to co opisujesz Eweliniunia, w tradycji pracy z energią nazywa się czasem „dostrojeniem”. Nie chodzi o zmianę czegokolwiek z zewnątrz, ale o stan w którym percepcja staje się szersza. Czy to ma związek z fizycznym wynikiem rzutu kością, nie wiem. Ale ten stan jest realny jako doświadczenie i warto go odróżnić od przekonania że „mam wpływ na kostkę”.
czyli jak rozumiem, dostrojenie to nie jest sterowanie, tylko coś w rodzaju... 😉 uważności na to co się dzieje? przepraszam że tak prosto pytam, ale nie jestem pewna czy dobrze rozumiem.
ale tu wchodzimy w stare pytanie które już tu było: skoro to „czulszy odbiornik”, to odbiorca czego? Jeśli nie ma pola które nadaje, to odbiornik odbiera szum. I wtedy wracamy do selektywnej uwagi a nie do zjawiska energetycznego.
a tu mam pytanie bo morze glupie... ^^ ale skad w ogole wiemy ze to co Lutobor.ka nazywa dostrojeniem to nie jets po prostu stan relaksu i skupienia, ktory dobrze dziala na percepcje? bez zadnego pola? bo to tez brzmi logicznie
ej ale mi sie wydaje ze caly czas traktujemy to „pole” jak cos co albo istnieje albo nie, a moze to jets raczej metafora uzyteczna? tzn. 😀 kiedy mowisz klientowi ze „oczyszczasz jego aure” to to cos robi z jego stanem nawet jesli niema zadnej aury w sensie fizycznym. Moze pole jest jak mapa a nie jak teren
no ba, tak naprawde to interesujace przesuniecie ale mam wrazenie ze to troche ucieczka od pierwotnego pytania. Bo jesli pole jest „tylko metafora”, to nie moze korelowac z fizycznym wynikiem rzutu kostka, nawet subtelnie. A to jest to co mnie kreci, nie therapeutyczna uzytecznosc metafory, ale czy jest jakas realna interakcja z tym co losowe.
ja bym tu jednak wróciła do czegoś konkretnego. W astrologii mamy pojęcie momentu, kairos, właściwy czas. I to nie jets tak że czas zmienia wynik, ale że pewne momenty są skorelowane z pewnym typem zdarzeń. Może analogicznie, pole nie zmienia kości, ale jest z nią skorelowane bo oba są wyrazem tego samego momentu. To trochę jak synchroniczność u Junga.
dobra, chce dorzucic cos bardziej przyziemnego bo ta dyskusja robi sie bardo abstrakcyjna. Pracuje z wahadlem i mam wrazenie ze wyniki sa lepsze kiedy jestem w spokojnym stanie, a gorsze kiedy jestem rozstrzesiona. Ale wahadlo to drgania miesni, nikt temu nie zaprzecza. czy nie jets tak samo z kostka?? Sposob rzutu, sila, kat, to wszystko zalezy od stanu osoby. czy to nie jest wystarczajacy mechanizm bez zadnych pol?
i wlasnie to mnie zastanawia bo skoro wahadlo to miesnie,to czemu wyniki sie zmieniaja zaleznie od stanu? miesnie sa miesniami niezaleznie od tego czy jestem spokojna czy nie. chba ze chodzi o napiecie, mikrodrzenie, cos takiego. ale wtedy znowu, czy to „pole” wplywa na miesnie, czy poprostu relaks fizycznie zmienia drgania? bo to sa dwa zupelnie rozne mechanizmy
wlaśnie tak i to jest ten sam problem co z kością. przy wahadle masz przynajmniej fizyczny mechanizm (mięśnie), przy kości nie masz nic. kość leci, spada, i nie ma żadnego miejsca gdzie „pole” miałoby wejść w interakcję z fizyką. chyba że ktoś mi pokaże gdzie konkretnie.
Medard55 ma racje ze to brzmi jak ucieczka ale mam wrazenie ze Lutobor.ka mowi cos innego. Bo w fizyce kwantowej tesz masz korelacje bez mechanizmu w klasycznym sensie, bez sygnalu, bez niczego, i to nie jets ucieczka, to opis zjawiska. Pytanie czy analogia trzyma sie tutaj, to inna sprawa
tylko ze splatanie kwantowe nie jets magiczne i nie mozna go uzyc do przesylania informacji, o czym czesto sie zapomina w takich dyskusjach. wienc jesli ktos chce wziasc QM jako wsparcie dla pola energetycznego, to powinien najpierw wyjasnic dlaczego tu mialoby dzialac inaczej niz mowi sama teoria
ej ale mi sie wydaje ze ta dyskusja juz troche uciekla od samej kostki 🙂 bo zaczelismy od tego czy pole reaguje na rzut, a teraz gadamy o splataniu i mechanizmach. morze wrocmy do prostszego pytania: czy ktokolwiek tutaj na prawde CZUJE ze ma wplyw na wynik rzutu? nie w sensie „wierze ze moge”, tylko tak konkretnie, w danej chwili?
i tu się zgadzam, Oskar pyta o to co ja próbowałam powiedzieć wczesniej, bo jak robię rozklad i wchodzę w ten stan skupienia, to mam poczucie że coś jest inaczej, ze jakby wszystko wolniej. Ale czy to jest „wplyw na wynik”? szczerze nie wiem. morze to po prostu skupienie zmienia moje odczuwanie, nie wynik. Ej, a ktos z was próbował kiedys celowo obserwować to przy rzucie kostka, takim zwykłym?
to co Malachitka opisuje wydaje mi sie uczciwe. i wlasciwie to pokazuje ze sama chec zbadania czegos nie wystarczy bo nie wiesz czy dobrze mierzysz. Malachitka91 a co znaczy ze moglas robic to „zle”? co by znaczylo robic to „dobrze”?
uczciwa uwaga. Nie chcę definiować „poprawności” w sposób który z góry wyklucza falsyfikację. 🙂 Powiem tylko że dostrojenie to nie jest stan który się osiąga przez chcenie ani przez skupienie na wyniku. Raczej przez nieprzywiązanie do wyniku. Czy to jest falsyfikowalne, szczerze wątpię. I to może być problem który ta dyskusja właśnie dobrze namierzyła.
to co Lutobor.ka mówi o nieprzywiązaniu do wyniku brzmi znajomo z innych tradycji bo w tarocie też jest zasada żeby nie czytać dla siebie kiedy bardzo zależy ci na wyniku. ale czy to oznacza że efekt jest wtedy inny, czy że interpretacja jest wtedy zniekształcona? to są dwa różne pytania i często je mylimy.
wybaczcie że wchodzę w środku, ale czy ktoś mógłby mi powiedzieć jaka jest różnica między tym „nieprzywiązaniem do wyniku” a po prostu obojętnością? bo brzmi podobnie i nie wiem czy to naprawdę inne stany czy ta sama rzecz inaczej nazwana
