Hej,chcialam zapytac czy ktoś ma doświadczenie z bioenergoterapią przy uzależnieniach, konkretnie przy alkoholizmie. mam w rodzinie osobę ktura pije od kilku lat i szukam wszystkiego co morze pomoc. Bylam u bioenergoterapeutki ostatnio i ona powiedziała ze moze pracowac z polem energetycznym tej osoby nawet bez jej wiedzy, bo uzależnienie to tak naprawde zablokowana energia w pewnych czakrach. Zastanawiam sie czy ktoś miał podobnie, bo troche sie boje czy to nie zaszkodzi zamiast pomoc.
Temat ważny, dobrze że ktoś go ruszył. co do pracy bez wiedzy osoby, to tu bym był ostrożny. Bioenergoterapia może wspierać ale uzależnienie to nie tylko kwestia energetyczna, to mocno zakorzeniony wzorzec na poziomie psychicznym i fizycznym. Praca z czakrami ma sens, szczególnie sakralna i splot słoneczny są zwykle mocno zaburzone u osób uzależnionych, ale czy to wystarczy samo w sobie? Wątpię. Jakie konkretnie techniki ta terapeutka zaproponowała?
o kurcze, no to jets to, praca bez wiedzy i zgody osoby to zawsze kontrowersyjna kwestia. Ja podchodzę do tego ostrożnie bo to w pewnym sensie ingerencja w czyjąś wolę, a w magii i pracy energetycznej wolna wola to podstawa. Sam pracuję z energią od lat i nie przeprowadziłbym sesji na kogoś kto nie wyraził zgody, nawet w dobrej intencji. Czy ta terapeutka wyjaśniła jak to uzasadnia?
To z tą zgodą to jets stary spór i każdy inaczej to widzi. Jedni twierdzą że intencja uzdrowienia nie wymaga zgody, inni że to przekroczenie granicy. 🙂 Powiem wprost: sama widziałam przypadki gdzie energia wysłana bliskiej osobie „bez wiedzy” przynosiła pewne zmiany, ale nigdy nie byłam w stanie stwierdzić czy to energia czy po prostu życie poszło w swoją stronę. Co do alkoholizmu konkretnie to znam kilka historii z otoczenia gdzie bioenergoterapia była jednym z elementów i pomagała, ale zawsze jako dodatek do czegoś innego, nie samodzielnie.
przepraszam za wejscie z buta, bo naprawde niewiem jak to dziala. Czy bioenergoterapia to cos co mozna robic na odleglosc czy trzeba byc fizycznie blisko tej osoby? I jak wogole wiadomo ze ta energia „dotarla”? Pyta bo to dla mnie troche abstrakcja.
Wracając do meritum, bo ważne pytanie było o czakry i alkoholizm. Sakralna to centrum emocji, przyjemności, ale też uzależnień, więc ta diagnoza tej terapeutki brzmi sensownie. Splot słoneczny to ego i wola, u alkoholików często totalnie rozbity. Ale jets jeszcze kwestia czakry podstawy, poczucie bezpieczeństwa i zakorzenienia. Często jest tu problem u osób sięgających po alkohol jako formę uziemienia, bo dosłownie nie czują gruntu pod nogami. To wg mnie ważniejsza czakra w tym kontekście niż sakralna.
oo ciekawe co piszesz Swiatowid bo ja nigdy nie myslałam o tym przez pryzmat czakry podstawy! Mój brat pił przez jakiś czas i on był wlasnie taki, jakby zawieszony, bez celu, bez gruntu. Czy to znaczy że praca z czakrą podstawy mogłaby mu pomoc bardziej niż z sakralną? Teraz już nie pije ale jestem ciekawa jak to wychodzi numerologicznie też bo jego liczba życia to 4 co jest podobno związane właśnie z zakorzeniniem
ja bym powiedział że przy uzależnieniach wogóle często mamy do czynienia z entytami energetycznymi, kture przyczepiają się do pola aury gdy jets osłabione przez alkohol. Alkohol obniża wibracje i dosłownie otwiera pole na pasożyty energetyczne. Czytałem o tym sporo i to ma sens, bo skąd by się brało to kompulsywne sięganie po kolejną butelkę jeśli nie z zewnętrznego wpływu??
Warto spojrzec na to spokojniej. 🙂 Obie perspektywy moga wspolistniec, neurologia opisuje jeden poziom, praca energetyczna inny. Nie musza sie wykluczac. natomiast rzeczywiscie bym uwazala z diagnozowaniem entyt bez solidnej wiedzy i doswiadczenia. Widzialam jak to sie konczy, czlowiek zaczyna tlumaczyc se i bliskim ze to nie on ma problem tylko jakas zewnetrzna sila i to nie pomaga w zdrowieniu, raczej odwrotnie.
wlasnie to co pisze Rydwanka wydaje mi sie wazne. Mialam sen ostatnio o bliskiej osobie i w tym snie widzialam ja jakby otoczona ciemna chmura,bardo to bylo realistyczne. Zastanawiam sie czy takie sny moga cos mowic o czyjejs aurze czy energii. Nie wiem czy to pasuje do tematu ale jakos tak mi sie skojarzylo z cala ta rozmowa
ojej, tak naprawdę to właśnie sedno sprawy i nie ma tu prostej odpowiedzi. Jedni terapeuci mówią że energia może działać jak „zaproszenie” do zmiany, ale osoba musi sama podjąć decyzję. Inni twierdzą że można wzmocnić wolę osoby z zewnątrz. Szczerze? Byłam świadkiem kilku takich prób i wyniki były mieszane. Raz coś drgnęło, raz nic. Pytanie czy to energia zadziałała czy po prostu w życiu tej osoby pojawiło się coś co samo ją pchnęło do zmiany
wlasnie mam podobny dylemat z kims bliskim, troche inna sytuacja ale tez uzaleznienie. Chcialam zapytac, bo nie wiem czy dobrze rozumiem: czy przy takich sesjach terapeutka koncentruje sie na aurze tej osoby czy raczej na osobie ktora prosi o pomoc?? Bo gdzies czytalam ze mozna pracowac ze swoja wlasna energia zeby „trzymac przestrzen” dla kogos bliskiego. Czy ktos to stosowal?
a czy jets jakas konkretna technika albo cwiczenie kture mozna robic samemu w domu bez terapeuty? Bo nie kazdego stac na placenie za sesje a problem jest. Chodzi mi o cos praktycznego,nie teorie.
ja mam to samo pytanie co Magus! Bo czytam i czytam ten wątek i okej, dużo teorii ale kiedy w końcu ktoś napisze CO KONKRETNIE robić?? Jakaś medytacja, jakaś wizualizacja, cokolwiek? Bo mam wrażenie ze tu wszyscy wiedzą o co chodzi ale nikt nie powie wprost :D.
no i wlasnie tu jets roznica miedzy bioenergoterapia a magia rytualow bo w rytualach masz konkretne kroki kture mozesz wykonac sam. W bioenergoterapii bez pewnego poziomu wyczulenia na energie ciezko cos robic samemu i nie namieszac. ale jak ktos pyta o cos prostego, to wizualizacja bialego lub zlotego swiatla owijajacego osobe bliska, codziennie rano, z wyrazna intencja jej dobrostanu a nie naszej woli zeby przestala pic, to cos z czego mozna zaczac. Ale to nie zastapi prawdziwej sesji.
Filomena trafnie to rozdzieliła. W bioenergoterapii samodzielna praca jets możliwa,ale wymaga pewnego wyczulenia, inaczej nie wiesz czy coś robisz czy tylko siedzisz z zamkniętymi oczami. co do konkretnych technik dla osób z uzależnionym bliskim - jest jedna rzecz którą można robić samemu i która ma sens nawet bez zaawansowanego wyczucia energii: praca z własnym polem. Zamiast wysyłać cokolwiek do uzależnionej osoby, czyścisz i stabilizujesz własną aurę. To wpływa na jakość relacji, na to jak ta osoba cię odczuwa, na dynamikę między wami
tydzień??? no to trochę długo 😀 ale dobra,rozumiem że to nie tarot gdzie karty od razu mówią. a powiedzcie, bo mnie to nurtuje - czy ta wizualizacja korzenia działa tak samo jeśli ktoś jets kompletnie sceptyczny i robi to „bo tak mu powiedzieli”? Bo znam osoby które próbowały medytacji i mówiły że nic nie czują i to bez sensu.
Sceptycyzm nie wyklucza efektow ale spowalnia. Samo siedzenie w bezruchu i swiadome oddychanie dziala na uklad nerwowy niezaleznie od przekonan - to nie jets kwestia wiary. Energetyczna warstwa tego to juz osobna sprawa ale bazowy spokoj mozna osiagnac nawet bez przekonania. 😛 Inna kwestia to po co ktos to robi - jesli robi zeby udowodnic ze nie dziala, to rzadko kiedy daje z siebie tyle uwagi zeby cokolwiek poczuc.
a przepraszam ze morze glupie pytanie ale co to znaczy ze „czyscisz wlasna aure”? Tzn jak wiadomo kiedy jets brudna? I czy to nie jest tak ze wszyscy caly czas chodza z jakimis zanieczyszczeniami i wogole nie wiedza? Pytam serio, bo to co opisuje Filomena brzmi sensownie jako relaksacja, ale ta cala terminologia aury mnie gubi.
wlasnie,ja to czuje bardzo mocno kiedy jestem dlugo z kims kto jest w zlym miejscu emocjonalnie. zostaje z tym pozniej jeszcze kilka godzin. czy to jest to samo co mowi Alusia? bo zawsze myslalam ze jestem po prostu wrazliwa emocjonalnie ale moze to wlasnie ta kwestia aury?
no nie,to opisałaś moj stan po kazdej rozmowie z nim. Serio po każdej jak go odwiedze to wracam do domu i chcę sie po prostu zakopac w kanapie i nie ruszac. Zawsze myslalam ze to stres ale może to jest wlasnie to. czy jest jakis sposob zeby sie od tego ochronić zanim pojdzie sie do takiej osoby? Coś jak tarcza przed wejściem?
Jest kilka podejść do tego. Klasyczna wizualizacja złotego lub białego płaszcza energetycznego przed kontaktem,oddech intencyjny, kamienie ochronne jeśli ktoś w to wchodzi. Ale szczerze? 🙂 Najskuteczniejsza „tarcza” to jasna granica emocjonalna, bo bez niej żadna wizualizacja długo nie wytrzyma. Energia podąża za emocjami i jeśli środku jesteś w trybie ratowania i lęku, to żadna bańka ochronna tego nie przykryje na dłużej.
no i tu jets pies pogrzebany bo jak ona wchodzi w kontakt z tym polem to ryzykuje że pasożyty energetyczne z jego aury szukają nowego żywiciela. Serio, to nie jest fantazja, przy mocnych uzależnieniach te entyty są głodne i przenoszą sie na osoby blisko. dlatego ta tarcza jest naprawdę ważna, nie tylko jako wyobrażnia ale jako realna ochrona.
