bzdury. Czuję że mam obowiązek zabrać głos.
Tu dużo pisano o uzdrowieniu ciała, ale pani Larysa pomaga też w uzdrowieniu duszy, w rozplątywaniu spraw ciagnących się za nami od pokoleń, w ściąganiu klątw i różnego rodzaju magii, a także w leczeniu uzależnień. Wiem, że to tematy niepopularne we współczesnym świecie i mało kto w nie wierzy, dopóki ktoś taki jak pani Larysa nie uzmysłowi nam pewnych rzeczy... wtedy nagle wszystko zaczyna się układać w logiczną całość.
No i jeszcze jedno, bo mnie to naprawde zastanawia: dlaczego tak bardzo „boli” kogoś, że inni płacą za rozwiązanie swoich problemów? Przecież sam Pan pisał, że to 300 zł za zabieg i ani grosza więcej, więc co Pana to w ogóle obchodzi? Sprawy ludzkie są tak różnorodne, że nie da się przykładać do nich jednej miarki, a tu już ktoś liczył czyichś pacjentów. Żenada, naprawdę.
Na koniec powiem wprost, że całe to zło, które ktoś z siebie z taką siłą wyrzuca, kiedyś wróci ze zwielokrotnioną mocą. I nie chciałabym wtedy być na jego miejscu.
Słuchajcie, ja sama jestem wielką sceptyczką i z reguły podchodzę do takich rzeczy z dystansem, ale tutaj muszę napisać co widzę na własne oczy. Mój tata ma zdiagnozowanego raka trzustki, czterech lekarzy potwierdziło że nie ma szans na wyleczenie, zostało mu może kilka dni, tygodni...
Zaczęłam korzystać z usług Pani Larysy. Tak, kosztuje to 6200 zł, ale na 6 lat! Tata normalnie raz w tygodniu musi mieć odciąganą wodę, i to po 8-10 litrów. Ostatnio odciągnięto mu 5 litrów 7 grudnia, dziś jest 16 i jeszcze nie trzeba dzwonić po lekarza. Przypadek? Nie wiem.
Prowadzę własną firmę, jestem osobą wykształconą, twardo stoję na ziemi. Nigdy nie byłam typem co wierzy w takie rzeczy. A jednak uwierzyłam i bardzo sie cieszę że ją spotkałam. Przed nami jeszcze długa droga i cały czas leczenie, ale ufam tej kobiecie. Dzieki niej mój tata żyje i to jest dla mnie najważniejsze. Serdecznie dziękuję Pani Laryso...
nie znam jej osobiście ale jedna z moich znajomych zna tę rodzine całkiem nieźle i powiedziała mi, że ta pani nie jest w stanie wyleczyc nawet własnej córki. dla mnie to mówi samo za siebie, szczerze...
Słuchajcie, chcę wam coś powiedzieć bo panią Larysę znam od bardzo wielu lat i naprawde jestem zaskoczona tym co tu czytam. To szanowana, wartościowa osoba i dziwi mnie ze ktoś pozwala sobie atakować ją bez najmniejszego zaznajomienia sie z jej historią i życiorysem. Jest obywatelką tego kraju, tak samo jak każde z nas. Z tą różnicą, że jej dar uzdrawiania jest niepodważalny i bezcenny... to prawdziwy SKARB, który daje pomoc ludziom znajdującym sie w sytuacjach bez wyjscia, takich jak moja własna.
Pieniądze to nie wszystko. Moja wdzieczność za to, że uratowała mojego syna, będzie trwać do końca moich dni.
Dziwię się naprawdę... ta krytyka jest po prostu OBURZAJĄCA. Jestem przekonana, że osoba krytykująca nie zadała sobie trudu żeby choć zajrzeć do biografii pani Larysy, bo gdyby to zrobiła, myslę że milczałaby. Mogę za to skrytykować czystą ksenofobię w tych słowach. Niby gdzie ona miałaby się „deportować”? Dlaczego we Wrocławiu nie może mieszkać, pytam serio, gdzie? Jej rodzina dosyć już się nacierpiała, przeżyła prześladowania, wywózki, w Katyniu straciła bliskich. Tam zaś, dokąd ktoś by ją chciał odesłać, jej krewnych mordowały bandy UPA. To gdzie, szanowna pani, ma mieszkać obywatelka Larysa Golańska?
Wiem jedno, kto toczy tę osobistą wojnę i za co, ten za to zapłaci. Ta kampania propagandowa będzie bardzo kosztowna, jestem tego pewna.
Szczęśliwego Nowego Roku.
nie przepadam za takimi rankingami i ocenianiem...
bo potem jak pojawia sie tu ktos zadowolony i szczerze sie dzieli swoim doswiadczeniem, to natychmiast słyszy że to pewnie sama wróżka pod cudzym nickiem. i co wtedy? człowiek który naprawde coś przeżył, zostaje zignorowany albo wyśmiany
patrząc na tą całą dyskusje... 1600 zl to sporo, a do tego jeszcze z gory. no i właśnie to mnie zastanawia najbardziej. jeśli ktoś jest naprawdę skuteczny i ma taki niesamowity dar, to dlaczego bierze pieniądze zanim cokolwiek zrobi? nigdy u tej pani nie byłem, więc nie mówię ze jest zła czy dobra, ale logicznie mysląc: gdybym ja byl stuprocentowo pewny swojej skutecznosci, to czekałbym z płatnością do momentu aż pomogę. po robocie, nie przed. tak to normalnie działa. fajnie jakby te zdolności były prawdziwe, serio, ale ten sposób pobierania kasy trochę mnie zatrzymuje.
no to teraz rozumiem dlaczego niektóre osoby przestrzegają przed nią... mam znajomego który widział podobne rzeczy z bliska i też mówił że coś tam nie gra.
u nas w domu przez kilka dni przyjmowała ludzi, których nazywała swoimi pacjentami. przez te cztery dni zebrała od nich jakieś 120 tysięcy złotych. żona w tym czasie w ogóle nie zarabiała, bo ta kobieta przejęła jej klientów. a że mieszkała u nas, to musiałem sprzedać złom żeby w ogóle było co jeść. z tej całej kasy nie dała nam ani grosza, tłumacząc że ma swoje rachunki. jeszcze na dodatek stwierdziła że jak dostanę wypłatę, to mam sam zapłacic za gabinet żony. to mnie tak wkurzyło że powiedziałem żonie wprost, że ta osoba gości u nas ostatni raz.
po jej wyjeździe zaczęli się schodzić ludzie po zwrot pieniędzy, bo zapłacili a żadnej zmiany w życiu nie ma. ona nawet nie odbierała od nich telefonu, kompletnie olała temat. od tamtej chwili nie mamy z nią żadnego kontaktu.
ale jakby tego było mało, od tamtego czasu ciągnie się za nami jakieś fatum... nieustanne straty finansowe, wypadki samochodowe, a teraz rozstanie z żoną. przed wyjazdem powiedziała że nas zniszczy i... no wlasnie, od trzech lat tak to wszystko wygląda 🙁
