Zastanawiam sie nad czyms od jakiegos czasu i chcialam to w koncu napisac. Mam wrazenie, ze konflikty zbrojne - prawdziwe wojny, nie te medialne utarczki - maja jakis gigantyczny wplyw na pole energetyczne calych populacji. Nie tylko na ludzi tam mieszkajacych ale jakby na szerokie obszary wokol. Czytalam pare rzeczy o tym jak wielkie zbiorowe emocje (strach, bol, gniew, rozpacz) moga dosownie zaburzac przeplywy energii na poziomie, ktorego nie czujemy swiadomie, a jednak on na nas dziala. Ktos z Was to obserwuje? Chodzi mi o to czy np. podczas nasilenia jakiegos konfliktu macie wrazenie ze Wasza energia jets jakos inaczej ulozona, ciazka, trudna do prowadzenia?
No i wlasnie! Ja to czuje bardo wyraznie. Pamietam kiedy slyszalm o tym co sie dzialo pare lat temu na bliskim wschodzie - i wtedy doslownie nie moglam pracowac z czakrami, medytacje mi nie szly, bylo jakies takie lepkie przygnebienie w powietrzu. Moj terapeuta bioenerg. powiedzial wtedy ze pole morficzne jest jakby zanieczyszczone emocjami zbiorowymi i ze to normalne ze sie to przelewa. Ale mnie bardziej ciekawi cos innego - czy to jest jednokierunkowe? bo moze my tutaj, siedzac w Polsce i robic cos pozytywnego energetycznie, tez na to wplywamy?
To ciekawe co piszecie, bo ja tez mialam cos takiego. Ale chce zapytac konkretnie - skad wiadomo ze to wlasnie z powodu konfliktu, a nie np. wlasna energia jest po prostu nizej? Moze to zwykly zbieg okolicznosci? Nie mowie ze nie, ale zastanawiam sie jak to odroznic.
o kurcze, slyszalem kiedys o tym u jednego starego etnografa - powiedzial ze w dawnej kulturze slowianskiej wierzono ze pola bitew sa miejscami „zbrukania” energetycznego na dlugie lata po walce. Stad tyle legend o nawiedzionych polach, gdzie nocami cos sie kaze, niepokoj ogarnia. To nie byl tylko folklor dla straszenia dzieci - to bylo opisanie doswiadczenia zbiorowego ze to miejsce jets nieprzepuszczalne dla normalnego przeplywu zycia. rolnicy omijali takie miejsca latami, czasem pokoleniami. Ciekawe czy ta stara wiedza miala cos pod soba.
Okej ale „znam kilka takich historii z ksiazek” to nie jets zbyt mocny argument. Ile bylo takich przypadkow gdzie ktos czul niepokoj a potem nie bylo zadnej bitwy? Tego nikt nie notuje, bo to nieinteresujace. Klasyczny blad potwierdzenia.
Rena ma racje w tym ze bedziemy pamietac potwierdzenia a nie zaprzeczenia, to oczywiste. Ale to nie znaczy ze zjawisko nie istnieje - moze po prostu jest trudne do udokumentowania. W pracy z energia zbiorowa - a zajmuje sie tym od ponad dekady - widac ze duze skupiska bardzo naladowanych emocjonalnie miejsc albo zdarzen zostawiaja slad. Nazwijcie to polem informacyjnym, nagraniem w przestrzeni, czymkolwiek. To nie musi byc nadprzyrodzone, moze byc po prostu mechanizm ktorego jeszcze nie rozumiemy.
przepraszam że się wtrącam, jestem tu nowa w temacie bioenergii i moze głupie pytanie - czy te zaburzenia energetyczne z wojen mozna jakos od siebie odczyscic? Czy trzeba poprostu czekac az to minie? Pytam bo jak czytam wiadomosci o jakims konflikcie to rzeczywiscie czuje sie ciazko i nie wiem co z tym robic
Wlasnie chcialam zapytac o cos podobnego. Czy macie wrazenie ze bioenergoterapeuci pracujacy np. z lud zmi w strefach konfliktow albo tuz obok sa bardziej narazeni? Nie mam doswiadczenia w tym temacie ale wyobrazam se ze to musi byc ekstremalnie trudne srodowisko do pracy z energią
to jest właśnie zagwozdka i malo kto o tym mowi. Pracownicy organizacji pomocowych dzialajacy w strefach konfliktu - a znam kilka osob ktore to robia - opisuja cos co psychologia nazywa traumą zastepczą albo wypaleniem empatycznym. Czesc z nich, ta bardziej wrażliwa energetycznie, mowi o dosłownym „przyklejaniu sie” cudzego bolu. Kwestia jest taka ze trzeba bardzo swiadomie pracowac nad higieną energetyczną w takich warunkach bo inaczej czlowiek sie rozklada. Z tego co slyszalam, rutyny oczyszczajace musza byc codzienne i konsekwentne, nie od czasu do czasu.
Jest cos jeszcze w tym co Kornelia napisała - to sie nie tyczy tylko tych fizycznie obecnych. Kiedy swiadomie kierujesz uwage na cierpienie, otwierasz sie na nie. I dlatego bioenergoterapeuci pracujacy na odleglosc z ludźmi z terenow konfliktu tez to odczuwaja. Uwaga jets mostem. Trudno to tlumaczyc racjonalnie ale pracujac z intencja i skupieniem na konkretnym miejscu czy osobie - przyciagasz do siebie echo tego co tam jest. Dlatego izolacja energetyczna przed taka praca jest absolutnie kluczowa.
Okej, ale jak wyglada ta izolacja konkretnie? Bo slyszalam o roznych metodach i troche sie pogubiłam. Jedni mowia o wizualizacji, inni o fizycznych przedmiotach, jeszcze inni o dzwiekach. Co tak na prawde działa lepiej przy takiej masowej, ciezkiej energii?
Szczerze?? Myśle ze to bardo indywidualne i wątpię żeby istniała jedna metoda dla wszystkich. Jednej osobie pomoze kamien turmalin czarny, innej samo skupienie i oddech, jeszcze innej modlitwa albo rytuał. To ze cos działa na Cyla albo Ninke nie znaczy ze zadziala identycznie u Ciebie. Wiec zanim ktokolwiek bedzie tu rozdawal porady, warto zeby kazdy poeksperymentowal we wlasnym zakresie
Strasznie ciekawy watek, dziekuje ze to ktos w koncu napisal. Mnie nurtuje inne pytanie - czy jets jakis sposob na zbiorowa prace energetyczna wlasnie w kontekscie konfliktu? Mam na mysli czy grupy medytacyjne skupione na wysylaniu np. spokoju czy uzdrowienia do miejsc objetych wojna mają jakikolwiek sensowny efekt? Czy to jest tylko symboliczne?
Czytam i sie zastanawiam - bo to troche przerazajace co piszecie. Czy to znaczy ze zwykla osoba ktora nie jest bioenergoterapeutą ale jest poprostu wrażliwa energetycznie moze nieswiadomie „lapac” energie z wojen i nawet nie wiedziec skad ten stan? Jak sie w ogole zorientowac ze to jest to a nie wlasne problemy?
Ostrze, nie martw sie, to bardzo czeste pytanie i wcale nie jest oczywiste jak to rozpoznac. Dla mnie pierwszy sygnal to taki szczegolny rodzaj przytloczenia ktory niema logicznego zrodla - tzn. nic sie w zyciu nie zmienilo, nie mam wlasnych problemow, a jest jakby ciezar na piersi. drugi sygnal to czasem obrazy albo odczucia ktore sa zupelnie „nie moje” - jakby czyjas emocja, czyjas panika. Ktos wrazliwy energetycznie moze to lapac calkowicie nieswiadomie, i tak, czesto wogole nie wie skad to przyszlo.
okej ale skad w ogole wiadomo ze to energia z konfliktu a nie np duchy albo cos innego? bo czytam ten watek i wydaje mi sie ze duzo rzeczy mozna wrzucic do jednego worka a potem powiedziec „to przez wojne” :(.
hmm okay to nieco inaczej zapytam - czy ktos z was mial kiedys taki moment ze poczul cos bardzo nieprzyjemnego energetycznie a potem sie okazalo ze gdzies wlasnie wybuchl jakis konflikt? nie mowie ze to dowod, po prostu ciekawa jestem czy sa takie osobiste doswiadczenia bo tu duzo sie mowi teoretycznie
Ostrze, tak! i to wlasnie dlatego w tym temacie siedze od poczatku. kiedys obudzilam sie rano z poczuciem absolutnej katastrofy, zlego przeczucia, takiego ze serce sie sciskalo bez powodu. Sprawdzilam pozniej i wlasnie tej nocy zaczely sie silne bombardowania pewnego miasta. Przypadek? Nie wiem. Ale powiem ci ze to uczucie bylo calkowicie inne niz moje zwykle zle humory, jakos bardziej zewnetrzne i masywne.
Emilka,ile razy obudzilas sie z podobnym uczuciem i nic takiego sie nie stalo? Serio pytam, nie zlosliwie. bo jesli np. raz na miesiac masz taki poranek, a wielkich tragicznych zdarzen na swiecie jets kilka tygodniowo, to korelacja jest prawie nieunikniona.
Ja prowadze i wlasnie dlatego to pisze. Mam od kilku lat dziennik stanow energetycznych, zapisuje ranki kiedy jets cos wyruzniajacego sie. korelacja z wydarzeniami swiatowymi nie jest przypadkowa na tyle zeby to bylo dla mnie interesujace - ale tez nie jest stuprocentowa. okolo polowy takich stanow nie mialo zadnego „wyjaśnienia” w postach na goraco. wiec sam pattern jest ale jest nieregularny.
co do tego co pytalem wczesniej o zbiorowe medytacje - Ewunia wspomniana o Global Consciousness Project, ktos cos wiecej wie? bo brzmi interesujaco ale nigdy nie slyszalem
dzieki za te info o GCP Kornelia, nie wiedzialem ze cos takiego istnieje! to jest bardzo ciekawe ze ktos w ogole probuje to badac naukowo albo chociaz pseudonaukowo. mam pytanie do calej dyskusji - jezeli te zaburzenia energetyczne z konfliktow sa realne, to czy modlitwa ma wlasciwie ten sam mechanizm co bioenergia? bo duzo ludzi sie modli za pokój na swiecie i zastanawiam sie czy to nie jest to samo tylko inaczej nazwane.
Zlata, to jets naprawde dobre pytanie i mysle ze tak - na poziomie energetycznym intencja skupiona na zbiorowym dobrostanie dziala podobnie niezaleznie od ram interpretacyjnych. Roznice sa w metodzie i tradycji ale jesli zakladamy ze swiadoma intencja moze wplywac na pole energetyczne, to modlitwa i wysylanie uzdrowienia bioenergia to nie sa az tak odlegle rzeczy.
no to jets to i tu sie robi ciekawie bo w tradycji slowianskiej mielismy cos co mozna by nazwac zbiorowym odpedzaniem zlej energii po bitwach. Nie bylo to ani modlitwa chrzescijanska ani bioenergia w dzisiejszym sensie, ale kapłani (wlasciwie wolchwowie) wykonywali rytualy oczyszczenia terenu po walce. Swietowit przypomnial mi ze mozna to interpretowac pragmatycznie, ale te rytualy mialy wyrazny komponent zbiorowy, cala wspolnota uczestniczyla. 🙂
mam pytanie troche z boku - czy ktos probowal w czasie aktywnego sledzenia konfliktu w newsach swiadomie budowac ochrone przed ta energia?? i czy to wogole koliduje z empatia, tzn. czy jak sie chronisz to automatycznie przestajesz czuc wspolczucie dla ofiar? bo troche sie boje ze ochrona energetyczna to jakby wylaczenie empatii.
no i wracajac do mojego pytania bo chba zginelo w tym wszystkim - czy ochrona energetyczna wyklucza wspolczucie? bo mnie to naprawde nurtuje. mam wrazenie ze jak probuje sie „zamknac” to jednoczesnie czuje sie jakbym odcinala sie od ludzi ktorzy cierpia. czy ktos mial tak samo?
hmm to moze glupio zapytam ale jak sie wogole robi te ochrone? czy to jest cos co sie uczy czy po prostu... wie sie instynktownie? bo ja jak probuje to po chwili zapomniam i wracam do tego samego.
