ojejku, okej, to rozumiem ze część rzeczy można samemu ale mam wrażenie ze to co opisuje Serenity to jets jednak trochę bardziej skomplikowane niż zwykłe okadzanie?? bo tu jest i żałoba i ta „szyba” o której pisała Monisia i jeszcze ta osoba ktura neguje... to czy nie jest za dużo jak na samodzielną pracę?
Mystria, niema „za dużo” jak ktoś podchodzi do tego stopniowo. Nikt nie mówi zeby to ogarnąć w tydzień. Mnie bardziej zastanawia ten watek z osobą ktora „energetyzuje negatywnie” bo Liliana wcześniej napisała ze sie wzruszyła tym spojrzeniem Augura i ze nigdy tak nie patrzyła na tę osobę. Liliana, i co? przemyślałaś?
oj tam, no tak, przemyślałam i nadal niewiem co z tym zrobić haha. znaczy rozumiem ze ta osoba miała trudne życie i morze niesie jakiś ciężar rodzinny ale to nie zmienia faktu że mi i reszcie domownikom jets przez nią ciężej. jakby... litość i wyrozumiałość nie sprawia ze ta energia przestaje wpływać na dom, prawda???
Augur, hmm... chba całej dynamiki? Choć jak tak myslę to... jest jedna osoba z którą najrzadziej rozmawiamy o tym co się stało. Mama. Ona jakby... wrocila do normalnosci najszybciej z zewnatrz ale właśnie, tylko z zewnątrz. I jakoś nikt z nas jej nie pyta. boje się ze to jest to centrum tej „szyby”.
Serenity, to co teraz powiedziałaś to jest bardzo odwazna obserwacja i mysle ze to moze być rzeczywiście klucz do całej tej energii domowej o ktora pytałaś na poczatku. Bo mama jako centrum systemu domowego, jesli ona nosi to w sobie zamknięte, to cały dom niejako oddycha w tym samym rytmie co ona, swiadomie czy nie. 😀 To nie jest metafora, to doslownie tak dziala w systemach rodzinnych. I zadne kamienie w rogach tego nie zmienia dopóki ten srodek jest zablokowany. Nie mówię że masz teraz isc i rozmawiac, bo to musi przyjsc naturalnie, ale sama świadomość juz cos przestawia.
Cyla,no tutaj sie zgadzam i nie zgadzam na raz. Zgadzam sie ze mama jako centralny element systemu to ważna obserwacja. ale nie zgadzam sie ze „sama swiadomosc cos przestawia”, bo to brzmi jak coś życzeniowego. Świadomość to punkt startowy, nie cel. Serenity, nie chcę ci zepsuć nastroju ale... czy masz wogóle możliwość porozmawiania z mamą? Nie o „energii” ani o „czakrach”, po prostu porozmawiania?
Serenity,a nikt nie mowi ze tak ma wygladac ta rozmowa. Nie wszystko musi byc werbalne i frontalne. Czasem wystarczy byc razem inaczej, bez agendy. i to jets akurat cos co sie da zaplanowac, nawet bez wiedzy mamy ze cokolwiek „robisz”.
wlasnie właśnie, i tu wracamy do tego co Fluorytka opisywała ze swoją mamą i zniczem. To nie była rozmowa o żałobie, to był rytuał ktury stworzył przestrzeń żeby żałoba mogła gdzieś być. różnica jets ogromna. fluorytka, jak ty to zorganizowałaś, kto wpadł na ten pomysł i jak rodzina zareagowała na początku?
dorzucę swoje trzy grosze troche oddalamy od praktyki w strone terapii rodzinnej. To jest forum ezoteryczne nie psychologiczne. Czy mozna wrocic do konkretow, znaczy jakie sa techniki energetyczne na ta sytuacje ktora Serenity opisuje? Okadzanie, kamienie, co jeszcze? Ja np probowałem obsydian w przedpokoju i cokolwiek to wróżyły, zmienila sie atmosfera po wejsciu do domu, czy to placebo czy nie, efekt był.
a co z ochroną własnego pola o której mówił Augur wcześniej?? Jak to sie robi konkretnie, bo to mi sie wydaje ważne niezaleznie od reszty. Jakieś wizualizacje, czy bardziej kamienie, czy co?
hmm, mystria, kilka ścieżek i każda działa inaczej dla różnych osób. Wizualizacja tarczy czy bańki to klasyka i dla wielu osób działa bardzo dobrze, szczególnie robiona rano zanim wyjdziesz do ludzi. Ale jeśli ktoś ma trudność z koncentracją albo z „utrzymaniem” obrazu, to kamienie jako kotwice fizyczne mogą lepiej spełniać tę funkcję. Turmalin czarny przy wejściu do własnego pokoju, labradoryt przy sobie. Ale Augur ma rację ze ochrona własna to krok pierwszy, nie można harmonizować zewnątrz kiedy własne pole jest dziurawe.
przepraszam że tak z boku, ale ta dyskusja jest naprawdę pomocna. Mam podobną sytuację w domu i cały czas czułam ze „coś jest nie tak” ale nie umiałam tego nazwać. To co Serenity opisuje z mamą i z tym ze nikt nie pyta, to u mnie jest prawie identycznie. Tylko u mnie to siostra. Zastanawiam się czy są jakieś rytuały które można zrobić żeby zainicjować otwarcie, nie na siłę, ale jakby... zaproszenie?
Augur, „intencja musi byc czysta” to pieknie brzmi ale troche rozmyte jako wskazowka. Co to znaczy czysta? ze nie oczekujemy konkretnego wyniku? Ze nie mamy z tym emocji? Bo to drugie to dla wiekszosci ludzi w zalobie niemozliwe.
i tu mam pytanie do Serenity bo troche zgubilam wątek, przepraszam. Serenity, powiedziałaś ze mama wróciła do normalności najszybciej z zewnątrz. A jak ty sama dałaś radę po tej stracie? Pytam bo czasem w rodzinie jets jedna osoba która wziela na siebie trzymanie wszystkiego razem i ta osoba najbardziej potrzebuje pracy z wlasnym polem a zajmuje sie tylko resztą.
Cyla, o matko, to dobre pytanie i... niewiem czy chcę na nie odpowiadac publicznie ale powiem tyle: ja chyba bylam ta osoba która trzymała wszystkich w kupie. trudno mi ocenić czy to byl mój wybór czy jakoś samo tak wyszło. Wiec morze zamiast pytać sie o mame, powinnam się zapytać co ja z tym noszę?
o rany... serenity właśnie dlatego mówiłam wcześniej że praca energetyczna w rodzinie zaczyna się od siebie, nie od przestrzeni i nie od kryształów. Jeśli jedna osoba wzięła na siebie ciężar całego systemu, to jej pole jest pierwszym miejscem do pracy. I to wcale nie jest oczywiste dla ludzi którzy zaczynają.
no i tu dochodzimy do sedna. Serenity, to co opisujesz, ta rola „osoby ktura trzyma wszystkich w kupie”, to ma swoja nazwę w pracy z systemami rodzinnymi, ale tu się skupmy na energetycznym aspekcie. Bo taka osoba często funkcjonuje jak przekaźnik, zbiera energie od wszystkich i próbuje ją jakos przerobic. bez odprowadzenia tego na zewnatrz cialo i pole zaczyna protestować. Masz ostatnio jakieś fizyczne sygnały? Zmęczenie, bóle, coś w tym rodzaju?
ale poczekajcie, trochę się pogubiłam w tej rozmowie. Zaczęliśmy od harmonizacji energii w całym domu, a teraz rozmawiamy właściwie o jednej osobie. To są różne tematy, nie? można to jakoś połączyć w praktyce czy to jednak dwie oddzielne rzeczy do zrobienia?
ja z kolei mam pytanie do Serenity bo jej sytuacja bardzo mi bliska. Ta rola trzymania wszystkich razem, to czy to trwało zanim nastąpiła ta strata, czy wyłoniło się właśnie wtedy? Bo to morze zmieniać to czego szukamy energetycznie. Moja siostra wzięła na siebie coś podobnego po tym jak tato zachorował i to była rola stara, z dzieciństwa, żałoba tylko ją wzmocniła.
Serenity, to co piszesz jest bardzo podobne do mojej sytuacji i właśnie nad tym siedzę od tygodnia. Czy to znaczy że żeby zmienić energię domu trzeba najpierw zmienić coś w sobie, w swojej roli? Bo to jest trudniejsze niż zapalić świeczkę czy kupić kryształ...
no ale serio, jest jakiś konkretny rytuał na tę sytuację czy nie? Bo rozumiem filozofię ale to forum a nie gabinet terapeutyczny. Czy ktoś może napisac krok po kroku co zrobić jak się jest w tej roli „dźwigacza rodziny”? Augur? Oraklina?
ja bym dodała do tego cos z tarota, karta Świata albo Koło Fortuny polozona na stole podczas takiego rytuału żeby wzmocnic intencję zakonczenia pewnego cyklu. Ale to opcjonalnie, samo zlozenie intencji jets ważniejsze niż rekwizyty.
Monisia, chba... bardziej to pierwsze. Potrzebuję czegos co mogę zrobić i co poczuję, a nie tylko myslec. Ale bez wielkich przygotowan bo jestem zmęczona. To złożenie ciężaru o ktorym mowila Oraklina brzmi jak coś co jestem w stanie zrobić dzisiaj wieczorem.
Serenity to jets bardo mądra decyzja. I chcę dodać jedno, ze po takim złożeniu ciężaru warto przez chwilę zostać w tej przestrzeni i poczuć jak jest bez tego. Nie wychodzić od razu, nie brać sie za obowiązki. Nawet piec minut siedzenia z tym co zostało po złożeniu, to jest ważne. Cialo musi zarejestrować różnicę.
czytam to juz drugi raz od jakiegos czasu i mam pytanie ktore morze jest glupie,ale, czy taka praca z energia rodzinna ma jakis horyzont czasowy? Tzn jak dlugo to trwa zanim cos sie poczuje albo zauwazy? Bo u mnie jest podobna sytuacja i boje sie ze zaczne a potem nic i tylko frustacja.
dobra, to ja chyba spróbuję dzisiaj wieczorem. troche się boję że zrobie to „źle” ale chyba niema złego sposobu jak intencja jets prawdziwa?? chociaz nie wiem, moze jest jakiś błąd ktury mozna popelnic przy takim zlozeniu ciężaru.
ojejku, serenity, nie ma złego sposobu jeśli jesteś w tym szczera. ale mam do ciebie jedno pytanie zanim zaczniesz, czy masz w domu teraz kogoś czy będziesz sama? bo to nie jest wymóg, ale pierwsza taka praca zdecydowanie lepiej idzie kiedy nikt nie wchodzi nagle do pokoju i nie pyta gdzie pilot
